Dzień dobry,
Z góry bardzo przepraszam, jeśli powtarzam temat, ale jestem w duużej desperacji hehe Im więcej czytam na forach, tym mniej wiem. Siedze właśnie w Hiszpanii, przede mną jeszcze 3.000 km do Polandii, a lokalny mecanico próbuje znaleźć przyczyne problemu. Ale do rzeczy:
Mam Forda 2,0, 96 kw, TDCI z 2003 roku, przebieg 158.000. W marcu miałem regenerację wtrysków, pompy, wymianę filtru paliwa, czujnika cisnienia paliwa. Od tego momentu przejechałem 7.000 km i nie było najmniejszego problemu - żadnego krztuszenia się, spadku obrotów, dławienia etc.
Kilka dni temu zacząłem powrót do Polski - zupełnie losowo (raz po 90 km, raz po 30, nastepnie kilka razy w ciągu 15 kilometrów), mondziak się zupełnie wyłącza. Jest to nagłe, nie poprzedzone niczym innym, nie ma wczesniejszego spadku obrotów/prędkości. Następnie, mogę go włączyć za pierwszym razem (za każdym razem) - bez problemu - czasami włączam go za pierwszym razem jeszcze w czasie jazdy po wczesniejszym wyłączeniu. Nie ma różnicy czy jadę na wysokich, czy niskich obrotach, czy 70 kmh czy 130 - dzieje się to zupełnie losowo.
Podczas momentu wyłączenia pojawia się migająca kontrolka świec żarowych. Nie niepokojącego nie poprzedza wyłączenia, trwa to mikrosekundę.
Po popięciu do komputera/diagnozy (Boscha), wszystko jest okej, nie wyskakują żadne błedy. Wtryski ok, pompa okej.
Moje podejrzenie:
- Przekaznik do pompy pod akumulatorem
- Czujnik położenia walu korbowego
- styki na kablach - chwilowy spadek napiecia, polaczenia
- immobiliser wariuje
Przejechalem tak 650 km - zdarzylo mi sie to ok 35-40 razy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i bylbym baaaardzo wdzieczny za jakakolwiek pomoc, sugestie. Przede mna 3 tyski a juz po 600 km jestem pol-siwy)
Dodano po 30 [sekundy]:
Z nowych informacji: u mechanika po ponownym podłączeniu diagonstyki (Bosch), wyszedł błąd P1664. (Nie)stety podczas jazdy - przejechalismy 100 km po autostradzie jadac 140 kmh) - wraz z podlaczonym kompem, samochod zachowywal sie tym razem idealnie i nie zgasl Dzis bedzie kolejna proba.
Z góry bardzo przepraszam, jeśli powtarzam temat, ale jestem w duużej desperacji hehe Im więcej czytam na forach, tym mniej wiem. Siedze właśnie w Hiszpanii, przede mną jeszcze 3.000 km do Polandii, a lokalny mecanico próbuje znaleźć przyczyne problemu. Ale do rzeczy:
Mam Forda 2,0, 96 kw, TDCI z 2003 roku, przebieg 158.000. W marcu miałem regenerację wtrysków, pompy, wymianę filtru paliwa, czujnika cisnienia paliwa. Od tego momentu przejechałem 7.000 km i nie było najmniejszego problemu - żadnego krztuszenia się, spadku obrotów, dławienia etc.
Kilka dni temu zacząłem powrót do Polski - zupełnie losowo (raz po 90 km, raz po 30, nastepnie kilka razy w ciągu 15 kilometrów), mondziak się zupełnie wyłącza. Jest to nagłe, nie poprzedzone niczym innym, nie ma wczesniejszego spadku obrotów/prędkości. Następnie, mogę go włączyć za pierwszym razem (za każdym razem) - bez problemu - czasami włączam go za pierwszym razem jeszcze w czasie jazdy po wczesniejszym wyłączeniu. Nie ma różnicy czy jadę na wysokich, czy niskich obrotach, czy 70 kmh czy 130 - dzieje się to zupełnie losowo.
Podczas momentu wyłączenia pojawia się migająca kontrolka świec żarowych. Nie niepokojącego nie poprzedza wyłączenia, trwa to mikrosekundę.
Po popięciu do komputera/diagnozy (Boscha), wszystko jest okej, nie wyskakują żadne błedy. Wtryski ok, pompa okej.
Moje podejrzenie:
- Przekaznik do pompy pod akumulatorem
- Czujnik położenia walu korbowego
- styki na kablach - chwilowy spadek napiecia, polaczenia
- immobiliser wariuje
Przejechalem tak 650 km - zdarzylo mi sie to ok 35-40 razy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i bylbym baaaardzo wdzieczny za jakakolwiek pomoc, sugestie. Przede mna 3 tyski a juz po 600 km jestem pol-siwy)
Dodano po 30 [sekundy]:
Z nowych informacji: u mechanika po ponownym podłączeniu diagonstyki (Bosch), wyszedł błąd P1664. (Nie)stety podczas jazdy - przejechalismy 100 km po autostradzie jadac 140 kmh) - wraz z podlaczonym kompem, samochod zachowywal sie tym razem idealnie i nie zgasl Dzis bedzie kolejna proba.