logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Rzadko zadawane pytania: Murphy rządzi(?).

ghost666 05 Maj 2015 12:48 1725 0
REKLAMA
  • Rzadko zadawane pytania: Murphy rządzi(?).
    Pytanie: Czemu mój układ/wzmacniacz/konwerter nie działa, zrobiłem wszystko tak jak w artykule?

    Odpowiedź: Podczas podstawowych szkoleń z zakresu stosowania, aplikacji i opieki nad układami analogowymi tego rodzaju pytania są standardem. Pytający zazwyczaj są zadziwieni, że konieczne jest podanie większej ilości informacji, aby móc pomóc w tej sytuacji, a ten mityczny "artykuł" w którym opublikowano układ powinien dostarczyć wszystkich informacji, no i na pewno działać

    Doświadczenie pokazuje, że jeżeli układ, opisany w karcie katalogowej lub nocie aplikacyjnej zachowuje się w sposób odmienny od oczekiwanego to z rzadka jest to wina samego układu scalonego. Najczęściej powodem problemów jest niepoprawny montaż układu, takiego jak w dokumentacji. A często przyczyną tego są prawa Murphiego. Przypomnijmy pierwsze z nich - "Jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie źle" (a dodatkowo przypomnijmy prawo żony Murphiego - "Murphy był optymistą"). Jednakże najlepiej jest sparafrazować to stwierdzenie i napisać, iż "Prawa fizyki zawsze działają, nawet jeśli nie zwraca się na nie uwagi".

    W opublikowanym artykule, czyni się bardzo często szereg założeń: że napięcie zasilające będzie wolne od szumu, o niskiej impedancji i poprawnej wartości, że dodane do niego będą kondensatory filtrujące dla niskich i wysokich częstotliwości, że źródło sygnału i obciążenie układu będą miały impedancję w zakresie pracy układu, że wszystkie elementy dyskretne będą pracowały w sposób poprawny w swojej specyfikacji, że środowisko układu nie będzie wprowadzało do układu zakłóceń no i że przyrządy pomiarowe wpięte w układ będą pracować poprawnie.

    Jakkolwiek inżynier elektronik, prototypujący układ chce rozwiązać swój problem to czasami ciężko jest go nakłonić do dostarczenia informacji potrzebnych do postawienia diagnozy. Po pierwsze trzeba znać sygnały wejściowe i wyjściowe do układu - jaka jest ich impedancja etc. Jeśli podłączone do układu źródło napięcia zasilające odbiega od ideału, trzeba znać jego charakter. Jeśli środowisko pracy charakteryzuje się pewnym poziomem szumu - magnetycznego, elektromagnetycznego, elektrostatycznego czy nawet akustycznego - koniecznie trzeba znać jego natężenie i charakter. Jeśli elementy elektroniczne wykazują jakieś pasożytnicze np. reaktancje, czułość termo-, piezo- albo fotoelektryczne lub jeżeli na danym elemencie odkłada się duża moc (może więcej niż jest w stanie znieść?). Koniecznie wiedzieć trzeba także jakie urządzenia pomiarowe mają zostać podpięte do układu w laboratorium. Zazwyczaj, jeśli dopytamy się inżyniera o te wszystkie informacje, to później już nie usłyszymy nic o problemie albo dowiemy się, że "oh jej, rozwiązaliśmy to sami". To oznacza najczęściej, że sprawdzając powyższe detale, łatwo można samemu dojść do rozwiązania problemu.

    Kwestie związane z odsprzęganiem napięcia zasilającego, szumem pochodzącym z otoczenia czy niespodziewanymi własnościami prostych elementów, omawiane były w zakresie Rzadko Zadawanych Pytań (linki w artykule źródłowym, oraz tutaj, na Elektrodzie). Zaznajomienie się z tymi poradami, pozwoli uniknąć wielu podstawowych problemów z układami elektronicznymi.

    Jeśli skonstruowany przez nas system nie działa poprawnie i sprawdziliśmy już, że wszystko zmontowane jest tak jak na schemacie źródłowym, koniecznie trzeba przetestować elementy (najlepiej wszystkie), jakie są w układzie. Bardzo często da się to zrobić bez rozłączania układu, wykorzystując do tego multimetr albo oscyloskop. Można sprawdzić czy napięcia, występujące na poszczególnych nóżkach układów są takie jak powinny być i czy nie występują niepożądane oscylacje (no chyba że mają występować jakieś oscylacje, wtedy sprawdzić trzeba ich częstotliwość, amplitudę i kształt przebiegu). Powinno się też, nawet ręką, sprawdzić czy żaden z elementów układu nie robi się zbyt gorący i posprawdzać czy nigdzie nie wytworzyły się zimne luty.

    Jeśli w układzie występuje jakiś problem, trzeba posprawdzać wszystko. Jak powiedział były prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan (po Rosyjsku!) ????????, ?? ????????.? (ros. Ufaj, ale sprawdzaj). Dotyczy to także sprzętu pomiarowego. Bardzo łatwo zakłada się że on działa, ale wcale tak nie musi być! Autor artykułu miał problem podczas pomiarów pracy alternatora - generował on jedynie 500 mA, zamiast spodziewanych ponad 20 A. W czym był problem? Okazało się że używany amperomierz miał zimny lut i wykazywał rezystancję ponad 25 ?, zamiast bliskiej zeru, a alternator pracował cały czas poprawnie - to amperomierz był uszkodzony.

    I dopiero w momencie kiedy upewnimy się, że nasze niepowodzenie podczas uruchamiania układu nie wynika z prawa Murphy''ego, powinniśmy usiąść do analizy projektu układu.

    Źródło:

    http://www.analog.com/library/analogdialogue/archives/49-05/RAQ_117.html

    Fajne? Ranking DIY
    O autorze
    ghost666
    Tłumacz Redaktor
    Offline 
    Fizyk z wykształcenia. Po zrobieniu doktoratu i dwóch latach pracy na uczelni, przeszedł do sektora prywatnego, gdzie zajmuje się projektowaniem urządzeń elektronicznych i programowaniem. Od 2003 roku na forum Elektroda.pl, od 2008 roku członek zespołu redakcyjnego.
    https://twitter.com/Moonstreet_Labs
    ghost666 napisał 11960 postów o ocenie 10197, pomógł 157 razy. Mieszka w mieście Warszawa. Jest z nami od 2003 roku.
  • REKLAMA
REKLAMA