Witam,
Około 6 miesięcy temu w moim aucie zagościł nowy akumulator 12V 72Ah, czyli o takich parametrach jakie zaleca producent auta. Akumulator jednak rozładowywał się po dłuższym postoju (powyżej tygodnia). Zrobiłem małe dochodzenie i okazało się, że podczas postoju dość sporo pobiera radio i centralny zamek, więc zacząłem wyjmować bezpieczniki od tych systemów gdy auto nie było dłużej użytkowane. W tym tygodniu chciałem uruchomić auto po dwu tygodniowym postoju, jednak akumulator kompletnie się rozładował (napięcie poniżej 9V) i do tego wypocił troche kwasu do bagażnika (cele nadal zalane kwasem, ale akumulator i miejsce w jego okolicy wilgotne). Postanowiłem wczoraj wyjąć aku i spróbować go naładować. Do tego celu miał posłużyć automatyczny prostownik produkcji radzieckiej. Po ładowaniu przez około 6h (prąd ładowania utrzymywał się na poziomie 4-5A) postanowiłem wyłączyć prostownik od sieci na okres wyjścia z domu (prostownik był dość gorący, ale zawsze tak miał), nie odłączając akumulatora od prostownika.
Po około 2 minutach poczułem smród palonego plastiku, a prostownik zaczął dymić jak generator pary, stopiły się kable.
Moje pytania:
1)Czy akumulator może być wadliwy i mieć jakieś wewnętrzne zwarcie? Po nocy stania trzyma ma napięcie 12,2V czyli podobne jak po zakończeniu ładowania.
2) Czy kupić nową ładowarkę i próbować go dalej ładować czy od razu reklamować?
3) Jaką ładowarkę do akumulatora polecacie?
Dzięki i pozdrawiam,
Paweł

Około 6 miesięcy temu w moim aucie zagościł nowy akumulator 12V 72Ah, czyli o takich parametrach jakie zaleca producent auta. Akumulator jednak rozładowywał się po dłuższym postoju (powyżej tygodnia). Zrobiłem małe dochodzenie i okazało się, że podczas postoju dość sporo pobiera radio i centralny zamek, więc zacząłem wyjmować bezpieczniki od tych systemów gdy auto nie było dłużej użytkowane. W tym tygodniu chciałem uruchomić auto po dwu tygodniowym postoju, jednak akumulator kompletnie się rozładował (napięcie poniżej 9V) i do tego wypocił troche kwasu do bagażnika (cele nadal zalane kwasem, ale akumulator i miejsce w jego okolicy wilgotne). Postanowiłem wczoraj wyjąć aku i spróbować go naładować. Do tego celu miał posłużyć automatyczny prostownik produkcji radzieckiej. Po ładowaniu przez około 6h (prąd ładowania utrzymywał się na poziomie 4-5A) postanowiłem wyłączyć prostownik od sieci na okres wyjścia z domu (prostownik był dość gorący, ale zawsze tak miał), nie odłączając akumulatora od prostownika.
Po około 2 minutach poczułem smród palonego plastiku, a prostownik zaczął dymić jak generator pary, stopiły się kable.
Moje pytania:
1)Czy akumulator może być wadliwy i mieć jakieś wewnętrzne zwarcie? Po nocy stania trzyma ma napięcie 12,2V czyli podobne jak po zakończeniu ładowania.
2) Czy kupić nową ładowarkę i próbować go dalej ładować czy od razu reklamować?
3) Jaką ładowarkę do akumulatora polecacie?
Dzięki i pozdrawiam,
Paweł