Witam,
Od kilku dni walczę z Passatem B4 2.0 2E + LPG z objawami jak w temacie. Silnik chodzi idealnie, równiutko, nie przerywa, nie szarpie do momentu pełnego otwarcia termostatu - ok 90*C. Wówczas następuje coś w rodzaju kichnięcia w okolicach kolektorów po czym auto zaczyna szarpać, falować - nie potrafi utrzymać stałej prędkości obrotowej przy pedale gazu trzymanym w jednej pozycji, gasnąć po czym ciężko odpala i dalej szarpie, dławi się, pracuje jakby nie dostawał wystarczającej ilości paliwa. Wymienione zostało już w nim:
- kable
- kopułka
- palec
- przepływka,
- sprawdzona przez mechanika sonda Lambda,
- wyczyszczona przepustnica,
- silniczek krokowy
- sprawdzony rozrząd pod kątem przeskoku paska - nie przeskoczył
- wymienione wszystkie wężyki podciśnieniowe biegnące od filtra powietrza do przepustnicy
- sprawdzony dolot pod kątem przedostawania się lewego powietrza - węże nie popękane,
Obejrzało go dwóch mechaników i jednogłośnie stwierdzono, że auto nie ma czujnika położenia wału ani "diagnostyki" - jedyne co można zobaczyć podłączając komputer to ponoć błędy z ABSu i poduszek, podsiada jedynie czujnik w aparacie zapłonowym, który to cały został na próbę przełożony z innego sprawnego 2E, numery na aparatach identyczne. Czujnik temperatury oczywiście został wymieniony wpierw na Wahlera - bez zmian w zachowaniu auta, następnie na oryginał z ASO VW - również bez zmian
Co ciekawe gdy auto szarpie i przerywa wystarczy odpiąć wtyczkę (4piny) od czujnika temperatury, przytrzymać gaz dosłownie 3-4 sekundy i auto pracuje normalnie - tzn. na podwyższonych obrotach ~ 1000 obr/min ale nie dławi się i nie szarpie, ma moc i dynamikę jaką powinno mieć, po powrotnym podłączeniu wtyczki do czujnika po jakiś 2-3 min problem i objawy wracają. Mierzone też było ciśnienie na tłokach - 12,3|12,5|12,2|12.
Dodam że stało się to "na raz" w trasie, samochód jechał, osiągnął temperaturę i nagle zaczęło się szarpanie. Żadnych wcześniejszych objawów nie miał, nigdy nie przydarzyło się mu nic podobnego. Poradźcie panowie co jeszcze mogło się zepsuć? Czujnik spalania stukowego dawałby takie objawy? Czy może czujnik położenia przepustnicy? Postaram się też jutro skołować sprawną cewkę bo to słaba strona tych samochodów podobno, zastanawia mnie jednak czy ona dawałaby takie objawy tylko po osiągnięciu pewnej temperatury? Za wszystkie sugestie z góry dziękuję i pozdrawiam.
Od kilku dni walczę z Passatem B4 2.0 2E + LPG z objawami jak w temacie. Silnik chodzi idealnie, równiutko, nie przerywa, nie szarpie do momentu pełnego otwarcia termostatu - ok 90*C. Wówczas następuje coś w rodzaju kichnięcia w okolicach kolektorów po czym auto zaczyna szarpać, falować - nie potrafi utrzymać stałej prędkości obrotowej przy pedale gazu trzymanym w jednej pozycji, gasnąć po czym ciężko odpala i dalej szarpie, dławi się, pracuje jakby nie dostawał wystarczającej ilości paliwa. Wymienione zostało już w nim:
- kable
- kopułka
- palec
- przepływka,
- sprawdzona przez mechanika sonda Lambda,
- wyczyszczona przepustnica,
- silniczek krokowy
- sprawdzony rozrząd pod kątem przeskoku paska - nie przeskoczył
- wymienione wszystkie wężyki podciśnieniowe biegnące od filtra powietrza do przepustnicy
- sprawdzony dolot pod kątem przedostawania się lewego powietrza - węże nie popękane,
Obejrzało go dwóch mechaników i jednogłośnie stwierdzono, że auto nie ma czujnika położenia wału ani "diagnostyki" - jedyne co można zobaczyć podłączając komputer to ponoć błędy z ABSu i poduszek, podsiada jedynie czujnik w aparacie zapłonowym, który to cały został na próbę przełożony z innego sprawnego 2E, numery na aparatach identyczne. Czujnik temperatury oczywiście został wymieniony wpierw na Wahlera - bez zmian w zachowaniu auta, następnie na oryginał z ASO VW - również bez zmian
Co ciekawe gdy auto szarpie i przerywa wystarczy odpiąć wtyczkę (4piny) od czujnika temperatury, przytrzymać gaz dosłownie 3-4 sekundy i auto pracuje normalnie - tzn. na podwyższonych obrotach ~ 1000 obr/min ale nie dławi się i nie szarpie, ma moc i dynamikę jaką powinno mieć, po powrotnym podłączeniu wtyczki do czujnika po jakiś 2-3 min problem i objawy wracają. Mierzone też było ciśnienie na tłokach - 12,3|12,5|12,2|12.
Dodam że stało się to "na raz" w trasie, samochód jechał, osiągnął temperaturę i nagle zaczęło się szarpanie. Żadnych wcześniejszych objawów nie miał, nigdy nie przydarzyło się mu nic podobnego. Poradźcie panowie co jeszcze mogło się zepsuć? Czujnik spalania stukowego dawałby takie objawy? Czy może czujnik położenia przepustnicy? Postaram się też jutro skołować sprawną cewkę bo to słaba strona tych samochodów podobno, zastanawia mnie jednak czy ona dawałaby takie objawy tylko po osiągnięciu pewnej temperatury? Za wszystkie sugestie z góry dziękuję i pozdrawiam.
