Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Linie WN i łuki elektryczne

17 Kwi 2015 16:24 3327 32
  • Poziom 7  
    Witam!
    Od dawna nurtują mnie 3 pytania: od czego zależy długość łuku elektrycznego, jak energetycy pracują pod napięciem i dlaczego w linii 110kV spotkałem się z przypadkiem że po jednej stronie słupa były szczepione do kupy 2 podwójne izolatory a po drugiej zwykłe podwójne. Czy mógłby mi ktoś to wytłumaczyć?
    500kV:
    https://www.youtube.com/watch?v=NmOfxuI_gXg

    500kV:
    https://www.youtube.com/watch?v=vqgNrj6oEdc

    Oraz praca pod napięciem (dlaczego pracownika nie spaliło)
    https://www.youtube.com/watch?v=SkFH8lLvKZ0

    Dziękuje!
  • Moderator - Elektryka
    Pierwszy link - prawidłowe otwieranie odłącznika pod napięciem, ale bez obciążenia.
    W drugim linku odłącznik był otwierany z obciążeniem na jednej fazie - stąd intensywny łuk.
    Link trzeci - Dlaczego miało go spalić? Znalazł się wraz ze śmigłowcem na potencjale, bez połączenia z ziemią i pozostałymi fazami.

    Co masz na myśli pisząc "szczepione izolatory"?
  • Poziom 33  
    W liniach wysokich napięć występują obostrzenia. W celu zwiększenia wytrzymałości mechanicznej linii (która przechodzi nad linią kolejową lub drogą o odpowiedniej klasie, a także w innych przypadkach) stosuje się równoległe łączenie izolatorów, nawet trzech.
  • Poziom 7  
    Chodzi mi o to dlaczego trzymając ten "kij" :D (nie wiem jak to się nazywa) nie zostaje porażony prądem i dlaczego ta iskra nic mu nie robi, czytałem że człowiek nawet nie dotykający ziemi zostanie porażony dotykając przewodu, wiem że ty mają zabezpieczenia itp ale to i tak setki kV. A izolatory po prostu były zpięte 2 do kupy, oraz co mogło by pojść nie tak przy takiej pracy (oprócz upadku z helikoptera), czy to bezpieczna praca (czy jest możliwość że helikopter zbliży się 4m do linii i powstanie tak duży łuk jak w linku). Zbich możesz mi wytłumaczyć z tym obciążeniem na fazie bo interesuje sie energetyką lecz jestem "początkujący" i nie rozumiem
  • Moderator - Elektryka
    VtracK napisał:
    interesuje sie energetyką lecz jestem "początkujący" i nie rozumiem

    Hmm... Trochę sporo tłumaczenia, jak na forum... :|

    Co do PPN (prac pod napięciem) - są wykonywane na wszystkich poziomach napięć i nie tylko z helikoptera ale też z konstrukcji słupa lub podnośnika. Uznawane są za bardziej bezpieczne niż prace przy wyłączonym napięciu - choć nastręczają więcej problemów logistycznych (sprzęt, szkolenia itp.)

    Montera wchodzącego na potencjał czy to z helikoptera czy transportowanego inną metodą nie razi ta "iskra" bo jest to prąd o znikomym natężeniu.
    Podobnie jak w instalacji 230V dotykasz tzw. neonówką - prąd Cię nie razi, bo jest on w mikroamperach.
    Na najwyższych napięciach monter jest też ubrany w specjalny kombinezon z wtopionymi przewodzącymi włóknami - czyli zamknięty jest w klatkę Faradaya.

    VtracK napisał:
    możesz mi wytłumaczyć z tym obciążeniem na fazie

    Obciążenie to prąd roboczy - czyli to co płynie w normalnych warunkach eksploatacji sieci. Przerwać go można jedynie dedykowanym urządzeniem - wyłącznikiem lub rozłącznikiem. Odłącznik służy jedynie do stworzenia widocznej przerwy i nie można nim przerywać prądu roboczego.
    Na filmiku widać spektakularny łuk, bo wyłącznik nie otworzył się prawidłowo na jednej fazie i prąd roboczy nadal płynął, kiedy zasterowano odłącznikiem.
  • Poziom 33  
    VtracK napisał:
    Chodzi mi o to dlaczego trzymając ten "kij" (nie wiem jak to się nazywa) nie zostaje porażony prądem i dlaczego ta iskra nic mu nie robi

    Ten pręt służy do bezpiecznego wyrównania potencjału śmigłowca oraz linii elektroenergetycznej.
    Śmigłowiec jest zawieszony w powietrzu, które jest izolatorem. Osoba na burcie helikoptera jest ubrana w przewodzący kombinezon (stanowiący klatkę faradaya) i trzyma pręt, który jest przewodem połączony z helikopterem i nim samym. W momencie zbliżania się do linii, na skutek różnicy potencjałów między linią a śmigłowcem zapala się łuk elektryczny. Prąd jest nieduży, ponieważ wynika on z niewielkiego ładunku jaki gromadzi się na powierzchni maszyny.
    Gdy pręt zupełnie dotknie linii, to śmigłowiec jest na potencjale linii - brak różnicy potencjałów to brak przepływu prądu, a to właśnie prąd płynący przez ciało powoduje skurcz mięśni, w tym mięśnia sercowego i inne skutki porażenia.
    Teraz operator może spokojnie wejść na linię i wykonywać zadanie. Odlatujący helikopter musi jeszcze pozbyć się potencjału, co robi się w identyczny sposób jak podczas zbliżania do linii.
    Swoją drogą, to sam obrót łopat helikoptera powoduje, że gromadzi się na nim pewien ładunek elektryczny, mogący sięgać kilka kV.
  • Poziom 7  
    Dzięki za wyjaśnienie, macie po +, czyli czysto teoretycznie człowiek który wyskoczył by z helikoptera czy np. motolotni i ratując się przed uderzeniem o ziemie złapał by się przewodu np. 110kV bez dotykania ziemi ani innych przewodów mógł by przeżyć i wisieć na przewodzie pod napięciem do przyjazdu straży pożarnej czy innych służb ratunkowych? Przyszło mi to na myśl bo gdzieś słyszałem o spadochroniarzu który właśnie wpadł na linie WN lecz nie wiem co z nim.
    Przypomniała mi się jedna rzecz: kiedyś jak jechałem autem w czasie burzy to kumpel powiedział żebym nie dotykał drzwi (miały metalowe wstawki) ponieważ gdyby piorun uderzył w auto to mogło by mnie porazić. Czy to prawda czy mit, wiem że to klatka faradaya ale wole się spytać :)
  • Specjalista elektryk
    Witam
    luke666 napisał:
    Prąd jest nieduży, ponieważ wynika on z niewielkiego ładunku jaki gromadzi się na powierzchni maszyny.


    Prąd ten w przypadku lini NN może przewyższyć 50mA - więc dla nieuzbrojonego człowiek byłby niebezpieczny. Prąd ten nie wynika z ładunku gromadzącego się na powierzchnii śmigłowca, tylko z cyklicznego przeładowywania pojemności jaką stanowi układ śmigłowca i otoczenia. W przypadku niefortunego spadochroniarza prąd ten mógłby być 10x mniejszy. Zależy jaką przybrałby pozycję - liczy się rozkład pola elektrycznego. Pewnie w paluszki by trochę szczypało. :-)

    Co do samochodu i wyładowania. Niektórzy uważają, że samochód jest bezpieczniejszy niż dom bez instalacji odgromowej. Ale pod jednym warunkiem - gdy samochód nie porusza się. Wyładowanie może zniszczyć/uszkodzić elektronikę pojazdu oraz wystraszyć (huk, błysk) kierowcę - więc różnie może to się skończyć.

    pzdr
    -DAREK-
  • Moderator
    Darom napisał:

    Co do samochodu i wyładowania. Niektórzy uważają, że samochód jest bezpieczniejszy niż dom bez instalacji odgromowej. Ale pod jednym warunkiem - gdy samochód nie porusza się.


    A gdy się porusza, to lokalnie powstające nadciśnienie "spycha" piorun do tyłu i wyładowanie następuje już za samochodem.
  • Pomocny post
    Moderator - Elektryka
    Darom napisał:
    Wyładowanie może zniszczyć/uszkodzić elektronikę pojazdu oraz wystraszyć (huk, błysk) kierowcę - więc różnie może to się skończyć.

    Link
  • Poziom 7  
    Ale chodzi mi dokładniej o to czy prąd z pioruna może "przeniknąć" do środka samochodu i porazić pasażera lub kierowce który opiera się o drzwi które np. nie mają tapicerki i jest goła blacha?
  • Moderator - Elektryka
    VtracK napisał:
    Ale chodzi mi dokładniej o to czy prąd z pioruna może "przeniknąć" do środka samochodu i porazić pasażera lub kierowce który opiera się o drzwi które np. nie mają tapicerki i jest goła blacha?

    W podanym linku, w 1:08 masz informację, uzupełnioną dalej w 1:23.
    Choć do informacji dziennikarskich podchodzę z dużym dystansem - to tu akurat lekcje odrobili. ;)
    W wyładowaniach atmosferycznych masz do czynienia z megawoltami i kiloamperami.
    Te ostatnie płyną tam gdzie chcą, a dokładniej tam gdzie im najłatwiej.
    Więc dotykanie gołej blachy samochodu lub nawet klamki w czasie burzy jest zaproszeniem prądu wyładowczego (albo jego części) do przepłynięcia przez Ciebie.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator - Elektryka
    WojcikW napisał:
    Człowiek wewnątrz auta jest bezpieczny, nawet jak dotyka gołej blachy.

    Czyli chcesz powiedzieć, że jeśli będę trzymał w łapie przewód odprowadzający instalacji odgromowej, podczas gdy on odprowadza prąd wyładowania, mogę czuć się w 100% bezpieczny... ?
  • Poziom 35  
    zbich70 napisał:
    jeśli będę trzymał w łapie przewód odprowadzający instalacji odgromowej, podczas gdy on odprowadza prąd wyładowania,


    Przecież samochód jest odizolowany od podłoża i nie odprowadza wyładowania
  • Moderator - Elektryka
    kosmos99 napisał:
    zbich70 napisał:
    jeśli będę trzymał w łapie przewód odprowadzający instalacji odgromowej, podczas gdy on odprowadza prąd wyładowania,


    Przecież samochód jest odizolowany od podłoża i nie odprowadza wyładowania

    Odprowadza. Przeskokiem iskrowym pomiedzy karoserią a ziemią.
    Na tej samej zasadzie jak chociażby tutaj
  • Poziom 35  
    zbich70 napisał:
    Na tej samej zasadzie jak chociażby tutaj


    Pasażerom raczej się nic nie stało.
  • Moderator - Elektryka
    kosmos99 napisał:
    zbich70 napisał:
    Na tej samej zasadzie jak chociażby tutaj


    Pasażerom raczej się nic nie stało.

    Bo nie dotykali konstrukcji samolotu ani klamek tylko grzecznie siedzieli w fotelach...
    Może nawet pozycję "kuczną" przyjęli... ;)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 34  
    Trzymając przewód instalacji odgromowej np. ręką stoisz na ziemi, a ta ma jakąś rezystancje, która w obecności prądu liczonego w kA powoduje powstanie znacznej różnicy potencjału. Oczywiście dojdzie do mniejszego lub większego porażenia. Ale raczej mniejszego niż przy bezpośrednim trafieniu ;-) (co nie oznacza, że nie będzie ono tragiczne w skutkach) bo jednak stosunek rezystancji uziomu i ciała ludzkiego jest załóżmy rzędu 1/1000. Natomiast dotykając metalowych części wewnątrz karoserii samochodu zwykle jest to jeden punkt, a nawet jeśli dwa to rezystancja karoserii jest na tyle mała, że prawdopodobnie nic nam się nie stanie. Gdyby było inaczej przy każdym takim przypadku na wskutek dużych różnic w potencjałach uszkodzeniu ulegała by elektronika, a tak się nie dzieje.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Admin Elektroenergetyka
    Czy ja pisałem, że montuje przewód odprowadzający w samochodzie? Proszę wskaż, gdzie?

    Odniosłem się tylko do wypowiedzi kolegi zbich70. Czytać, czytać ze zrozumieniem!

    Natomiast kolega wyjeżdża z tekstami z linią 110kV i odprowadzającą w samochodzie i każe mi ich jeszcze dotykać przy prędkości 100km/h.
  • Specjalista elektryk
    Witam

    Jeśli rozmawiamy o typowym samochodzie z metalowym chasis - czyli nie jest to np. kabriolet to w pełni popieram zdanie kolegi Wójcika.

    Moim zdaniem człowiek będący w klatce samochodu nawet jeśli ulegnie "porażeniu" to będzie ono na tyle delikatne, że może je nawet je nie zauważy, biorąc pod uwagę, że będzie pod doznawał innych bodźców (błysk i huk). Człowiek trzymający przewód odprowadzający instalacji odgromowej jakiegoś obiektu budowlanego jest w zupełnie innej sytuacji.

    retrofood napisał:
    Darom napisał:

    Co do samochodu i wyładowania. Niektórzy uważają, że samochód jest bezpieczniejszy niż dom bez instalacji odgromowej. Ale pod jednym warunkiem - gdy samochód nie porusza się.


    A gdy się porusza, to lokalnie powstające nadciśnienie "spycha" piorun do tyłu i wyładowanie następuje już za samochodem.
    To prawda, nawet są jeszcze dwa inne zjawiska, które też sprzyjają tej "ucieczce" samochodu. Ja jednak miałem na myśli zagrożenia wynikające z wystraszenia się kierującego i utraty panowania nad samochodem. Znam też dwa przypadki, gdzie pobliskie wyładowanie zresetowało ustawienia komputera samochodu. A jeśli zakłóceniu uległy by układy kontroli trakcji ESP/ASR. Od razu przyznam się, że jestem dyletanem w tych układach i nie wiem czy są one realizowane mechanicznie czy elektronicznie. Jeśli elektronicznie - no to jakieś niebezpieczeństwo zakócenia ich działania istnieje.


    pzdr
    -DAREK-
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 34  
    A ja stwierdzę, że ludzie wewnątrz auta będą bezpieczni. Po pierwsze będą na potencjale reszty samochodu, po drugie - uczyli mnie że ładunki rozchodzą się po zewnętrznej powierzchni przewodnika (patrz klatka faradaya).
  • Moderator - Elektryka
    Może podsumujmy - w czasie burzy człowiek wewnątrz samochodu jest bezpieczniejszy od człowieka na zewnątrz, ale nie jest bezpieczny w 100%

    Autor zapytał o dotykanie elementów metalowych samochodu.
    Odpowiedź brzmi - na pewno nie podnosi to bezpieczeństwa.
    Kropka.