Witam. Mam bardzo niecodzienny problem. Byłem już u mechaników, na stacji kontroli pojazdów na szarpakach - nie wykazali niczego.
Otóż coś zaczyna stukać z przodu, z prawej strony, po dłuższej jeździe (pewnie ma to jakiś związek z temperaturą, albo rozruszaniem się zawieszenia). Załóżmy, że samochód stoi przez noc, rano odpalam i przez pierwszych 15 km jest błoga cisza. Potem im dłuższa trasa, tym bardziej coś zaczyna tłuc w zawieszeniu. Najpierw stopniowo pojawiają się pojedyncze stuki np. przy ostrym dohamowaniu tuż przed zatrzymaniem się samochodu występuje pojedynczy stuk, potem przy ruszaniu z miejsca również. Z czasem zaczyna stukać cały czas, na prostej drodze, niezależnie czy jadę na luzie, wysprzęglam, jadę powoli, hamuje czy przyspieszam. Mam wrażenie, że zwłaszcza przy mniejszych prędkościach objawy są bardziej słyszalne. Stuki zupełnie nierytmiczne, im dłużej jadę tym są częstsze, głośniejsze. Objawy całkiem podobne do łączników stabilizatora, bo stuki pojawiają się na prostej drodze, na bardzo delikatnych, minimalnych nierównościach. Po wjechaniu w dziurę, nawet nie zajęknie
Mam czasem wrażenie, że te stuki nie dochodzą tylko z prawej strony, ale czasem też ze środka, ale możliwe, że drgania po prostu się przenoszą po podłodze.
Wczoraj wymieniałem przeguby na półosi wraz z podporą, bo przegub wewnętrzny miał luzy w gnieździe - jedyna rzecz którą wykryli mi na stacji kontroli. Dzisiaj już chciałem świętować zwycięstwo, bo przejechałem 25 km i nie bylo żadnego stuknięcia, aż do momentu w którym musiałem ostro dohamować przed światłami, wpadłem w małe koleiny, mam niskoprofilowe opony więc poszarpało kierownicą na boki i stuki wróciły.
Nie wiem już co mam robić, nie chcę wymieniać całego zawieszenia. Bardzo proszę o burzę mózgów
Otóż coś zaczyna stukać z przodu, z prawej strony, po dłuższej jeździe (pewnie ma to jakiś związek z temperaturą, albo rozruszaniem się zawieszenia). Załóżmy, że samochód stoi przez noc, rano odpalam i przez pierwszych 15 km jest błoga cisza. Potem im dłuższa trasa, tym bardziej coś zaczyna tłuc w zawieszeniu. Najpierw stopniowo pojawiają się pojedyncze stuki np. przy ostrym dohamowaniu tuż przed zatrzymaniem się samochodu występuje pojedynczy stuk, potem przy ruszaniu z miejsca również. Z czasem zaczyna stukać cały czas, na prostej drodze, niezależnie czy jadę na luzie, wysprzęglam, jadę powoli, hamuje czy przyspieszam. Mam wrażenie, że zwłaszcza przy mniejszych prędkościach objawy są bardziej słyszalne. Stuki zupełnie nierytmiczne, im dłużej jadę tym są częstsze, głośniejsze. Objawy całkiem podobne do łączników stabilizatora, bo stuki pojawiają się na prostej drodze, na bardzo delikatnych, minimalnych nierównościach. Po wjechaniu w dziurę, nawet nie zajęknie
Wczoraj wymieniałem przeguby na półosi wraz z podporą, bo przegub wewnętrzny miał luzy w gnieździe - jedyna rzecz którą wykryli mi na stacji kontroli. Dzisiaj już chciałem świętować zwycięstwo, bo przejechałem 25 km i nie bylo żadnego stuknięcia, aż do momentu w którym musiałem ostro dohamować przed światłami, wpadłem w małe koleiny, mam niskoprofilowe opony więc poszarpało kierownicą na boki i stuki wróciły.
Nie wiem już co mam robić, nie chcę wymieniać całego zawieszenia. Bardzo proszę o burzę mózgów