Witam,
mam taki problem. Samochód stał ok 4 dni. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce zapaliły się kontrolki, ale samochód nie ruszył. Zajrzałem do akumulatora, na klemie od plusa był zielony nalot. Wyjąłem go, akumulator był szczelny, usunąłem nalot, podłączyłem na drugi dzień akumulator, tym razem nawet wszystkie kontrolki się nie zaświeciły słychać było tylko coś jakby cykanie.
Przyjechał znajomy z kablami, podłączyliśmy plus do plusa minus do minusa, przy jego włączonym aucie. On dawał gazu ja próbowałem odpalić tym razem kontrolki się zapaliły, woltomierz w aucie pokazał ok 14 V napięcia. Po przekręceniu kluczyka jednak auto nie ruszyło, a wskazówka woltomierza zaczęła opadać aż całkiem opadła. Sprawdziłem wszystkie bezpieczniki w aucie. Próbowaliśmy jeszcze dwa razy i to samo. Pytanie czy to akumulator padł całkiem czy może być coś innego?
mam taki problem. Samochód stał ok 4 dni. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce zapaliły się kontrolki, ale samochód nie ruszył. Zajrzałem do akumulatora, na klemie od plusa był zielony nalot. Wyjąłem go, akumulator był szczelny, usunąłem nalot, podłączyłem na drugi dzień akumulator, tym razem nawet wszystkie kontrolki się nie zaświeciły słychać było tylko coś jakby cykanie.
Przyjechał znajomy z kablami, podłączyliśmy plus do plusa minus do minusa, przy jego włączonym aucie. On dawał gazu ja próbowałem odpalić tym razem kontrolki się zapaliły, woltomierz w aucie pokazał ok 14 V napięcia. Po przekręceniu kluczyka jednak auto nie ruszyło, a wskazówka woltomierza zaczęła opadać aż całkiem opadła. Sprawdziłem wszystkie bezpieczniki w aucie. Próbowaliśmy jeszcze dwa razy i to samo. Pytanie czy to akumulator padł całkiem czy może być coś innego?