Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)

micho a 17 Lip 2015 20:09 4146 8
  • Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)
    Krótka przedmowa
    Konstrukcja powstała w myśl zasady potrzeba matką wynalazku. :) Koleżanka oświadczyła, że za 2h jej siostra ma 18-ste urodziny i przydałoby się jakiś efekt świetlny - czasu niewiele a na pewno za mało żeby stworzyć coś przemyślanego czy rozbudowanego (przede wszystkim gdzie kupić części o godzinie 16 w sobotę?), ale opcja dostania buziaka wdzięczności zmotywowała mnie do działania i tak powstała ta jednokanałowa iluminofonia. :) Dlaczego jeden kanał ? bo akurat wtedy został mi jeden tyrystor tylko...Jest to tzw ,,coś z niczego'' koszt budowy 0.00 zł :) ...Konstrukcja jest bardzo prosta , nie wymaga uruchamiania , do budowy potrzebna jest jedynie lutownica bo poprawnie zmontowany układ powinien działać od strzała więc na dobrą sprawę obejdzie się nawet bez multimetra ALE:
    -Układ nie ma galwanicznej separacji od sieci zasilającej w związku z tym należy zachować szczególną ostrożność , pamiętać żeby pod żadnym pozorem nie mierzyć napięc metodą z układów niskonapięciowych ,,łapiąc za element pod napięciem'' ( Ja mam taki nawyk przyznaje :) ) i nie dotykać niczego kiedy układ jest włączony do prądu. Potencjometr regulacji czułości koniecznie musi posiadać plastikową ,,gałkę'' -teoretycznie większość potencjometrów nie ma elektrycznego połączenia obudowy z którymkolwiek wyprowadzeniem ale ostrożności nigdy za wiele tym bardziej przy potencjometrach z demobilu... Natomiast metalowa obudowa mikrofonu jest elektrycznie połączoną z masą a masa bezpośrednio z siecią zasilającą , w związku z tym mikrofon powinien być tak zamontowany żeby nie dało go się ,,dotknąć'' z zewnątrz.
    Opis układu
    Układ wykorzystuje jeden kanał ze schematu znalezionego w internecie z modyfikacją elementów na zasadzie -nie miałem takich jak na schemacie to zastosowałem inne żeby działało :) Tak wyglądał schemat którym się inspirowałem :
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)





    A tak mój :
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)

    Taką modyfikacją jest np zastosowanie tyrystora zamiast triaka -jest to modyfikacja na niekorzyść układu ponieważ tyrystor daje wam maksymalnie 50% wykorzystania żarówki ( działa w pewnym sensie jak prostownik jednopołówkowy dając maksymalnie na wyjściu 1/2 napięcia sieci ) ale w momencie budowy układu nie miałem mostka prostowniczego na 230v o sensownej wydajności prądowej ( układ na 18-stce zasilał 6 100 watowych żarówek , zwykły mostek na 1A by się nie sprawdził ) , ani triaka stąd tak jest. Najlepszym wyjściem jest triak (jak w oryginalnym schemacie) , nieco gorszym mostek prostowniczy a potem tyrystor , a sam tyrystor najgorszym . Tranzystory w układzie można zastosować dowolne NPN jakie macie , ja miałem BC337, napięcie zasilania jest niskie (12V) prądy niewielkie więc jest mnogość wyboru . Potencjometr ja metodą ryzyk fizyk dałem 47k bo taki miałem i układ działa , oryginalnie jest jak widać 2k2 . Kondensator C5 odpowiada za częstotliwość jaka będzie wyzwalała żarówkę -u mnie w tej konfiguracji najmocniej świeci żarówka przy 80Hz (testowane metodą generator i głośnik w stronę mikrofonu) ale na reakcję ma wpływ też jakość mikrofonu i użytych kondensatorów elektrolitycznych (u mnie układ był w całości zbudowany z demobilu , 3 nowe elementy to BC337 i tyrystor). Transformator mój dawał po stronie wtórnej 9V, wydajności prądowej nie znam (myślę że 100-200mA) możecie zaeksperymentować z niższymi napięciami , w teorii na pewno zmieni się czułość przedwzmacniacza mikrofonowego , lub nie zadziała wcale , w praktyce powiem wam jako stary serwisant sprzętu audio że wiele rzeczy które teoretycznie nie działa działa w praktyce :) Natomiast nie dawałbym napięcia wyższego jak 9V bo będzie to wymagało wymiany kondensatorów elektrolitycznych z 16V na 25V. D1 -dowolna dioda prostownicza małej mocy jaką znajdziecie , C1 można dać większy (nie trzeba trzymać się wartości). Ważnym elementem jest tyrystor - typ zależy od przewidywanej mocy żarówek jakie chcecie zastosować i koniecznie na minimum 500V . Przy większych obciążeniach tyrystor powinien być chłodzony radiatorem -ja zastosowałem radiator od procesora Duron 800, jest to przerost formy nad treścią, ale taki mi zagracał a wolałem dać bezsensowny gigantyczny zapas niż żeby wchodząca w dorosłość kobieta musiała się bawić dalej bez błyskotki bo coś nawali :)

    Płytka drukowana
    wzór :)
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)

    Na żadne trawienie czy wiercenie nie było czasu więc powstała metodą rycia ostrym szpikulcem i nożem laminatu , można użyć też miniaturowej szlifierki z tarczą tnącą (mniejszy wysiłek) czarne linie pokazują gdzie przeciąć. Montaż można przyjąć typu SMD :) Żadnego wiercenia bo nie było wiertła i czasu więc elementy lutujemy od strony druku. Można użyć uniwersalnej albo układ polutować w pająku.

    Zmontowany układ
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)

    Obudowa
    Pochodzi z obudowy głośnika średniotonowego kolumny głośnikowej -jak już wspomniałem potrzeba matką wynalazku :) wywierciłem w niej tylko otwory pod potencjometr , mikrofon i przełącznik (na końcu wspomnę po co owy przełącznik) oraz kilka otworów chłodzących wiertłem fi 10mm ( zapewne niepotrzebnie ale ostrożności nigdy za wiele ) Za ,,chassis'' robi kawałek płyty meblowej którą się wsuwa w obudowę po głośniku średniotonowym -do niej przymocowana jest płytka drukowana , trafo , radiator tyrystora , gniazdko sieciowe pod żarówki, kabel sieciowy oraz kawałek aluminiowego kątownika do którego przymocowany jest potencjometr , mikrofon i przełącznik .
    Wygląd obudowy
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :) Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)

    Zmontowane ,,chassis''
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)

    Uruchamianie
    Układ nie wymaga żadnego uruchamiania ani regulacji -powinien po prostu działać
    Z kondensatorem C5 można poeskperymentować uzyskując różne reakcje na muzykę.
    Wrażenia
    Jak na coś z niczego zbudowane w godzinkę-rewelacja :) Układ zasilał 6 żarówek 100wat zwykłych przezroczystych w oprawach po lampkach porozwieszanych w różnych miejscach sali i powiem wam był to milion razy lepszy efekt niż maleńkie c-230B które było widać że świeci natomiast nie dawały kompletnie żadnego efektu na sali a żadnych innych efektów nie mieliśmy....

    Krótki filmik nakręcony z żarówką 230V 60W czerwoną telefonem komórkowym
    https://youtu.be/vBSpvpRltH4

    8h non stop działał , potem był użyty jeszcze 2 razy i od pół roku leży na półce :(
    Jedyna wada w trakcie eksploatacji która nie przeszkadza na imprezach ale sprawia że na codzień leży na półce to bardzo niska czułość mikrofonu - o ile przy natężeniach dźwięku dyskotekowych nie ma problemu z reakcją gdzie by nie położyć konstrukcji , nawet trzeba obniżać czułość potencjometrem żeby żarówka nie świeciła non stop tak przy domowym cichym słuchaniu układ w zasadzie nie działa :( Trochę pomaga ustawienie mikrofonem pod samą kolumną głośnikową albo bass reflexem , ale i tak przy cichym słuchaniu prawie wcale nie ma reakcji :( I po to ten magiczny przełącznik -układ miał doczekać się rozbudowy o transformator separacyjny i możliwość podłączenia źródła dźwięku kablem jak w popularnych C-230B ZESI NOVE zaraz po imprezie ( na ,,cel'' tej konstrukcji nie było to potrzebne a czas naglił stąd przełącznik zamontowałem i gniazdko głośnikowe z tyłu obudowy i nic poza tym ) żeby wieczorem mógł uświetnić picie piwa ale jakoś do tego nie doszło i sterczy bezużyteczny przełącznik :) O konstrukcji przypomniało mi się jak znajomy ją pożyczył i dziś oddał -wyciągnąłem z szafy masakrycznie zakurzone pudełko , włączyłem do prądu działa i mi się przypomniało :)

    Myślę że sens budowania czegoś takiego , mając w perspektywie kupowanie każdego elementu przy obecnych cenach 3-kanałowych iluminiofonii jest żaden , natomiast chodzi o sam fakt jak można mieć satysfakcję że w godzinę roboty i zerowe poniesione koszty można zrobić coś z niczego. Każdy zastosowany tu element jest ogólnodostępny wyciągniesz go z radia , TV , innego zdezelowanego śmiecia RTV , konstrukcja jest bardzo tolerancyjna na zmiany wartości elementów , więc nie panikuj jeśli nie możesz znaleźć rezystora 15k , daj 12k albo 3 sztuki 4.7k połaczone szeregowo , wyjątkiem jest tyrystor/triak ale nowy BT151/800 kosztuje bodajże 3 zł nie jest to majątek :)
    No dobra najważniejsze było buzi i zadowolona impreza w blasku mojego wynalazku :D
    Pozdrawiam
    michoa
    Zdjęcia gotowego urządzenia
    Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :) Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :) Superprosta jednokanałowa iluminiofonia czyli coś z niczego za buziaka :)


    Fajne!
  • #2 17 Lip 2015 23:52
    fysiek
    Poziom 24  

    Czy ja dobrze widzę...tyrystor wisi sobie tak po prostu na radiatorze o zgrozo z niezabepieczonymi końcówkami podłączonymi bezpośrednio do sieci zasilającej? Dla mnie szczerze masakra z powodu całkowitej ignorancji dla bezpieczeństwa swojego i innych i absolutnie nie usprawiedliwia tego fakt, że zostało to zbudowane na godzinę, dwie, czy tylko w celu sprawdzenia.

  • #3 18 Lip 2015 10:22
    micho a
    Poziom 35  

    Dokładnie tak.
    Nie za bardzo rozumiem zarzuty o ignorancję ignorowanie bezpieczeństwa-ten tyrystor jest w plastikowej obudowie w normalnych warunkach eksploatacyjnych nie ma możliwości dotknięcia żadnego z elementów ( mikrofon jest takim ,,zagłębieniu'' że trzeba na siłe wciskać palec w dziurę żeby go dotknąć, mnie to się i tak nie uda ze względu na za grube palce , potencjometr jest przykryty plastikową gałką ) więc urządzenie jest całkowicie bezpieczne.

    Nawet gdyby przypadkiem zdarzyło się że wyprowadzenia tyrystora się zewrą ( co moim zdaniem jest w normalnych warunkach wręcz niemożliwe , urządzenie kilka razy upadało i nic się nie stało, przewody doprowadzające napięcie do tyrystora nie są bardzo grube i ,,nie prężą'' a nózki tyrystora są sztywne , kabel sieciowy jest od spodniej strony drewnianej płyty przymocowany metalową klamerką co zabezpiecza go przed wyrwaniem ) to przecież nikt nie ulegnie porażeniu , ba układ jest tak skonstruowany że przy zwarciu np katody z anodą tyrystora , nie ,,wywali'' nawet bezpiecznika zabezpieczającego sieć zasilająca w domu tylko żarówka będzie non stop świecić( dostanie pełne napięcie sieci ) więc nie wiedziałem nawet sensu stosowania bezpiecznika .

    W razie zwarcia np anody z bramką , napięcie sieci zasilającej pójdzie na część niskonapięciową i ją zniszczy, ale nikt nie ulegnie porażeniu bo jak pisałem -każda część jest odpowiednio zabezpieczona przed dotknięciem, a żarówka sprawi że uszkodzeniu nie ulegnie nawet bezpiecznik zabezpieczający sieć zasilająca .

    W całym urządzeniu jeden biegun sieci zasilającej jest doprowadzony jedynie do zasilania transformatora i żarówki poprzez bezpieczne gniazdo sieciowe naścienne , nie wiem co musiałoby się stać żeby doszło do bezpośredniego zwarcia dwóch biegunów sieci zasilającej.......

    Urządzenie nie jest stworzone do pracy w warunkach ekstremalnych ani na wolnym powietrzu , tylko w pomieszczeniu gdzie nie ma opadów czy ogromnej wilgoci, jedne ryzyko to zalanie ( np alkoholem -na imprezach się zdarza ) ale przed tym nawet podwójna klasa izolacji by nie chroniła ( wiem z autopsji ) .

    Jedyne warunki kiedy kolorofon jest niebezpieczny to eksploatacja bez obudowy -tylko kto normalny eksploatuje jakiekolwiek urządzenie elektryczne bez obudowy ?

    Urządzenia z plastiku i drewna nie da się zerować ( logiczne ) , a podwójną klasę izolacji uznałem za histerię -przez zalaniem i tak nie uchroni a masakrycznie utrudniła by konstrukcję ( cała płytka niskonapięciowa jest w zasadzie niebezpieczna bo masa jest połączona z siecią zasilająca w związku z czym całość trzeba by zabudować 2 razy ) a jak już pisałem , dopóki kolorofon jest w obudowie jest całkowicie bezpieczny niczym zwykłe naścienne gniazdko sieciowe , dopóki ktoś tam nie wsadzi rąk , nie zacznie dłubać bez odłączenia napięcia nikomu nic się nie stanie.

    Histeryzując to można dojść do wniosku że prąd jest niebezpieczny i pozostać przy oświetleniu lampą naftową( która też jest niebezpieczna bo może wywołać pożar ) także naprawdę nie przesadzajmy-wystarczy trzymać się zasad które napisałem na początku pogrubioną czcionką i nikomu krzywda się nie stanie :D

  • #4 18 Lip 2015 10:50
    szwagros
    Poziom 30  

    fysiek napisał:
    Czy ja dobrze widzę...tyrystor wisi sobie tak po prostu na radiatorze o zgrozo z niezabepieczonymi końcówkami podłączonymi bezpośrednio do sieci zasilającej?

    Dajcie już spokój...
    Pamiętam, że kilkadziesiąt lat temu w Młodym Techniku zdecydowana większość projektów nie miała galwanicznej izolacji od sieci, oczywiście było to w treści artykułu wyraźnie zaznaczone. Nie słyszałem żeby jakiś projekt kogoś zabił. A może prąd w sieci był rzadszy? ;)

  • #5 18 Lip 2015 11:13
    fysiek
    Poziom 24  

    szwagros napisał:
    Pamiętam, że kilkadziesiąt lat temu w Młodym Techniku zdecydowana większość projektów nie miała galwanicznej izolacji od sieci, oczywiście było to w treści artykułu wyraźnie zaznaczone. Nie słyszałem żeby jakiś projekt kogoś zabił. A może prąd w sieci był rzadszy? ;)


    Wychowałem się na młodych technikach. Przeglądnij te projekty jeszcze raz. Pomimo żę ludzie dysponowali w tym czasie o wiele skromniejszymi narzędziami a dostęp do materiałów był ograniczony te projekty było wykonane o wiele staranniej i z zachowaniem podstawowych zasad zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa.


    Zadada jest jedna: Robiąc coś, trzeba brac pod uwagę niestety że będzie to obsługiwał debil, który nie ma pojęcia co to izolacja galwaniczna, który nie wie co to anoda katoda czy bramka w tyrystorze i co sie stanie jak się zewrą. Każde urządzenie, a zwłaszcza takie które podczas nieumiejętnej obsługi może wyrządzić krzywdę powinno być wykonane starannie i sposób jak najbardziej bezpieczny. Nie mówie że masz się starać o znak CE, ale czy to jakiś wielki problem założyć termokurczkę na poluitowane wyprowadzenia a kable związać opaskami czy po prostu jak za dawnych lat sznurkiem. Tyrystor w plastikowej obudowie...dobre:) Popatrz do datascheet'u. Tak się składa że masz w tej chwili radiator połączony z anodą bo nie jest to tyrystor w obudowie całkowicie izolowanej. Podkładki izolacyjnej też nie widzę.

  • #6 18 Lip 2015 11:45
    szwagros
    Poziom 30  

    fysiek napisał:
    Pomimo żę ludzie dysponowali w tym czasie o wiele skromniejszymi narzędziami a dostęp do materiałów był ograniczony te projekty było wykonane o wiele staranniej i z zachowaniem podstawowych zasad zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa.

    Jak na tamte czasy - owszem. Przypomnę, że były to czasy, gdy np chassis TV lampowego był połączony z jednym biegunem sieci. Dla wszystkich to było normalne i nikt nie sprawdzał próbówką czy jest to faza czy zero. Co więcej, po podłączeniu do takiego TV np magnetofonu z metalową obudową, obudowa ta mogła być na potencjale sieci.
    fysiek napisał:
    Robiąc coś, trzeba brac pod uwagę niestety że będzie to obsługiwał debil

    To prawda. Jednak słowo-klucz to 'obsługiwał'. Zdejmowanie obudowy nie wchodzi w zakres obsługi. Jak ktoś miałby dotknąć radiatora, skoro jest on schowany w obudowie?

  • #7 18 Lip 2015 11:48
    micho a
    Poziom 35  

    Cytat:
    Zadada jest jedna: Robiąc coś, trzeba brac pod uwagę niestety że będzie to obsługiwał debil, który nie ma pojęcia co to izolacja galwaniczna, który nie wie co to anoda katoda czy bramka w tyrystorze i co sie stanie jak się zewrą. Każde urządzenie, a zwłaszcza takie które podczas nieumiejętnej obsługi może wyrządzić krzywdę powinno być wykonane starannie i sposób jak najbardziej bezpieczny. Nie mówie że masz się starać o znak CE, ale czy to jakiś wielki problem założyć termokurczkę na poluitowane wyprowadzenia a kable związać opaskami czy po prostu jak za dawnych lat sznurkiem. Tyrystor w plastikowej obudowie...dobre:) Popatrz do datascheet'u. Tak się składa że masz w tej chwili radiator połączony z anodą bo nie jest to tyrystor w obudowie całkowicie izolowanej. Podkładki izolacyjnej też nie widzę.


    Wybaczy pan ale dalsza dyskusja chyba nie ma sensu .....

    Wychodzę z założenia że człowiek który umie czytać schemat elektroniczny ( a ta umiejętność jest do tego układu wymagana ) zna elementarne zasady BHP pracy przy sieci zasilającej i że nie dotyka się urządzenia pod napięciem, natomiast jeśli chodzi o obsługę w warunkach eksploatacyjnych powtórze po raz drugi -urządzenie w obudowie jest całkowicie bezpieczne.

    Jeżeli ,,debil'' nie wie co to katoda czy anoda to nie jest w stanie tego urządzenia zmontować, bo to jest wiedza podstawowa ( każda dioda ma anodę i katodę i ma symbol zbliżony do tyrystora ) więc tymbardziej sobie krzywdy nie zrobi....

    To był wielki problem bo koszulkę trzeba mieć, o godz 17 w sobotę w małym miasteczku nie kupi się....
    Nie wiem w jaki sposób związane sznurkiem kable minimalizują ryzyko porażenia ......

    Tyrystor jest na radiatorze bezpośrednio przez pastę termo i wiem że nóżka jest połączona z radiatorem i mam napięcie sieci zasilającej na radiatorze -chodziło o niską rezystancję termiczną i lepsza odprowadzanie ciepła ( podkładka ją zwiększa ) natomiast napiszę znowu po raz drugi , w normalnych warunkach radiator jest w obudowie , nie da się go dotknąć !!

    Chodziło mi że całość urządzenia jest w plastikowej obudowie a nie tyrystor ale pan jak widać wie lepiej o co mi chodziło.....

    I powtarzam -zwarcie nie jest równoznaczne z porażeniem bo mam wrażenie że pan tego nie odróżnia, nawet jeśli w układzie urwie się jakiś przewód , przepali , dojdzie do uszkodzenia np tyrystora typu zwarcie anody z bramką i poda faże sieci zasilającej na część niskonapięciową to dojdzie do uszkodzenia układu ( pewnie przez wybuch :D )natomiast plastikowa obudowa CAŁOŚCI URZĄDZENIA ( celowo żeby nie było niedomówien ) sprawi że nie dojdzie do porażenia i uchroni przed np skutkami wybuchu tranzystora czy kondensatora obsługę...

    I to jest ostatni mój post jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa nie zamierzam kopać się z koniem , powtarzam zmontowane urządzenie jest całkowicie bezpieczne przy eksploatacji w normalnych warunkach, przy uruchamianiu wymaga zachowania podstawowych zasad bhp i nikomu nic się nie stanie ( układ nie podlega regulacji , nie wymaga uruchamiania w taki sposób jak rozumiem pojęcie uruchamianie czyli pomiary napięć , włączanie pojednyczych bloków , regulacje , diagnostyka uszkodzeń nie wymaga podłączenia do sieci zasilającej bo uszkodzony element można sprawdzić miernikiem bez zasilania ) .

    Natomiast wszystkim mającym pretensje o jedną niezaizolowaną nóżkę wewnątrz obudowy , proponuje zdemontować w domu wszystkie gniazdka elektryczne i oprawy oświetleniowe -to są tak samo niebezpieczne urządzenia , jak nie odłączysz od sieci i rozkręcisz i dotkniesz palcem przewodzącej części ulegniesz porażeniu :D

    Jak ktoś jest głupi to zakręcenie wody w promieniu 10km nie uchroni go przed utopieniem się w łyżce wody , kupi w sklepie mineralną i też sobie poradzi :D

    I tym sam kończę wszelkie dywagacje na temat bezpieczeństwa......

    Cytat:
    Przypomnę, że były to czasy, gdy np chassis TV lampowego był połączony z jednym biegunem sieci. Dla wszystkich to było normalne i nikt nie sprawdzał próbówką czy jest to faza czy zero. Co więcej, po podłączeniu do takiego TV np magnetofonu z metalową obudową, obudowa ta mogła być na potencjale sieci.


    Nawet nie wiedziałem - dziękuje za ciekawostkę :D

  • #8 18 Lip 2015 22:15
    mariann
    Poziom 35  

    Witam

    szwagros napisał:
    Przypomnę, że były to czasy, gdy np chassis TV lampowego był połączony z jednym biegunem sieci.

    To prawda.
    szwagros napisał:
    Dla wszystkich to było normalne i nikt nie sprawdzał próbówką czy jest to faza czy zero.

    Dla zwykłego telewidza, to było nieistotne. Ale widzę, że chyba nigdy nie naprawiałeś takiego telewizora. Przed naprawą (tuż po włączeniu), trzeba było sprawdzić czy na chassis nie ma "fazy" i ewentualnie obrócić wtyczkę w gniazdku.
    szwagros napisał:
    Co więcej, po podłączeniu do takiego TV np magnetofonu z metalową obudową, obudowa ta mogła być na potencjale sieci.

    Raczej bzdura. Gniazdo do nagrywania dźwięku z TV na magnetofon, było galwanicznie odseparowane od reszty TV. Zobacz załączniki.

    Może dawniej robiono prosto, ale nigdy nie zapominano o bezpieczeństwie.

    micho a napisał:
    To był wielki problem bo koszulkę trzeba mieć, o godz 17 w sobotę w małym miasteczku nie kupi się....

    Można kupić np. w poniedziałek i założyć.
    micho a napisał:
    natomiast napiszę znowu po raz drugi , w normalnych warunkach radiator jest w obudowie , nie da się go dotknąć !!

    micho a napisał:
    I powtarzam -zwarcie nie jest równoznaczne z porażeniem

    A co będzie jak się zepsuje i przy naprawie dotkniesz się tego radiatora, na którym będzie "faza"?
    A jak zrobisz zwarcie w trakcie naprawy, to będziesz miał w domu ładne fajerwerki i oby na nich się skończyło.
    Pozdrawiam

  • #9 18 Lip 2015 22:19
    fysiek
    Poziom 24  

    Tak się zastanawiam czy gdyby cos sie nie daj boze stalo, czy prokurator przyjął by wytlumaczenie ze dawniej telewizory miały chassis podłączone do sieci zasilającej, albo ze twoim zdaniem drewniana skrzynka to wystarczające zabezpieczenie. Czasami lepiej dmuchac na zimne i robić coś o jeden dzień dłużej... niż ostatni raz.