Witam
Passat b3, Laik
Mam problem, auto dostałem w spadku od ojca. Naście lat temu był w nim montowany alarm, do wczoraj chodził prawidłowo aż właczył mi się podczas jazdy, odciął dopływ paliwa i silnik zgasł. Nie reagował za żadne pstryczki pochowane kolo skrzyni, na pilota- kompletnie nic.
Auto musiało iść na hol.
Postanowiłem że pozbędę się tego ustrojstwa bo szansa że ktoś ukradnie mi 22 letniego Paska z licznymi śladami korozji jest raczej znikome a oszczędze w przyszłosci nerwów jak znów sfiksuje mi to "ustrojstwo"
Ojciec oczywiscie żadnej instrukcji nie ma, ba! nie posiada nawet nazwy sprzętu wiec ciezko o jakiekolwiek googlowanie.
Rozebrałem plastiki wokół kierownicy szukając nietypowego osprzętu lub nietypowych kabli. Znalazłem zielona puszeczke, obok włacznik i bezpiecznik topikowy, oraz parę zaizolowanych kabli.
Odłaczylem zielona puszke - alarm przestał wyć ale auto mieli i nie odpala.
Wiec zaczałem kombinować metoda prób i błedów. Przełącznik przestawiłem na Właczony i bach auto odpaliło ale silnik bardzo nierówno pracował (jakby sie dusił, za mało paliwa dostawał- takie moje wnioski) zaciagnałem 'ssanie' i auto chodziło normalnie. Dziś próbowalem odpalić i muszę go bardzo dużo pokręcić żeby zaskoczył.
Przeszukałem internet. Z tego czego sie dowiedziałem trzeba zewrzeć któreś kable.
Nie chce tego robic na chybil trafil, moze macie jakies pomysly ?
te kable wchodzą w kostkę do stacyjki, Czerwone idą gdzieś gdzie wzrok mój nie sięga, natomiast czarne szły do przycisku wyłączajacego alarm schowanego kolo dźwigni biegów.
o tych nie wiem nic oprócz tego co widać. jeden kabel rozchodzi sie na dwa.
Macie jakis pomysl od czego zaczac?
Passat b3, Laik
Mam problem, auto dostałem w spadku od ojca. Naście lat temu był w nim montowany alarm, do wczoraj chodził prawidłowo aż właczył mi się podczas jazdy, odciął dopływ paliwa i silnik zgasł. Nie reagował za żadne pstryczki pochowane kolo skrzyni, na pilota- kompletnie nic.
Auto musiało iść na hol.
Postanowiłem że pozbędę się tego ustrojstwa bo szansa że ktoś ukradnie mi 22 letniego Paska z licznymi śladami korozji jest raczej znikome a oszczędze w przyszłosci nerwów jak znów sfiksuje mi to "ustrojstwo"
Ojciec oczywiscie żadnej instrukcji nie ma, ba! nie posiada nawet nazwy sprzętu wiec ciezko o jakiekolwiek googlowanie.
Rozebrałem plastiki wokół kierownicy szukając nietypowego osprzętu lub nietypowych kabli. Znalazłem zielona puszeczke, obok włacznik i bezpiecznik topikowy, oraz parę zaizolowanych kabli.
Odłaczylem zielona puszke - alarm przestał wyć ale auto mieli i nie odpala.
Wiec zaczałem kombinować metoda prób i błedów. Przełącznik przestawiłem na Właczony i bach auto odpaliło ale silnik bardzo nierówno pracował (jakby sie dusił, za mało paliwa dostawał- takie moje wnioski) zaciagnałem 'ssanie' i auto chodziło normalnie. Dziś próbowalem odpalić i muszę go bardzo dużo pokręcić żeby zaskoczył.
Przeszukałem internet. Z tego czego sie dowiedziałem trzeba zewrzeć któreś kable.
Nie chce tego robic na chybil trafil, moze macie jakies pomysly ?
te kable wchodzą w kostkę do stacyjki, Czerwone idą gdzieś gdzie wzrok mój nie sięga, natomiast czarne szły do przycisku wyłączajacego alarm schowanego kolo dźwigni biegów.
o tych nie wiem nic oprócz tego co widać. jeden kabel rozchodzi sie na dwa.
Macie jakis pomysl od czego zaczac?