Podobno te auta mają taką opinię, przez małą grupkę ludzi którzy nimi jeżdżą.
Przyjeżdżają z opuszczonymi szybami, bas jak na porządnym festynie (często disco polo), mimo, że dopiero kwiecień, juz zimny łokieć. I wypełza to z auta, krzyczy, że mu nie działa, po wstępnej diagnozie słyszę, że na zlocie mu powiedzieli, że to co innego, między czasie gra wielkiego Pańcia, bo "Bełemko jeździ" O ile Ci młodzi często się potrafią pohamować sami z siebie, albo po chwili rozmowy, to Ci starsi mają jakiś kompleks Boga związany z tym autem. Łazi wokoło, pcha ręce w narzędzia, marudzi, że mu się pobrudzi (pod maską k****), na siedzenie chce 2 worki, bo mu się welur zniszczy, odpalić tylko w rękawiczkach.
Przypadek z dziś(z uwagi że święta, pomyslałem, że ktoś z czymś powaznym i podniosłem bramę), facet (koło 50) przyjechał zdezelowaną piątką po wymianie sprzęgła, że nie działają mu zegary i w ramach gwarancji ma być naprawione. Takim samym tonem mu odpowiedziałem, że nie ma mowy. Po pogróżkach wrócił z 3-ma "patyczakami" chłopaczkami w wieku 16-17 lat. A, że trochę mnie jest, to dosadnie kazałem tylko wyjść za bramę. Postali w aucie 10 minut i odjechali. Teraz pewnie przyjedzie z żoną.
Co jest z tymi ludźmi? Poświęca się takiemu czas, schodzi na dół, wysłuchuje gadania żony, że "nawet w swięta nie ma spokoju" a jak zwykle się dostaje po d****. Jakoś dziwne, że właściciele VW, Opli, Hond, Renówek czy czegolokwiek co przyjeżdża potrafią się normalnie zachować, a z tymi jest zawsze problem.
Przyjeżdżają z opuszczonymi szybami, bas jak na porządnym festynie (często disco polo), mimo, że dopiero kwiecień, juz zimny łokieć. I wypełza to z auta, krzyczy, że mu nie działa, po wstępnej diagnozie słyszę, że na zlocie mu powiedzieli, że to co innego, między czasie gra wielkiego Pańcia, bo "Bełemko jeździ" O ile Ci młodzi często się potrafią pohamować sami z siebie, albo po chwili rozmowy, to Ci starsi mają jakiś kompleks Boga związany z tym autem. Łazi wokoło, pcha ręce w narzędzia, marudzi, że mu się pobrudzi (pod maską k****), na siedzenie chce 2 worki, bo mu się welur zniszczy, odpalić tylko w rękawiczkach.
Przypadek z dziś(z uwagi że święta, pomyslałem, że ktoś z czymś powaznym i podniosłem bramę), facet (koło 50) przyjechał zdezelowaną piątką po wymianie sprzęgła, że nie działają mu zegary i w ramach gwarancji ma być naprawione. Takim samym tonem mu odpowiedziałem, że nie ma mowy. Po pogróżkach wrócił z 3-ma "patyczakami" chłopaczkami w wieku 16-17 lat. A, że trochę mnie jest, to dosadnie kazałem tylko wyjść za bramę. Postali w aucie 10 minut i odjechali. Teraz pewnie przyjedzie z żoną.
Co jest z tymi ludźmi? Poświęca się takiemu czas, schodzi na dół, wysłuchuje gadania żony, że "nawet w swięta nie ma spokoju" a jak zwykle się dostaje po d****. Jakoś dziwne, że właściciele VW, Opli, Hond, Renówek czy czegolokwiek co przyjeżdża potrafią się normalnie zachować, a z tymi jest zawsze problem.