Czołem, znajomy zwrócił się z prośbą, że nie działają mu światła mijania w Fordzie mk1 (chyba 1996 rocznik). Mianowicie problem pojawił się jak wracał do domu przez około kilometr po "płytach" betonowych, miedzy którymi są spore "dziury" i wszystko się trzęsło, jak on to powiedział. Autko mam na placu, napisałem kiedy to się stało, bo może znawcy mieli taki problem i po prostu coś się obluzowało czy coś (jestem mechanikiem, z elektryką nie mam nic wspólnego). Fakt taki, że oby dwie żarówki przestały działać w jednym momencie. Po wyciągnięciu żarówek, lewa była spalona, zaś prawa jakby jakieś zwarcie było, tam gdzie się wsuwa kabel plusowy, było aż fioletowe, żarówka oczywiście też spalona (sprawdzone miernikiem wszystko). Teraz co sprawdziłem w miarę możliwości:
1. Przekaźnik świateł mijania sprawny
2. Bezpieczniki wszystkie! sprawne
3. Żarówki wymienione
Czas włączyć światła, i zobaczyć, nie? Po włączeniu nic, kontrolki tak jak świeciły, tak świecą, no to miernik w ruch i lewa strona po włożeniu żarówki w ogole prądu nie dostaje (jak zarówkę wyjmę jest +12v), obojętnie czy samochód zgaszony, czy odpalony.
Zaś prawa strona w ogolę nie dostaje prądu, a gdy odpalę samochód, to dostaje, tyle że tylko 3v.
Co do włącznika świateł, kiedyś znajomy miał z nim problem (upalił się jakiś pin w tej kostce), i ktoś mu tam zrobił jakiś mostek, że to wszystko działało, jak działało do teraz. Jak doszedłem do tej kostki to jest ogólnie mostek, ale bez niego czy z nim jest to samo, nie wiem po co on tam w ogóle jest, a on też już nie pamięta (wie, że jakaś żarówka mu nie działała, chyba postoje)
I co jeszcze śmiesznego to chyba po tym jak ten koleś mu to zmostkował, silnik kręci po wyciagnieciu kluczyka, dopiero jak się pozycje świateł na 0 ustawi, to silnik gaśnie, może to też będzie jakąś wskazówką.
Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc, jakby coś było nie zrozumiałe to proszę napisać, na pewno jakoś sprostuję.
1. Przekaźnik świateł mijania sprawny
2. Bezpieczniki wszystkie! sprawne
3. Żarówki wymienione
Czas włączyć światła, i zobaczyć, nie? Po włączeniu nic, kontrolki tak jak świeciły, tak świecą, no to miernik w ruch i lewa strona po włożeniu żarówki w ogole prądu nie dostaje (jak zarówkę wyjmę jest +12v), obojętnie czy samochód zgaszony, czy odpalony.
Zaś prawa strona w ogolę nie dostaje prądu, a gdy odpalę samochód, to dostaje, tyle że tylko 3v.
Co do włącznika świateł, kiedyś znajomy miał z nim problem (upalił się jakiś pin w tej kostce), i ktoś mu tam zrobił jakiś mostek, że to wszystko działało, jak działało do teraz. Jak doszedłem do tej kostki to jest ogólnie mostek, ale bez niego czy z nim jest to samo, nie wiem po co on tam w ogóle jest, a on też już nie pamięta (wie, że jakaś żarówka mu nie działała, chyba postoje)
I co jeszcze śmiesznego to chyba po tym jak ten koleś mu to zmostkował, silnik kręci po wyciagnieciu kluczyka, dopiero jak się pozycje świateł na 0 ustawi, to silnik gaśnie, może to też będzie jakąś wskazówką.
Pozdrawiam, z góry dziękuję za pomoc, jakby coś było nie zrozumiałe to proszę napisać, na pewno jakoś sprostuję.