Witam,
Wczoraj nad moją Corsą przeszła ogromna ulewa trwająca około godziny. Jak już dostałem się do auta i czekałem na znajomego to stwierdziłem, że trochę odparuję szyby i zostawiłem stacyjkę na dopływie prądu. W tym momencie jeszcze wszystkie kontrolki świeciły jak należy. Po jakiś 5 minutach zaczęła migać kontrolka samochodu z kluczem (ta sam co sypie błędami na metodzie hamulec, gaz). Po chwili spróbowałem odpalić samochód, ale nic z tego.
Moim typem jest jakieś zwarcie na kostkach stacyjki/zegarów. Autko nie odpala, ale kręci. Bezpieczniki sprawdziłem są okej, to samo z akumulatorem - wszystko świeci, gra itp. Natomiast wariuje mi lewa strona stacyjki, nie świecą się lampki tak jak powinny się świecić. Działa poprawnie tylko prawa strona. Czy to wina kostki? Jest do niej jakoś dostęp samemu, czy raczej serwis żeby to sprawdzić? Próbowałem odczytać kod błędu, ale tak jak mówię lewa strona zaliczyła zgona i nie mruga mi kontrolka... Co mógłbym jeszcze samemu zrobić zanim zapłacę za lawetę i serwis?
Wczoraj nad moją Corsą przeszła ogromna ulewa trwająca około godziny. Jak już dostałem się do auta i czekałem na znajomego to stwierdziłem, że trochę odparuję szyby i zostawiłem stacyjkę na dopływie prądu. W tym momencie jeszcze wszystkie kontrolki świeciły jak należy. Po jakiś 5 minutach zaczęła migać kontrolka samochodu z kluczem (ta sam co sypie błędami na metodzie hamulec, gaz). Po chwili spróbowałem odpalić samochód, ale nic z tego.
Moim typem jest jakieś zwarcie na kostkach stacyjki/zegarów. Autko nie odpala, ale kręci. Bezpieczniki sprawdziłem są okej, to samo z akumulatorem - wszystko świeci, gra itp. Natomiast wariuje mi lewa strona stacyjki, nie świecą się lampki tak jak powinny się świecić. Działa poprawnie tylko prawa strona. Czy to wina kostki? Jest do niej jakoś dostęp samemu, czy raczej serwis żeby to sprawdzić? Próbowałem odczytać kod błędu, ale tak jak mówię lewa strona zaliczyła zgona i nie mruga mi kontrolka... Co mógłbym jeszcze samemu zrobić zanim zapłacę za lawetę i serwis?