Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Kompresor "Lodówkowiec"

JarekPrzybyl 12 Kwi 2015 13:26 36753 106
  • #1 12 Kwi 2015 13:26
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Takich kompresorów na Elektrodzie było opisanych już bodajże z kilkadziesiąt, dlatego też przy tym moim skupię się jedynie na kwestiach, które mi sprawiły jakiśtam problem bądź nie mogłem znaleźć odpowiednich informacji. Ale najpierw bohater w całej okazałości:

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Agregat wyciągnięty wraz z termostatem ze starej zamrażarki, bodajże "Pingwin". Moc elektryczna 190W, wydajności nie sprawdzałem jeszcze, ale nie jest zbyt duża. Do aerografu wystarczy, do używania tego jako narzędzia do przedmuchiwania już tylko dzięki zbiornikowi. Ciśnienie zaś... o, to jest czymś, co robi z lodówkowca całkiem interesujące urządzenie. Gdzieś wyczytałem, że agregaty lodówkowe dają radę do 35 barów. Nie wiem, ile w tym prawdy, ten konkretny z dopiętym na krótko zbiornikiem po małej gaśnicy (który okazał się absolutnie za mały) i manometrem nabił całość do końca skali manometru (16 barów) nawet nie zmieniając tonu pracy silnika, z pewnością dałby radę dużo więcej, ale wolałem nie ryzykować.

    Ale do rzeczy:
    1) Króćce. W konstrukcjach takich śmieciowych kompresorów dominują zaciskane opaskami wężyki. Na pewno ma to swoje plusy, tanie, proste, zależało mi jednak na czymś solidniejszym. Idealnym okazały się być szybkozłączki pneumatyczne "męskie", w każdej castoramie do kupienia za kilka zł, lekko skrócone i rozwiercone osiowo do średnicy 8mm, nasuwają się elegancko na oryginalne rurki agregatu i można je na nich zalutować (palnik gazowy, nawet taki typu "pencil torch" wskazany), a po drugiej stronie mają gwint jaki tylko jest potrzebny.

    Na zdjeciu strona ssawna:

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Pierwotnie miał tu być wkręcony normalny filtr ssawny kompresora (też do kupienia za kilkanaście zł), ale ponieważ on dość mocno wystawał mi poza obrys urządzenia, skończyło się na samym króćcu wypchanym krążkami wyciętymi z płatków kosmetycznych podprowadzonych małżonce (tak, tych za "100$"). Przy okazji, jest możliwość wkręcenia tam złączki do "odbioru" podciśnienia, jeśli kiedyś będzie potrzebne.

    Poniżej króćca jest widoczny "ogonek" kompresora służący w oryginale do nabijania instalacji. On był fabrycznie zaślepiony i mógłby tak zostać, ale był dość długi i bardzo mocno odstawał, przeszkadzając w dosuwaniu całości do ściany. Skróciłem do kilku centymetrów i zatkałem wlutowywując tam bolec z pręta mosiężnego.





    2) wyjście ze sprężarki. Tu problemem było po pierwsze: dawać zawór zwrotny, czy nie dawać, po drugie: jak zrobić połączenie, żeby było rozłączalne. Ponieważ w planach miałem wykorzystanie choć części możliwości ciśnieniowych dawanych przez sprężarkę agregatu, stwierdziłem, że lepiej tu nie bawić sie w rzeźbę, kupiłem oryginalny zawór zwrotny kompresora, co dawało mi od ręki także i inne plusy, o których dalej.
    Wyjście z agregatu:

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Tu najwiekszym problemem było samo połączenie agregatu z zaworem. Oryginalnie jest to przystosowane do łączenia z chyba rozkielichowaną miedzianą rurką. Miedzianej rurki nie miałem, pod ręką była mosiężna. Rozkielichowanie było sporym wyzwaniem. Próbowałem kielich rozwalcować na gorąco (palnik i rozgrzanie końca rurki do temperatury "prawie-że-świeci" przy pomocy kręcenia końcówką wiertła ciągniętego na boki). Dawało się, ale wychodziło niezbyt równo. Drugie podejście to było już wykorzystanie profesjonalnej walcarki :)

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Zdjęcie zrobione niestety już po całej operacji, niemniej pokazuję je, żeby było wiadomo, o co chodzi. Odcinek rurki mocno zaciśnięty w uchwycie wiertarskim (do wnętrza rurki wsadziłem kawałek ciasno dopasowanego pręta, żeby jej nie zgnieść), koniec rurki rozgrzany, po czym na obrotach dociskany do łba śruby widocznej na zdjęciu. Efekt końcowy - jak profesjonalny kielich spod prasy :)

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Całość zalutowana na rurce z agregatu, oczywiście po nałożeniu nakrętki z zacisku rurek fi10 z zaworka podumywalkowego (poniewierała się w szufladzie, trochę sfatygowana, ale przydała się). Między ten kielich a króciec zaworu dołożyłem jeszcze uszczelkę (jakaś wodociągowa, czarna guma), całość po skręceniu trzyma jak złoto.

    3) Presostat. Oryginalne presostaty kompresora nie są drogie, ale tu taki presostat stałby się jednak najdroższym elementem całego wynalazku. Miałoby to co prawda pewne niewątpliwe plusy (dalej o nich napiszę), jednak na etapie planowania postanowiłem wykorzystać coś, o czym pisali inny twórcy lodówkowego kompresora: oryginalny termostat, ponieważ go miałem zachowanego z tej zamrażarki. Podłączony prowizorycznie (pneumatyką) okazał się działać jak trzeba (cykał znaczy przy pompowaniu), dał się przeregulować tak, by cykał przy 10 barach, pozostało więc go tylko podłączyć. Tu wyszedł mi wielki plus zastosowania oryginalnego zaworu zwrotnego: on ma wyprowadzenie do podłączenia presostatu, Wyprowadzenie jest przystosowane do zaciśnięcia 6mm wężyka z tworzywa, ja zaś miałem wychodzącą z termostatu 2mm miedzianą rurkę. Potrzebny był konwerter :)

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Konwerter powstał przez osiowe przewiercenie kawałka 6mm pręta mosiężnego i zzalutowanie go na rurce. Całość zaciska się w zaworze bezproblemowo i pewnie.
    I to by było tyle dobrych wiadomości. Teraz będzie ta zła. Zła i o tyle dla mnie zdumiewająca, że wcześniej czytałem ileś relacji z budowy lodówkowca, których autorzy stwierdzali, że ot, termostat jako wyłącznik ciśnieniowy można wykorzystać, wystarczy przeregulować, mniodzio działa. Super! Ale czemu do ciężkiej anielki żaden z Was się nawet nie zająknął w temacie, że taki termostat wykorzystany jako wyłącznik ciśnieniowy działa na odwrót????? Znaczy, że pod wpływem rosnącego ciśnienia zamyka styki, nie zaś je otwiera? Rzecz nie jest barierą nie do przejścia, głupi przekaźnik wystarczy do odwrócenia działania (termostat/presostat steruje przekaźnikiem, ten zaś odpowiednią parą styków włącza agregat), niemniej miło by było, drodzy koledzy polecający takie rozwiązanie, żeby choć o tym drobiazgu się zająknąć, wtedy nie bawiłbym się w rzeźbę, tylko po prostu kupił fabryczny presostat.

    4) Zbiornik. Pierwotnie chciałem użyć pustej kilogramowej gaśnicy samochodowej, bo akurat była pod ręką. Miało byc pięknie, kompaktowo, niestety taki zbiorniczek zachowywał się tak, jakby go nie było wcale. O wiele za mały! Uratowana gdzieś od złomowania 3kg butla gazowa (7l pojemności) okazała się być od biedy wystarczająca dopiero. Taka butla miała kiedyś atest wymagający od niej wytrzymania 25 barów ciśnienia, więc w kwestii bezpieczeństwa też jest dobrym wyjściem. Problemy z taką butlą są dwa:
    - gwint. Jakiś stożkowy wynalazek, niekompatybilny z niczym. Jego początek pasuje jednak do typowego rurowego 3/8", zatem mosiężny nypel redukcyjny 3/8" na 1/2" okazał się być dobrym wyjściem. Gwint butli starannie wytarłem z oryginalnego szczeliwa (trudne zadanie, dremelowa szczotka druciana dopiero dała radę zrobić to do czysta), a króciec wkręciłem na chama, posmarowawszy wcześniej obie strony poxipolem. Trzyma, szczelne.
    - smród gazu. Rzecz niemal nie do pokonania, moja butla w stanie otwartym stała dwa tygodnie, cały czas śmierdząc przeraźliwie. Pewnym wyjściem, pozwalającym smród dość znacznie ograniczyć było dokładne i kilkukrotne wypłukanie wnętrza butli benzyną ekstrakcyjną. W innych opisach widziałem, że koledzy malowali wnętrze butli farbą, może to by też była metoda, mi się po prostu już nie chciało. Benzyna ograniczyła smrodek do akceptowalnego poziomu.

    5) orurowanie. Zrobione z tego, co pod ręką, zgrzewane PP ma tą zaletę, że jest megaszczelne i dość odporne na ciśnienie. Dalej zrobiłem z niklowanej armatury, bo miałem i zależało mi, żeby to, co sterczy pionowo było w miarę sztywne, ale to właśnie miejsce jest słabym punktem mojej konstrukcji. Mnogość połączeń gwintowanych sprawiła, że całość jest nieszczelna. Nieszczelność nie jest wielka, powoduje, że agregat pozostawiony sam sobie włącza się co kilka godzin, niemniej irytuje. Testowałem tu zarówno grubo nakładany teflon, jak i pakuły nakręcone na pastę uszczelniającą, jedno i drugie nakładane równo i dokładnie, test z mydlinami pokazuje, że przy ciśnieniu >8 barów popuszczają wszystkie po troszeczku, zwłaszcza na złączkach nikiel-nikiel. Te mosiężne trzymają dobrze. Nie, nie podwinęły mi się pakuły, gwint kaleczyłem, mimo to przepuszcza. Będę to jeszcze przerabiał, żeby ograniczyć ilość połączeń, może zbuduję taką sztycę z lutowanej miedzi?
    Ważnym i niezbędnym elementem orurowania jest zawór bezpieczeństwa. Tu nie ma co rzeźbić ani ryzykować, jedyne akceptowalne rozwiązanie to zakup fabrycznie nowego zaworu i wkręcenie go w instalację. U mnie zawór jest od biedy widoczny w głębi pierwszego zdjęcia oraz na drugim, zaraz za króćcem ssawnym. Zakupiłem zawór na 12,5 bara jako następną wartość po planowanym roboczym ciśnieniu 10 barów.

    6) wyjście. Dość specyficzne, bowiem zrobione pod konkretne zastosowanie kompresora u mnie w warsztacie. Zasadniczo on ma stać pod biurkiem i zasilać zainstalowany przy biurku filtr-reduktor ze złączką do narzędzi, ale w razie potrzeby całość spod biurka można wyjąć i zastosować gdzie indziej, zakładając wtedy filtr-reduktor bezpośrednio na urządzenie, tak, jak jest to pokazane na poniższym zdjęciu:

    Kompresor "Lodówkowiec"

    Od dołu wymieniając mamy:
    - filtr-odwadniacz. Dałem go tak, żeby był, ale wychodzi na to, że jest niezbędny, już przy testach urządzenia okazało się, że wykrapla się w nim całkiem sporo rosy.
    - manometr strony wysokiego ciśnienia. Chyba nie wymaga komentarza.
    - szybkozłączka. Zasadniczo do dopinania filtra-reduktora (bądź instalacji biurkowej), ale w razie potrzeby można do niej bezpośrednio podłączyć narzędzie, ma się wtedy do dyspozycji bezpośrednio to, co w zbiorniku.
    - filtr-reduktor. Mały, sprzedawany jako "do aerografu". Fajny, niedrogi (37zł), z wygodną regulacją ciśnienia, ale wadą jego jest dość znaczne dławienie przepływu, tak więc sens stosowania akurat takiego małego jest dyskusyjny i zależny od wymaganych zastosowań. Do aerografu będzie ok, do przedmuchiwania też wystarczy, ale piaskarki (mowa o małej) czy pistoletu lakierniczego już chyba nie da rady (nie wiem, czy nie da, może nie mam racji, ale tak mi się wydaje, że te urządzenia wymagają większych wydajności).
    - szybkozłączka za filtrem-reduktorem już jako ostateczne wyjście z urządzenia. Do tego dokupiłem mały, krótki wąż spiralny, bardzo wygodny, polecam.

    I to tyle. Jak dorobię instalację przybiurkową, pokażę i tą konfigurację.

    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz pendrive 32GB.
  • Relpol
  • #2 12 Kwi 2015 14:17
    daniell4
    Poziom 13  

    Jakie koszty? Przeglądając aukcje, widzę, że używane sprężarki lodówkowe po ok 100-150zł, więc drogie. Możliwe osiągane ciśnienia piszesz, że 30bar-imponujące tylko czy taka wartość ma jakieś zastosowanie?

  • #3 12 Kwi 2015 14:43
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Koszty w zasadzie sprowadzają się do rzeczy typowo pneumatycznych, które kupowałem nowe. Manometr 18zł, zawór bezpieczeństwa 26zł, filtr-reduktor był z tego najdroższy: 48zł. Filtr-odwadniacz dostałem, ale o ile kojarzę, to nie jest drogie.

    Cała reszta to były poniewierające się w domu pozostałości po robieniu hydrauliki w domu i różnych innych takich. A i szybkozłączki kupowałem w castoramie i Leroju, to też nie jest drogie. Agregat i termostat wyciągnąłem z przekazywanej na złom starej zamrażarki, bezkosztowo. I taki sposób polecam, nie ma sensu tego kupować, zwłaszcza za taką cenę, przejdź się z kluczem nastawnym, kombinerkami i śrubokrętem na najblizszą składnicę złomu, za parę złotych wymontujesz sobie tam nawet kilka agregatów.


    30barów oczywiście zastosowania nie ma żadnego, co więcej korzystanie z takiego ciśnienia przy takim uzbrojeniu byłoby bardzo niebezpieczne, mi do szczęścia wystarcza te 10 barów, może kiedyś podkręce to do 12tu, żeby mieć większy zapas ciśnienia w zbiorniku.

  • #4 12 Kwi 2015 15:04
    daniell4
    Poziom 13  

    Tak z ciekawości zapytałem o 30 barów, szukając na siłę plusów tego urządzenia. Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie kompresorek. 300zł kosztuje najtańszy na aukcjach o pojemności 24l. Kupując sprężarkę z lodówki na allegro za 100zł staje się to na tyle nie ekonomiczne, że nawet "satysfakcja" schodzi na drugi plan. Ale tak jak mówisz, rozejrzę się na złomie i spróbuję coś wyrzeźbić.
    Poza tym Twoja konstrukcja prezentuje się bardzo estetycznie.
    Pozdrawiam.

  • #5 12 Kwi 2015 15:29
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Tak, myślałem i o tym, po co się szarpać ze złomem ze złomu, jeśli aktualnie nawet w Leroju jest całkiem zgrabna maszynka za niecałe 300zł. Powody są trzy:
    Pierwszy, przyziemny jednak wcale nie najmniej istotny to fakt, że zamiast wydawać 300zł wydałem niecałe 150zł a i to tylko dlatego, że chciałem mieć profesjonalny reduktor i niezawodny zawór zwrotny, równie dobrze mogłem po porstu podpiąć agregat pod butlę, połączyć wszystko wężykami i mieć całość za może 50zł.
    Drugi powód, dla mnie bardzo istotny to gabaryty urządzenia. Tego "prawdziwego" kompresora pod biurko bym już nie wsadził, a przynajmniej uniemożliwiłoby mi to wygodne siadanie przy nim. Moja konstrukcja zaś stoi sobie grzecznie w kącie i w niczym nie przeszkadza.
    Trzeci, najistotniejszy chyba powód to głośność urządzenia. Te fabryczne kompresory, nawet te malutkie, cytując kota z "Pingwinów z Madagaskaru" Rycą Strasliwie. Głosność wg danych producenta: 98dB. No luudzie. Ja często dłubię coś późnym wieczorem, przy śpiących domownikach, jak wtedy takiego potwora odpalić? Mój kompresorek zaś w czasie pracy mruczy dokładnie tak, jak starego typu lodówka, wg zainstalowanej na telefonie apki "miernik hałasu" jest to 42 dB głośności mierzone w odległości metra od urządzenia. Pięć rzędów wielkości ciszej!

    Za pochwałę estetyki dziękuję, nie starałem się jakoś szczególnie, tak wyszło po prostu :)

  • Relpol
  • #6 12 Kwi 2015 20:22
    bialy20
    Poziom 20  

    JarekPrzybyl napisał:

    Nieszczelność nie jest wielka, powoduje, że agregat pozostawiony sam sobie włącza się co kilka godzin, niemniej irytuje. Testowałem tu zarówno grubo nakładany teflon, jak i pakuły nakręcone na pastę uszczelniającą, jedno i drugie nakładane równo i dokładnie, test z mydlinami pokazuje, że przy ciśnieniu >8 barów popuszczają wszystkie po troszeczku, zwłaszcza na złączkach nikiel-nikiel.

    Stary, DOBRY patent, to pakuły i jak najstarsza, zgęstniała farba olejna...

  • #7 12 Kwi 2015 21:34
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Bulles? Bullets you mean? ;)
    By the way "potato cannon" is one of my future projects connected to this compressor, so... who knows?

    @Bialy20: Farba olejna - ciekawe, pamiętam ten pomysł w wersji mieszanej z minią ołowianą do uszczelniania rur gazowych, działało wtedy, może zadziałałoby i teraz. Choć z drugiej strony... pasta uszczelniająca miała też uszczelniać, a nie dała rady. Ciekawe, że akurat niklowane kształtki się tak rozszczelniają i to niezależnie od tego, czy teflon, czy pakuły.

  • #9 12 Kwi 2015 23:33
    William Bonawentura
    Poziom 31  

    JarekPrzybyl napisał:
    W innych opisach widziałem, że koledzy malowali wnętrze butli farbą, może to by też była metoda, mi się po prostu już nie chciało. Benzyna ograniczyła smrodek do akceptowalnego poziomu.


    Pomaga wielokrotne zalanie butli woda na kilka godzin. Nawaniacz rozpuszcza się w niej.

  • #10 13 Kwi 2015 00:34
    goldwin
    Poziom 1  

    daniell4 napisał:
    Jakie koszty? Przeglądając aukcje, widzę, że używane sprężarki lodówkowe po ok 100-150zł, więc drogie. Możliwe osiągane ciśnienia piszesz, że 30bar-imponujące tylko czy taka wartość ma jakieś zastosowanie?


    Na dzień 11 kwietnia: złomowisko, kompresor = 20 PLN.
    Najtańsze na znanych giełdach netowych 30-60 zeta.

    daniell4 napisał:
    Tak z ciekawości zapytałem o 30 barów, szukając na siłę plusów tego urządzenia. Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie kompresorek. 300zł kosztuje najtańszy na aukcjach o pojemności 24l. Kupując sprężarkę z lodówki na allegro za 100zł staje się to na tyle nie ekonomiczne, że nawet "satysfakcja" schodzi na drugi plan. Ale tak jak mówisz, rozejrzę się na złomie i spróbuję coś wyrzeźbić.
    Poza tym Twoja konstrukcja prezentuje się bardzo estetycznie.
    Pozdrawiam.


    Tu słychać różnicę :)


    Link


    Żeby nie było, znawcą nie jestem, ale też przymierzam się do takiego cuda. Serduszko już jest na stanie, teraz tylko wątpliwości czy składać po sztuce z części czy poszperać na giełdach/w lombardach i kupić 24l (około 200 PLN) i podmienić sprężarkę.
    Tylko ta wielkość odstręcza... A w domu kobyła będzie wadzić.
    Tytułowy "maluch" wygląda zdecydowanie atrakcyjniej :)

  • #11 13 Kwi 2015 09:15
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    O właśnie! Decybele nie dla każdego są zrozumiałe, ale ten film pokazuje różnicę dobitnie.
    A wydajność - w sumie, może wieczorkiem podturlam wynalazek do łazienki i zmierzę ją poprzez proste opróżnianie z wody półtoralitrowej butli, bo sam ciekaw jestem, o ile ma to niższą wydajność od tego hipermarketowego wynalazku.

    Zastanawiam się też nad wycieczką do najbliższej składnicy złomu i poszukaniem większego agregatu. Ten mój jest z małej, szafkowej zamrażarki, ma 190W mocy, podczas gdy przeciętna lodówka ma i dwa razy tyle, a agregat z klimatyzatora może i do kilowata dochodzić. To i wydajność powinien mieć odpowiednio większą...

  • #12 13 Kwi 2015 11:23
    szawel2
    Poziom 12  

    JarekPrzybyl napisał:

    Zastanawiam się też nad wycieczką do najbliższej składnicy złomu i poszukaniem większego agregatu. Ten mój jest z małej, szafkowej zamrażarki, ma 190W mocy, podczas gdy przeciętna lodówka ma i dwa razy tyle, a agregat z klimatyzatora może i do kilowata dochodzić. To i wydajność powinien mieć odpowiednio większą...


    Agregat w moim kompresorze ma wydajność około 13l/min i jest to dość dobry wynik jak na tego typu urządzenia. Wymontowałem go ze starej radzieckiej lodówki "Mińsk" (lodówka około 1,5m wysokości). Mam w planie dołożyć do kompresora drugi agregat z małej podblatowej lodówki.
    Zrobiłem też kompresor z agregatu ze "sklepowej" zamrażarki - jego wydajności nie mierzyłem, ale też powalająca nie była, a agregat jest 3-fazowy, co dodatkowo komplikuje konstrukcję.
    Ogólnie jedyną zaletą sprężarek lodówkowych jest ich cicha praca, a największą wadą mała wydajność, która wystarcza co najwyżej do aerografu. W jakichkolwiek zastosowaniach warsztatowych po prostu się nie sprawdzają.

  • #13 13 Kwi 2015 11:38
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Sprawdzę mój dla porównania. A jaką moc elektryczną ma ten twój?

    Niestety, "prawdziwy" kompresor ma wydajność rzędu 200l/min, a więc kilkanaście razy większą. Ale, jeśli ktoś nie potrzebuje napędzać klucza udarowego, a jedynie aerograf, czy mały pistolet lakierniczy, to czemu nie?
    Interesuje mnie jeszcze napędzanie tym wynalazkiem małej piaskarki, takiej "z odzyskiem", ale tu już nie wiem, czy da radę.

  • #14 13 Kwi 2015 20:07
    szawel2
    Poziom 12  

    JarekPrzybyl napisał:
    Sprawdzę mój dla porównania. A jaką moc elektryczną ma ten twój?

    Nie mam na nim tabliczki, ale myślę, że około 200W. Ten drugi, który mam w planie dołożyć ma 110W.

    JarekPrzybyl napisał:

    Niestety, "prawdziwy" kompresor ma wydajność rzędu 200l/min, a więc kilkanaście razy większą. Ale, jeśli ktoś nie potrzebuje napędzać klucza udarowego, a jedynie aerograf, czy mały pistolet lakierniczy, to czemu nie?


    Nie trzeba od razu porywać się na klucz udarowy. Nawet napompowanie pustej opony samochodu osobowego będzie problemem: czekasz kilka minut aż napełni się butla - pompujesz - powietrza jest za mało więc znów czekasz kilka minut - znów pompujesz i tak kilka razy.
    Mały pistolet (dysza 0,5mm) to już za dużo dla takiego kompresora. Można kombinować z dużym zbiornikiem, dobijaniem go do wysokiego ciśnienia (np. ok 10 barów), żeby mieć zapas powietrza... ale i tak nie da się malować bez przerw, a jak wiadomo, przerywanie prowadzi do nerwicy ;)

    JarekPrzybyl napisał:

    Interesuje mnie jeszcze napędzanie tym wynalazkiem małej piaskarki, takiej "z odzyskiem", ale tu już nie wiem, czy da radę.


    Zapomnij. Do piaskowania nie potrzeba dużego ciśnienia, ale właśnie bardzo dużą wydajność.

  • #15 13 Kwi 2015 21:17
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Klucz udarowy to był przykład, w każdym razie do niczego nie jest mi on potrzebny. Koła tym agregatem już pompowałem, jeszcze samym agregatem, bez zbiornika. Po prostu pompowało się dość długo i tyle :) Teraz też będzie podobnie, wykorzystam to, co w zbiorniku, a resztę dopompuje sam agregat.

    Pistoletem mnie trochę zmartwiłeś. Serio taki mini pistolet z dyszą 0,5mm wymaga aż tak dużych ilości powietrza? Zbiornik mam popowany do 10 barów właśnie, przy dmuchawce się to sprawdza, nie sądziłem, żeby pistolet potrzebował więcej powietrza. Dla jasności: myślę o malowaniu raczej rzeczy kalibru modelarskiego, niz samochodów w całości :)

    Piaskowanie: kurczę, tu chyba faktycznie bez szans. Sprawdzam teraz i nawet te modelarskie piaskarki "z odzyskiem" wymagają powyżej 200l/min. Tak więc już zapominam...

  • #16 13 Kwi 2015 23:36
    lukasixthm
    Poziom 23  

    Co do wydajności to nic nie stoi na przeszkodzie żeby dołożyć agregatów. U mnie pracują cztery sztuki na raz, butlę 35 litrów od 0 do 6.5 bara pompuje 3 min 15 sekund. Pistoletem również maluję, tylko bardziej zamiast pędzla do prostych elementów - samochodu nie polakieruję. Mój kompresorek daje radę pracować z pistoletem z dyszą chyba 0.8 niemalże bez przerwy.

    Wykonanie może nie powala tak jak autora wątku, ale działa już 3 lata bezawaryjnie.

    Kompresor "Lodówkowiec"

  • #17 14 Kwi 2015 01:03
    RAFAŁ.M
    Poziom 18  

    Witam
    Fajny kompresor wyszedł. Ja mam pytanie czy ktoś próbował do takiego kompresora zastosować agregat rotacyjny od klimatyzatora taki jak na fotce?
    Kompresor "Lodówkowiec"
    Agregat taki ma dużo większą wydajność niż lodówkowy tylko pracuje trochę głośniej.

  • #18 14 Kwi 2015 04:29
    wojekkk
    Poziom 17  

    Cytat:
    Tu wyszedł mi wielki plus zastosowania oryginalnego zaworu zwrotnego: on ma wyprowadzenie do podłączenia presostatu, Wyprowadzenie jest przystosowane do zaciśnięcia 6mm wężyka z tworzywa, ja zaś miałem wychodzącą z termostatu 2mm miedzianą rurkę. Potrzebny był konwerter :)



    Zastanawiam sie czy nikt z was nie zauważył iż króciec w zaworze zwrotnym który wg autora jest do podłączenia presostatu (tam też go podłączył) jest to króciec upustowy luzujący napór powietrza na zawory kompresora i znajduje się on przed zaworem zwrotnym. Rurka powinna iść wtedy do zaworka w presostacie który to po osiągnięciu ciśnienia zadanego rozłącza styki oraz otwiera zaworek którym upuszcza ciśnienie z magistrali kompresor --> zawór zwrotny.
    Pozdro.

  • #19 14 Kwi 2015 06:33
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Jesteś pewien? Przed zakupem tego zaworu zwrotnego oglądałem, jak podobny jest podłączony w kompresorze stojącym w sklepie i tam on był po prostu tymże króćcem podłćzony do presostatu, który nie sprawiał wrażenia, żeby miał jeszcze jakieś inne wyjście.

    Ale, jeżeli nawet jest to wyprowadzenie sprzed zaworu bezpieczeństwa, to właściwie przy takiej konstrukcji co za różnica? Działać działa. A to, że ciśnienie do sterowania jest odbierane sprzed zaworu?

    [Dodane] przyjrzałem się dokładniej zdjęciom dostępnym w necie oraz opisom tego zaworka i wychodzi na to, że masz rację, ten króciec jest od strony sprężarki, nie zbiornika. Trochę to w takim razie dziwnie wyszło, niemniej działa poprawnie. Przy pracy spręzarki zawór jest otwarty, presostat więc wyłącza normalnie. Ciekawe jest natomiast, jak funkcjonuje załączanie, wychodziłoby na to, że zawory kompresora są szczelniejsze od tego zaworu zwrotnego i dochodzi do wyrównywania ciśnienia?

  • #20 14 Kwi 2015 10:29
    szawel2
    Poziom 12  

    RAFAŁ.M napisał:
    Witam
    Ja mam pytanie czy ktoś próbował do takiego kompresora zastosować agregat rotacyjny od klimatyzatora (...)


    Tyle, że w cenie używanej sprężarki do klimatyzatora można kupić całkiem niezły fabryczny kompletny kompresor.
    Dostępność złomowanych klimatyzatorów też ma się nijak do dostępności złomowanych lodówek ;)

  • #21 14 Kwi 2015 21:25
    RAFAŁ.M
    Poziom 18  

    Sprężarkę od klimatyzatora już mam i nie była jakaś droga w zakupie około 40PLN. Problem jest innego rodzaju, tego typu kompresory mają wylot skierowany najpierw do baniaka gdzie jest cały silnik ze sprężarką i olejem a dopiero z tej obudowy na zewnątrz ( w lodówkowych jest odwrotnie). Podczas pracy skropliny będą mieszać się z olejem. Rozwiązaniem może być osuszenie powietrza wlotowego przez jakiś filtr z granulatem odciągającym wilgoć ale nie wiem czy takie rozwiązanie zadziała.

  • #22 14 Kwi 2015 22:53
    Mark II
    Poziom 20  

    RAFAŁ.M napisał:
    Rozwiązaniem może być osuszenie powietrza wlotowego przez jakiś filtr z granulatem odciągającym wilgoć ale nie wiem czy takie rozwiązanie zadziała.

    Silikażel. Ale to już moim zdaniem zbyt komplikuje eksploatację urządzenia.

  • #23 15 Kwi 2015 16:38
    barti10
    Poziom 12  

    Witam Kilka lat temu zbudowałem sobie kompresor ze sprężarką od klimatyzatora i na razie żadnych problemów ze skroplinami nie mam. Przez nie uwagę wylał mi się olej i trzeba było improwizować bo nie miałem oryginalnego więc nalałem olej do automatycznych skrzyń biegów i wszystko działa. Butlę 15l pompuje do 6 barów w kilkanaście sekund więc wydajność jak najbardziej ok ale są też wady : jest dużo głośniejszy od lodówkowego , masa !!! dużo za ciężki i potrzebuje sporo prądu (1,5 kW) bezpiecznik min C16A na mniejszym nie ruszy. Koledze Jarkowi ładnie wyszedł ! do domu bomba nic więcej nie trzeba.

  • #24 17 Kwi 2015 11:34
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Kupiłem klej do gwintów, jest dostępny normalnie w Castoramie, mała tubka za 18zł, tylko trzeba wiedzieć, gdzie szukać (podpowiedź: pytać o pastę/klej anaerobowy w dziale z klejami). Pierwsze próby wypadły bardzo obiecująco, zatem wczoraj przebudowałem swój kompresor niemal od zera, czyszcząc wszystkie połączenia gwintowe i skręcając je od nowa, na ten klej. Dziś wieczorem próba szczelności, zobaczymy :)

    Przy okazji, postanowiłem jeszcze odsmrodzić butlę, zgodnie ze wskazówkami zalałem ją wodą. Faktycznie coś w metodzie jest, pierwsza wylewana z butli woda śmierdziała powalająco, mimo, że butla wcześniej była płukana benzyną i już nawet nie tak mocno waniała. Pytanie teraz tylko, czy butlę po opróżnieniu z wody jakoś szczególnie suszyć od wewnątrz? Choćby rozgrzewając ją i przedmuchując równocześnie wnętrze? Czy szkoda zachodu? Wydaje mi się, że butla nie jest w środku w żaden sposób zabezpieczona antykorozyjnie...

  • #25 17 Kwi 2015 12:16
    szawel2
    Poziom 12  

    JarekPrzybyl napisał:
    Pytanie teraz tylko, czy butlę po opróżnieniu z wody jakoś szczególnie suszyć od wewnątrz?


    Myślę, że nie ma to większego sensu. W butli i tak skrapla się wilgoć z powietrza, więc prędzej czy później trochę wody się w niej uzbiera. Fabryczne kompresory mają zawór do spuszczania skroplin z butli. Z drugiej strony do butli dostaje się też mgiełka olejowa ze sprężarki, która butlę od wewnątrz trochę zabezpiecza antykorozyjnie.

  • #26 18 Kwi 2015 19:34
    RAFAŁ.M
    Poziom 18  

    Przy takim ustawieniu zbiornika w najniższym punkcie instalacji powinien być jednak zawór do wypuszczania skroplin. Podczas używania kompresora szczególnie w lecie bardo szybko pojawia się woda w zbiorniku. Możesz zamiast kolanka pod zbiornikiem dać trójnik z małym zaworkiem kulowym i rurką.

  • #27 18 Kwi 2015 20:10
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Właśnie nie dałem go celowo. Liczę na to, że woda spłynie do "instalacji", ta jest plastikowa, więc korozja jej nie zje, a jak sie jej zbierze więcej, to w trakcie korzystania powietrze ją wypchnie do odwadniacza.

  • #28 26 Kwi 2015 17:58
    1221547
    Użytkownik usunął konto  
  • #29 27 Kwi 2015 09:45
    JarekPrzybyl
    Poziom 15  

    Dla uzupełnienia opisu dodam, że po rozkręceniu wszystkich połączeń gwintowanych i zrobieniu ich na nowo przy użyciu wspomnianego kleju do gwintów, szczelność poprawiła się znacznie, choć testując mydlinami odkryłem, że jedno z kolanek PP/GW bardzo, bardzo delikatnie przepuszcza przy ciśnieniu powyżej 8 barów na styku między plastikiem a metalową wstawką z gwintem (pojedyncze maleńkie bąbelki co kilka sekund). Ponieważ tego nie miałem jak uszczelnić, po prostu odtłuściłem po wierzchu i dodatkowo zasmarowałem grubo klejem epoksydowym.
    Obecnie kompresor napompowany do 10 barów i zostawiony bez zasilania po dobie miał ubytek ciśnienia rzędu ćwierci bara, a po kolejnej dobie już tylko o grubość wskazówki. Test z mydlinami nie wykazuje żadnego podejrzanego miejsca.

    Przy okazji ciekawostka: nie wiem tak właściwie skąd się wzięło w internecie to, że lodówkowy agregat pompuje do 35 barów, ja znalazłem to w cudzym opisie, że "podobno", sam też powtórzyłem, zastrzegając że "podobno" i tak to chyba sobie krąży po necie jako "podobno", kolejna urban legenda. Niestety, nie jest to prawda, przynajmniej w przypadku tego mojego kompresora (a demontowałem go z wieloletniej, ale wciąż wtedy sprawnej lodówki). Robiąc pierwsze próby, bez zbiornika uzyskiwałem nim co prawda ciśnienie rzędu 16 barów bez problemu, jednak bawiąc się już z całą instalacją (łącznie ze zbiornikiem, do nabicia którego potrzeba już dużo dłuższej pracy sprężarki) próbowałem podnieść ciśnienie z 10 do 12 barów (zawór bezpieczeństwa mam na 12,5) i to już się okazało dla kompresora barierą nie do przejścia. Doszedł do 11,5 bara, ale w końcówce już wyraźnie rzęził, po czym wyskoczył mu bezpiecznik termiczny. Na 10 barów działa bezproblemowo - to tak ad acta dla kolejnych zainteresowanych: max 10 barów, 35 barów to bezedura.

  • #30 10 Maj 2015 13:31
    Gizmoń
    Poziom 28  

    JarekPrzybyl napisał:
    palnik gazowy, nawet taki typu "pencil torch" wskazany


    Czy to było lutowane do sprężarek właśnie takim palnikiem "pencil torch"?

    JarekPrzybyl napisał:
    max 10 barów, 35 barów to bzdura


    Widocznie akurat ten typ tak ma. Już na tym filmiku z mocno zajechaną sprężarką widać, że ponad 25 nie stanowi problemu. Próbowałem kiedyś zmierzyć maksymalne ciśnienie ale przy 40 barach rozszczelniały się wszystkie połączenia jakie byłem w stanie zrobić (niestety nie mogłem przylutować rurki, bo miałem za słaby palnik).

  Szukaj w 5mln produktów