Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Klub przyjaciół obwodów elektronicznych DIY z lat 70/80

Krzysztof L. 11 Sie 2016 22:57 35136 127
  • Relpol przekaźniki
  • #92
    Michal2002
    Poziom 22  
    Jeżeli ktoś coś by kiedyś potrzebował do TV marki ELEMIS to zapraszam :)
    Tak jak wspomniałem uruchamiałem kiedyś takie sprzęty od zera - okolice 2000 roku i zostało mi trochę części. Dziś to już historia jednak może ktoś będzie kolekcjonował takie sprzęty.

    Głowice stosowałem np. litewskie - nigdy nie składałem głowicy bo był problem ze strojeniem , po za tym w tym czasie były to już kostrukcje SMD. W WZT były maszyny umożliwiające montaż elementów SMD. Były też pytania o trafa. Trafa były głównie krajowe lecz czasami bywały partie z transformatorami zagranicznymi.

    WZT produkowało nawet odbiorniki na export m.in. do Francji - niestety kiedyś coś nie wyszło i w fabryce zalegąło mnóstwo płyt głównych do wersji eksportowej.

    Upadek Elemisu był z góry zaplanowaną akcją , która miała na celu kradzież gruntu pod fabryką. Szczytem działań syndyka była sprzedaż linii technologicznej , mimo,że fabryka nie miała już żadnych długów. Pan Syndyk powiedział mi kiedyś swoje motto życiowe , które brzmiało : " Każdy orze jak może." Dobrze zapamiętałem Pańskie słowa. Mam wielką nadzieję ,że masz teraz wyrzuty sumienia , bo zmarnowałeś wiele miejsc pracy i szansę rozwoju dla Polski.
    No cóż Panie syndyku nie przewidział Pan ,że internet stanie się ogólnodostępny. Może ruszy Cię kiedyś sumienie i przeczytasz ten wpis :) Kapustę za prywatyzację ELEMISU już wydałeś ? Dalej orzesz jak możesz ?

    Przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać.

    Pozdrawiam
  • #93
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Michal2002 napisał:
    Może ruszy Cię kiedyś sumienie i przeczytasz ten wpis
    Tacy to pewnie elektrody nie czytają... Jeżeli znasz imię, nazwisko to i jakiś e-mail się znajdzie do niego :)
    A wtedy nie oszczędzaj słów!
    Pozdrawiam
  • #94
    Michal2002
    Poziom 22  
    Kolego zależy mi także żeby ludzie nie znający przyczyn rozpadu Polskich fabryk miały pewien ogląd na sprawę. Nieprawdą jest ,że fabryki produkowały przestarzały sprzęt. Sprzęt był nowoczesny a fabryki inwestowały w rozwój lecz komuś zależało by to wszystko zniszczyć.

    Moja koleżanka pracowała w WZT i wiem ,że było ciężko ale pracownicy dostawali bonusy umożliwiające nabycie kineskopów i uszkodzonych telewizorów za kilkadziesiąt procent wartości. To na pewno pomagało przeżyć, szkoda jest tym większa bo WZT przetrwało najtrudniejszy okres dla polskiego przemysłu a mimo to zostało położone przez grupę fachowców.

    Ciekawe czy Syndyk pamięta jak ogrodził fabrykę za pieniądze fabryki przed sprzedażą linii technologicznej ?
    Może zapomniał ? Skoro fabryka była w takim kiepskim stanie finansowym to czemu wydawałeś pieniądze na ogrodzenie ?
    Wydawałeś bo już był klient , a że chciałeś dla niego dobrze bo Ci zapłacił to i mu ogrodziłeś, przecież pieniądze i tak były niczyje :)



    Taka mała wstawka z innego portalu : "

    PKP próbowało zalegalizować postanowienia walnego zebrania ustanawiającego likwidatora w osobie Pałaszewskiego. Jednak rejestrowy sąd gospodarczy zawiesił rozpatrywanie wszystkich spraw Viaferu do czasu orzeczenia w sprawie ważności umowy z 15 lipca 1999 r. o sprzedaży tej spółki żonie Leśniaka. Na to prawnicy PKP wystąpili do innego sądu o ogłoszenie upadłości tej firmy, motywując to brakiem rozliczeń wierzytelności Viaferu wobec kolei z roku 1997. Czyli z okresu znacznie poprzedzającego przyjście do firmy Leśniaka. Podczas rozprawy sąd gospodarczy upadłościowy wcale nie dopuścił Leśniaka do głosu. Sędzia Czajka rozmawiał wyłącznie z Pałaszewskim, ignorując w ten sposób postanowienie sądu rejestrowego. Czajka zażądał przedstawienia dokumentów finansowych Viaferu świadczących o złej sytuacji finansowej, na co strona PKP oświadczyła, że nie może tego zrobić, gdyż zostały one skradzione. Sędzia Czajka postanowił powołać przymusowego zarządcę w osobie Tadeusza Kohorewicza, który w ciągu sześciu miesięcy miał sprawdzić sytuację finansową firmy. To, że zarządca Kohorewicz jest znajomym Pałaszewskiego, nikogo zapewne nie zdziwi.
    Leśniak w październiku 1999 r. odwołał się od tej decyzji i do tej pory czeka na odpowiedź sądu. Złożył również doniesienie do prokuratury o podejrzeniu korupcji w sądzie. Rozpatruje je Ministerstwo Sprawiedliwości.
    Najistotniejsza w tej sprawie umowa kupna Viaferu przez Kolię (spółkę żony Leśniaka) została podważona wyrokiem sądu okręgowego, który przychylił się do zdania PKP, że zostały naruszone wewnętrzne kolejowe regulaminy i przepisy. Jednak sąd apelacyjny orzeczenie to odrzucił i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.
    W uzasadnieniu z 19.12.2000 r. sąd apelacyjny uznał argumenty PKP za bezzasadne i potwierdził prawidłowość transakcji. Wskazał jedynie, że warto zbadać, czy cena nie była zbyt niska. Teraz PKP musi udowodnić, że Viafer był spółką wartą mnóstwo kasy. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż przed sądem gospodarczym właśnie PKP wnioskowało o upadłość i likwidację spółki Viafer. Na razie zgodnie z ostatnim wyrokiem sądu właścicielem Viaferu jest nadal spółka Kolia. "

    Dodam tylko,że sędzia Czajka rozwalił Zakłady Kasprzaka :)
    Dziwne ,że spółki były cały czas prowadzone przez tych samych ludzi :)

    Obecnie były Pan Sędzia Czajka ma zakaz wykonywania zawodu jednak niestety reszta towarzystwa ma się dobrze a sam Sędzia nie poniósł żadnej odpowiedzialności za zniszczenie fabryk. Niestety jak się pewnie domyślacie to nie był jego jedyny numer.

    Przypomnę tylko tym co nie wiedzą :
    Kasprzak został w stan upadłości pomimo,że jego dług wynosił ok. 400 000 zł , a majątek firmy w tamtym czasie wynosił kilkadziesiąt milionów nowych złotych.

    Elemis nie miał żadnych długów a mimo to znajomy Sędziego sprzedał linię technologiczną i złożył wniosek o wykreślenie firmy z rejestru przedsiębiorców.
  • #95
    retrofood
    Moderator
    Michal2002 napisał:
    Jeżeli ktoś coś by kiedyś potrzebował do TV marki ELEMIS to zapraszam :)


    Nie potrzebuję, bo mam w pełni sprawny, tylko już trzeci pilot rozp......łem. Stoi i czeka na... w październiku przyjadą po elektrośmieci.
  • #96
    Michal2002
    Poziom 22  
    No dziś to już historia wiadomo , ale może kiedyś , jak jeszcze będę żył , ktoś będzie potrzebował. Ja sobie zostawiłem ELEMIS-a , którego zrobiłem w wieku 15 lat około i stał wiele lat i grał :)
  • Relpol przekaźniki
  • #97
    zetdeel
    Poziom 38  
    Widzę, że temat powoli umiera śmiercią naturalną.
    Więc teraz może coś na temat sklepów?
    Na początek Warszawa (lata 80-te):

    Sklepy z częściami RTV:
    ul. Bełska 6
    ul. Dąbrowszczaków (11 Listopada)
    ul. Emilii Plater 35
    ul. Emilii Plater 47 (na galerii)
    ul. Hoża
    ul. Kasprowicza 56 (elektronika, teletechnika, przewody)
    ul. Kolejowa 15 / 17 (Unitra – Unizet)
    ul. Komarowa 88 (kineskopy, cz. zam. do sprzętu importowanego)
    ul. Kopernika 32
    ul. Marszałkowska 82 / 84; CSH, stoisko
    ul. Nowotki 10 (przyrządy pomiarowe)
    ul. Podchorążych 35
    ul. Puławska 7 / 9
    ul. Rembielińska
    ul. Senatorska 17 / 19
    ul. Żurawia

    Sklepy BOMiS (tzw. „Buble”):
    ul. Dolna; przeniesiony na Grażyny 16 (części, kineskopy, obudowy OTV)
    ul. Promenada 5 / 7
    ul. Sielecka 10
    ul. Sierakowskiego (Okrzei)
    ul. Szpitalna

    Giełdy:
    ul. Wolumen 53 („Perski”)
    ul. Grzybowska 35 (komputerowa)
    Klub „Stodoła” (komputerowa)
  • #98
    HD-VIDEO
    Poziom 40  
    Warszawa (lata 80-te)

    Sklepy z częściami RTV:
    ul. Koszykowa 61/63, Hala Koszyki (w bramie)
    ul. Zelazna
    ul. Stalowa


    Sklepy z częściami RTV (pozostałe zlikwidowane):
    ul. Czerniakowska (przy kładce) => ul. Podchorążych 35 => HFO ul. Nałęczowska 62 /12, obecnie zamówienia przez internet (Allegro), możliwy odbiór osobisty
    ul. Marszałkowska 82 / 84; CSH, stoisko na parterze (po makiecie kolejkowej) potem na antresoli w CHS => ul. Hoża => Semiconductors Bank ŁÓDŹ, obecnie działa przez Allegro i semiconductors.com.pl


    Sklepy BOMiS (tzw. „Buble”) (pozostałe zlikwidowane):
    ul. Sierakowskiego (Okrzei) => Jagielońska (kolo prokuratury)


    Giełdy (pozostałe zlikwidowane):

    ul. Wolumen 53 („Perski”), działa dalej, obecnie giełda tylko w niedziele, sklepy przez cały tydzień - przeważnie bez poniedziałku, w nowych pawilonach, niektóre firmy zrezygnowały
    Klub „Stodoła” (komputerowa) + (na placu obok) => praktycznie nie działa; częściowo przeniesiono na WGK (pod Gus-em)
  • #99
    olekt2002
    Poziom 29  
    Poznań:
    BOMIS na ul. Krysiewicza.
    Sklepy z częściami elektronicznymi: ul. Wodna, Chełmońskiego, Głogowska, 28 Czerwca.... tyle pamiętam. Lata `80.
  • #100
    Zbigniew 400
    Poziom 37  
    W latach 70 w technikum wykonywaliśmy na warsztatach
    Chasis
    Zasilacz na AZ
    Wzmacniacz lampowy
    Odbiornik superreakcyjny.
    Ocena końcowa w 5 klasie.
    Później zbudowałem wzmacniacz tranzystorowy, zasilacz / 723/, lpozytywkę,dzwonek na 74154.
    Później zrobiłem sterowanie do automatów do produkcji końcówek kablowych/Erko/, zamiast plc zastosowałem 555, 7400, 7493, 74141 i tranzystory z odhylania tv/ rosyjskie/.
  • #101
    ml
    Poziom 27  
    Częstochowa - II poł lat 80-ych:
    UNITRA SERWIS - ul.Kopernika
    DH DOMATOR - al.Niepodległości (stoisko - części elektroniczne i niepełnosprawne "zwroty")
    FANTRONIK - ul.Targowa (sklep prywatny z rewelacyjnym na tamte czasy zaopatrzeniem)
  • #102
    Michal2002
    Poziom 22  
    Czy są sklepy , które przetrwały transformację ? tzw. buble ?
  • #103
    HD-VIDEO
    Poziom 40  
    Ostatni w Warszawie został zlikwidowany w listopadzie ubiegłego roku.

    A ten, można samemu się przekonać:
    ul. Sierakowskiego (Okrzei) => Jagielońska (kolo prokuratury)


    Teraz "buble" te współczesne, są dostępne na Wolumenie, które "uciekły" przed utylizacją
  • #105
    ^ToM^
    Poziom 35  
    Michal2002 napisał:
    Kolego zależy mi także żeby ludzie nie znający przyczyn rozpadu Polskich fabryk miały pewien ogląd na sprawę. Nieprawdą jest ,że fabryki produkowały przestarzały sprzęt. Sprzęt był nowoczesny a fabryki inwestowały w rozwój lecz komuś zależało by to wszystko zniszczyć.


    Nie ma co snuć teorii spiskowych. W okresie upadku PRL nasz przemysł radiotechniczny był generalnie przestarzały o epokę o ile nie więcej.

    Dla przykładu porównaj sobie jakiś np magnetofon produkcji zachodniej a nasz krajowy. Przykładowo weźmy z lat 80-siątych Revoxa i ZRK .
    Revox:
    Klub przyjaciół obwodów elektronicznych DIY z lat 70/80

    ZRK:
    Klub przyjaciół obwodów elektronicznych DIY z lat 70/80

    Między tymi urządzeniami jest totalna przepaść technologiczna. Praktycznie w każdej dziedzinie techniki było podobnie. Problem sprowadzał się do tego, że zachód już nie chciał od nas tego importować, gdyż sami produkowali znacznie lepsze urządzenia. Jak importowano, to tylko dlatego, że nasze były znacznie tańsze, ale też jakość w większości gorsza.
    U nas w zakładach były kliki kolesiów i niereformowalne zarządy, które nie mogły pojąć, że trzeba produkować nowocześniejsze urządzenia, o lepszych parametrach i nowocześniejszym dizajnie a nie to samo co 20 lat temu.
    Gdyby w tych wszystkich firmach zwolniono zarządy i powołano nowe, składające się z młodych inżynierów nowego pokolenia, to niewykluczone, że część tych firm istniała by do dziś. Jednak tak się nie stało i 95% firm radiotechnicznych (elektronicznych ogólniej) upadła z powodu braku zamówień. Natomiast te co nie upadły to w większości nic nie produkują tylko handlują urządzeniami innych producentów, jak np. znany Meratronik.

    Pozdrawiam!
  • #106
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Chyba Ci się pomyliły klasy magnetofonów. Ten Revox to bardziej studyjny, a Aria to klasa standard do użytku domowego.
  • #107
    niewolno2
    Poziom 39  
    Kolego ^ToM^ jeszcze mało wiesz o tym całym "bajzlu", ten przemysł miał umrzeć, a słyszałeś o takim magnetofonie jak "Koncert" bo to co przytoczyłeś to woła o "pomste" do nieba, to nie ta klasa do porównania. Inżynierów mieliśmy bardzo dobrych tylko ustrój ich wykończył.
  • #108
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #109
    ^ToM^
    Poziom 35  
    niewolno2 napisał:
    Kolego ^ToM^ jeszcze mało wiesz o tym całym "bajzlu", ten przemysł miał umrzeć, a słyszałeś o takim magnetofonie jak "Koncert" bo to co przytoczyłeś to woła o "pomste" do nieba, to nie ta klasa do porównania. Inżynierów mieliśmy bardzo dobrych tylko ustrój ich wykończył.


    No więc zmieniłem Ci na Koncerta, choć niczego to nie zmienia, bo nadal jest to przepaść technologiczna.
    Nie pisałem o inżynierach, bo w każdym kraju są dobrzy i źli. Mówiłem o niereformowalnych zarządach ówczesnych firm. Kacykach, kolesiach i innych zorganizowanych "grupach przestępczych", do których żadne rynkowe i ekonomiczne argumenty o potrzebie modernizacji linii produktowych nie trafiały.
    Na zachodzie produkowali pralkosuszarki automatyczne a u nas pralki wirnikowe Frania oraz tary i balie. To nie żart, w latach 80-siątych to u nas na wsi, w sklepie GS nadal były tary do prania. Czy ktoś z młodych wie w ogóle co to właściwie jest za urządzenie?
    Te firmy musiały upaść. Czynników jest wiele, chociażby brak automatyzacji, przestarzała i niemodernizowana od dziesięcioleci technologia oraz gigantyczny przerost zatrudnienia (bo przecież każdy musiał tedy mieć pracę!) co powodowało nierentowność a zwolnić się nikogo nie dało, bo od razu związki robiły dym. Natomiast zwolnić należało cały zarząd i przy najmniej 50% załogi wprowadzając głęboką restrukturyzację ekonomiczną i technologiczną tych zakładów. Te zakłady, który to zrobiły w "odpowiednim" czasie do dziś pracują i wytwarzają wysokiej klasy produkty. Niestety cała reszta musiała upaść. Dotyczy to wszelkich branż, elektrycznej, elektronicznej, motoryzacyjnej, przemysłu odzieżowego, itd.
    Dla prostego przykładu: u nas na elektrociepłowni obecnie pracuje 300 osób a w latach, w których u nas produkowało się Koncerty i Arie to w tejże elektrociepłowni pracowało 2200 osób. Chciałem zaznaczyć, że ów zakład pracuje równie sprawnie jak w latach wcześniejszych. O czym chciałbyś mnie jeszcze uświadamiać?? :D

    Weźmy meritum wątku. Mam z tamtych czasów zestaw dla młodego elektronika. nawet nie można tego porównać do zestawów TELPOD, Młody elektronik jakie były oferowane na rynku. Przecież sporo z nas miała takie zestawy. Trzeba było kartonopodobnej płytce z preszpanu zanitować nity i do tego lutować na pająka przewody z jednej a elementy z drugiej strony. W zestawach, które cudem kupiłem w CSH (czy młodzi wiedzą, że sklepy dla harcerzy w tamtych latach sprzedawały zestawy dla majsterkowiczów?!) nie było napisów na elementach. W rezystorach nie dało się ustalić, od której strony należało odczytywać z pasków wartość rezystancji, gdyż wszystkie były jednakowej grubości i centralnie na środku umieszczone. Więc każdy hobbysta musiał zacząć swoją działalność od zakupu miernika Lavo albo UM (o ile nie planował zakupu motocykla, bo ów, wysokiej, klasy 2%, miernik wskazówkowy kosztował właśnie tyleż co popularna WSK 125ccm). Mojej matki nie było stać na zakup takiego wspaniałego przyrządu jak Lavo 1 czy 21 i w związku z powyższym, mój wspaniały nauczyciel od ZPT naruchał mi skądś omomierz, który to przerobiliśmy na coś ala LAVO. Dopiero wówczas mogłem zestawić jakiś układ z zestawu Młody Elektronik firmy TELPOD, sprawdzając wcześniej każdy elementy pod kątem sprawności.
    Dodam tylko, że w całej mojej wiejskiej szkole nie było żadnego innego przyrządu niż prymitywny galwanometr oraz woltomierz i amperomierz. Mierniki wtedy były na przydział, czasami tylko rzucili gdzieś do lokalnego BOMIS'u ale były b. drogie.
    Dla porównania, na zachodzie produkowali już od lat znakomite zestawy dla elektroników. Robiła je np. firma Philips, RadioShack i inne. Do tego były multimetry cyfrowe na ICL7106. Jednak tylko za dolary czy marki niemieckie i to trzeba sobie było przywieźć samemu z dojczlandii albo "upolować" w Pewexie.

    Reasumując ten ciekawy wątek. Za komuny byliśmy "100 lat za murzynami" jeśli chodzi o technologię obecnie jesteśmy już tylko o 30 lat opóźnieni w stosunku do zachodu.


    Pozdrawiam!
  • #110
    Michal2002
    Poziom 22  
    Akurat kolego chyba Ci się pomyliły klasy magnetofonów. Akurat tak się składa,że w latach 80 jako mały człowiek miałem dostęp do najnowocześniejszej techniki tego typu (Studer i nie tylko)i jeden z fachowców tłumaczył mi różnice między tym sprzętem. A sprzętem tego typu wtedy bawiłem się dla zabawy :)
    Z tego co pamiętam były też dosyć przyzwoite węgierskie magnetofony tego typu więc chyba nie było problemu by robić je też u nas. Może faktycznie Studer miał lepsze systemy mikroprocesorowe sterujące sprzętem jednak to nie przeważa o jego wyższości.
    Wcale nie byliśmy aż tak mocno do tyłu.

    Bajki to można mówić narodowi aby kupił to ,że ma być niewolnikiem we własnym kraju.
    Ostatnio też wziąłem się za projekt komputera w ,którym mają występować wyłącznie krajowe podzespoły więc chyba jednak coś tam się robiło :)


    ICL7106 miał krajowy odpowiednik produkowany przez CEMI.
    Przynajmniej była kadra fachowców , która umiała lub próbowała coś zrobić ale plan był taki aby wszystko rozpędzić w taki sposób aby Polska nie była konkurencją dla nikogo.
  • #111
    gimak
    Poziom 38  
    ^ToM^ napisał:
    Na zachodzie produkowali pralkosuszarki automatyczne a u nas pralki wirnikowe Frania oraz tary i balie. To nie żart, w latach 80-siątych to u nas na wsi, w sklepie GS nadal były tary do prania.

    Kolego bajki opowiadasz. W 1973 roku kupiłem polską pralkę automatyczna , stały w sklepach i czekały na nabywców. Kosztowała 10 500 zł, a jugosłowiańska 11 000 - fakt trochę droga jak na tamte zarobki. Kuzyn żony ze wsi jak przyjechał do nas i zobaczył co ona robi, to zaraz trafiła pod kielecką strzechę i początkowo, w starej chałupie, stała w pokoju, bo gdzie indziej nie było miejsca, a był to rok chyba 1976. To samo było z teściową. Ludzie po prostu o tym nie wiedzieli, że takie coś jest. Ja też nie wiedziałem, dowiedziałem się przypadkowo od pracownika kopalni, który pracował dodatkowo w punkcie napraw sprzętu gospodarstwa domowego, poszedłem i od ręki kupiłem. Później jak ludzie poszli po rozum do głowy i pralki automatyczne zaczęły być modne, to były trudności z jej nabyciem.
    Miernik Lavo 2 kupiłem bodajże w roku 1971 i cena nie była wcale astronomiczna.
    Michal2002 napisał:
    Wcale nie byliśmy aż tak mocno do tyłu...

    I tu podzielam opinie kolegi.
  • #112
    Michal2002
    Poziom 22  
    Telewizja i środki masowego przekazu zrobiły swoje :)

    Jako przykład podam przykład polskiej stoczni której nie można było dofinansować z polskiego budżetu bo Niemcy się nie zgadzały. W tym samym czasie Niemcy dofinansowywały swoje stocznie. Przypadek ?
    Ojciec Rydzyk nawet zbierał cegiełki na ratowanie stoczni , jak później się okazało nie mógł nawet przekazać zebranych pieniędzy bo jeszcze stocznia by się utrzymała i co by było ?

    Kolego co Ty opowiadasz ,ze byliśmy opóźnieni 100 lat a teraz jesteśmy 30 ?
    Ciekawa teza skoro u nas nic się już nie produkuje - kiedyś chociaż były eksperymenty z mikroprocesorem 8080 a dziś nie ma nawet tego.

    Więc chyba jest na odwrót. W latach 90 jako dziecko bawiłem się krajowym sprzętem pomiarowym , który wcale nie był taki najgorszy mimo,że w latach 80 już w kraju nie działo się dobrze. Miałem też porównanie do zagranicznego sprzętu z najwyższej półki, fakt był trochę lepszy ale nasz był nie najgorszy a teraz go nie ma
  • #113
    niewolno2
    Poziom 39  
    Co by nie powiedzieć, "komuś" bardzo zależało aby polską myśl techniczną zniszczyć i pies z kulawą nogą nie wstawił się aby władza się opamiętała, bo jedno co potrafimy to sprzedać się za psi grosz obcemu i zwinąć ogon pod siebie i udawać że nic się nie stało. W wielu sprawach pozwalamy się najnormalniej w świecie zeszmacić i dziwimy się że tak nas inni postrzegają.
  • #114
    ^ToM^
    Poziom 35  
    gimak napisał:
    ^ToM^ napisał:
    Na zachodzie produkowali pralkosuszarki automatyczne a u nas pralki wirnikowe Frania oraz tary i balie. To nie żart, w latach 80-siątych to u nas na wsi, w sklepie GS nadal były tary do prania.

    Kolego bajki opowiadasz. W 1973 roku kupiłem polską pralkę automatyczna , stały w sklepach i czekały na nabywców. Kosztowała 10 500 zł, a jugosłowiańska 11 000 - fakt trochę droga jak na tamte zarobki.


    Widzisz, sam bajki opowiadasz :). Pralka automatyczna w Polsce trafiła do produkcji na przełomie 71/72 roku. Więc jak ją kupiłeś w 73 roku, to byłeś jednym z pierwszych jej nabywców (bo ile ich mogli wyprodukować przez rok? 500 szt, 5 tyś?), co wcale nie zaprzecza temu co ja napisałem. Na wsi, to o pralce automatycznej w 73 roku nikt nie słyszał a w sklepach GS sprzedawali ocynkowane tary i Franie na przydział. Nie będę się z Tobą spierał, bo piszę jak było, przecież to przeżyłem. Rozumiem, że Ty jesteś z tych co wychwalają komunę, jak to było cudnie i cacy - no tak, w ówczesnym dzienniku rzeczywiście wychwalali naszą gospodarkę pod niebiosa, jako jedną z lepszych na świecie :)). Jak widać upływ czasu zaciera świadomość. Polska za komuny była technologicznie opóźniona do zachodu o kilkadziesiąt lat. Jak u nas produkowali multimetry na NIXIE to na zachodzie były już dawno w użyciu LCD. Praktycznie z każdą rzeczą było podobnie.

    Jak do kogoś nie przemówiły powyższe przykłady to może inny przekona.

    Produkcja PRL, odbiornik lampowy Klawesyn produkowany w 1975 r przez zakłady radiowe Diora:
    Klub przyjaciół obwodów elektronicznych DIY z lat 70/80

    Produkcja zachodnia (a właściwie wschodnia, bo przecież Japonia nie jest na zachodzie. Jednak b. dużo elektroniki eksportowano na zachód Europy).
    Tuner na układach scalonych produkowany w latach 1974-1977:
    Klub przyjaciół obwodów elektronicznych DIY z lat 70/80 Klub przyjaciół obwodów elektronicznych DIY z lat 70/80

    Pozdrawiam!
  • #115
    zimny8
    Poziom 33  
    Skończcie z tym teoriami bo są funta kłaków warte, "Nikomu" nie zależało, często chodziło o kasę ale przede wszystkim to niewydolny od dziesięcioleci system (i zwykła siermięga), wszystko rozwalił.
    Małym wyjątkiem była czasem ingerencja sowietów.

    Myśli o cudownej Polskiej myśli technologicznej trzeba sobie między bajki włożyć (z małymi wyjątkami), sukces pojawiał się kiedy kupowaliśmy i pomyślnie rozwijaliśmy (bądź kradliśmy), licencje, np. późniejszy Tonsil od Pioneera. Mało kto o tym wie że samochód Warszawa to konstrukcja podarowana nam od ruskich (Pobieda 20), którą sami wcześniej ukradli Niemcom (Opel). Tak to zwykle szło, nie ma nic w tym złego, np. Japończycy tak zbudowali swoją potęgę przemysłową.
    U nas historia elektronicznego sprzętu użytkowego to licencje (+ zrzynki) Grundiga, Thomsona, Brandta, itd.

    Ani mniej ani więcej u nas geniuszy, problemy zawsze brały się z tego że jak ktoś coś wymyślił, usprawnił to nie było na to środków, chęci, dość czasu, rozumu.
  • #116
    gimak
    Poziom 38  
    ^ToM^ napisał:
    Rozumiem, że Ty jesteś z tych co wychwalają komunę, jak to było cudnie i cacy - no tak

    Kolego, tak się składa, że ja nic komunie nie zawdzięczam, w przeciwieństwie do większości tych co tej komunie dużo zawdzięczają i gdyby nie ona, to na jarmarku graliby co najwyżej na organkach , a teraz na nią plują. Oczywiście, że byliśmy w stosunku do niektórych państw zachodu opóźnieni. Ale do kogo te pretensje, czy myśmy z własnej woli zostali satelitą ZSRR? Sojusznicy nasi, z premedytacją nas normalnie sprzedali po raz drugi (pierwszy raz z 39 roku) i do nas to nadal nie dociera.
    Patrzę na świat bez bez uprzedzeń i różowych okularów i używam własnego rozumu do analizy tego co widzę i słyszę.
  • #117
    TOMI
    Serwisant
    Za mocno temat zabrnął w politykę ale dodam co nie co.
    W PRL rzeczywiście byliśmy gnojeni przez pseudo - przyjaciół z za Buga. Największa sprawa jaką ZSRR zabrało polakom to bomba atomowa Gierka.
    A i dzisiaj dostajemy kasę z Unii na pierdoły z wyjątkiem dróg po których wozi się produkt z Niemiec do Rosji. Ale na przemysł wielkogabarytowy nie dostajemy kasy, no chyba że firma niemiecka.
    Było źle i nadal jest źle i jak nie zmienimy systemu myślenia to się nic nie zmieni.
  • #118
    ^ToM^
    Poziom 35  
    gimak napisał:
    Ale do kogo te pretensje, czy myśmy z własnej woli zostali satelitą ZSRR? Sojusznicy nasi, z premedytacją nas normalnie sprzedali po raz drugi (pierwszy raz z 39 roku) i do nas to nadal nie dociera.
    Patrzę na świat bez bez uprzedzeń i różowych okularów i używam własnego rozumu do analizy tego co widzę i słyszę.


    Czy ja mam jakieś pretensje? Nie, stwierdzam fakty, jak było 20-30 lat temu. To czy zostaliśmy z własnej woli czy też nie to nie ma nic do rzeczy. Chodzi tylko o to, że nadal jesteśmy opóźnieni technologicznie do zachodu. Różnica jest taka, że już może nie 40 lat a tylko 20.

    Pozdrawiam!
  • #119
    Michal2002
    Poziom 22  
    Teraz to technologi w Polsce nie ma żadnej bo wszystko pochodzi z innych państw.

    Na razie jest fajnie bo pieniądz jako tako działa i w europie jest spokój.

    Problem się pojawi w wypadku zmian polityczno gospodarczych na świecie.

    Pieniądze mogą przestać działać a kraje ,które technologicznie są po za nawiasem mogą stać się bezbronne.

    Zresztą wystarczy popatrzeć na Polskę i jej losy przez stulecia.

    To był błąd by wszystko co mogło przynosić korzyści dla kraju zostało zniszczone.
  • #120
    jdubowski
    Specjalista - urządzenia lampowe
    Krzysztof L. napisał:
    Jak wyglądały Wasze historie dotyczące zdobywania chlorku żelazowego, laminatów, części i innych materiałów potrzebnych przy budowie danej konstrukcji.


    Laminat - upolowałem w sklepie AGD zestaw płytek dla majsterkowiczów - kosztowało to 70zł, były dwie płytki z laminatu, dwie z tekstolitu, jedna z czegosik żywicznego ze szmatą w środku.

    Anonymous napisał:
    kwas azotowy (o, to był ancykrys, lubiał podtrawiać),


    Otóż to, i wredne wyziewy tlenków azotu dawało. Kwas wszakoż trzeba było zdobyć...

    Anonymous napisał:
    Ścieżki malowane lakierem do paznokci,


    To niezbyt fajnie wychodziło, ale rewolucja przyszła w moim przypadku w postaci techniki następującej:
    - płytke oklejałem paskami tśmy samoprzylepnej (Cellux, Tixo itp.) - całą.
    - nożykiem łamanym wycinałem ścieżki, zrywałem taśmę w miejscu przyszłych ścieżek (przyrząd pomocniczy - igła do płyt 78 obr/min osadzona w trzonku z ołówka)
    - płytkę malowałem lakierem nitro w sprayu
    - po wysuszeniu zrywałem resztę taśmy.
    - trawiłem w HNO3 25%.

    Anonymous napisał:
    wierło do otworków to była ułamana i zaszlifowana na piórko igła do maszyny do szycia.


    ;) To bardziej działało cieplnie niż skrawająco...

    W Katowicach z wiertłami nie było problemu - z Baildonu chyba połowa produkcji w kieszeniach wychodziła i była na Szaberplacu do nabycia. Fakt że większość to były odpady (wiertła żle zahartowane, żle zaostrzone itd.)

    Anonymous napisał:
    wiertarkę zrobiłem z silnika SAZ z bambino, wietła łapałem w te tulejki co są w tych listwach stosowanych przez elektryków. Biło jak diabli ale wierciło.


    By nie biło to był rewelacyjny sposób - tylko trzebabyło na to wpaść. na ośkę silnika wciskało się tulejkę gniazda radiowego, do niej z drugiej strony kawałek bolca z wtyczki sieciowej. Gdy się to wszystko dobrze trzymało silniczek wkręcało sie w jakiś stały uchwyt i uruchamiało. Wiertło chwytało się w płaskoszczypy i metodą stosowaną przez tokarzy w bolcu wtyczki wierciło się otwór, jak miał już właściwą głebokość to wiertło się w wywierconym otworze oprawiało na kalafonię, ogrzewając bolec zapalniczką.