Od 3 miesięcy walczę z samochodem marki hyundai santa fe z silnikiem 2,0 CRDI.
Postaram się wszystko dokładnie opisać.
Samochód został mi przyprowadzony przez klienta z powodu złego odpalania tzn. po postoju tak 5-10 minutowym lub dłuższym samochód trzeba było długo męczyć ( 30-40 sekund ) na rozruszniku aż odpalił. Praktycznie jeździł raczej normalnie, nie gasł.
Po wszelkich testach padło na pompę wysokiego ciśnienia, która trafiła do regeneracji. Pompa wróciła po kilku dniach zrobiona, zamontowana i .... lipa. Samochód nie zagadał w ogóle. Reklamacja pompy i dalej nic. Samochód martwy. Po mękach 3-4 tygodniach ( wymieniony czujnik położenia wału ) w końcu cud - samochód odpala i jeździ. Oddałem samochód klientowi i po 4 dniach samochód znów umarł podczas jazdy. Tego samego dnia po kilku godzinach - odpalił. Samochód trafił z powrotem do mnie. Teoretycznie odpalał ale komp wykazał błąd czujnika położenia wału-wałka rozrządu. Tym razem wymienione oby dwa na oryginalne nowe. Samochód nie odpala. Kupiony czujnik położenia wału - podróbka, samochód odpalił. Po przejechaniu 500 metrów samochód zgasł i bez odzewu. Tak było ( powtórne wymiany czujnika wału ) chyba już 7-8 razy. Ostatnio Zakupiłem znów oryginalny czujnik wału i samochód pochodził 2 dni.
Teraz wygląda to tak : samochód na plaku odpali i już chodzi ( aha czujnik podróbka ). Na tych czujnikach na 100% uszkodzonych nawet na plaku nie zagada ( tzn. pali dopóki ma plaka ).
Aha immobiliser wywalony więc 100% to nie jego wina
Jak ktoś wie co mu może być będe wdzięczny za każdą radę bo klient ma mnie dosyć a ja Jego samochodu.
Ogólnie jestem mechanikiem tylko że zajmuję się automatycznymi skrzyniami biegów i podjąłem sie naprawy tylko dlatego że kiedyś robiłem w tym samochodzie skrzynie i chciałem kontynuować serwisowanie tego autka.
Liczę że znajdzie się ktoś kto ma jakiś pomysł, bo mi juz ręce opadły.
Dodano po 4 [minuty]:
Ciśnienie na listwie na jałowym biegu 270-290 barów
Ciśnienie podczas rozruchu ok 100-115 barów
według źródeł powinien normalnie zapalić
I jeszcze jedno - jak zapali to chodzi ładnie i równo, wkręca się na obroty.
Jednak nie da rady pojechać bo na biegu wciśnięcie mocniej gazu powoduje odcięcie silnika.
Postaram się wszystko dokładnie opisać.
Samochód został mi przyprowadzony przez klienta z powodu złego odpalania tzn. po postoju tak 5-10 minutowym lub dłuższym samochód trzeba było długo męczyć ( 30-40 sekund ) na rozruszniku aż odpalił. Praktycznie jeździł raczej normalnie, nie gasł.
Po wszelkich testach padło na pompę wysokiego ciśnienia, która trafiła do regeneracji. Pompa wróciła po kilku dniach zrobiona, zamontowana i .... lipa. Samochód nie zagadał w ogóle. Reklamacja pompy i dalej nic. Samochód martwy. Po mękach 3-4 tygodniach ( wymieniony czujnik położenia wału ) w końcu cud - samochód odpala i jeździ. Oddałem samochód klientowi i po 4 dniach samochód znów umarł podczas jazdy. Tego samego dnia po kilku godzinach - odpalił. Samochód trafił z powrotem do mnie. Teoretycznie odpalał ale komp wykazał błąd czujnika położenia wału-wałka rozrządu. Tym razem wymienione oby dwa na oryginalne nowe. Samochód nie odpala. Kupiony czujnik położenia wału - podróbka, samochód odpalił. Po przejechaniu 500 metrów samochód zgasł i bez odzewu. Tak było ( powtórne wymiany czujnika wału ) chyba już 7-8 razy. Ostatnio Zakupiłem znów oryginalny czujnik wału i samochód pochodził 2 dni.
Teraz wygląda to tak : samochód na plaku odpali i już chodzi ( aha czujnik podróbka ). Na tych czujnikach na 100% uszkodzonych nawet na plaku nie zagada ( tzn. pali dopóki ma plaka ).
Aha immobiliser wywalony więc 100% to nie jego wina
Jak ktoś wie co mu może być będe wdzięczny za każdą radę bo klient ma mnie dosyć a ja Jego samochodu.
Ogólnie jestem mechanikiem tylko że zajmuję się automatycznymi skrzyniami biegów i podjąłem sie naprawy tylko dlatego że kiedyś robiłem w tym samochodzie skrzynie i chciałem kontynuować serwisowanie tego autka.
Liczę że znajdzie się ktoś kto ma jakiś pomysł, bo mi juz ręce opadły.
Dodano po 4 [minuty]:
Ciśnienie na listwie na jałowym biegu 270-290 barów
Ciśnienie podczas rozruchu ok 100-115 barów
według źródeł powinien normalnie zapalić
I jeszcze jedno - jak zapali to chodzi ładnie i równo, wkręca się na obroty.
Jednak nie da rady pojechać bo na biegu wciśnięcie mocniej gazu powoduje odcięcie silnika.