Kupiłem okazyjnie Opla Insignię z 2010roku z silnikiem 2.8 V6. Okazyjnie tzn. od drugiego właściciela. Samochód przyjechał z niemiec pół roku temu na lawecie bo gdyby jechał na kołach było by to nieopłacalne. Problem wysokiego spalania powstał u Nimeca który z owym problemem w czasie pół roku warsztatowych napraw sobie nie poradził. Auto nabyła młoda Polka będąca na urlopie łudząc się że w Polsce go naprawią. Dała za auto z niby uszkodzonym silnikiem 3000 euro. Od samego początku problemu nie usunięto. Auto bywało w różnych warsztatach i gdy już niby naprawiono - to po przejechaniu 100km okazywało się że silnik pije nadal około 35L na 100km! Wystawiła auto na sprzedaż z dopiskiem: silnik uszkodzony, spala 40L 100 i nikt nie umie tego naprawić. Nie wierzyłem, poleciałem do bankomatu, w tramwaj i wio po samochód bo jeszcze był. Nie pytałem, nie oglądałem zbyt wiele, odpalił, pracował równo, kopa miał, trochę kopcił ale ogólnie jechał super. Wywaliłem 9900 i niby się ucieszyłem.
Siedzę nad nim już tydzień i łapy mi opadły. Według kwitów od Niemca i od byłej właścicielki - wóz ma wymienione prawie wszystko! Nadal pali z lekką nogą około 28-30L a jak mu depnę tak konkretnie to i 40 będzie mało. Czołg!
Niech ktoś mi doradzi. Ten szajs na 4 kołach ma coś takowego jak mapy wtrysku?
A może tu pies pogrzebany?
Bawić się z tym czy szukać silnika?
Ponoć u jakiegoś Niemca wymieniano silnik na próbę od innej Insigni V6 zostawiając osprzęt. Ponoć wóz palił tyle samo i pozostawiono wcześniejszy motor. Wymienili komputer i całą resztę a auto nadal kopciło. Ja ze swojej strony wymieniłem calusieńki układ paliwowy łącznie z bakiem!
Nie wiem co jest grane. Gdy jadę równe 100km/h i wcisnę gaz w podłogę by wyprzedzać to mam za sobą dosłownie mgłę! Spaliny są szare a nie czarne ale jest tego tyle że otoczenie w lusterkach nie widzę. Zbiera się wtedy super idealnie. Dosłownie w chwilę ma 160 no ale trasa Radom > Warszawa kosztowała 275zł.
Siedzę nad nim już tydzień i łapy mi opadły. Według kwitów od Niemca i od byłej właścicielki - wóz ma wymienione prawie wszystko! Nadal pali z lekką nogą około 28-30L a jak mu depnę tak konkretnie to i 40 będzie mało. Czołg!
Niech ktoś mi doradzi. Ten szajs na 4 kołach ma coś takowego jak mapy wtrysku?
A może tu pies pogrzebany?
Bawić się z tym czy szukać silnika?
Ponoć u jakiegoś Niemca wymieniano silnik na próbę od innej Insigni V6 zostawiając osprzęt. Ponoć wóz palił tyle samo i pozostawiono wcześniejszy motor. Wymienili komputer i całą resztę a auto nadal kopciło. Ja ze swojej strony wymieniłem calusieńki układ paliwowy łącznie z bakiem!
Nie wiem co jest grane. Gdy jadę równe 100km/h i wcisnę gaz w podłogę by wyprzedzać to mam za sobą dosłownie mgłę! Spaliny są szare a nie czarne ale jest tego tyle że otoczenie w lusterkach nie widzę. Zbiera się wtedy super idealnie. Dosłownie w chwilę ma 160 no ale trasa Radom > Warszawa kosztowała 275zł.