Witam.
Jeżeli to zły dział to przepraszam i proszę o przeniesienie.
Gdy miałem 6 lat dostałem hulajnogę elektryczną z Francji. Sporo nią jeździłem lecz któregoś razu pękła zębatka przy silniku i hulajnoga została zapomniana. Po 12 latach postanowiłem ją ponownie użyć.... a dokładnie wykorzystać silnik i zamontować go w rowerze. Po podłączeniu silnika bezpośrednio do akumulatora silnik kręci. Ładowarka ładuje bez problemu za pośrednictwem sterownika i przy mierzeniu napięcia podczas ładowania akumulatory mają 28,5V, po odłączeniu ładowania ~23V a gdy załączę silnik po bezpośrednim podłączeniu spada do 21,5V-22.1V. Akumulatory przyda się wymienić ale na razie muszę użyć te co mam.
Problem jest niestety taki że silnik nie załącza gdy kręcę manetką, podłączyłem wszystkie kabelki do sterownika. Od manetki prowadzą 3 kable, czarny, czerwony i zielony. Nie wiem czy to napięcie się sprawdza ale miernik pokazuje 5,24V cały czas nieważne w którym położeniu jest manetka gdy zwieram czerwony i czarny. Kabelki od stacyjki zwarłem i dioda się świeci.
Będę jeszcze półtora miesiąca w Polsce a potem na długo wyjeżdżam więc większe inwestycje będą raczej bezsensowne. Pomysł mam taki by między silnik i akumulator wpiąć potencjometr (wiadomo że nie będzie żadnych zabezpieczeń np. przez zbytnim rozładowaniem). Czy to ogólnie dobry pomysł by mieć jakąś kontrolę nad silnikiem? Jeżeli da radę to jaki potencjometr kupić?
Pozdrawiam.
Jeżeli to zły dział to przepraszam i proszę o przeniesienie.
Gdy miałem 6 lat dostałem hulajnogę elektryczną z Francji. Sporo nią jeździłem lecz któregoś razu pękła zębatka przy silniku i hulajnoga została zapomniana. Po 12 latach postanowiłem ją ponownie użyć.... a dokładnie wykorzystać silnik i zamontować go w rowerze. Po podłączeniu silnika bezpośrednio do akumulatora silnik kręci. Ładowarka ładuje bez problemu za pośrednictwem sterownika i przy mierzeniu napięcia podczas ładowania akumulatory mają 28,5V, po odłączeniu ładowania ~23V a gdy załączę silnik po bezpośrednim podłączeniu spada do 21,5V-22.1V. Akumulatory przyda się wymienić ale na razie muszę użyć te co mam.
Problem jest niestety taki że silnik nie załącza gdy kręcę manetką, podłączyłem wszystkie kabelki do sterownika. Od manetki prowadzą 3 kable, czarny, czerwony i zielony. Nie wiem czy to napięcie się sprawdza ale miernik pokazuje 5,24V cały czas nieważne w którym położeniu jest manetka gdy zwieram czerwony i czarny. Kabelki od stacyjki zwarłem i dioda się świeci.
Będę jeszcze półtora miesiąca w Polsce a potem na długo wyjeżdżam więc większe inwestycje będą raczej bezsensowne. Pomysł mam taki by między silnik i akumulator wpiąć potencjometr (wiadomo że nie będzie żadnych zabezpieczeń np. przez zbytnim rozładowaniem). Czy to ogólnie dobry pomysł by mieć jakąś kontrolę nad silnikiem? Jeżeli da radę to jaki potencjometr kupić?
Pozdrawiam.