Słowem wstępu moja 106 czasami musiała być dłużej lub nawet dwa razy pokręcona na gorącym silniku, na zimnym zawsze odpalała od strzału, w sobotę po trasie 15 km zatrzymałem się na 3 min, silnik nie chciał się uruchomić, odpuściłem, jeszcze raz, nic, wyłączyłem zapłon i wtedy, za trzecim razem zagadał, dojechałem na miejsce, w czasie jazdy żadnych objawów, wczoraj wieczorem to samo, tylko tym razem ze 3 razy, ale w końcu poszło, trasa 2 km, postał godzinę, ostygł, jednak ponowny rozruch to znowu kłopot, ze dwie, trzy próby, ruszył. Dzisiaj trochę pomyślałem, poczytałem i po pracy wsiadam, przekręcam kluczyk, aaa, mam cię, nie słychach pompy, ale za drugim włączeniem zapłonu już tak, ale mimo to nie odpala, mimo kilkunastu prób po 3 s nie udało mi się zapalić silnika :/. Wymieniłem bezpiecznik pompy paliwa, ta sama sytuacja, raz słychać, raz nie. Pytania: pompa, jej przekaźnik, a może czujnik wału? (szukałem go pod osłoną rozrządu, ale nie widziałem, gdzie szukać?) Proszę o wskazówkę. Jakiś czas temu (~2 mies.)miałem problem ze stacyjką, blokowała się, rozebrałem, złożyłem, było ok, czy gdyby było coś z immo, to pompa by się odzywała?