Witam..Mam problem z odpalania,podejrzewam,że to coś z elektryka.. Podam przykład kiedy mi się to dzieje.. Ostatnio jechałam do Torunia po dojechaniu zgasilam normalnie auto, załatwiłam to co miałam załatwić, potem odpaliłam ponownie i było wszystko ok,ale w połowie drogi powrotnej Zajechalam na stację, tam też zgasilam auto po 10 min wychodzę a tu zonk, samochód kręci ale nie chce załapac..próbowałam tak długo,że padł mi aku no i znowu problem.. Ale nie chodzi o aku.. Poprostu dzieje mi się to na długiej trasie i na małych dystansach też..po tym co zauważyłam to musze poprostu odczekać, czasami godz czasami dwie i wtedy odpali.. Myślałam,że może IMO ale raczej nie,bo otwieram auto po chwili zamykam i tak sie bawię ale nic to nie daje,muszę poprostu zostawić samochód nie dotykając niczego i w końcu zalapie.. Proszę,niech mi ktoś podrzuci jakieś pomysły,co mogła bym sprawdzić żeby dowiedzieć się o co chodzi
mam dosyć strachu jadąc gdzie kolwiek, czy zdążę, czy mi odpali.. A tak przy okazji dodam,że strasznie mi kopci,jak wkręcić się na obroty powyżej 2tys to czarny dym za mną..nie wiem czy to ma coś wspólnego ale może jednak..