Witam,
ostatnio zainteresowałem się szczegółami działania i oznaczeń tranzystora, przykładowo niech to będzie najprostszy tranzystor bipolarny n-p-n
Chodzi o to jak się mają stosowane oznaczenia w schematach do rzeczywistego działania tego tranzystora..
Jak wiadomo tranzystor ten składa się z kolektora (oznaczony w schematach na "+"), bazy (podobnie "+" na schematach) oraz emitera (na schematach "-")
Przy czym bazę i kolektor możemy traktować jak wejście prądu, natomiast emiter – wyjście przez które płynie suma prądów kolektora i bazy.
Właśnie, i jak to się ma do zasady działania tranzystora?
Aby tranzystor mógł działać, złącze baza-emiter jest spolaryzowane w kierunku przewodzenia, bo istnieją określone przepływ (tzn. dziur z obszaru p do obszaru n oraz przepływ elektronów z obszaru n do obszaru p, tzn. na styku emiter-baza). Elektrony bowiem wprowadzane z emitera do bazy stają się tam nośnikami mniejszościowymi i drogą dyfuzji oddalają się od złącza emiterowego, a wszystkie elektrony, które dotrą w pobliże złącza kolektor-baza są unoszone do obszaru kolektora (w efekcie dotrą do kolektora).
Z drugiej jednak strony nie można jednak mylić "czasami prądu kolektora z prądem przewodzenia „diody” kolektor-baza gdyż jest ona spolaryzowana zaporowo, a płynący prąd kolektora jest wynikiem działania tranzystora". Prąd kolektora IC i prąd bazy IB wpływające do tranzystora łączą się w jego wnętrzu i wypływają w postaci prądu emitera IE (patrz na rys. 4.1.5).
http://ea.elportal.pl/bipolarne.html
(dalej można już mówić o charakterystyce danego tranzystora w zakresie m.in. zależność prądu kolektora od napięcia wejściowego, itp.)
JAK to wszystko ująć w oznaczeniach na schematach, skoro podstawowym warunkiem "uruchomienia" tranzystora jest przepływ tych elektronów z emitera do bazy oraz dalej do kolektora..
Efekt końcowy jest zaś odmienny, bo prąd "płynie" z kolektora i bazy do emitera (jako wyjścia i sumy prądów kolektora i bazy)?
Wydaję się, że w rzeczywistości warunkiem pierwotnym jest przyczyna powstania napięcia baza-emiter, tj. ładunek dodatni (brak elektronów) na bazie, wówczas nie ma miejsc ograniczona rekombinacja elektronów z emitera, a NIE sam prąd emitera..
Jak się ma powyższy "kanał przewodzący", umożliwiający przepływ prądu między emiterem i kolektorem, do tego że później jest ODWROTNIE, bo "prąd kolektora IC i prąd bazy IB wpływające do tranzystora łączą się w jego wnętrzu i wypływają w postaci prądu emitera IE"?
Skąd zatem stwierdzenie, że "kolektor-baza jest "spolaryzowana zaporowo", jeżeli bez wspomnianego wyżej kanału przewodzącego, nie może być mowy o nasyceniu tranzystora (jego włączenia)..
I jak w końcu odnieść te oznaczenia na schematach z emiterem na "-" (minus) i kolektorem na "+", nie wiele ma wspólnego z rzeczywistym przepływem ładunków jako uproszczenie..
Jasne jest, że są różne punkty pracy tranzystora oraz przepływy ładunków w różne strony, ale chodzi o istotę jego działania i tych oznaczeń..
Wie ktoś, jak się wyjaśnia te nieścisłości narzucające się po zapoznaniu się z licznymi materiałami na temat budowy i pracy tranzystora?
Może trzeba poszukać jeszcze jakiś dokładniejszych źródeł tego mechanizmu, ktoś wie w jaki sposób..
Odpowiedź przyda się, bo wiele osób szuka tego w internecie, a nie sposób obejść się bez tranzystorów
pozdrowienia
ostatnio zainteresowałem się szczegółami działania i oznaczeń tranzystora, przykładowo niech to będzie najprostszy tranzystor bipolarny n-p-n
Chodzi o to jak się mają stosowane oznaczenia w schematach do rzeczywistego działania tego tranzystora..
Jak wiadomo tranzystor ten składa się z kolektora (oznaczony w schematach na "+"), bazy (podobnie "+" na schematach) oraz emitera (na schematach "-")
Przy czym bazę i kolektor możemy traktować jak wejście prądu, natomiast emiter – wyjście przez które płynie suma prądów kolektora i bazy.
Właśnie, i jak to się ma do zasady działania tranzystora?
Aby tranzystor mógł działać, złącze baza-emiter jest spolaryzowane w kierunku przewodzenia, bo istnieją określone przepływ (tzn. dziur z obszaru p do obszaru n oraz przepływ elektronów z obszaru n do obszaru p, tzn. na styku emiter-baza). Elektrony bowiem wprowadzane z emitera do bazy stają się tam nośnikami mniejszościowymi i drogą dyfuzji oddalają się od złącza emiterowego, a wszystkie elektrony, które dotrą w pobliże złącza kolektor-baza są unoszone do obszaru kolektora (w efekcie dotrą do kolektora).
Z drugiej jednak strony nie można jednak mylić "czasami prądu kolektora z prądem przewodzenia „diody” kolektor-baza gdyż jest ona spolaryzowana zaporowo, a płynący prąd kolektora jest wynikiem działania tranzystora". Prąd kolektora IC i prąd bazy IB wpływające do tranzystora łączą się w jego wnętrzu i wypływają w postaci prądu emitera IE (patrz na rys. 4.1.5).
http://ea.elportal.pl/bipolarne.html
(dalej można już mówić o charakterystyce danego tranzystora w zakresie m.in. zależność prądu kolektora od napięcia wejściowego, itp.)
JAK to wszystko ująć w oznaczeniach na schematach, skoro podstawowym warunkiem "uruchomienia" tranzystora jest przepływ tych elektronów z emitera do bazy oraz dalej do kolektora..
Efekt końcowy jest zaś odmienny, bo prąd "płynie" z kolektora i bazy do emitera (jako wyjścia i sumy prądów kolektora i bazy)?
Wydaję się, że w rzeczywistości warunkiem pierwotnym jest przyczyna powstania napięcia baza-emiter, tj. ładunek dodatni (brak elektronów) na bazie, wówczas nie ma miejsc ograniczona rekombinacja elektronów z emitera, a NIE sam prąd emitera..
Jak się ma powyższy "kanał przewodzący", umożliwiający przepływ prądu między emiterem i kolektorem, do tego że później jest ODWROTNIE, bo "prąd kolektora IC i prąd bazy IB wpływające do tranzystora łączą się w jego wnętrzu i wypływają w postaci prądu emitera IE"?
Skąd zatem stwierdzenie, że "kolektor-baza jest "spolaryzowana zaporowo", jeżeli bez wspomnianego wyżej kanału przewodzącego, nie może być mowy o nasyceniu tranzystora (jego włączenia)..
I jak w końcu odnieść te oznaczenia na schematach z emiterem na "-" (minus) i kolektorem na "+", nie wiele ma wspólnego z rzeczywistym przepływem ładunków jako uproszczenie..
Jasne jest, że są różne punkty pracy tranzystora oraz przepływy ładunków w różne strony, ale chodzi o istotę jego działania i tych oznaczeń..
Wie ktoś, jak się wyjaśnia te nieścisłości narzucające się po zapoznaniu się z licznymi materiałami na temat budowy i pracy tranzystora?
Może trzeba poszukać jeszcze jakiś dokładniejszych źródeł tego mechanizmu, ktoś wie w jaki sposób..
Odpowiedź przyda się, bo wiele osób szuka tego w internecie, a nie sposób obejść się bez tranzystorów
pozdrowienia