Witam. Kupiłem niedawno na allegro laminator Peach PL713, który ktoś chciał przerobić dla termotransferu PCB ale zrezygnował. Laminator nie modyfikowany i praktycznie nieużywany. Podłączyłem ten laminator do gniazdka i włączyłem przełącznik. Wałki pracowały i zaczynał się nagrzewać. Świeciła dioda Power a Ready była wygaszona. Domyśliłem się, że muszę czekać, aż zaświeci się dioda Ready więc czekałem. Po jakimś czasie z laminatora zaczęła wydobywać się lekko widoczna struga białego dymu i czuć było, że coś lekko śmierdzi. Obudowa była mocno ciepła, a może nawet gorąca. Nic się nie topiło ale wydobywał się ten lekki dym więc go wyłączyłem. Nie udało mi się doczekać na zapalenie diody LED bo bałem się, że może się coś stopić. Po rozebraniu laminatora, nie widać aby coś było przepalone lub nadtopione. Nie ma wewnątrz też jakiejś specjalnej elektroniki, jest jeden czujnik mechaniczny (bimetaliczny czy jak to się zwie), nałożony na aluminiową szynę gdzie jest jedna z grzałek. Niestety nie przylega on za dobrze do szyny i po niej jeździ. Nie wiem czy nie powoduje to, że laminator chce osiągnąć większą temperaturę. Możliwe, że powstały dym był efektem pierwszego włączenia laminator i wydobywał się z grzałek. Niestety jest to pierwszy mój laminator i chcę zapytać czy to normalny objaw, że na początku dymi?
