Witam mam pytanie odnośnie czujnika temperatury płynu chłodzącego. Problem polega na tym, że długo się nagrzewał i temperatura na desce stała na ok. 75st.C.
Wymieniłem termostat, przy tym silniku cały moduł, bo wkład jest wtopiony w obudowę, nie wiem kto to wymyślał, zapłaciłem o ile dobrze pamiętam ok. 200zł za "Mayle". Oryginał był to koszt coś ok. 600-700zł.
Praktycznie nic się nie zmieniło, może trochę szybciej wzrasta ta temperatura do 70, ale wskaźnik zaniża.
W obudowie termostatu jest jakiś czujnik temperatury dwu pinowy, zabezpieczony zawleczką. Po wyjęciu zawleczki i próbie wyjęcia czujnika, oczywiście próba na starym termostacie, okazało się, że też końcówka czujnika jest wtapiana w obudowę, więc wyjęcie = uszkodzenie na amen.
Pytanie moje jest do kogoś kto zna ten silnik, czy jest tam jeszcze inny czujnik dający wskazanie na deskę, czy wymyślono to tak beznadziejnie, że jest tylko ten jeden, dwupinowy, wtopiony w obudowę termostatu?
Wymieniłem termostat, przy tym silniku cały moduł, bo wkład jest wtopiony w obudowę, nie wiem kto to wymyślał, zapłaciłem o ile dobrze pamiętam ok. 200zł za "Mayle". Oryginał był to koszt coś ok. 600-700zł.
Praktycznie nic się nie zmieniło, może trochę szybciej wzrasta ta temperatura do 70, ale wskaźnik zaniża.
W obudowie termostatu jest jakiś czujnik temperatury dwu pinowy, zabezpieczony zawleczką. Po wyjęciu zawleczki i próbie wyjęcia czujnika, oczywiście próba na starym termostacie, okazało się, że też końcówka czujnika jest wtapiana w obudowę, więc wyjęcie = uszkodzenie na amen.
Pytanie moje jest do kogoś kto zna ten silnik, czy jest tam jeszcze inny czujnik dający wskazanie na deskę, czy wymyślono to tak beznadziejnie, że jest tylko ten jeden, dwupinowy, wtopiony w obudowę termostatu?