Witam serdecznie.
Sprawa dotyczy auta jak w nazwie. Otóż kluczyk nie był długo używany bo po wymianie baterii wytrzymał dosłownie dzień. Postanowiłem pomóc koledze i wziąłem się za to. Wyjąłem baterię z pilota, miała napięcie 0.40V. Włożyłem nową, auto otwierało się, ale nie chciało się zamykać. Pomyślałem, że po tak długim czasie trzeba będzie powtórzyć kodowanie. Ale dioda przestała świecić, pilot padł, bateria (ta nowa oczywiście) już miała ledwo 2.2V. Wyjąłem płytkę, podłączyłem ją pod płytkę stykową zasilaną 3V, podpinam multimetr i odczytuję, że bez klikania przycisków mam spadek z 3V na około 2.60V, pobór prądu po kliknięciu któregokolwiek mikroprzycisku to 1A (dosyć dużo, ale na mierniku miałem ustawiony zakres "200m" więc wskazanie 10.1 to 1A czy tak? Przepraszam za ten laicyzm z mojej strony).
Dodatkowo po włączeniu mojego układu na płytce pobór prądu to 0A, ale kiedy kliknę któryś ze switchy pobór stale utrzymuje się na tym 1A. Dopiero kiedy wyłączę zasilanie, włączę jeszcze raz do wciśnięcia jest 0A.
Przelutowałem na wszelki wypadek wszystkie styki, ale uważnie sprawdzałem by nie było zwarcia. Jeden kondensator (tak podejrzewam - to SMD więc nie wiem dokładnie ale po porównaniu z innymi płytkami stwierdzam że raczej to to) był ukruszony i zalany, więc go zastąpiłem na chwilę takim tylko jakim miałem więc ceramicznym 100nF. Nie wiem jaki tam powinien być, ale z noty katalogowej scalaka obok wyczytałem, że występuje z kondensatorem 22pF (ale to tylko moje laickie domysły)
Aparatem telefonu sprawdziłem, czy dioda czasem nie świeci również kiedy nie wciskamy przycisków i nie zauważyłem tego.
Chciałem wymienić te mikro switche, ale nie wiem czy to coś da.
Może miał ktoś podobny problem? Proszę o pomoc.
Płytka to:
2502
L00286A
C00286A
i jakieś oznaczenie 18.
aaa, no i pilot nie był nigdy zalany, a po otworzeniu obudowy było czyściutko.
Sprawa dotyczy auta jak w nazwie. Otóż kluczyk nie był długo używany bo po wymianie baterii wytrzymał dosłownie dzień. Postanowiłem pomóc koledze i wziąłem się za to. Wyjąłem baterię z pilota, miała napięcie 0.40V. Włożyłem nową, auto otwierało się, ale nie chciało się zamykać. Pomyślałem, że po tak długim czasie trzeba będzie powtórzyć kodowanie. Ale dioda przestała świecić, pilot padł, bateria (ta nowa oczywiście) już miała ledwo 2.2V. Wyjąłem płytkę, podłączyłem ją pod płytkę stykową zasilaną 3V, podpinam multimetr i odczytuję, że bez klikania przycisków mam spadek z 3V na około 2.60V, pobór prądu po kliknięciu któregokolwiek mikroprzycisku to 1A (dosyć dużo, ale na mierniku miałem ustawiony zakres "200m" więc wskazanie 10.1 to 1A czy tak? Przepraszam za ten laicyzm z mojej strony).
Dodatkowo po włączeniu mojego układu na płytce pobór prądu to 0A, ale kiedy kliknę któryś ze switchy pobór stale utrzymuje się na tym 1A. Dopiero kiedy wyłączę zasilanie, włączę jeszcze raz do wciśnięcia jest 0A.
Przelutowałem na wszelki wypadek wszystkie styki, ale uważnie sprawdzałem by nie było zwarcia. Jeden kondensator (tak podejrzewam - to SMD więc nie wiem dokładnie ale po porównaniu z innymi płytkami stwierdzam że raczej to to) był ukruszony i zalany, więc go zastąpiłem na chwilę takim tylko jakim miałem więc ceramicznym 100nF. Nie wiem jaki tam powinien być, ale z noty katalogowej scalaka obok wyczytałem, że występuje z kondensatorem 22pF (ale to tylko moje laickie domysły)
Aparatem telefonu sprawdziłem, czy dioda czasem nie świeci również kiedy nie wciskamy przycisków i nie zauważyłem tego.
Chciałem wymienić te mikro switche, ale nie wiem czy to coś da.
Może miał ktoś podobny problem? Proszę o pomoc.
Płytka to:
2502
L00286A
C00286A
i jakieś oznaczenie 18.
aaa, no i pilot nie był nigdy zalany, a po otworzeniu obudowy było czyściutko.