Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Co zamiast Grande Punto...

tzok 11 May 2015 21:32 4509 55
Optex
  • #31
    User removed account
    Level 1  
  • Optex
  • #32
    tzok
    Moderator of Cars
    Fiesta też ciekawe autko dla mnie. Silnik Ten sam co w Mazdzie 2, czyli 1.6HDI (tu z plakietką TDCi), bo 1.4TDCi to raczej za słabe. Ale wielkim plusem jest możliwość zakupu samochodu kupionego w kraju i serwisowanego w ASO. Za 20 tys. zł dałoby się kupić rocznik 2011 z przebiegiem ok 120 tys. km. Na rynku wtórnym jest też pełno aut z Francji (oczywiście wszystkie "bite" i robione "na sztukę"), które dobrze obniżają cenę krajowych egzemplarzy.
  • Optex
  • #33
    User removed account
    Level 1  
  • #34
    tzok
    Moderator of Cars
    my41s wrote:
    Albo mi się wydawało albo faktycznie Fiesta ma fajne, większe lusterka - co dla mnie było plusem.
    "Uszy Shreka" - jak w Grande Punto ;) w ogóle przód trochę przypomina Grande Punto - podobne przednie drzwi i trójkątna szybka "nie wiadomo po co".
  • #35
    tzok
    Moderator of Cars
    Koniec końców auta nie zmieniłem, włożyłem trochę funduszy w naprawy Punta i dalej nim jeżdżę. Ostatnimi czasy w zasięgu mojego budżetu zaczęły się pojawiać Polo V 1.6TDI i to chyba będzie mój typ. W wersji wyposażenia Highline/GTI Line to naprawdę sympatyczne autko. Niestety tylko z importu (a skoro z importu to jednak mnie kusi aby pozostać przy Puncie, tylko może 1.6MJ).
  • #36
    Kune
    Level 24  
    tzok wrote:
    Koniec końców auta nie zmieniłem, włożyłem trochę funduszy w naprawy Punta i dalej nim jeżdżę. Ostatnimi czasy w zasięgu mojego budżetu zaczęły się pojawiać Polo V 1.6TDI i to chyba będzie mój typ. W wersji wyposażenia Highline/GTI Line to naprawdę sympatyczne autko. Niestety tylko z importu (a skoro z importu to jednak mnie kusi aby pozostać przy Puncie, tylko może 1.6MJ).


    Nieźle, przez rok się zastanawiać co zrobić, dalej być w tym samym miejscu i dalej się zastanawiać :)

    To tylko auto, a żyje się raz. Nie ma co sobie żałować, trzeba kupować i się cieszyć życiem, jeśli tylko masz na to ochotę i możliwości.

    Z innej beczki: jest grupa ludzi, którzy lubią kupować, ale nie kupić. Szukają, jeżdżą oglądają, czytają fora, dzwonią po wszystkich, wymyślają coraz to nowsze modele i tak przez rok. Nie wiem jak się to kończy, bo często nie mam cierpliwości już tego słuchać, ale nie raz po prostu kończą na zakupie wyszminkowanej miny z komisu :D

    Niestety to ludzie, bez szacunku do innych, do czasu innych ludzi, bo przyjeżdzają, oglądają, warsztaty i nic z tego nie wynika.
    Przepraszam, musialem sie tym podzielic :D
  • #37
    tzok
    Moderator of Cars
    Kiedyś jeździłem i szukałem... mogę zacytować "niestety to ludzie, bez szacunku do innych, do czasu innych ludzi" ale w odniesieniu do ludzi sprzedających auta. Jadę 200km oglądać kolejną "igłę co Niemiec płakał jak sprzedawał" (oczywiście ogłoszenie osoby prywatnej, że niby nie handlarz) a zastaję złom, który ledwo odpala, każdy element malowany, szpachli tyle że pęka, a wnętrze wygląda jakby kto tam świnie trzymał.

    Punto kupiłem z ogłoszenia na oto moto. Firmowy samochód, biały, oklejony reklamami, jeździł nim przedstawiciel handlowy. Nic nie ukrywali. Firma 5km ode mnie, serwisowane od nowości w jednym ASO. To było najlepsze używane auto jakie do tej pory oglądałem. Najwyższa wersja wyposażenia (poza poduszkami, tych było mniej niż w standardzie dla tej wersji ale sprawdziłem i tak auto było zamówione). Oczywiście połamane osłony od spodu i przedni zderzak, zawieszenie do roboty, ale poza tym żaden element nie malowany, tylko lekko wgięta tylna klapa. Takie coś nie trafia się zbyt często. Punto jest niezawodne i bardzo dobrze mi się nim jeździ... tylko ma już 10 lat więc szukam jakiegoś następcy, ale nic mnie na zakup "nie ciśnie".
  • #38
    Kune
    Level 24  
    tzok wrote:
    Kiedyś jeździłem i szukałem... mogę zacytować "niestety to ludzie, bez szacunku do innych, do czasu innych ludzi" ale w odniesieniu do ludzi sprzedających auta. Jadę 200km oglądać kolejną "igłę co Niemiec płakał jak sprzedawał" (oczywiście ogłoszenie osoby prywatnej, że niby nie handlarz) a zastaję złom, który ledwo odpala, każdy element malowany, szpachli tyle że pęka, a wnętrze wygląda jakby kto tam świnie trzymał.

    Punto kupiłem z ogłoszenia na oto moto. Firmowy samochód, biały, oklejony reklamami, jeździł nim przedstawiciel handlowy. Nic nie ukrywali. Firma 5km ode mnie, serwisowane od nowości w jednym ASO. To było najlepsze używane auto jakie do tej pory oglądałem. Najwyższa wersja wyposażenia (poza poduszkami, tych było mniej niż w standardzie dla tej wersji ale sprawdziłem i tak auto było zamówione). Oczywiście połamane osłony od spodu i przedni zderzak, zawieszenie do roboty, ale poza tym żaden element nie malowany, tylko lekko wgięta tylna klapa. Takie coś nie trafia się zbyt często. Punto jest niezawodne i bardzo dobrze mi się nim jeździ... tylko ma już 10 lat więc szukam jakiegoś następcy, ale nic mnie na zakup "nie ciśnie".


    Ja to widze tak:
    bierzesz ryzyko na siebie, jeździsz i szukasz auta w bliżej określonym stanie. Niestety każdy chce najtaniej, z małym przebiegiem i bez rysy. Tak się nie da. Coś za coś.

    Chcesz pewne auto: kup z licytacji firmy leasingowej/banku, gdzie masz opinię rzeczoznawcy lub jedź i kup auto w salonie pozostawione w rozliczeniu, gdzie także masz cała historię auta do wglądu.

    Ludzie nie chcą dobrych aut, ludzie chcą się łudzić, że mają dobre auto. Każdy kto pojedzie za granicę, kupi dobre, bezywypadkowe auto z małym przebiegiem zobaczy ile ono kosztuje. Tu nikt tego nie zapłaci, bo tu liczy się rocznik, każdy chce auto do 5 lat, mimo że ma 20 000 zł. A potem chodzi i kombinuje, narzeka, że same trupy.
    Do tego każdy kupił za 100 zł czujnik lakieru, chodzi i mierzy, ale nie ma o tym pojęcia bo dla niego malowany błotnik, to pół auta wstawione. Szopka.
  • #39
    tzok
    Moderator of Cars
    Kune wrote:
    tu liczy się rocznik
    Skoro na przebieg nie ma co patrzyć to właśnie rocznik musi się liczyć. Osobiście wolę 4 letnie auto z przebiegiem 200tys. km niż 8 letnie z przebiegiem 120 tys. km. Ma być proste, bez szpachli i mieć sprawny silnik. Zawieszenie, sprzęgło, hamulce - mogę zrobić, choćby zaraz po zakupie, to dla mnie elementy eksploatacyjne i nie przeszkadza mi ich zużycie. Niektórzy są tu zdania, że za 15 tys. zł można kupić dobre auto klasy kompakt, ja chcę wydać 25 tys. zł na auto miejskie... chcę tym autem pojeździć 5-8 lat i w tym czasie przejadę nim 120-180 tys. km.

    Kune wrote:
    jedź i kup auto w salonie pozostawione w rozliczeniu
    Tam też czasem są niezłe miny...

    Kune wrote:
    kup z licytacji firmy leasingowej/banku, gdzie masz opinię rzeczoznawcy
    Najchętniej bym właśnie tak kupił. Niestety tych licytacji nie ma za dużo, a jeszcze rzadziej są tam samochody z segmentu który mnie interesuje.
  • #40
    bandi21
    Level 30  
    Mam znajomego który chce kupić auto za 50000zł.To dużo kasy jak na Toyote Auris ale...on chce samochód od prywatnego właściciela ,nie starszy niż 3 lata i przebieg najlepiej 50 max 70 tyś.Jeździ szuka i nie może znaleźć i nie znajdzie.Drugi przypadek to C3 z 2015 roku który mam na warsztacie.Facet kupił w komisie nowe auto z przebiegiem 250 km,teraz ma 900.Sprowadzone z Francji jako nowe ale rozbite,oczywiście o tym nikt nie powiedział.Jestem w trakcie uzupełniania braków i naprawy niedomagań.Oba przypadki opisują naiwność niektórych nabywców.
  • #41
    tzok
    Moderator of Cars
    bandi21 wrote:
    on chce samochód od prywatnego właściciela ,nie starszy niż 3 lata i przebieg najlepiej 50 max 70 tyś.Jeździ szuka i nie może znaleźć i nie znajdzie.
    Jak będzie dostatecznie długo szukał to znajdzie - jednak się zdarza, że ktoś kupi auto i po krótkim czasie dochodzi do wniosku, że mu nie pasuje - za małe/za słabe/zbyt awaryjne. Po części tak znalazłem to swoje Punto - miało 4 lata, sprzedający na pytanie czemu je sprzedaje z rozbrajającą szczerością odpowiedział, że wiecznie się psuje a jest już po gwarancji i nie mogą sobie na to w firmie pozwolić (historia serwisowa to potwierdza - średnio w ciągu roku auto spędzało ok miesiąca w serwisie).

    Obecnie szukam auta z silnikiem wysokoprężnym o pojemności 1,3-1,6, min. 85KM (turbina VNT, dwumasa ani DPF mi nie przeszkadzają), nadwozie hatchback, 5-cio drzwiowe (choć nie koniecznie):
    - Punto Evo
    - Polo Highline
    - Mazda 2
    - Fiesta

    Z wyposażenia:
    - wielofunkcyjna kierownica (sterowanie radia)
    - podłokietnik
    - tempomat
    - dzielona, składana tylna kanapa

    Rocznik min. 2010, zarejestrowany w Polsce, najchętniej z polskiego salonu. Liczę na przebieg poniżej 160 tys. km - w końcu to miejskie auto, a obecne auto ma 210 tys. km, więc nie ma sensu kupować czegoś co ma tylko kilkanaście tys. mniej. Bez napraw blacharskich, drobne otarcia/wgniotki czy zaprawki lakiernicze mi nie przeszkadzają, połamane plastiki też. Cena do 25 tys. zł na samo auto (jak trafi się jakaś super okazja to mogę trochę dołożyć).
  • #42
    Kune
    Level 24  
    Zawsze mnie to nurtuje, wiec pozwole sobie zapytac: a co jest nie tak w naprawach blacharskich? I w czym one są gorsze niż np. dwumas do wymiany, albo turbina na wykończeniu, albo połamane plastiki?
  • #43
    bandi21
    Level 30  
    Nie znajdzie uwierz mi.Takie auta jeśli już ktoś sprzedaje to stoi kolejka chętnych znajomych i rodziny.Nie porównuj swojego po firmowego które sie już zamortyzowało,tu rządzą inne prawa.Za pieniądze które chcesz wydać kupisz bez problemu auto po leasingu.Wyślę ci na PW link do mojego kolegi który czymś takim handluje.
  • #44
    Kune
    Level 24  
    bandi21 wrote:
    Nie znajdzie uwierz mi.Takie auta jeśli już ktoś sprzedaje to stoi kolejka chętnych znajomych i rodziny.Nie porównuj swojego po firmowego które sie już zamortyzowało,tu rządzą inne prawa.Za pieniądze które chcesz wydać kupisz bez problemu auto po leasingu.Wyślę ci na PW link do mojego kolegi który czymś takim handluje.


    Ja zawsze proponuje oglądanie aut, które są świeżo wystawione. Bo jeśli coś jest PRAWDZIWĄ okazją, to znika w jeden dzień.
  • #45
    bandi21
    Level 30  
    Nie ma prawdziwych okazji,jak coś jest w super stanie to ma cenę wyższą od średniej internetowej i już jest trudne do sprzedania.Jak ma dobrą cenę to stan pozostawia wiele do życzenia.Okazja jest wtedy gdy kupujesz auto od znajomego bez pośredników za rozsądną cenę.Niestety nie ma w tym miejsca dla handlarzy bo wtedy okazja pryska.
  • #46
    tomekmazepa

    Level 15  
    kolego chcesz krajowy samochod a patrzyles na syrene amz kutno ma wejsc w tym roku do sprzedazy moze cos na ten styl :)
    Sam sie nad takim czyms zastanawiam jak bede sprzedawal raz ze bede jezdzil czyms naszym i zostawie pieniadze w kraju a druga sprawa nie bede musial miec auta od niemca ktory teraz do mnie dzwoni bo chce posluchac jak silnik w jego bylym samochodzie brzmi jak to nie ktorzy handlarze gadaja
    Pozdrawiam Tomek
  • #47
    tzok
    Moderator of Cars
    Kune wrote:
    Zawsze mnie to nurtuje, wiec pozwole sobie zapytac: a co jest nie tak w naprawach blacharskich? I w czym one są gorsze niż np. dwumas do wymiany, albo turbina na wykończeniu, albo połamane plastiki?
    Ciężko ocenić co jest pod spodem, jakie siły działały na elementy nośne i w jaki sposób je osłabiły. Poszycia zewnętrzne zazwyczaj się wymienia, ale ważniejsze elementy są pod nimi. Podłużnice, wzmocnienia boczne można wyciągnąć, naprostować, można je nawet wyciąć i wspawać "nowe" - ale nigdy nie będą już miały takiej sztywności i wytrzymałości jak fabryczne elementy.
    Turbinę czy sprzęgło można wymienić i będą fabrycznie nowe, zgrzewanych elementów nadwozia już się tak nie wymieni, nie mówiąc o elementach nośnych, które stanowią całość i są wykonane z jednego arkusza blachy. Nadwozie jako element stanowi całość.

    tomekmazepa wrote:
    patrzyles na syrene amz kutno ma wejsc w tym roku do sprzedazy moze cos na ten styl
    Ciężko to nazwać samochodem... to coś ma zdaje się laminatowe nadwozie zamontowane na ramie przestrzennej. Poza tym przy tym wolumenie produkcji do budżetu musiałbym dodać chyba jeszcze jedno zero. Za młody jestem, żeby Syrenkę darzyć jakimś szczególnym sentymentem. Niezbyt mi się podoba, podobnie zresztą jak większość aut w stylu retro z Fiatem 500 na czele.
  • #50
    Kune
    Level 24  
    tzok wrote:

    Kune napisał:
    Zawsze mnie to nurtuje, wiec pozwole sobie zapytac: a co jest nie tak w naprawach blacharskich? I w czym one są gorsze niż np. dwumas do wymiany, albo turbina na wykończeniu, albo połamane plastiki?
    Ciężko ocenić co jest pod spodem, jakie siły działały na elementy nośne i w jaki sposób je osłabiły. Poszycia zewnętrzne zazwyczaj się wymienia, ale ważniejsze elementy są pod nimi. Podłużnice, wzmocnienia boczne można wyciągnąć, naprostować, można je nawet wyciąć i wspawać "nowe" - ale nigdy nie będą już miały takiej sztywności i wytrzymałości jak fabryczne elementy.
    Turbinę czy sprzęgło można wymienić i będą fabrycznie nowe, zgrzewanych elementów nadwozia już się tak nie wymieni, nie mówiąc o elementach nośnych, które stanowią całość i są wykonane z jednego arkusza blachy. Nadwozie jako element stanowi całość.


    Ale już sam producent je zgrzewa i spawa, do tego do każdego samochodu jest cała encyklopedia, w tym m.in. miejsca konstrukcyjnie przystosowane do spawania/cięcia - po prostu wymiany uszkodzonych elementów. Nie mówimy tutaj o garażowej naprawie blacharskiej, tylko normalnej naprawie dysponującej sprzętem i wykwalifikowanym personelem.
    Dlaczego wymienony fartuch lub wymieniona podłużnica (choć to już mocniejszy wypadek) to od razu mniejsza sztywność i wytrzmymałość? Przecież producent przewiduje wymianę tych elementów, nawet sam je sprzedaje?
    Tak samo wymiana poszycia progu/słupka bocznego - to rzeczy podlegające naprawie/wymianie.

    Moim zdaniem za malo się o tym mówi, i ludzie na widok czegoś pomalowanego/wymienionego panikuja, jakby pół auta brakowało. Najważniejsza jest fachowa naprawa, a to łatwo poznać po elementach zewnętrznych. Prostym przykładem jest tylni błotnik. Ktoś uszkodzi Wam go na parkingu wraz z drzwiami, dość mocno. I co teraz, klepać za wszelką cenę? Czy wymienić? Jak ktoś zobaczy ślad po wymianie to już uważa, że to był złom. Ciekawe co Ci mądrzy kupujący by zrobili w takim momencie? Oddali auto na złom?

    Moim zdaniem brakuje tu normalności, mało kto mówi na temat fachowej naprawy i jej wpływu, a raczej braku na samochód. Wystarczy, że ktoś na mielonkę założy części "w kolor" i już wszyscy z czujnikami lakieru są szczęśliwi, nasłuchają się ludzie wszystkich, łącznie z mechanikami, którzy nie są blacharzami, ale wiedzą wszystko.
  • #51
    tzok
    Moderator of Cars
    To znajdź mi proszę sprowadzony z Niemiec czy Francji samochód, który byłby fachowo naprawiony...
    Kune wrote:
    Czy wymienić? Jak ktoś zobaczy ślad po wymianie to już uważa, że to był złom.
    Jak zobaczy ślad to znaczy, że niefachowo naprawione, jak na poszyciu drzwi czy błotnika mam pół centymetra szpachli to to nie jest fachowa naprawa i po to mam właśnie miernik.

    Kune wrote:
    Nie mówimy tutaj o garażowej naprawie blacharskiej, tylko normalnej naprawie dysponującej sprzętem i wykwalifikowanym personelem.
    Znasz jakiś taki profesjonalny zakład blacharski? Często nawet ASO zlecają naprawy blacharskie zewnętrznym warsztatom o wątpliwej reputacji. Jak mają płytę do punktów bazowych geometrii to już jest wielki sukces.

    Kune wrote:
    wymieniona podłużnica
    Znów - Polak potrafi, rzadko kiedy chce się komuś wymieniać całą podłużnicę - albo się naciąga, albo, o zgrozo, wycina uszkodzony fragment i wstawia kawałek nowej, całość się szpachluje i maluje.

    W zmontowanym nadwoziu niektóre punkty zgrzewu są już nieosiągalne (nie da się założyć zgrzewarki). Wiele warsztatów blacharsko lakierniczych w ogóle nie dysponuje porządną zgrzewarką, wszystko "jadą" migomatem i po pól roku wyłazi rdza.

    Kune wrote:
    ludzie na widok czegoś pomalowanego/wymienionego panikuja, jakby pół auta brakowało
    Daleki jestem od panikowania, ale jeśli widzę, że coś było malowane to wzmaga to moją czujność. 300µm to nie tragedia, ale niestety jak znajduję 300µm to często znajdę miejsca gdzie jest 3x tyle. Jak widzę auto które jest malowane od progów po dach to też to za dobrze nie wygląda, bez powodu czegoś takiego się nie robi.
  • #52
    bandi21
    Level 30  
    Citroen o którym pisałem wyżej właśnie idzie do blacharza na formowanie przodu.Tzok ma rację,dzwony lepiej omijać.
  • #53
    jacek0503
    Level 21  
    A musi być bardzo koniecznie diesel? A może by tak spróbować czegoś nowego? Ja się osobiście boje diesli. Znajomi maja taka Hondke i sam się zastanawiam czy nie kupić jako następnej? Bardzo przyjemne autko. A co do naszych "fachowców" to - "Będzie Pan zadowolony " i wszystko na ten temat.
  • #55
    jacek0503
    Level 21  
    Życzę owocnych poszukiwań i kupienia wymarzonego - szczególnie iż Kolega mi wiele razy pomógł. Pozdrawiam. J.
  • #56
    tzok
    Moderator of Cars
    Nadeszła pora na zamknięcie tematu... skończyło się jednak na turbo-benzynie i segment wyżej. Nagonka na diesle zrobiła swoje. Czas pokaże czy to był szczęśliwy wybór. Prawie byłem zdecydowany na nową Fiestę 1.0EB, ale po lekturze problemów z tym silnikiem postanowiłem odpuścić. Trafił mi się Seat Leon FR 1.4ACT z 2016. Ponownie jest to auto poleasingowe, zarejestrowane w B-B, tylko 10 lat i 200tys. km "młodsze" od Punta.

    ***

    Jak na razie mi się podoba:
    Co zamiast Grande Punto...

    ...wychodzi na to, że to auto po prostu tyle pali:
    Co zamiast Grande Punto... Co zamiast Grande Punto...
    Średnie spalanie odkąd mam ten samochód wynosi 5,2l/100km. W trasie przy prędkościach 90-110km/h praktycznie nie wychodzi z trybu 2-cylindrowego. Spalanie jak w Dieslu, a komfort i osiągi doładowanej benzyny.