Po zakupie auta i przejechaniu jakichś 2 tys km zobaczyłem, że jest mało płynu chłodniczego więc go dolałem a że miałem pod ręką 5 litów petrygo dolałem jego. Po przejechaniu jakichś 70 km pod samochodem zobaczyłem kałużę.
Więc po wystygnięciu dolałem płynu.
Kiedy silnik dochodzi do 90 stopni i pochodzi jakieś 10 minut wybija przez zbiorniczek.
Nie wiedząc co jest grane wymieniłem przy okazji termostat.
Problem trwa.
Wszystkie węże się grzeją. Chłodnica ciepła cała. Wszystkie węże miękkie odpinałem.
Prawy przewód od nagrzewnicy chcąc odpowietrzyć ale nic to nie dało.
Gdzie może być problem?
Wydaje mi się, że dolewając petrygo płyny się "ścięły" i go wybiło a potem zapowietrzyłem układ.
Tylko co teraz zrobić? W zbiorniczku pojawia się taka piana.
Dodam, że silnik dogrzewa się do 90 stopni i nie idzie dalej a dziś mrugała mi kilka razy kontrolka temperatury płynu.
Help.
Więc po wystygnięciu dolałem płynu.
Kiedy silnik dochodzi do 90 stopni i pochodzi jakieś 10 minut wybija przez zbiorniczek.
Nie wiedząc co jest grane wymieniłem przy okazji termostat.
Problem trwa.
Wszystkie węże się grzeją. Chłodnica ciepła cała. Wszystkie węże miękkie odpinałem.
Prawy przewód od nagrzewnicy chcąc odpowietrzyć ale nic to nie dało.
Gdzie może być problem?
Wydaje mi się, że dolewając petrygo płyny się "ścięły" i go wybiło a potem zapowietrzyłem układ.
Tylko co teraz zrobić? W zbiorniczku pojawia się taka piana.
Dodam, że silnik dogrzewa się do 90 stopni i nie idzie dalej a dziś mrugała mi kilka razy kontrolka temperatury płynu.
Help.