Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja

05 Gru 2018 19:01 272463 3357
  • #2911
    Jawi_P
    Poziom 34  
    Grzegorz740 napisał:
    Możesz szerzej opisać tą przystawkę? Jak to nie jest tajemnica. Bo to jest ciekawe i nie spotykane. Masz może schemat takiej przystawki.

    Nie mam jej, nie mam schematu i raczej jest nie do zdobycia. Widziałem kiedyś i rozkręciłem z ciekawości. Już nie pamiętam szczegółów poza tym, że procesorek nie brał udziału w przetwarzaniu audio, służył jako kontroler pewnie rozpoczęcia, zakończenia połączenia, może rejestrował kierunek połączenia czy dekodował wybierany numer itp. Tam siedział chyba uC 8051. Wszystko w pudełku niewiele większym od paczki papierosów.
  • Relpol przekaźniki
  • #2912
    Zutket
    Poziom 33  
    irekr napisał:

    Mam jednak inny temat do zasygnalizowania: nikt do tej pory nie pisał na temat linii napowietrznych na torach tradycyjnych, nie kablach samonośnych. A to dopiero była finezja.... Przeploty, odgromniki, systemy nośne, zwrotnice torowe itp itd.
    Oj się naprawiało linie napowietrzne na przewodach brązowych i to w systemach nośnych np TN-60. Izolatory, przeploty i ich skoki, słupołazy, skrzynki odgromowe....
    Trochę było, co prawda o przeplotach na liniach napowietrznych (brąz) faktycznie nic nie było, ale za to o transformatorach liniowych i o torach pochodnych sam coś nie coś o tym pisałem. A co do przeplotów, to kto to jeszcze o tym pamięta :?: poza nami :cry: Co do metod zakładania podsłuchów na centralach produkowanych do Związku Radzieckiego nie będę się wypowiadał, bo tej wersji central po prostu nie znam. Do NRD o ile pamięć mnie nie myli nasze Pentaconty nie trafiały. Mieli swoje centrale. Przypomniała mi się taka ciekawostka dotycząca NRD i central MSN (którą obaj dobrze znamy), a mianowicie w dobie braku numerów miejskich ( W NRD też mieli problemy) centrala była przystosowana do przełączania nr wewnętrznych w trybie nocnym do abonentów mieszkaniowych. Wyglądało to mniej więcej tak, że ten sam nr w dzień działał w biurze, a w nocy w mieszkaniu. Do nas MSN-70 w tej wersji nie trafiały.
  • #2913
    jdubowski
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Zutket napisał:
    a mianowicie w dobie braku numerów miejskich ( W NRD też mieli problemy) centrala była przystosowana do przełączania nr wewnętrznych w trybie nocnym do abonentów mieszkaniowych.


    Takie praktyki były też znane w PRL, z tym ze dotyczyło to albo sytuacji gdy za telefon nie naliczano abonamentu (jednostki PPTiT). Tak było właśnie w Katowickim PRT na Zamułkowej które mieściło się w budynku którego połowa to były biura, a druga połowa - mieszkania zakładowe.
  • #2914
    kangyooni
    Poziom 17  
    Zutket napisał:
    a mianowicie w dobie braku numerów miejskich ( W NRD też mieli problemy) centrala była przystosowana do przełączania nr wewnętrznych w trybie nocnym do abonentów mieszkaniowych


    No ale tego nie rozumiem. "Dobrem rzadkim" i drogim było/jest bez wątpienia wyposarzenie centralowe i kable. Natomiast sam numer jako numer? No bez przesady, przecież to jest przydzielane urzędowo. Więc jak może zabraknąć numeru, kiedy jednocześnie cały sprzęt i instalacje są?

    Wracając do podsłuchów. Ten gość od gniazdka podsłuchowego zasygnalizował mi jeszcze jeden temat - były podsłuchy na liniach telefonicznych, instalowane w telefonach. Ale nie na zasadzie podsłuchu rozmów tylko pomieszczenia. Jestem w stanie sobie to dobrze wyobrazić, znowu - bardzo prosty układ i z drugiej strony można wpiąć się gdziekolwiek - na centrali czy choćby w piwnicy. Po prostu przy odłożonej słuchawce, na 48V dajemy mikrofon dający niewielkie obciążenie do 1-2mA. Natomiast z tego co mi mówił, a jego rodzice byli podsłuchiwani, również było to możliwe do wykrycia, gdyż czasem coś było nie tak z dzwonieniem (zapewne konstrukcja jednak dawała za duże obciążenie).
  • #2915
    Zutket
    Poziom 33  
    kangyooni napisał:
    Zutket napisał:
    a mianowicie w dobie braku numerów miejskich ( W NRD też mieli problemy) centrala była przystosowana do przełączania nr wewnętrznych w trybie nocnym do abonentów mieszkaniowych

    No ale tego nie rozumiem. "Dobrem rzadkim" i drogim było/jest bez wątpienia wyposarzenie centralowe i kable. Natomiast sam numer jako numer? No bez przesady, przecież to jest przydzielane urzędowo. Więc jak może zabraknąć numeru, kiedy jednocześnie cały sprzęt i instalacje są?
    W epoce central elektromechanicznych, numer był na sztywno przypisany do wyposażenia abonenckiego na centrali. Stąd brało się pojęcie "centrala o pojemności X NN, a nie wyposażeń" i nie było możliwości przeniesienie "numeru" a telefonu. Często przy zmianie miejsca zamieszkania, (inna dzielnica) zmieniał się też numer telefonu o ile pozwalały na to warunki techniczne. Jak zwykle i tu były wyjątki...
  • #2916
    irekr
    Moderator
    Jeszcze będąc w Rosji w czasach ZSRR widziałem kilka central Pentaconta Made in ZWUT i były to nieco inne centrale od tych jakie montowano w Polsce. Te które widziałem - dwie w Moskwie i jedna w Irkucku - miały nad stojakami jakby drugie piętro i tam były elementy kontrolne. Jak to działało specjalnie mnie nie informowano, ale z przecieków wiem, że jeżeli mamy do czynienia z zespołami rejestrów i magistralą sygnałową miedzy rejestrami a przelicznikami i cechownikami to wykonanie dodatkowej operacji przed głównym cechownikiem nie stanowiło problemu. Większość tego typu central potrafiła zestawiać kilkukrotnie połączenia chociażby drogami obejściowymi a ten sam algorytm wykorzystywano do załączania podsłuchów. Kwestia właściwej kategorii abonenta - w polu uprawnień wystarczyło założyć we właściwym miejscu zworę.
    W czasach ZSRR abonenci najczęściej nie posiadali liczników a ruch MM w automacie był szczątkowy i dla uprzywilejowanych. Ale oni i tak mieli inne centrale i inne kable.
    Tych central już nie ma, podzieliły los naszych Pentacont. W centralach cyfrowych - a w VoIP szczególnie - podsłuch jest bardzo prosty.
  • #2917
    Zutket
    Poziom 33  
    irekr napisał:

    W czasach ZSRR abonenci najczęściej nie posiadali liczników a ruch MM w automacie był szczątkowy i dla uprzywilejowanych.
    Tu się z Tobą nie zgodzę. Zresztą już o tym tu pisałem. W czasach ZSRR była stosowana odmienna zasada naliczania rozmów. Abonenci mieli liczniki. Ze względu na rozmiar kraju, stosowano zaliczanie tylko na połączeniach dalekosiężnych, to jest przy połączeniach pomiędzy republikami. Połączenia w obrębie republiki było w abonamencie. Co do ruchu automatycznego, to też posiadali, tyle, że na zasadzie miasto-miasto. Problem był taki, że większość kierunków MM (należy rozumieć jako połączenie pomiędzy republikami) przechodził przez Moskwę i uzyskanie połączenia w szczycie graniczyło z cudem. Najzabawniejsze było to, że większość central ruchu MM była systemu Siemensa i sygnały zgłoszenia podawały w kodzie Morsa. Nie spotkałem się z centralami (kierunkami) na których by się pojawiła zapowiedz słowna. Żałuję, że nie zachowałem sobie wykazu kierunków :cry: Oczywiście dotyczyło to części Europejskiej. W części Azjatyckiej łączność do celów powiedzmy to - cywilnej, była rozwiązywana trochę na innych zasadach.
  • #2918
    irekr
    Moderator
    Odnośnie zasobów i numerów: w centralach biegowych lub starszych ze sterowaniem obejściowym każde wyposażenie abonenckie miało najczęściej swój numer MSN jako pozycje dostępna z sieci telekomunikacyjnej. To nie to co teraz, gdy można dowolny numer przydzielić w dowolnym miejscu sieci, o ile ten numer jest wolny i zostanie prawidłowo zdefiniowany w serwerze analogicznym do serwera DNS w sieciach komputerowych.
    A tych wyposażeń centralowych - oraz łączy do abonentów - brakowało.
    I było dokładnie tak jak napisał kol. Zutket.... którego pozdrawiam.

    Dodano po 11 [minuty]:

    Odnośnie połączeń w ZSRR - tak było dopiero w latach 80tych - wcześniej było trochę gorzej.
    A centrale MM faktycznie były systemu Siemensa a dokładniej systemu ATS przywiezionego do ZSRR po 1945 roku jako zrabowna (fizycznie wywieziona co do krzesełka) fabryka telekomunikacyjna z Erfurtu - potem RFT Funkwerk Erfurt.
    Z ciekawostek; bardzo fajnie działał wybierak podnosząco-obrotowy Siemensa z sześcioprzewodowym polem stykowym - stosowany do połączeń dwutorowych. Pierwotnie stosowano po prostu dwa wybieraki pracujące współbieżnie do zestawiania każdego kierunku połączenia.
  • #2919
    Zutket
    Poziom 33  
    irekr napisał:
    Odnośnie połączeń w ZSRR - tak było dopiero w latach 80tych - wcześniej było trochę gorzej.
    Może masz rację, czas robi swoje.
    irekr napisał:
    Z ciekawostek; bardzo fajnie działał wybierak podnosząco-obrotowy Siemensa z sześcioprzewodowym polem stykowym - stosowany do połączeń dwutorowych. Pierwotnie stosowano po prostu dwa wybieraki pracujące współbieżnie do zestawiania każdego kierunku połączenia.
    A to dla mnie ciekawostka. Szczerze mówiąc, to po raz pierwszy o tym słyszę. Zawsze sądziłem, że przejście dwutorowe było realizowane na wybierakach krzyżowych. Masz może coś więcej informacji na ten temat :?: Z Mikołajkowymi pozdrowieniami dla Ciebie :)
  • Relpol przekaźniki
  • #2920
    irekr
    Moderator
    Również Mikołakowymi....

    Ja tez o sześcioprzewodowym S35 nie wiedziałem do czasu, aż nie zobaczyłem.
    Rosjanie to czasami dziwni ludzie, robią wiele rzeczy w odwrotny sposób.
    Z tego co wiem to nie zachował się chyba ani jeden wybierak i ani jedno pole stykowe. Była to najczęściej produkcja specjalna i nic dziwnego ze nie ma śladu w dokumentacji. Tym bardziej że sześcioprzewodowy wybierak to pomysł Siemensa z końca lat 30tych, gdy produkowali sprzęt dla Wehrmachtu.

    Z tego co mi pewien (już nie żyjący) niemiecki kolega opowiadał, to centrala miedzymiastowa (i miedzynarodowa) w Berlinie od 1934 roku była wyposażona w odmianę rejestrową centrali Siemensa z przejściem dwutorowym realizowana przez wybieraki podnosząco-obrotowe.
    Centrala miedzymiastowa i miedzynarodowa w Warszawie - oraz miedzymiastowe i miejscowe w Krakowie i Łodzi były centralami rejestrowymi na wybierakach Salme. Centrala warszawska w zasadzie była kopią central w Zurychu i Bernie.
    Przedwojenna centrala w Poznaniu - tak miedzymiastowa jak i miedzynarodowa - była zrobiona na sprzęcie Siemensa, ale w sterowaniu bezpośrednim.
  • #2921
    michal_rybka
    Poziom 16  
    kangyooni: urządzenie z wyświetlaczem w tym AWS-ie to taryfikator rozmów GIR 90
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
  • #2922
    krzysiozak
    Poziom 36  
    Zutket napisał:
    A to dlatego, że zapięcie wybieraków na czynnym łączu wprowadzało krótki trzask..

    Zapięcie wybieraków nie powodowało trzasku, na CA PENTACONTA trzask powodowała próba poprawności zajęcia wyposażenia abonenta polegające na sprawdzeniu czy z przewodu "b" linii abonenckiej został zdjęty potencjał ziemi. próby tej dokonywała dołączniki selekcji. Nawet jak ktoś podał ziemię na stałe na przewód "b" abonenta to nie dochodziło do połączenia bo próba zajęcia wyposażenia była negatywna. Zrobiliśmy w jedynym próbnym dołączniku selekcji przeróbkę polegającą na tym że taka próba miała wynik pozytywny bez względu na stan faktyczny. Po przeróbce zajęcie wyposażenia było bez zauważenia dla abonenta, i wystarczyło w aparacie który dokonywał takiego zajęcia potencjometr z podsłuchu przekręcić z najwyższej oporności na najmniejszą. Wytrawne ucho nie było w stanie rozróżnić różnicy przed podsłuchem, a w trakcie.
  • #2923
    Grzegorz740
    Poziom 32  
    krzysiozak napisał:
    Zutket napisał:
    A to dlatego, że zapięcie wybieraków na czynnym łączu wprowadzało krótki trzask..

    Zapięcie wybieraków nie powodowało trzasku, na CA PENTACONTA trzask powodowała próba poprawności zajęcia wyposażenia abonenta polegające na sprawdzeniu czy z przewodu "b" linii abonenckiej został zdjęty potencjał ziemi. próby tej dokonywała dołączniki selekcji. Nawet jak ktoś podał ziemię na stałe na przewód "b" abonenta to nie dochodziło do połączenia bo próba zajęcia wyposażenia była negatywna. Zrobiliśmy w jedynym próbnym dołączniku selekcji przeróbkę polegającą na tym że taka próba miała wynik pozytywny bez względu na stan faktyczny. Po przeróbce zajęcie wyposażenia było bez zauważenia dla abonenta, i wystarczyło w aparacie który dokonywał takiego zajęcia potencjometr z podsłuchu przekręcić z najwyższej oporności na najmniejszą. Wytrawne ucho nie było w stanie rozróżnić różnicy przed podsłuchem, a w trakcie.


    Zrobiliśmy w jedynym próbnym dołączniku selekcji przeróbkę polegającą na tym że taka próba miała wynik pozytywny bez względu na stan faktyczny. Po przeróbce zajęcie wyposażenia było bez zauważenia dla abonenta, i wystarczyło w aparacie który dokonywał takiego zajęcia potencjometr z podsłuchu przekręcić z najwyższej oporności na najmniejszą. Wytrawne ucho nie było w stanie rozróżnić różnicy przed podsłuchem, a w trakcie. Możesz szerzej opisać na czym polegała owa przeróbka? Co powodowała zmiana rezystancji za pomocą potencjometru?
  • #2924
    irekr
    Moderator
    Odnośnie MSN: ostatnia MSN-ka, jaką wyłączałem, miała zaaranżowany tryb nocny i działało to do ostatniej chwili. Po prostu każda z linii przychodzących mogła być skierowana do dowolnego abonenta wewnętrznego, który mógł tą rozmowę przekazać połączeniem zwrotnym na dowolny numer. Te które miałem w obsłudze posiadały takie zespoły - a raczej dodatkowe wyposażenie AuS - razem z zespołami dyskryminatorów. Przekazanie połączenia odbywało się bez udziału wybieraków pola, były one używane tylko podczas połączeń zwrotnych i przekazywaniu połączenia, traktowanego tak samo i na tych samych obwodach co połączenia zewnętrzne.
    Połączenia zwrotne mogły być wykonane tak przy pomocy doziemienia jak i odpowiednika funkcji Flash.
  • #2925
    krzysiozak
    Poziom 36  
    Grzegorz740 napisał:
    krzysiozak napisał:
    Zutket napisał:
    A to dlatego, że zapięcie wybieraków na czynnym łączu wprowadzało krótki trzask..

    Zapięcie wybieraków nie powodowało trzasku, na CA PENTACONTA trzask powodowała próba poprawności zajęcia wyposażenia abonenta polegające na sprawdzeniu czy z przewodu "b" linii abonenckiej został zdjęty potencjał ziemi. próby tej dokonywała dołączniki selekcji. Nawet jak ktoś podał ziemię na stałe na przewód "b" abonenta to nie dochodziło do połączenia bo próba zajęcia wyposażenia była negatywna. Zrobiliśmy w jedynym próbnym dołączniku selekcji przeróbkę polegającą na tym że taka próba miała wynik pozytywny bez względu na stan faktyczny. Po przeróbce zajęcie wyposażenia było bez zauważenia dla abonenta, i wystarczyło w aparacie który dokonywał takiego zajęcia potencjometr z podsłuchu przekręcić z najwyższej oporności na najmniejszą. Wytrawne ucho nie było w stanie rozróżnić różnicy przed podsłuchem, a w trakcie.


    Zrobiliśmy w jedynym próbnym dołączniku selekcji przeróbkę polegającą na tym że taka próba miała wynik pozytywny bez względu na stan faktyczny. Po przeróbce zajęcie wyposażenia było bez zauważenia dla abonenta, i wystarczyło w aparacie który dokonywał takiego zajęcia potencjometr z podsłuchu przekręcić z najwyższej oporności na najmniejszą. Wytrawne ucho nie było w stanie rozróżnić różnicy przed podsłuchem, a w trakcie. Możesz szerzej opisać na czym polegała owa przeróbka? Co powodowała zmiana rezystancji za pomocą potencjometru?


    Szczegółów samej przeróbki nie pamiętam, 25 lat wstecz. Co do opornika regulowanego powodował płynne wyrównanie napięć między przewodami "a" i "b" abonenta podsłuchiwanego, a kondensatorem separującym od słuchawki słuchającego. Nie powodował stuku w słuchawce obu abonentów podsłuchiwanych.
  • #2926
    Zutket
    Poziom 33  
    krzysiozak napisał:
    Zutket napisał:
    A to dlatego, że zapięcie wybieraków na czynnym łączu wprowadzało krótki trzask..
    Zapięcie wybieraków nie powodowało trzasku, na CA PENTACONTA trzask powodowała próba poprawności zajęcia wyposażenia abonenta...
    Jak czytam Twoje wypowiedzi, to odnoszę wrażenie, że w polskiej sieci były tylko Pentaconty, a tak nie było. Akurat te centrale pracowały najkrócej w sieci. Podsłuchy zakładało się na wszystkich centralach i zawsze należało brać pod uwagę specyfikę danej centrali. A tak nawiasem, to tych "podsłuchów" nie było aż tak dużo, jak by się wydawało, czy jak się obecnie podaje. Aby założyć podsłuch, musiał być naprawdę poważny powód. Większym problemem były "podsłuchy" obsługi central, szczególnie systemów biegowych, gdzie namierzenie i włączenie się do rozmowy nie stanowiło żadnego problemu. I to był największy problem z którym praktycznie nie było jak walczyć.
  • #2927
    krzysiozak
    Poziom 36  
    Zutket napisał:
    krzysiozak napisał:
    Zutket napisał:
    A to dlatego, że zapięcie wybieraków na czynnym łączu wprowadzało krótki trzask..
    Zapięcie wybieraków nie powodowało trzasku, na CA PENTACONTA trzask powodowała próba poprawności zajęcia wyposażenia abonenta...
    Jak czytam Twoje wypowiedzi, to odnoszę wrażenie, że w polskiej sieci były tylko Pentaconty, a tak nie było. Akurat te centrale pracowały najkrócej w sieci. Podsłuchy zakładało się na wszystkich centralach i zawsze należało brać pod uwagę specyfikę danej centrali. A tak nawiasem, to tych "podsłuchów" nie było aż tak dużo, jak by się wydawało, czy jak się obecnie podaje. Aby założyć podsłuch, musiał być naprawdę poważny powód. Większym problemem były "podsłuchy" obsługi central, szczególnie systemów biegowych, gdzie namierzenie i włączenie się do rozmowy nie stanowiło żadnego problemu. I to był największy problem z którym praktycznie nie było jak walczyć.

    Wyrażam się w tym temacie bo na systemie PENTACONTA pracowałem. Żałuję że z innych systemów nie ma za wiele wypowiedzi na tym forum. Zwłaszcza na tych obecnie nowoczesnych. Zajmuje się nimi niszowa ilość osób, to może dla tego.
    Pentaconty pracowały w sieci 20 lat, i jednymi które na samym końcu były przełączane na systemy cyfrowe.
  • #2928
    Grzegorz740
    Poziom 32  
    Ciekawi mnie jedna rzecz, a mianowicie czy urządzenie podsłuchowe było wykonane z przerobionego aparatu telefonicznego na przykład Aster czy w jakiś inny sposób?

    Może pamiętacie koledzy jak to było zrealizowane? Jeśli tak to może była by możliwość opisania tego.
  • #2929
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 43  
    @Grzegorz740 Warto by się dowiedzieć, jaka byla minimalna rezystancja linii abonenckiej, jeszcze nie powodująca zadzialania przekażnika centrali? Jak się dowiemy, to będziemy wiedzieć, jak podsłuchiwali. :D
  • #2930
    kangyooni
    Poziom 17  
    Nie bardzo rozumiem tego całego kombinowania, przecież praktycznie niewykrywalny podsłuch linii jest prosty jak budowa cepa. Jako 16-latek taki w domu miałem, po prostu do nagrywania rozmów od czasu do czasu, przez komputer. Przez kondensator np. 470nF wpinałem w linię transformatorek 600 Ohm, taki chyba 1:1 telefoniczny separujący z jakiegoś starego faksu. Z drugiej strony prosto do wejscia liniowego karty dźwiękowej (można też było prosto do magnetofonu). Urządzenie zapięte było w linię cały czas i z punktu widzenia elektrycznego mogło być widziane jako kolejny aparat telefoniczny. Używałem też tego w drugą stronę, tj. do nadawania sygnałów w linię, kiedy bawiłem się w 'hackowanie' jakiejś centrali elektromechanicznej rejestrowej. Otóż z central takich jak u mnie - E-10A, nie trzeba było wybrać całego numeru, aby połączyć się z centralą docelową. Po temporyzacji (10 sekund) i marszrucie zostawała cisza / szum z odległej centrali, która zapewne czekała na kolejne cyfry. Cudów tam żadnych nie zdziałałem (w domyśle - darmowego dzwonienia) ale coś odpowiadało na kody R2.
  • #2931
    Zutket
    Poziom 33  
    kangyooni napisał:
    Nie bardzo rozumiem tego całego kombinowania, przecież praktycznie niewykrywalny podsłuch linii jest prosty jak budowa cepa. Jako 16-latek taki w domu miałem, po prostu do nagrywania rozmów od czasu do czasu, przez komputer. Przez kondensator np. 470nF wpinałem w linię transformatorek 600 Ohm, taki chyba 1:1 telefoniczny separujący z jakiegoś starego faksu. Z drugiej strony prosto do wejscia liniowego karty dźwiękowej (można też było prosto do magnetofonu)
    Po pierwsze, co do komputerów, to i owszem były komputery ODRA, a po drugie, to ciebie miano podsłuchiwać, a nie Ty.
    kangyooni napisał:
    , kiedy bawiłem się w 'hackowanie' jakiejś centrali elektromechanicznej rejestrowej. Otóż z central takich jak u mnie - E-10A, nie trzeba było wybrać całego numeru, aby połączyć się z centralą docelową.
    E-10A nie jest centralą elektromechaniczną rejestrową, a po za tym centrale rejestrowe elektromechaniczne nie dawały się 'hackować", bo na poziomie abonenta nie było wymiany w DTMF, przynajmniej w okresie o którym rozmawiamy ( lata 70 / 80-te). Owszem stosowano wymianę informacji tonowo, ale na poziomie translacji między centralowych.
  • #2932
    kangyooni
    Poziom 17  
    Zutket napisał:
    Po pierwsze, co do komputerów, to i owszem były komputery ODRA, a po drugie, to ciebie miano podsłuchiwać, a nie Ty.


    Przeczytaj jeszcze raz co napisałem. Kondensator + trafo separujące, przecież nie jest ważne czy wepniesz to w domu, w piwnicy czy na centrali. Może sobie być i jest nie do wykrycia. Z drugiej - akurat miałem komputer, ale może być magnetofon Kasprzak jeśli wolisz. Co ma do tego ODRA?

    Zutket napisał:

    E-10A nie jest centralą elektromechaniczną rejestrową, a po za tym centrale rejestrowe elektromechaniczne nie dawały się 'hackować", bo na poziomie abonenta nie było wymiany w DTMF, przynajmniej w okresie o którym rozmawiamy ( lata 70 / 80-te). Owszem stosowano wymianę informacji tonowo, ale na poziomie translacji między centralowych.

    Znowu, nie przeczytałeś uważnie. Nigdzie nie pisałem że jest. Pisałem natomiast, że po wybraniu niekompletnego numeru i odczekaniu temporyzacji, następowało łączenie. Inne centrale elektroniczne czy cyfrowe dawały odpowiedź zwrotną o niekompletnym numerze i centrala dawała lokalny sygnał zajętości / błędu. Natomiast centrale elektromechaniczne nie. Nigdzie też nie pisałem o DTMF, a o R2, którego częstotliwości były dobrze opisane w książkach np. E.Tarasa. Miałem pogenerowane cyfry w programie GoldWave.
    [PS. czyli na E10 wybierałem np. numer 567-89-0 gdzie normalny numer miał 7 cyfr. i był na centrali rejestrowej. Po 10 sekundach była marszruta i trzask, po czym cisza. Centrala reagowała na tony R2, aczkolwiek nigdy nie udało mi się opanować np. wyzerowania numeru, tak żeby go nadać od początku. Nie wiem z resztą czy to by było możliwe, nie miałem dokumentacji poza podręcznikami dla szkół]
  • #2933
    Zutket
    Poziom 33  
    To zacytuję jeszcze raz.
    kangyooni napisał:
    ...Używałem też tego w drugą stronę, tj. do nadawania sygnałów w linię, kiedy bawiłem się w 'hackowanie' jakiejś centrali elektromechanicznej rejestrowej.
    Dla centrali "elektromechanicznej rejestrowej" bez odbiorników DTMF, a te pojawiły się dość późno, można było do niej wysyłać sygnały w dowolnej ilości. Jedyny skutek był taki, że można było delikatnie mówiąc kogoś po drugiej stronie wnerwić.
  • #2934
    kangyooni
    Poziom 17  
    Nie wiem co to było i czy miało DTMF, ale miało R2. Wówczas obstawiałem jakąś małą pentaconte. Przecież właśnie miały R2 mimo braku DTMF - które to dołożono później i było gdzie indziej. Nie orientuję się w architekturze pentaconty, ale obstawiam że DTMF było w rejestrze a R2 w translacji.
  • #2935
    krzysiozak
    Poziom 36  
    kangyooni napisał:
    Nie orientuję się w architekturze CA PENTACONTA, ale obstawiam że D T MF było w rejestrze a R 2 w translacji.


    R 2 było w nadajniku dołączanym do rejestru. Rejestr brał do pracy nadajnik R 2 lub lub nadajnik S x S, według potrzeby na danym kierunku, zależy czym miał nadawać rejestr w danym połączeniu. Na 10000 numerów na CA PENTACONTA były 72 rejestry[lub mniej], i nie całe 30 sztuk nadajników R 2. Podczas nocy sylwestrowej najszybciej brakowało nadajników.
    Nadajniki były brane za pomocą szukacza [wybierak].
    Także były rejestry przygotowane do szukacza odbiorników D T MF, nigdy nie zobaczyły szukaczy, bo wmontowano w późniejszym okresie płytki odbiornika D T MF które posiadam dwie sztuki. Nie odbierały znaków "#, *, A, B, C, D." które uruchomiłem dla swoich potrzeb.
    Później wprowadzono nadajniki, które wysyłały numery abonenta telefonującego, i każdy rejestr posiadał własny nadajnik kodu R 2 i S x S.
  • #2936
    Grzegorz740
    Poziom 32  
    Krzysztof Kamienski napisał:
    @Grzegorz740 Warto by się dowiedzieć, jaka byla minimalna rezystancja linii abonenckiej, jeszcze nie powodująca zadzialania przekażnika centrali? Jak się dowiemy, to będziemy wiedzieć, jak podsłuchiwali. :D


    Mogło by to mieć jakiś sens z tą rezystancją linii abonenckiej. Chyba ,że stosowali takie rozwiązanie jak to opisał kolega kangyooni. Tylko się zastanawiam czy zastosowanie tego co opisał kangyooni nie miało wpływu na wybieraniu numeru i prowadzeniu rozmowy przez podsłuchiwanego abonenta. Czy abonent mógł się zorientować poprzez stuk wynikający z przyłączenia do linii tego co opisał kangyooni.
  • #2937
    kangyooni
    Poziom 17  
    Grzegorz740 napisał:
    Czy abonent mógł się zorientować poprzez stuk wynikający z przyłączenia do linii tego co opisał kangyooni.

    No mógł, ale to przyłączałeś raz na zawsze, więc w praktyce nie miał prawa zauważyć. Podłączanie słuchawek czy magnetofonu po drugiej stronie trafa nie powoduje żadnych zakłóceń (o ile nie podasz tam napięcia). Dodatkowy kondensator na linii oczywiście że w jakimś tam stopniu degraduje impulsy wybiercze, ale znowu nie na tyle, żeby powstał jakiś problem - chyba że mamy do czynienia z ekstremalną sytuacją, np. bardzo długa linia.
  • #2938
    Krzysztof Kamienski
    Poziom 43  
    @Grzegorz740 Pisze to w kontekście stałego podsłuchu pomieszczenia, nie rozmowy, przez wkładkę mikrofonową, albo nawet słuchawkową, czy dodatkowy mikrofon w spreparowanym aparacie abonenckim.
  • #2939
    Grzegorz740
    Poziom 32  
    kangyooni napisał:
    Grzegorz740 napisał:
    Czy abonent mógł się zorientować poprzez stuk wynikający z przyłączenia do linii tego co opisał kangyooni.

    No mógł, ale to przyłączałeś raz na zawsze, więc w praktyce nie miał prawa zauważyć. Podłączanie słuchawek czy magnetofonu po drugiej stronie trafa nie powoduje żadnych zakłóceń (o ile nie podasz tam napięcia). Dodatkowy kondensator na linii oczywiście że w jakimś tam stopniu degraduje impulsy wybiercze, ale znowu nie na tyle, żeby powstał jakiś problem - chyba że mamy do czynienia z ekstremalną sytuacją, np. bardzo długa linia.


    Teraz wiem w czym rzecz. Co do podsłuchiwania rozmów na długich liniach to panowie którzy taki posłuch instalowani mieli ciężki orzech do zgryzienia aby nie było problemów z prawidłowym wybieraniem. Dzięki za wyjaśnienie.

    Dodano po 32 [sekundy]:

    Krzysztof Kamienski napisał:
    @Grzegorz740 Pisze to w kontekscie stałego podsluchu pomieszczenia, nie rozmowy, przez wkladke mikrofonową, albo nawet sluchawkową, czy dodatkowy mikrofon w spreparowanym aparacie abonenckim.


    Teraz rozumiem o co chodziło.
  • #2940
    michal_rybka
    Poziom 16  
    a nie lepiej w szereg z czymkolwiek przyłączanym do linni było dać wysokoomowy potencjometr? jakiś np 100kohm lub nawet 1Mohm taki z Jowisza przy trafopowielaczu co jest do ostrości i po prostu włączać na najwyższym oporze i go skręcać na minimum po podłączeniu? wtedy (zakładając, że potencjometr nie trzeszczy - musi być dobry i nasmarowany) to nikt się nie zorientuje