Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja

28 Aug 2020 19:56 372618 4398
Optex
  • #3631
    Grzegorz740
    Level 36  
    Jak wiadomo na centrali Strowgera czy na Pentaconcie były alarmy pilne i nie pilne.

    Mam pytanie do kolegów co się zaliczało, jaki rodzaj usterek do alarmów pilnych a jakie rodzaje usterek do alarmów nie pilnych?

    Jeśli jest to możliwe to proszę kolegów o w miarę szczegółową odpowiedź. Pytam się bi nigdzie nie chyba nie było to omówione.
  • Optex
  • #3632
    krzysiozak
    Level 38  
    Grzegorz740 wrote:
    Jak wiadomo na centrali Strowgera czy na Pentaconcie były alarmy pilne i nie pilne.

    Mam pytanie do kolegów co się zaliczało, jaki rodzaj usterek do alarmów pilnych a jakie rodzaje usterek do alarmów nie pilnych?

    Jeśli jest to możliwe to proszę kolegów o w miarę szczegółową odpowiedź. Pytam się bi nigdzie nie chyba nie było to omówione.


    Na Pentaconta alarm pilny oznaczał że usterka ma wpływ na ruch telefoniczny poprzez blokownie go. Alarm nie pilny oznaczał że usterka nie ma wpływu na ruch abonentów.
    Na Pentaconta były trzy klasy alarmów, Pilny i nie pilny i utrzymania. Alarmy utrzymania to zawieszenie liniowe translacji lub blokada liniowa abonenta.
    My na CA Dąbrowa podnieśliśmy alarm utrzymania do drugiej kategorii jako nie pilny, miało to na celu wyłapanie usterek które były do tej pory pomijane przez obsługę. Znaleźliśmy zwarcia na przykład na łączówkach na PG między przewodami sygnalizującymi zajęcie różnych translacji, [nawet między przychodzącymi, a wychodzącymi,] zaliczanie i inne przesyłane po tych przewodach.

    Pamiętam jak na CA E-10 pracownik tej centrali po 23 godzinie codziennie [na każdym dyżurze] chodził z panelem nadzoru i rozłączał zablokowane łącza. Było to najczęściej z systemami elektromechanicznymi, takie jak Pentaconta. W rzeczywistości, gdy łącza są w pełni sprawne, takie blokady nie mają prawa występować [blokada mogła wystąpić przy usterce na łączu abonenckim]. Jego praca była Syzyfowa, usuwał skutki, a nie przyczyny. Blokowane łącza co noc powtarzały się [były i takie które się nie powtarzały]. Wymagało to dogłębnej analizy podwieszeń. Niestety było to poza kompetencjami dyżurnych, oni mieli za zadanie badanie łączy [przy tych badaniach te usterki nie wychodziły] A usuwacz usterek na każdej centrali pracował od rana. Byłem dyżurnym i usuwacz usterek w jednym, wiele usterek wykryliśmy, ale nie które usterki wyszły dopiero podczas rozbierania centrali na złom, a inne nawet rozwiązałem w myślach długo po rozbiórce centrali.
  • #3633
    Grzegorz740
    Level 36  
    krzysiozak wrote:




    Na Pentaconta alarm pilny oznaczał że usterka ma wpływ na ruch telefoniczny poprzez blokownie go. Alarm nie pilny oznaczał że usterka nie ma wpływu na ruch abonentów.
    Na Pentaconta były trzy klasy alarmów, Pilny i nie pilny i utrzymania. Alarmy utrzymania to zawieszenie liniowe translacji lub blokada liniowa abonenta.
    My na CA Dąbrowa podnieśliśmy alarm utrzymania do drugiej kategorii jako nie pilny, miało to na celu wyłapanie usterek które były do tej pory pomijane przez obsługę. Znaleźliśmy zwarcia na przykład na łączówkach na PG między przewodami sygnalizującymi zajęcie różnych translacji, [nawet między przychodzącymi, a wychodzącymi,] zaliczanie i inne przesyłane po tych przewodach.


    Podczas alarmu pilnego co się najczęściej ulegało uszkodzeniu?

    W jaki sposób były owe alarmy rozróżniane? Czy w postaci różnych kolorów żarówek czy w postaci różnych sygnałów dźwiękowych?

    Możesz napisać w jaki sposób był rozwiązany owy system alarmowy ,że tak go nazwę. Czy w postaci jakiś czujników czy w inny sposób.

    Dziękuję za podzielenie się wiedzą na temat alarmów na Pentaconcie.
  • #3635
    Zutket
    Level 35  
    Grzegorz740 wrote:
    Jak wiadomo na centrali Strowgera czy na Pentaconcie były alarmy pilne i nie pilne.
    Sprawa alarmów pilnych na oby centralach wyglądała zdoła odmiennie. O ile na PC alarm pilny groził jedynie czasową niesprawnością centrali, o tyle na centrali Strowgera alarm pilny (czerwony) groził zagrożeniem pożaru. Należy pamiętać, że pozostawanie zaciętego wybieraka cewki pod napięciem, w najlepszym wypadku groziło spaleniem cewki, ale często groziło to pożarem wybieraka, szczególnie tych, w których okablowanie było wykonane z przewodów izolowanych bawełną i nasączone woskiem. Dlatego na centralach z stałą obsługą, w razie zacięcia się wybieraka, a raczej gdy cewka elektromagnesu wybieraka pozostawała pod napięciem ( płynął prąd ponad 1 A) był wywoływany alarm pilny i obowiązkiem obsługi było odszukanie i wyłączenie uszkodzonego wybieraka. Trochę inaczej wyglądał problem alarmu pilnego na centralach bez stałej obsługi. Tu zacięcie wybieraka skutkowało zadziałaniem bezpiecznika zwłocznego
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    który gdy zadziałał, odłączał wybierak od napięcia, a do centrali nadrzędnej był wysyłany alarm o zadziałaniu zabezpieczenia wybieraków. Podobnie były zabezpieczane wybieraki na centralach abonenckich bez stałej obsługi całodobowej. Pozostałe alarmy były zaliczane do grupy alarmów niepilnych takich jak blokada abonenta, czy też awaria pojedynczego łącza w wiązce do innej centrali, z tym, że ten alarm był ważniejszy od od blokady abonenta, bo ograniczał przepustowość wiązki.
  • #3636
    krzysiozak
    Level 38  
    Oprócz alarmu pilnego i nie pilnego, były kolory lamp: białe, pomarańczowe, czerwone. {Klosze lamp były od samochodu Nysa -;).lub Żuk}
    Dwa dzwonki w każdym semaforze, szklany na prąd stały, i metalowy [taki jak w aparacie telefonicznym tulipan] na prąd przemienny.
    Dzwonki przeważnie były wyłączone na panelu nadzoru alarmów, Włączało się je na noc, jak był tak nadgorliwy dyżurny taki jak ja.
    Alarm pilny był sygnalizowany miganiem lampy na semaforze, nie pilny świecił światłem stałym.
    Na sali z urządzeniami w razie wystąpienia alarmu [tylko jednego], świeciły się trzy lampy, a to w celach niezawodnościowych. Były dwa semafory główne.
    Jeden sygnalizował zadziałanie alarmu w pierwszej części centrali [po lewo] drugi w drugiej[po prawo] (białe). Były jeszcze takie lampy które sygnalizowały alarm z pokoju utrzymania, Przełącznicy Głównej. I wymyślony [nie przewidziany przez projektanta] Alarm z pod centrali Centrum Zdrowia Matki Polki.
    Jedna z lamp z PG pokazywała przypadki przepalenia bezpiecznika na linii abonenckiej na Przełącznicy Głównej. Każdy pion na PG miał Żarówkę bez osłony i koloru.
    Najczęstszym alarmem było przepalenie bezpiecznika. Były dwa rodzaje płaskich bezpieczników, białe (prawdopodobnie 2 A) zabezpieczały minus 48V. Oraz czarne plus 48V (prąd specjalny stosowany na centrali).
    Były alarmy które na naszej centrali nigdy nie zadziałały [spalenie bezpiecznika 35 A] [I blokada kanałów dróg sygnałowych].
    Oprócz świecenia alarmu na semaforze, świeciła się też lampą od rzędu [alejki w którym wystąpił [klosz pomarańcz]
    Nad tym pomarańczem [był czerwony od bezpiecznika 35 A]
    Dalej był alarm stojaka miniaturowa z czerwoną oprawą. Po wciśnięciu białego przycisku pokazywało się gdzie jest blokada na przykład łącza. Lub po zdjęciu pokrywy, spalony bezpiecznik wskazywał przez chorągiew który jest winny.
    Bezpieczniki miały cztery końcówki, dwie końcówki wpływał i wypływał nimi prąd obwodu chronionego; A drugie dwie zamykały obwód alarmu. Przy przepaleniu bezpiecznika [drutu] odbijały sprężyny wywołując alarm.

    Podnieśliśmy też alarmy stwierdzające zakończenie pracy próbników [też wynalazek przejęty z k-66] lub znalezienia przez nich usterki do drugiej kategorii nie pilny. Była cała masa alarmów, na przykład wymyślony przez kierownika Sosnowskiego alarm, zwarcia obwodu kontroli czasowej. Później okazało się że tych obwodów jest tak dużo i jest specjalna rama powtarzania i wzmacniania tych sygnałów, że zwarcie tych obwodów należy wykrywać po objawach, bo tych obwodów było tak dużo, że nie szło tylu tych sygnalizacji alarmów wykonać.

    I były jeszcze alarmy spalenia bezpieczników nożowych w szafce zasilania coś około 150 A.
    No i alarm z siłowni. Ale o co tu chodziło to nie wiem bo nigdy nie zaistniało.
    Ponadto mieliśmy zamontowany [woltomierz pokazujący napięcie zasilania minusa 48 V.

    Dodano po 6 [minuty]:

    Pamiętam te bezpieczniki z wojskowej centrali 200 NN. Prosił bym o przypomnienie jak się je naprawiało, bo wiele osób może się zdziwić jak to było proste.


    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja

    Dodano po 2 [minuty]:

    Bo bezpieczniki z Pentaconta, to wlutowywało się nowy drut, zabezpieczający po uprzednim naciągnięciu sprężyny, sygnalizującej spalenie.

    Dodano po 22 [minuty]:

    TechEkspert wrote:
    Czy był prowadzony rejestr takich blokad? Może wtedy te najczęściej występujące udawałoby się zdiagnozować?


    Taki rejestr był, a blokada łącza np przychodzącego występowała na czas połączenia [rozmowy] wychodzącego.

    Kolega był w szoku jak podłączyłem do takiego obwodu impulsy masy 500/500 ms.
    i w drugiej części centrali znalazł się obwód z którym był zwarty. Wspólny punkt tego zwarcia znaleźliśmy w łączówce na PG.
  • #3637
    Grzegorz740
    Level 36  
    Zutket wrote:
    Grzegorz740 wrote:
    Jak wiadomo na centrali Strowgera czy na Pentaconcie były alarmy pilne i nie pilne.
    Sprawa alarmów pilnych na oby centralach wyglądała zdoła odmiennie. O ile na PC alarm pilny groził jedynie czasową niesprawnością centrali, o tyle na centrali Strowgera alarm pilny (czerwony) groził zagrożeniem pożaru. Należy pamiętać, że pozostawanie zaciętego wybieraka cewki pod napięciem, w najlepszym wypadku groziło spaleniem cewki, ale często groziło to pożarem wybieraka, szczególnie tych, w których okablowanie było wykonane z przewodów izolowanych bawełną i nasączone woskiem. Dlatego na centralach z stałą obsługą, w razie zacięcia się wybieraka, a raczej gdy cewka elektromagnesu wybieraka pozostawała pod napięciem ( płynął prąd ponad 1 A) był wywoływany alarm pilny i obowiązkiem obsługi było odszukanie i wyłączenie uszkodzonego wybieraka. Trochę inaczej wyglądał problem alarmu pilnego na centralach bez stałej obsługi. Tu zacięcie wybieraka skutkowało zadziałaniem bezpiecznika zwłocznego
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    który gdy zadziałał, odłączał wybierak od napięcia, a do centrali nadrzędnej był wysyłany alarm o zadziałaniu zabezpieczenia wybieraków. Podobnie były zabezpieczane wybieraki na centralach abonenckich bez stałej obsługi całodobowej. Pozostałe alarmy były zaliczane do grupy alarmów niepilnych takich jak blokada abonenta, czy też awaria pojedynczego łącza w wiązce do innej centrali, z tym, że ten alarm był ważniejszy od od blokady abonenta, bo ograniczał przepustowość wiązki.


    Dzięki za wyjaśnienie kwestii alarmu pilnego. Faktycznie takie zacięcie wybieraka było bardzo niebezpieczne w przypadku szybkiego nie odszukania go.
    Takie odszukanie zaciętego wybieraka na czym polegało? Dało się go zauważyć wzrokowo? I ile czasu zajęło odszukanie zaciętego wybieraka?
    Ile wynosiła zwłoka bezpiecznika ze zdjęcia?
  • #3638
    Zutket
    Level 35  
    Grzegorz740 wrote:
    Takie odszukanie zaciętego wybieraka na czym polegało? Dało się go zauważyć wzrokowo? I ile czasu zajęło odszukanie zaciętego wybieraka?
    Zanim przejdę do tego jak się szukało zaciętego wybieraka, najpierw należy wyjaśnić temat alarmów. Otóż alarmy były powielane w wielu miejscach, zaczynając od stanowiska nadzoru gdzie były powtarzane wszystkie alarmy występujące na centrali łącznie z tymi indywidualnymi od ważniejszych zespołów, poprzez alarmy rzędowe:
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    składające się z trzech czasami czterech lampek, poprzez alarmy stojakowe:
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    przeważnie składające się z dwóch lampek. ( są to oryginalne zachowane lampki od centrali Strowger.)
    i jeszcze jedno zdjęcie lampek zainstalowanych na stojaku.
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    Właśnie po tych lampkach obsługa wiedziała w którym rzędzie i na którym stojaku wystąpił alarm. Reszta to obserwacja wzrokowa który bezpiecznik spalony, lub który wybierak jest zacięty (przeważnie ,,brzęczał" elektromagnes) lub znajdował się w pozycji nienaturalnej. Dodatkową wskazówką była informacja zajęcia wybieraka w postaci zapalonej żarówki w gnieździe pomiarowym.
    Co do czasu przepalenia ( zadziałania bezpiecznika cieplnego) to było o ile pamiętam kilka sekund. Co ciekawe, bezpieczniki te były wielokrotnego zastosowania i naprawiało się je w prosty sposób za pomocą lutownicy, co prawda na każdej centrali znajdował się specjalny przyrząd do naprawy bezpieczników.
  • #3639
    Grzegorz740
    Level 36  
    Zutket wrote:
    Grzegorz740 wrote:
    Takie odszukanie zaciętego wybieraka na czym polegało? Dało się go zauważyć wzrokowo? I ile czasu zajęło odszukanie zaciętego wybieraka?
    Zanim przejdę do tego jak się szukało zaciętego wybieraka, najpierw należy wyjaśnić temat alarmów. Otóż alarmy były powielane w wielu miejscach, zaczynając od stanowiska nadzoru gdzie były powtarzane wszystkie alarmy występujące na centrali łącznie z tymi indywidualnymi od ważniejszych zespołów, poprzez alarmy rzędowe:
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    składające się z trzech czasami czterech lampek, poprzez alarmy stojakowe:
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    przeważnie składające się z dwóch lampek. ( są to oryginalne zachowane lampki od centrali Strowger.)
    i jeszcze jedno zdjęcie lampek zainstalowanych na stojaku.
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    Właśnie po tych lampkach obsługa wiedziała w którym rzędzie i na którym stojaku wystąpił alarm. Reszta to obserwacja wzrokowa który bezpiecznik spalony, lub który wybierak jest zacięty (przeważnie ,,brzęczał" elektromagnes) lub znajdował się w pozycji nienaturalnej. Dodatkową wskazówką była informacja zajęcia wybieraka w postaci zapalonej żarówki w gnieździe pomiarowym.
    Co do czasu przepalenia ( zadziałania bezpiecznika cieplnego) to było o ile pamiętam kilka sekund. Co ciekawe, bezpieczniki te były wielokrotnego zastosowania i naprawiało się je w prosty sposób za pomocą lutownicy, co prawda na każdej centrali znajdował się specjalny przyrząd do naprawy bezpieczników.


    Dzięki za sporą garść wiedzy.

    Jeszcze się dopytam odnośnie lampek. Te lampki to je masz w domu? Na jakie są napięcie owe lampki? Ze zdjęcia nie mogę doczytać.

    Jak masz je to one są sprawne ?

    Dodano po 3 [minuty]:

    Jak bezpieczniki można było naprawić za pomocą lutownicy to fajne te bezpieczniki. Teraz to nie ma takich bezpieczników, które to można naprawić lutownicą :) . No chyba ,ze czegoś nie wiem ;) .
  • Optex
  • #3640
    Zutket
    Level 35  
    Grzegorz740 wrote:
    Dzięki za sporą garść wiedzy.
    Jeszcze się dopytam odnośnie lampek. Te lampki to je masz w domu? Na jakie są napięcie owe lampki? Ze zdjęcia nie mogę doczytać.
    Te które mam są na napięcie 60V 15W a pracowały na 50V.
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    Czy są sprawne :?: trudno powiedzieć. Swoje lata mają, a nie były zbyt trwałe. Zresztą zamierzam je wykorzystać w budowanym modelu centrali biegowej, to się okaże czy są sprawne.
    Zdjęcia które zamieszczam, to są moje zbiory.
  • #3641
    zybex
    Helpful for users
    Z tego co ja pamiętam, to żarówki stosowane w telekomunikacji były bardziej trwałe od zwykłych, bo miały dłuższe włókna. Te widoczne na zdjęciach naprawdę bardzo rzadko się przepalały.
    Odnośnie tych bezpieczników, to naprawa za pomocą lutownicy była ostatecznością. Najczęściej jednak naprawiane był w prostym przyrządzie, w którym to było specjalne gniazdo do ich umieszczenia, a następnie były podgrzewane w obwodzie elektrycznym i trzeba było chwilkę przytrzymać dźwigienkę aby bezpiecznik ostygł (obwód prądowy przerwany).
  • #3642
    Zutket
    Level 35  
    zybex wrote:
    Te widoczne na zdjęciach naprawdę bardzo rzadko się przepalały.
    A to tylko dla tego, że żarówka na znamionowe napięcie 60 V pracowała przy napięciu 50 V. Pisząc, że nie były zbyt trwałe, miałem na myśli wytrzymałość mechaniczną podczas przechowywania właśnie ze względu na długość włókna.
  • #3643
    Grzegorz740
    Level 36  
    Zutket wrote:
    Grzegorz740 wrote:
    Dzięki za sporą garść wiedzy.
    Jeszcze się dopytam odnośnie lampek. Te lampki to je masz w domu? Na jakie są napięcie owe lampki? Ze zdjęcia nie mogę doczytać.
    Te które mam są na napięcie 60V 15W a pracowały na 50V.
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    Czy są sprawne :?: trudno powiedzieć. Swoje lata mają, a nie były zbyt trwałe. Zresztą zamierzam je wykorzystać w budowanym modelu centrali biegowej, to się okaże czy są sprawne.
    Zdjęcia które zamieszczam, to są moje zbiory.


    Dzięki. Jak masz takie żarówki w swoich zbiorach to super. Żeby działały. Jestem dobrej myśli ,że będą świeciły.

    Na jakim etapie jesteś budowy centrali?
  • #3644
    Zutket
    Level 35  
    Grzegorz740 wrote:
    Na jakim etapie jesteś budowy centrali?
    Tak prawdę mówiąc, to na razie zatrzymała się, a to z powodu problemów z zdobyciem przekaźników B-2 do wyposażenia abonenckiego. Co prawda cewki już mam, ale muszę skompletować styki do tych przekaźników no i czekam na nową podstawę do przekaźników. Zamówiona ale jak to bywa, wykonawca pieniądze zainkasował i...zostało czekać.
  • #3645
    P_M_2
    Level 12  
    Grzegorz740 wrote:
    Jak wiadomo na centrali Strowgera czy na Pentaconcie były alarmy pilne i nie pilne...


    Nawiązując do poprzednich wątków dyskusji o alarmach i zabezpieczeniach w centralach typu biegowego:
    1) Tak oto wygląda urządzenie do regeneracji bezpieczników cewkowych w wykonaniu Siemens & Halske z roku 1941. Każde z pól przystosowano do regeneracji bezpieczników o okreśœlonym amperażu. Do lat 60-tych czeska Tesla produkowała podobne urządzenie, jednakże bardziej kompaktowe, – z przełączaniem oporów.
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    2) Alarmy w centrali biegowej to rzecz niezmiernie ważna, co podkreśœlono już w dyskusji wskazując na niebezpieczeństwa. Podstawowym niebezpieczeństwem jest zacięcie się wybieraka skokowo-obrotowego skutkujące jego przysmażeniem lub wręcz spaleniem „"żywym ogniem"” z uwagi na duże prądy (a więc moce) płynące przez cewki elektromagnesów napędzających szczotki wybieraka. Moc taka jest rzędu 50-60 W – a każdy wie, jak rozgrzewa się bańka 60-watowej żarówki. W wybieraku taka moc wyzwala się w znacznie mniejszej objętośœci, w dodatku przy kiepskim chłodzeniu.
    W niewielkich centralach (abonenckiej FT200 na przykład) alarmy wyciągnięte są tylko na stojaki i powtarzane w skrzynce alarmowej w pokoju monterów (lub portierni). W centralach większych (abonenckich lub pocztowych), gdzie była większa liczba rzędów stojaków, np. w KATS Siemensa, alarmy powtarzane (jako grupowe) były przy głównym przejœciu na krawędzi każdej z ram rzędowych. Dodatkowo alarmy te były powtarzane na awizo (1000) i w tabliczkach na stanowisku napraw (1111). Alarmy były zarówno œświetlne (lampki) jak i dŸźwiękowe (dzwonki). W KATS funkcjonowała niewielka ramka przymocowana do poprzeczki konstrukcji ram rzędowych mieszcząca tzw alarmy grupowe.
    Na zdjęciu (z czasu montażu centrali) pokazuję strzałkami czerwonymi oprawki lampek alarmowych (na wybierakach liniowych – LW jest ich 3, na wstępnych – VW aż 5 bo dochodzą tu jeszcze kwestie zajęcia linii przez abonentów. Lampki oprócz alarmów sygnalizują również aktualne działanie urządzeń na danym stojaku. Strzałkami fioletowymi wskazano ramki bezpiecznikowe - – z reguły właœśnie zadziałanie bezpiecznika wyzwalało alarm, – sztyfcik dotykał płytki kontaktowej.
    Centrale i sieci kablowe telefonii stacjonarnej - dyskusja
    W FT200 – przykładowo – alarmy pilne (główne) i niepilne (nadzoru) polegały na :
    - pilny :– zadziałaniu dzwonka i lampki alarmu pilnego, wyzwalanych przepaleniem bezpiecznika topikowego (bezpiecznik cewkowy uruchamiał alarm nadzoru);
    - niepilny :– zadziałaniu dzwonka i lamki alarmu niepilnego, wyzwalanych : zajętośœcią SL dłużej niż 10 sekund, przerwą linii międzycentralowej do centrali miejskiej lub sąsiedzkiej, nie odłożeniem słuchawki przez abonenta po uzyskaniu sygnału zajętośœci, przyłączeniem kolejnego połączenia do zajętej TRD, samoczynnym przełączeniem maszynki sygnałowej z głównej na rezerwową. Alarmy pilne powtarzała tabliczka alarmowa.

    I to tyle pokrótce, pozdrawiam PM
  • #3646
    Grzegorz740
    Level 36  
    Zutket wrote:
    Grzegorz740 wrote:
    Na jakim etapie jesteś budowy centrali?
    Tak prawdę mówiąc, to na razie zatrzymała się, a to z powodu problemów z zdobyciem przekaźników B-2 do wyposażenia abonenckiego. Co prawda cewki już mam, ale muszę skompletować styki do tych przekaźników no i czekam na nową podstawę do przekaźników. Zamówiona ale jak to bywa, wykonawca pieniądze zainkasował i...zostało czekać.


    Tak to jest, że czasami chciało by się coś przyspieszyć ale brakuje części w twoim przypadku styków przekaźników i praca stoi. Chyba ciężko będzie zdobyć styki przekaźników?

    A co do ramy na przekaźniki to żebyś długo nie czekał. Bo takie czekanie może być irytujące.

    Dodano po 1 [minuty]:

    P_M_2 dzięki za super opis i zdjęcia.
  • #3647
    Grzegorz740
    Level 36  
    krzysiozak wrote:
    I wymyślony [nie przewidziany przez projektanta] Alarm z pod centrali Centrum Zdrowia Matki Polki.


    Czyżby ty byłeś tym pomysłodawcą owego alarmu?

    Co to był za alarm?

    Czy do tego alarmu była wykorzystana wolna para w kablu biegnąca z centrali Centrum Zdrowia Matki Polki ? Bo w jakiś sposób musiało to być połączone. Zainteresowało mnie to i przez to pytanie.

    A co do alarmu z siłowni o ,którym wspomniałeś to przypuszczam ,że on mógł wskazywać albo na zaniżone napięcie albo na brak jakiegoś napięcia i przełączenie się na akumulatory, agregat prądotwórczy. Lub zadziałanie bezpiecznika. Takie sugestie przyszły mi do głowy.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Dzięki za opisanie alarmów występujących na centrali Pentaconta.
  • #3648
    krzysiozak
    Level 38  
    Czyżby ty byłeś tym pomysłodawcą owego alarmu?

    Co to był za alarm?


    Pomysł wyszedł od kierownika i jego zastępcy. Moja realizacja.
    Miałem mieć w prowizji Centrale Na CZMP, ale do tego wybrano samych kierowników [i jednego zastępcę] central typu Pentaconta.
    Ja dostałem za to Centralkę ARF 200 NN na otarcie łez.
    A mimo to jeździłem na CZMP pomagać co kierownik wynagradzał mi w premii.

    Wszak premia należał się też innym pracownikom.
    Tylko trzeba było się przejechać na Matkę Polkę i obniżyć alarmy od utrzymania które alarmowały nawet przy odłożonej słuchawce czy zwarciu na linii abonenckiej.

    {Mieszkałem i mieszkam bardzo blisko CZMP}

    Czy do tego alarmu była wykorzystana wolna para w kablu biegnąca z centrali Centrum Zdrowia Matki Polki?

    Była wykorzystana jedna para do dwóch rzeczy, Alarm i zegar czasu rzeczywistego. Impuls co minutę. U nas tak dokładnego zegara co do sekundy nie było. A sterował on zegarem na naszej centrali. Zrobiłem w głębi centrali z żarówek telefonicznych wyświetlacz, godzin i minut. Pewien inżynier powiedział że nie da się zamienić kodu dwa z pięciu na wiele segmentowy bez zamiany na jeden z dziesięciu. A na złość mu zrobiłem to na przekaźnikach od RCM,, bo jedna rama tych przekaźników była wolna, bo było za dużo.
    Żałuję że ten schemat się mi nie zachował, jak go wyrzucałem to nie było jeszcze elektrody, gdzie na pewno bym go umieścił. Ale można takie zadanie z logiki zadać uczniom i na stykach przekaźników RCM, mogą wykonać przejście na kod wiele segmentowy.
    Same przekaźniki mi się zachowały, tylko nie od zegara, a tam był ten zaczarowany kros zamiany 2 z 5 na wielo segmentowy.

    Po likwidacji zegara użyliśmy tych samych przekaźników aby wyświetlał czas nie w głębi centrali tylko na panelu z zegarem w sali utrzymania.

    A co do alarmu z siłowni o ,którym wspomniałeś to przypuszczam ,że on mógł wskazywać albo na zaniżone napięcie albo na brak jakiegoś napięcia i przełączenie się na akumulatory, agregat prądotwórczy. Lub zadziałanie bezpiecznika. Takie sugestie przyszły mi do głowy.

    Zasilanie było podzielone na dwie części, lewa i prawa strona centrali, środkiem przechodziła alejka. Jeden alarm siłowni [po lewo działał prawidłowo (czyli nigdy nie zadziałał)] A po prawo fałszował [załączał się alarm siłowni przy każdorazowym spaleniu bezpiecznika 2,5 A od minusa] Wystarczyło podejść do szafy i go skasować. [i wymienić bezpiecznik] {taka przypadłość} Opowiadałem na tym forum że inny fałszywy alarm unieruchomił inną centrale na której wcześniej pracowałem, bo wyjąłem bezpiecznik który wskazywał spalenie, a był dobry.
  • #3649
    Grzegorz740
    Level 36  
    krzysiozak wrote:
    Zrobiłem w głębi centrali z żarówek telefonicznych wyświetlacz, godzin i minut.


    Pamiętasz ile użyłeś żarówek telefonicznych do wykonania wyświetlacza godzin i minut?

    Dodano po 3 [minuty]:

    krzysiozak wrote:
    Czyżby ty byłeś tym pomysłodawcą owego alarmu?

    Co to był za alarm?


    Pomysł wyszedł od kierownika i jego zastępcy. Moja realizacja.
    Miałem mieć w prowizji Centrale Na CZMP, ale do tego wybrano samych kierowników [i jednego zastępcę] central typu Pentaconta.
    Ja dostałem za to Centralkę ARF 200 NN na otarcie łez.
    A mimo to jeździłem na CZMP pomagać co kierownik wynagradzał mi w premii.

    Wszak premia należał się też innym pracownikom.
    Tylko trzeba było się przejechać na Matkę Polkę i obniżyć alarmy od utrzymania które alarmowały nawet przy odłożonej słuchawce czy zwarciu na linii abonenckiej.

    {Mieszkałem i mieszkam bardzo blisko CZMP}

    Czy do tego alarmu była wykorzystana wolna para w kablu biegnąca z centrali Centrum Zdrowia Matki Polki?


    Jak był dobry kierownik to dbał o pracowników. Miałeś fajnie ,że miałeś blisko do CZMP.

    Dodano po 4 [minuty]:

    krzysiozak wrote:
    Pewien inżynier powiedział że nie da się zamienić kodu dwa z pięciu na wiele segmentowy bez zamiany na jeden z dziesięciu. A na złość mu zrobiłem to na przekaźnikach od RCM,, bo jedna rama tych przekaźników była wolna, bo było za dużo.
    Żałuję że ten schemat się mi nie zachował, jak go wyrzucałem to nie było jeszcze elektrody, gdzie na pewno bym go umieścił. Ale można takie zadanie z logiki zadać uczniom i na stykach przekaźników RCM, mogą wykonać przejście na kod wiele segmentowy.
    Same przekaźniki mi się zachowały, tylko nie od zegara, a tam był ten zaczarowany kros zamiany 2 z 5 na wielo segmentowy.

    Po likwidacji zegara użyliśmy tych samych przekaźników aby wyświetlał czas nie w głębi centrali tylko na panelu z zegarem w sali utrzymania.



    Faktycznie szkoda ,że się schemat nie zachował.
    Pewnie trochę miałeś roboty z krosowaniem - lutowaniem przekaźników.

    Pamiętasz ile użyłeś przekaźników?

    Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.
  • #3650
    Mikrob
    Level 17  
    krzysiozak wrote:
    Zrobiłem w głębi centrali z żarówek telefonicznych wyświetlacz, godzin i minut.

    W jakich latach to było że tak zapytam z ciekawości , bo sporo moich znajomych , ja też zaczynałem od budowy zegarów na tycz i innych żarówka , zależy kto co miał pod ręką .
  • #3651
    krzysiozak
    Level 38  
    Mikrob wrote:
    krzysiozak wrote:
    Zrobiłem w głębi centrali z żarówek telefonicznych wyświetlacz, godzin i minut.

    W jakich latach to było że tak zapytam z ciekawości , bo sporo moich znajomych , ja też zaczynałem od budowy zegarów na tycz i innych żarówka , zależy kto co miał pod ręką .


    Zegar powstał w 89r.
    I nie wiem czy powstał wcześniej niż ten na Dworcu fabrycznym w Łodzi.
    Na ten w Łodzi zwróciłem uwagę jak gdzieś wyjeżdżałem i mówię widząc go: ma ktoś podobny pomysł.
    W kodzie 2 z 5 było potrzebnych pięć przekaźników na jedną cyfrę, mniej już nie można było. Czyli dwadzieścia przekaźników na cały zegar. Jeden support zajęły.
    I nie lutowałem tylko wykonywałem połączenia owijane. [lutowałem jedynie oprawki żarówek].
    Na segment wyświetlany wypadały dwie żarówki, w narożnikach segmentów były tak zwane wspólne żarówki, które były załączane z jednego lub drugiego segmentu, lub obu za pomocą zwykłych diod prostowniczych. Cały zegar pobierał 200 W, Były to żarówki telefoniczne 60 V 50 mA.
    20 żarówek na jedną cyfrę, czyli 80,+ 2 dla separatora który migał 500/500.
    Z powodu że zegar dużo ciągnął [pobierał mocy] przy miejscu z którego oglądano, został zamontowany przycisk, który należało wcisnąć, aby zobaczyć godzinę.
    Wzorowałem się na zegarach na dworcu Fabrycznym w Łodzi.
    Zasilały go dwa bezpieczniki 2,5 A podłączone równolegle bo jeden nie dawał rady. Były jeszcze dwa przekaźniki które mieściły się na tym samym suporcie jeden powtarzał impulsy 500/500 drugi podawał zasilanie z włącznika.
    Miłego dnia.
  • #3652
    Grzegorz740
    Level 36  
    krzysiozak wrote:
    Mikrob wrote:
    krzysiozak wrote:
    Zrobiłem w głębi centrali z żarówek telefonicznych wyświetlacz, godzin i minut.

    W jakich latach to było że tak zapytam z ciekawości , bo sporo moich znajomych , ja też zaczynałem od budowy zegarów na tycz i innych żarówka , zależy kto co miał pod ręką .


    Zegar powstał w 89r.
    W kodzie 2 z 5 było potrzebnych pięć przekaźników na jedną cyfrę, mniej już nie można było. Czyli dwadzieścia przekaźników na cały zegar. Jeden support zajęły.
    I nie lutowałem tylko wykonywałem połączenia owijane. [lutowałem jedynie oprawki żarówek].
    Na segment wyświetlany wypadały dwie żarówki, w narożnikach segmentów były tak zwane wspólne żarówki, które były załączane z jednego lub drugiego segmentu, lub obu za pomocą zwykłych diod prostowniczych. Cały zegar pobierał 200 W, Były to żarówki telefoniczne 60 V 50 mA.
    20 żarówek na jedną cyfrę, czyli 80,+ 2 dla separatora który migał 500/500.
    Z powodu że zegar dużo ciągnął [pobierał mocy] przy miejscu z którego oglądano, został zamontowany przycisk, który należało wcisnąć, aby zobaczyć godzinę.
    Wzorowałem się na zegarach na dworcu Fabrycznym w Łodzi.
    Zasilały go dwa bezpieczniki 2,5 A podłączone równolegle bo jeden nie dawał rady. Były jeszcze dwa przekaźniki które mieściły się na tym samym suporcie jeden powtarzał impulsy 500/500 drugi podawał zasilanie z włącznika.
    Miłego dnia.


    To trochę się na owijałeś przewodów i i się trochę nalutowałeś.

    Czyli stosowałeś standardowe żarówki telefoniczne .

    Skąd były pobierane impulsy 500/500? I jak był zrealizowany układ zegarowy ,że wskazywane była godziny, minuty? Bo we współczesnych zegarkach jest specjalizowany układ zegarkowy, kwarc i wyświetlacz - tak w uproszczeniu.

    Dzięki za opis.
  • #3653
    krzysiozak
    Level 38  
    Owinięcie jednego przewodu owijarką to ułamek sekundy, widzę że kolega nie zna tej technologii, a to sama przyjemność. 800% pewność połączenia, gorzej ze zwarciami [ale na to też był sposób {Szczypce płaskie}], takich przewodów na owijałem się na PENTACONTA setki tysięcy razy. Pracują na innej centrali, na lutowałem się też setki tysięcy przewodów, lutowałem cyną ołowiową i straciłem wszystkie plomby amalgam, i zachorowałem z powodu tego ołowiu. Za każdy wlutowany przewód miałem płacone 100 zł.

    Były to standardowe żarówki [duże 50 mA] nie małe 20 mA.

    Impulsy 500/500 były brane z maszyny sygnałowej, z tego był też robiony sygnał zajętości.

    Układ zegarowy to był standardowy zegar w jednej ramie, gdzie był potrzebny czas wystąpienia usterki, drukowała ten czas z numerem błędu drukarka dalekopisowa Czeska T100.
  • #3655
    Tracer2
    Landline phones specialist
    Grzegorz740 wrote:
    Jak bezpieczniki można było naprawić za pomocą lutownicy to fajne te bezpieczniki. Teraz to nie ma takich bezpieczników, które to można naprawić lutownicą :) . No chyba ,ze czegoś nie wiem ;) .

    Był prostszy sposób naprawiania bezpieczników topikowych.
    Wystarczyła do tego cewka od wybieraka, podłączona do masy , a drugi jej biegun łączyło się z obudową bezpiecznika.
    Trzpień ruchomy dotykało się do "+" bezpiecznika na stojaku, powodując rozgrzanie topikowego.
    Jak trzpień wrócił do dobrej pozycji obwód się przerywało i przytrzymywało go już bez prądu na jakiej izolowanej części stojaka , aż bezpiecznik ostygł.
    I tak z kolejnym.
  • #3656
    Zutket
    Level 35  
    Tracer2 wrote:

    Był prostszy sposób naprawiania bezpieczników topikowych.
    Wystarczyła do tego cewka od wybieraka, podłączona do masy , a drugi jej biegun łączyło się z obudową bezpiecznika...
    Hm, najprostszy sposób to w oryginalnym przyrządzie do regeneracji bezpieczników który był instalowany bezpośrednio na ramie stojaka wybieraków, ale jak się nazbierało więcej, to zamiast stać przy stojaku, wygodniej było przy biurku podgrzewać grotem lutownicy transformatorowej i wciskać bolec o blat biurka do ostygnięcia. :D
  • #3657
    zybex
    Helpful for users
    Akurat u mnie na Biurze Napraw mieliśmy taki przyrząd na kawałku deski. Jak przyniósł mi monter garść bezpieczników do regeneracji, to po prostu siadałem sobie przy warsztacie i kolejno je naprawiałem. Na stojakach nie mieliśmy takiego wyposażenia.
  • #3658
    krzysiozak
    Level 38  
    A takie bezpieczniki Wyrzucałem, Dopiero jak ich zaczęło brakować i ktoś się zainteresował i pokazał co i jak. Tak to było jak centralę się przejęło po nieboszczyku.
  • #3659
    Grzegorz740
    Level 36  
    krzysiozak wrote:
    Owinięcie jednego przewodu owijarką to ułamek sekundy, widzę że kolega nie zna tej technologii, a to sama przyjemność. 800% pewność połączenia, gorzej ze zwarciami [ale na to też był sposób {Szczypce płaskie}], takich przewodów na owijałem się na PENTACONTA setki tysięcy razy. Pracują na innej centrali, na lutowałem się też setki tysięcy przewodów, lutowałem cyną ołowiową i straciłem wszystkie plomby amalgam, i zachorowałem z powodu tego ołowiu. Za każdy wlutowany przewód miałem płacone 100 zł.


    Faktycznie mając owijarkę to montaż przewodów to szybka i przyjemna praca :) .

    A co do stanu zdrowia to współczuję.

    krzysiozak wrote:
    Były to standardowe żarówki [duże 50 mA] nie małe 20 mA.

    Impulsy 500/500 były brane z maszyny sygnałowej, z tego był też robiony sygnał zajętości.

    Układ zegarowy to był standardowy zegar w jednej ramie, gdzie był potrzebny czas wystąpienia usterki, drukowała ten czas z numerem błędu drukarka dalekopisowa Czeska T100.


    Teraz rozumiem. Dzięki.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Zutket wrote:
    Tracer2 wrote:

    Był prostszy sposób naprawiania bezpieczników topikowych.
    Wystarczyła do tego cewka od wybieraka, podłączona do masy , a drugi jej biegun łączyło się z obudową bezpiecznika...
    Hm, najprostszy sposób to w oryginalnym przyrządzie do regeneracji bezpieczników który był instalowany bezpośrednio na ramie stojaka wybieraków, ale jak się nazbierało więcej, to zamiast stać przy stojaku, wygodniej było przy biurku podgrzewać grotem lutownicy transformatorowej i wciskać bolec o blat biurka do ostygnięcia. :D


    Zwłaszcza jak się nazbierało z 50 albo i więcej bezpieczników to faktycznie lepiej jak się siedziało wygodnie na krześle przy biurku i naprawiało się bezpieczniki za pomocą lutownicy transformatorowej :) niż stojąc przy stojaku.