Witam,
Freelander 1 z 2002 roku, 1.8 16V z ABSem.
Hamulce działały poprawnie, wczoraj podczas jazdy nagle przy próbie hamowania pedał hamulca wpadł do dna powodując niewielkie hamowanie, po kilkakrotnym naciśnięciu udało się zahamować.
Podczas prób okazuje się, że hamulce są w stanie zahamować nawet do zatrzymania kół, jednak trzeba na kilka razy wcisnąć. Po puszczeniu pedału hamulca i odczekaniu chwili, sytuacja powraca.
Objaw podobny do zapowietrzenia, ale jednak nie do końca.
Po kilkakrotnym napompowaniu hamulec powinien stwardnieć, a tutaj jednak nawet jak pedał jest twardy i hamuje, to gdy się go trzyma wciśniętego mocno to powoli się wciska i po ok 5 s jest znowu w podłodze. Tak jakby gdzieś była nieszczelność, ale płynu nie ubyło, nigdzie nie widać wycieków. Próbowałem odpowietrzać ale nie lecą bąbelki powietrza tylko sam płyn.
Freelander 1 z 2002 roku, 1.8 16V z ABSem.
Hamulce działały poprawnie, wczoraj podczas jazdy nagle przy próbie hamowania pedał hamulca wpadł do dna powodując niewielkie hamowanie, po kilkakrotnym naciśnięciu udało się zahamować.
Podczas prób okazuje się, że hamulce są w stanie zahamować nawet do zatrzymania kół, jednak trzeba na kilka razy wcisnąć. Po puszczeniu pedału hamulca i odczekaniu chwili, sytuacja powraca.
Objaw podobny do zapowietrzenia, ale jednak nie do końca.
Po kilkakrotnym napompowaniu hamulec powinien stwardnieć, a tutaj jednak nawet jak pedał jest twardy i hamuje, to gdy się go trzyma wciśniętego mocno to powoli się wciska i po ok 5 s jest znowu w podłodze. Tak jakby gdzieś była nieszczelność, ale płynu nie ubyło, nigdzie nie widać wycieków. Próbowałem odpowietrzać ale nie lecą bąbelki powietrza tylko sam płyn.