Witam. To znów kolejny temat o tym parchu... Niestety.
Otóż przedstawię problem od początku.
Jakiś czas temu w aucie poszła uszczelka pod kolektorem dolotowym, przez co podczas jazdy płyn chłodniczy zalał cylindry i auto zaczęło dymić, po zgaszeniu- nie odpaliło bo płyn zablokował cylindry.
Po spuszczeniu płynu, wymianie uszczelki i ponownym zalaniu układu chłodzącego auto wróciło do jazdy.
Lecz od tego czasu co jakiś czas zaczęła świecić się kontrolka ciśnienia oleju na wolnych obrotach. I to tylko na ciepłym silniku, na zimnym nie. Zmieniłem czujnik ciśnienia, lecz bez skutecznie. Można rzec, że to olałem, zrobiliśmy tak ponad 20 000km... Lecz w ostatnim czasie zauważyłem, że auto trochę osłabło, wcześniej pod pewną górkę bez problemu wyjeżdżało się na trójce, a teraz trzeba go nieźle pałować na dwójce a i tak ma problem by wyjechać bo prędkość spada do ok 30km/h.
O zapiszczeniu kołami nie ma mowy, dawniej robił to bez problemu, teraz potrafi zgasnąć.
Jest też problem z odpalaniem, aby silnik odpalić trzeba kręcić rozrusznikiem kilkanaście sekund, a jak już odpali to przez sekundę puszcza obłoczek niebieskiego dymu. Potem dym niknie całkowicie i można jeździć.
Oleju wycieków nie ma, dużego ubytku też nie ma... Po przejechaniu 160km dolałem może kieliszek.
Układ chłodzenia zalany jest wodą, wody co prawda ubywa, ale w niewielkim stopniu (litr na tydzień).
Masła pod korkiem nie ma, olej jest czysty.
Woda też jest czysta, bąbelków w niej nie ma.
Wykluczam wszelkie problemy z układem zapłonowym, przewody i świece są nowe, czujnik położenia wału podmieniony, tak samo jak pompa paliwa i gaźnik.
Ktoś ma jakieś pomysły co to może być?
Otóż przedstawię problem od początku.
Jakiś czas temu w aucie poszła uszczelka pod kolektorem dolotowym, przez co podczas jazdy płyn chłodniczy zalał cylindry i auto zaczęło dymić, po zgaszeniu- nie odpaliło bo płyn zablokował cylindry.
Po spuszczeniu płynu, wymianie uszczelki i ponownym zalaniu układu chłodzącego auto wróciło do jazdy.
Lecz od tego czasu co jakiś czas zaczęła świecić się kontrolka ciśnienia oleju na wolnych obrotach. I to tylko na ciepłym silniku, na zimnym nie. Zmieniłem czujnik ciśnienia, lecz bez skutecznie. Można rzec, że to olałem, zrobiliśmy tak ponad 20 000km... Lecz w ostatnim czasie zauważyłem, że auto trochę osłabło, wcześniej pod pewną górkę bez problemu wyjeżdżało się na trójce, a teraz trzeba go nieźle pałować na dwójce a i tak ma problem by wyjechać bo prędkość spada do ok 30km/h.
O zapiszczeniu kołami nie ma mowy, dawniej robił to bez problemu, teraz potrafi zgasnąć.
Jest też problem z odpalaniem, aby silnik odpalić trzeba kręcić rozrusznikiem kilkanaście sekund, a jak już odpali to przez sekundę puszcza obłoczek niebieskiego dymu. Potem dym niknie całkowicie i można jeździć.
Oleju wycieków nie ma, dużego ubytku też nie ma... Po przejechaniu 160km dolałem może kieliszek.
Układ chłodzenia zalany jest wodą, wody co prawda ubywa, ale w niewielkim stopniu (litr na tydzień).
Masła pod korkiem nie ma, olej jest czysty.
Woda też jest czysta, bąbelków w niej nie ma.
Wykluczam wszelkie problemy z układem zapłonowym, przewody i świece są nowe, czujnik położenia wału podmieniony, tak samo jak pompa paliwa i gaźnik.
Ktoś ma jakieś pomysły co to może być?