Po pierwsze trzeba zacząć od tego że wartość prądu podana na alternatorze określa jego wydajność, nie jest to informacja ile prądu płynie z alternatora.
Jest to jedynie informacja, że do obciążenia maksymalnego X amper, alternator zachowa napięcie znamionowe 14,4V.
To ile amper popłynie z alternatora, zależy od tego ile amper potrzebują podłączone do niego urządzenia.
W normalnej instalacji samochodowej nie ma czegoś takiego jak typowy prąd ładowania akumulatora.
Najczęściej jest to proste podłączenie na przewód, bo nic więcej tam nie potrzeba.
Alternator daje napięcie 14,4V, znamionowe napięcie akumulatora to 12,6-12,8V. Ta różnica potencjałów sprawia że do akumulatora płynie prąd, czyli jest ładowany.
Prąd ładowania akumulatora jest zależny od różnicy potencjałów aku-alternator, więc im mniejsze napięcie akumulatora tym większa różnica potencjałów i większy prąd ładowania.
Na wartość prądu ładowania ma również wpływ pojemność akumulatora bo od niej zależy jego Rw, więc im większy aku tym większy prąd ładowania przy tej samej różnicy potencjału aku-alternator.
Tak więc nie ma tu żadnej magii czy wodotrysków (oczywiście w prostym "klasycznym" rozwiązaniu).
Jest to prosty układ, który się naturalnie balansuje i prąd ładowania zazwyczaj wynosi kilka amper, oczywiście przy "normalnym" stanie akumulatora.
Zbigniew 400 pytam z ciekawości ... o jak starych rozwiązaniach piszesz ?
Bo pamiętam że w Polonezie cudów nie było, a akumulator wytrzymywał tyle samo co we współczesnych komputerach na kółkach
