Witam
Posiadam Astrę G 1,6 16v x16xel z 2000r z lpg AG Compact ,
jakiś miesiąc temu auto zaczęło spalać duże ilości benzyny ,czasem zapalał się check ...po przełączeniu na lpg i przejechaniu ok kilometra , po chwili gasł i ok, po podpięciu pod koma okazała się sonda , wymieniłem przy okazji też pęknięty kolektor wydechowy i po kilku dniach przy odpaleniu powiedzmy raz na 5 razy auto wchodzi na wyższe obrotu ok 1500 i tak zostaje do czasu prze gazowania , po czym pracuje tak jakby nie paliło na któryś z cylindrów , podczas jazdy jest zamulone , po paru km jej przechodzi i jest ok , natomiast gdy silnik ciepły i przełączy się po chwili na lpg to od razu jedzie normalnie , wszystko ustaje ... ze strony lpg gaziarz twierdzi że jest wszystko ok , egr wyczyszczony , mechanik sprawdził jest ok , dolot szczelny , nowy termostat bo gaziarz uznał ze zajechany.
Po podłączeniu pod kompa znów błąd sondy lambda , wahania napięcia od 50 mV do 900 mV i mechanik uznał że sonda padła ( po 2 tyg Delphi nie jakiś zamiennik)
Inny elektryk powiedział że sonda przy tych wskazaniach jest dobra i jestem w kropce ... miał ktoś może podobny przypadek ? może ktoś podsunie jakiś pomysł?
Posiadam Astrę G 1,6 16v x16xel z 2000r z lpg AG Compact ,
jakiś miesiąc temu auto zaczęło spalać duże ilości benzyny ,czasem zapalał się check ...po przełączeniu na lpg i przejechaniu ok kilometra , po chwili gasł i ok, po podpięciu pod koma okazała się sonda , wymieniłem przy okazji też pęknięty kolektor wydechowy i po kilku dniach przy odpaleniu powiedzmy raz na 5 razy auto wchodzi na wyższe obrotu ok 1500 i tak zostaje do czasu prze gazowania , po czym pracuje tak jakby nie paliło na któryś z cylindrów , podczas jazdy jest zamulone , po paru km jej przechodzi i jest ok , natomiast gdy silnik ciepły i przełączy się po chwili na lpg to od razu jedzie normalnie , wszystko ustaje ... ze strony lpg gaziarz twierdzi że jest wszystko ok , egr wyczyszczony , mechanik sprawdził jest ok , dolot szczelny , nowy termostat bo gaziarz uznał ze zajechany.
Po podłączeniu pod kompa znów błąd sondy lambda , wahania napięcia od 50 mV do 900 mV i mechanik uznał że sonda padła ( po 2 tyg Delphi nie jakiś zamiennik)
Inny elektryk powiedział że sonda przy tych wskazaniach jest dobra i jestem w kropce ... miał ktoś może podobny przypadek ? może ktoś podsunie jakiś pomysł?