Witam, posiadam tube ze wzmacniaczem Orion 1200d. Chciałem to ostatnio podłączyć w aucie, lecz po podłączeniu + do akumulatora wzmacniacz zaczął się lekko dymić na siwo. Od razu ze strachu wyrwałem kable zasilające ze wzmacniacza i go rozkręciłem żeby zobaczyć czy coś się nie spaliło. Niby wszystko wygląda okej, lecz zauważyłem że w miejscu gdzie powinno być wejście na jack ( podpisany "remote gain") go nie ma a blaszki są ze sobą styknięte (a być nie powinny). Czy to mogło być przyczyną że wzmacniacz zaczął się dymić?