Witajcie.
Jako że słychać było trochę stukanie zaworów zabrałem się za ich regulację - regulacja na kontrę.
Zawory wydechowe 0,4mm, ssące 0,2mm.
Praktycznie wszystkie zawory były ciaśniej. Szczególnie wydechowe.
Ustawiałem tak - kręciłem wałem korbowym zgodnie z pracą silnika - jak zawory mijały się na 1 tłoku (ssący otwarty, a wydechowy zamknięty), to regulowałem 4, jak na 2 to 3 itp.
Silnik oczywiście zimny. Listki wchodziły z lekkim oporem.
Przekręciłem ze 3 razy żeby się upewnić, że jest okej.
Odpalam, a tu orkiestra - tłucze tak, że mam wrażenie, że zaraz się silnik rozleci...
Przejechałem się kawałek - auto nie ma mocy, przy dohamowywaniu obroty spadają nagle i albo gaśnie albo ledwo się toczy.
Silnik chodzi nieznośnie dla ucha.
Gdzie popełniłem błąd? Proszę o pomoc. Dziękuję.
Jako że słychać było trochę stukanie zaworów zabrałem się za ich regulację - regulacja na kontrę.
Zawory wydechowe 0,4mm, ssące 0,2mm.
Praktycznie wszystkie zawory były ciaśniej. Szczególnie wydechowe.
Ustawiałem tak - kręciłem wałem korbowym zgodnie z pracą silnika - jak zawory mijały się na 1 tłoku (ssący otwarty, a wydechowy zamknięty), to regulowałem 4, jak na 2 to 3 itp.
Silnik oczywiście zimny. Listki wchodziły z lekkim oporem.
Przekręciłem ze 3 razy żeby się upewnić, że jest okej.
Odpalam, a tu orkiestra - tłucze tak, że mam wrażenie, że zaraz się silnik rozleci...
Przejechałem się kawałek - auto nie ma mocy, przy dohamowywaniu obroty spadają nagle i albo gaśnie albo ledwo się toczy.
Silnik chodzi nieznośnie dla ucha.
Gdzie popełniłem błąd? Proszę o pomoc. Dziękuję.