Autor niech napisze, czy procek żyje, czy są oscylacje, czy próbuje komunikować się z modułem użytkownika. Jeśli nie - szkoda roboty związanej z wymianą popalonej drobnicy i naprawą przetwornicy. Następnie kontrola tranzystorów IPM oraz obwodu zasilania IPMa. Dopiero wtedy przetwornica.
Dlatego tak, aby nie robić kilku zamówień na drobnicę, nie wydać 100 zł na drobiazgi i wysyłki, nie stracić czasu i dowiedzieć się, że procek albo IPM jest do wymiany.
Nikt nie mówi że "planned obsolescence" to wbudowane mechanizmy "spal się dwa dni po gwarancji". To akurat jest "legenda miejska". Konstruktor może oszacować, ile cykli zmywarka przechodzi przez dwa lata. I na tyle ją projektuje. "Planned obsolescence" to nie obliczanie sprzętu na lat 10 czy więcej, tylko właśnie na dwa. Nawet słynne Miele to po woli zaczyna robić.
Szacunki konstruktorów i doświadczenie eksploatacyjne jest wykorzystywane właśnie w tym kierunku. Do tego coraz mniejsza podatność naprawcza, większa integracja, drogie, wielofunkcyjne moduły wymieniane w całości.
Dążenia konstruktorów elektroniki konsumenckiej zmierzają w dwóch kierunkach - przyjęcie dwuletniego okresu eksploatacji oraz dążenie do jak najniższych kosztów produkcji.
Ok, nie zbaczajmy z tematu, poczekajmy na spostrzeżenia autora tematu.