Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Sklep HeluKabelSklep HeluKabel
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany

03 Paź 2015 14:50 4905 42
  • Poziom 14  
    Witam.
    Na wstępie zaznaczam, że jestem elektrykiem z dwudziestoletnim stażem pracy w zawodzie, samochodu też raczej nie oddaję nikomu do naprawy - chyba, że brak jakiegoś sprzętu, co się rzadko zdarza. A już na pewno nigdy nie oddawałem samochodu do warsztatu elektrycznego - to do mnie swoje samochody przyprowadzają znajomi i rodzina. Piszę o tym dlatego, że mam przeokrutną zagadkę - wg mojej wiedzy jest to niemożliwe, a podobne tematy na innych forach były raczej wyśmiewane. Dla ścisłości - nie chodzi o samochód, a o motocykl - konkretnie Yamaha XV125, ale działu o motocyklach tu nie znalazłem.
    I dokładnie tak, jak w temacie - MAM ODWROTNIE NAŁADOWANY AKUMULATOR (typ YTX7A-BS, mały żelowy, 12V, chyba 6Ah).
    Po kolei: przedwczoraj pojechałem sobie motorem do pracy, akumulator był w porządku, jak zawsze - motocykl jak zwykle odpalił na dotyk, podłączenie oczywiście prawidłowe - plus do plusa, minus do minusa. Dojechałem, po pracy tak samo bez problemu odpaliłem, wróciłem do domu. Wcześniej w pracy umyłem motocykl - jak zawsze lejąc ciepłą wodę po wszystkim, bez żadnego osłaniania, czy omijania elektryki. Wiem, że to nie do końca poprawne, ale robiłem to już wiele razy, nigdy nie było jakichś złych konsekwencji. I wczoraj chciałem pojechać do pracy, a tu lipa - Yamaha nie żyje. Nawet żadnej kontrolki nie było, zupełnie nic - jakbym zapomniał przekręcić stacyjkę. Na szybko odpiąłem klemy, stanąłem miernikiem i wszystko jasne - jakieś 1,7V. Podłączyłem na chwilę taki dość potężny prostownik własnej konstrukcji (zabezpieczenie wywala dopiero powyżej 50A, płynna regulacja napięcia autotransformatorem na uzw. pierwotnym zasadniczego trafo o mocy 1,5KW, analogowe wskaźniki prądu i napięcia), woltomierz pokazał prawie zero, amperomierz wysoko - nie pamiętam dokładnie, ile ale jak chciałem woltomierzem dojechać do 12V, to prąd rósł do ok. 30A. Myślę sobie: zwarcie, dałem spokój i pojechałem samochodem. Wróciłem, akumulator był odpięty, sprawdziłem miernikiem - pokazał jakieś 4V. No i teraz już na spokojnie podłączyłem ten prostownik - pewnie i tak ma zwarcie, trzeba będzie kupić nowy, ale co szkodzi spróbować? No i na początku przy 12V prąd był ponad 20A, ale strzałka amperomierza zaczęła opadać, po jakichś 10 sekundach już było ze 3A mniej. To zjechałem napięciem tak, żeby prąd był poniżej 6A i zostawiłem. Po jakiejś godzinie znowu korekta i zostawiłem prąd ok. 2A, napięcie wtedy było ok.13V, czyli z grubsza można by uznać, że normalne napięcie ładowania. Zostawiłem na parę godzin. Po tych kilku godzinach poszedłem sprawdzić - prąd niecałe 2A, napięcie ok. 14V, akumulator lekko ciepły. Po odłączeniu prostownika napięcie 12,5V, ale coś mi tam nie pasowało - za chwilę powiem, co. Myślę sobie - sprawdzę, czy on jeszcze żyje. Podłączyłem klemy (wcześniej odpaliłem motocykl kablami z samochodu - wszystko ok, odpalił od dotyku, ładowanie idealne - 14,2V), przekręciłem stacyjkę i nic - zero reakcji. Stanąłem miernikiem i już wiem, co mi wcześniej nie pasowało pokazał -12,4V. Dopiero sobie wtedy uświadomiłem, że jak konstruowałem ten prostownik, to pomyliłem kolory zacisków na przewodach. Podłączając akumulator zapomniałem o tym i podłączyłem odwrotnie. Jak wspomniałem - zabezpieczenie wywala powyżej 50A, wytrzymał i ładował. Ale co najdziwniejsze - podłączyłem klemy odwrotnie i motocykl odpalił! Jakby nic się nie stało, odpalił od dotyku, prąd ładowania idealny - jakieś 14,2V. Po prostu wbrew wszelkim regułom mam odwrotnie naładowany, działający akumulator. Niby to pojemność tylko 125 - prąd rozrusznika pewnie kilkadziesiąt amper, ale i tak wg mojej wiedzy nie miał prawa zadziałać. Jednak zadziałał. Teraz go zostawiłem w spokoju - zobaczę, czy samoistnie się nie rozładuje i czy odpali za kilka godzin. Tylko pytanie zasadnicze - tak go zostawić i jeździć, czy tak, jak radził ktoś na innym forum - rozładować do zera i naładować poprawnie? Ale jakim cudem się nie zasiarczył - to po pierwsze, a po drugie - jakim cudem po zmianie biegunowości osiągnął ponad 12V i wydolność prądową wystarczającą do odpalenia silnika?! Proszę o opinie i z góry dzięki.
  • Sklep HeluKabelSklep HeluKabel
  • Poziom 39  
    Bo widzisz, to co dla ciebie jest nienormalne dla innych jest normalne ;)
    Zmiana biegunowości akumulatora ołowiowego nie jest zjawiskiem szczególnie dziwnym. Płyta ołowiana pokryła się dwutlenkiem ołowiu, płyta z dwutlenkiem zamieniła się w płytę Pb, oczywiście takiej reakcji towarzyszy grzanie i częściowa utrata pojemności. Nic się w sumie nie stało ;) , możesz tak dalej jeździć, tylko dobrze oznacz "nowe" bieguny akumulatora, nie ma sensu go znowu męczyć odwracaniem polaryzacji bo to powoduje degradację płyt.

    Zasiarczenie to nie proces nagły i w tym wypadku nie miało ono miejsca.
    Straciłeś kilka procent pojemności, co w przypadku starego trupa ....
  • Poziom 34  
    Pierwszy karygodny błąd, to ładowanie tego maleństwa prądem spawania. 50 A dla akumulatora który nie powinien dostać więcej od 0,6A to granda w biały dzień. Przy takich parametrach ładowania mogło nastąpić przeformowanie zupełnie niekontrolowane, nie rokuję tej baterii długiego życia.
    aqrat napisał:
    Ale jakim cudem się nie zasiarczył
    A niby dlaczego miałby to zrobić? Zasiarczanie następuje przy długotrwałym rozładowaniu, kiedy elektrolit jest bardzo rozcieńczony(mała gęstość).
  • Poziom 30  
    Witam,
    A co w tym dziwnego?
    Akumulatory kwasowe da się przebiegunować ( zmienić bieguny).
    Przeprowadził Pan proces formowania akumulatora w "okrutny" sposób ale jednak.
    Podczas produkcji akumulatorów to sposób podłączenia biegunowości decyduje na której elektrodzie będzie plus lub minus.
  • Poziom 39  
    W sumie można by go teraz kilka godzin podładować małym prądem, w celu uzupełnienia braków dwutlenku ołowiu po tym formowaniu spawarką :D, jeszcze trochę pojemności powinien odzyskać.
  • Poziom 39  
    Teoretycznie płyty dodatnie i ujemne są takie same bo wykonane z ołowiu jednak różnią się w szczegółach wykonania i w niuansach składu chemicznego, więc eksploatacja przebiegunowanego akumulatora to chyba nie najlepszy pomysł. Rozładuj do zera, naładuj poprawnie, może przeżyje...
  • Poziom 39  
    kybernetes napisał:
    Teoretycznie płyty dodatnie i ujemne są takie same bo wykonane z ołowiu jednak różnią się w szczegółach wykonania i w niuansach składu chemicznego, więc eksploatacja przebiegunowanego akumulatora to chyba nie najlepszy pomysł. Rozładuj do zera, naładuj poprawnie, może przeżyje...


    Ten niuans już się dokonał (dlatego akumulator się nagrzał), powtarzanie go co chwilę szkodzi !!
  • Poziom 39  
    Pewnie, że szkodzi ale czy po takim traktowaniu można mu jeszcze gorzej zaszkodzić? Wątpliwe aby odzyskał dawna sprawność ale niech ma przynajmniej klemy na swoich miejscach.
  • Sklep HeluKabelSklep HeluKabel
  • Poziom 39  
    kybernetes napisał:
    Pewnie, że szkodzi ale czy po takim traktowaniu można mu jeszcze gorzej zaszkodzić? Wątpliwe aby odzyskał dawna sprawność ale niech ma przynajmniej klemy na swoich miejscach.


    Przez kolejne odwracanie biegunów znowu straci, cenówki naklejone obok klem raczej mniej mu zaszkodzą. (w cale tak dużo nie stracił by, gdyby proces był powolny a nie prądem ze spawarki), w fabryce robi się dokładnie to samo. (od 8 do 24 h) zależy od wersji i ceny akumulatora ;)
  • Poziom 39  
    No cóż, ja bym go jednak przeformował a klient zrobi jak uważa.
  • Poziom 39  
    kybernetes napisał:
    No cóż, ja bym go jednak przeformował a klient zrobi jak uważa.


    W samochodzie gdzie przewody są "na styk" i nie da się odwrócić akumulatora bym się zastanawiał nad ponownym przeformowaniem ale w tym przypadku jeśli się upierasz żeby mu "dobrze" zrobić to lepiej mu będzie ładować kilkanaście godzin małym prądem. Swoją drogą to tylko mała żelówka a nie 200Ah, zaraz więcej farby z klawiszy zedrzemy jak on warty :D
  • Poziom 14  
    Zygaqra - czytałeś dokładnie? Prąd zaczął szybko spadać, dlatego zostawiłem, a po krótkim czasie mocno zredukowałem. Byłem pewny, że jest zwarcie - to ładowanie było tak raczej w desperacji, czy z ciekawości. Ale czy przypadkiem płyt "plusowych" nie jest więcej o jedną, niż minusowych? Nie wiem, jak z pojemnością, ale wydolność jest absolutnie zadowalająca. Skoro mówicie, że taki proces był możliwy i nie ukatrupił akumulatora, to chyba rzeczywiście nie ma sensu go powtarzać, tylko zostawić klemy odwrotnie podłączone. Postał ze dwie godziny odłączony, teraz znowu odpalił, jak nowy. Bestboy21 - zgodnie z Twoją radą podłączę teraz prostownik i podładuję niecałym amperem. No ciekawe, co z tego wyjdzie...
  • Poziom 34  
    Hello chłopacy to ja Wam powiem, że do podobnych sytuacji dochodziło już i wszystko było (niby) dobrze. Wiadomo, że głębokie rozładowanie (w sensie długoterminowe) powoduje utratę pojemności i to jest pewne. Natomiast co do reszty nie da się ot tak powiedzieć jednoznacznie, czy tak zostawić, co poszło źle, itd. Bo nawet żeby określić pojemność (jako pkt. wyjścia) trzeba by zdjąć trochę pomiarów, sporządzić wykres, a to niesamowicie czasochłonne, przez co w ogóle nie praktyczne. I dlatego te wszystkie wypasione zabawki z funkcją drukowania etc. nie mierzą pojemności, a tylko sugerują ile może być na podstawie prądu rozruchu zmierzonego w jednej sekundzie. Czysty absurd, ale tak właśnie jest. Wracając jednak do przebiegunowania po raz pierwszy słyszałem o tym bardzo dawno od ojca mechanika i jego kolegi elektryka jako ciekawy przykład wymiana prądnicy na alternator w ciągnikach Ursus. Chłop oderwany od pługa skupia się na dorobieniu wspornika i napinacza, zaś kwestia polaryzacji to szczegół dla niego (o prawidłowym kierunku wiatraka celem chłodzenia nie wspomnę). Bardzo częsta sytuacja kiedy przy tej wymianie akumulatory i tak są już wycyckane do zera, to wprawdzie nie sposób spalić alternatora odwrotnym podłączeniem. Jak chłop kumaty, to przekręci sobie, ale nie zawsze tak jest i może być, że tak już zostanie. I ja też to widziałem A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że winny pomyłce było głębokie rozładowanie spowodowane brakiem ładowania przez bardzo długi czas. Jeszcze nie takie rzeczy ojciec mi opowiadał za czasów byłego POM jak komplikacje w elektryce były minimalne.
  • Poziom 14  
    No fakt - czasem też łapię się na tym, że niby świadomie robię rzeczy absurdalne, bo na przykład mam małą wiedzę na jakiś temat, a chcę coś w tym temacie osiągnąć. Wtedy szkoda czasu na teoretyczne rozważania - czsza spróbować, to się będzie wiedzieć :-) Niekiedy po czasie człowiek się zastanawia - Co ja kurde tu odpierdzieliłem?! A czasem wychodzą takie numery, o jakich się znawcom tematu nie śniło. W każdym razie motocykl mi odpalił, dojechałem do pracy i teraz przede mną cała noc kontrolowania co jakiś czas stanu akumulatora, cobym jutro rano do domu dojechał.
    A tak przy okazji pytanie - szczególnie do panów bestboy21 i Sniezynka: Jak wspomniałem - to akumulator żelowy. Gdzieś czytałem, że i w takim powinienem co jakiś czas zdjąć tą zaślepkę i po kilkadziesiąt mililitrów wody destylowanej do cel podolewać. Prawda to, czy kolejna bzdura pseudoznawców tematu, którzy podobnie jak ja wcześniej - byli przekonani, że nie da się odwrócić biegunów?
  • Poziom 39  
    Zasadnicze pytanie : czy ma korki czy jest zaklejony na amen.
    Czy ma katalizator platynowy czy nie ma (rekombinacja wodoru i tlenu w wodę).
    Prawidłowo używany akku z katalizatorem nie wymaga dolewania wody (i nawet nie ma tych koreczków tylko zawór bezpieczeństwa) i nie da sie dolać czegokolwiek, bo cała górka pokrywa jest całością (z jednym otworkiem, najczęściej z boku).
    Jeśli nie ma katalizatora to po kilku latach używania w motorze kilka ml wody na celę krzywdy mu nie zrobi.

    Jak widać sprawa nie jest oczywista a jak się za wymądrzanie weźmie znawca dziecinnych rowerków na akumulator to później powstają cuda na kiju.
  • Poziom 14  
    I jeszcze wracając do przebiegunowania - czy płyty bieguna dodatniego poza zawrtością PbO2 wykonane są podobnie, jak ujemne z ołowiu gąbczastego? Bo dokładnie tu: http://www.mototechnika.republika.pl/pliki/akumulatory.html wyczytałem, że jednak się różnią i że dodatnich jest o jedną mniej (nie więcej, jak wcześniej napisałem), niż ujemnych. Jak to się ma do zmiany polaryzacji?
  • Poziom 39  
    aqrat napisał:
    I jeszcze wracając do przebiegunowania - czy płyty bieguna dodatniego poza zawrtością PbO2 wykonane są podobnie, jak ujemne z ołowiu gąbczastego? Bo dokładnie tu: http://www.mototechnika.republika.pl/pliki/akumulatory.html wyczytałem, że jednak się różnią i że dodatnich jest o jedną mniej (nie więcej, jak wcześniej napisałem), niż ujemnych. Jak to się ma do zmiany polaryzacji?


    Oba rodzaje płyt są ze sprasowanego "proszku".
    Znajdź sobie lepsze źródło wiedzy ;)
  • Poziom 14  
    No właśnie chyba znalazłem - dzięki, panie Bestboy :-) A co do dolewania - myślę, że da się otworzyć, bo wyraźnie ma zaślepkę na sześć otworów w górnej pokrywie. Nawet jeśli przyklejona, to raczej da się zdjąć. A jak mogę sprawdzić, czy ma katalizator? Bo to już dla mnie zupełna nowość.
  • Poziom 30  
    Codo akumulatorów żelowych to nie powinno się dolewać wody jego konstrukcja zapewnia dostateczną ilość elektrolitu przez cały okres eksploatacji - zmniejszona utrata wody bo jest w formie żelu ponadto odbudowa akumulatora zapewnia zmniejszoną utratę wody.
    Co prawda można próbować reanimować akumulator który z nieznanych przyczyn utracił część wody lecz nie zawsze przynosi to zamierzony skutek - żel nie zawsze chętnie wchłania wodę i następuje znaczna różnica stężeń elektrolitu w tej samej celi co powoduje nieodwracalne skutki w strukturze płyt.
  • Poziom 39  
    Sniezynka napisał:
    Codo akumulatorów żelowych to nie powinno się dolewać wody jego konstrukcja zapewnia dostateczną ilość elektrolitu przez cały okres eksploatacji - zmniejszona utrata wody bo jest w formie żelu ponadto odbudowa akumulatora zapewnia zmniejszoną utratę wody.
    Co prawda można próbować reanimować akumulator który z nieznanych przyczyn utracił część wody lecz nie zawsze przynosi to zamierzony skutek - żel nie zawsze chętnie wchłania wodę i następuje znaczna różnica stężeń elektrolitu w tej samej celi co powoduje nieodwracalne skutki w strukturze płyt.


    Nieee cytuj "mundrych" stron tylko rozwal kiedyś taki akumulator, jak znajdziesz jakiś żel to gratuluje ;).
    Wchłaniać wody nie chce ale uwalniać wodór i tlen jakoś chce - czary mary, a no bo tam żadnego żelu nie ma i nigdy nie było.
  • Poziom 14  
    To właściwie dlaczego nazywa się je żelowymi? Podobno właśnie brak płynnego elektrolitu pozwala na używanie takiego akumulatora w dowolnej pozycji. Zaznaczam - pytam, nie twierdzę, bo moja wiedza jak widać - znikoma. I jak to jest z tym katalizatorem?
  • Poziom 39  
    Żelowy to nazwa potoczna, elektrolit musi być rzadki inaczej jak by miał wnikać w porowatą strukturę płyt ? ;)
    Jest o tyle "żelowy" bo nie jest płynny tylko uwięziony np. we włóknie szklanym lub innym odpowiedniku ale jakby je "wykręcić" to wyleci normalny elektrolit jak z akumulatora samochodowego.
  • Poziom 14  
    Aaaaa, to teraz jasne. Ale jak sprawdzić, czy mam ten kurde katalizator? A tu link do dyskusji tych pseudoznawców, o których wspomniałem - zobaczcie, jakie mundre! Szkoda, że temat zamknięty, bo można było autora pytania uświadomić: http://forum.vwgolf.pl/viewtopic.php?f=2&t=209861
  • Poziom 39  
    No cóż, każdy kto ma auto jest mechanikiem ;)
    YTX7A-BS to tylko "model", wykonawców jest wielu, zrób dokładne zdjęcia swojego, to może coś uda się powiedzieć.
  • Poziom 14  
    Dobra, idę go wydłubać spod siedzenia i zaraz nawsadzam zdjęć.
  • Poziom 30  
    Hmm,rozwalać akumulatorów nie muszę, mam dość dużo do czynienia z nimi więc "rozwalanie " pozostawiam innym ale osobiście nie polecam takiego sposobu poznawania urządzeń. Co do żelu w akumulatorach to mały cytat: ". Są to akumulatory kwasowo-ołowiowe posiadające jako elektrolit zżelowany kwas siarkowy. Materiałem żelującym dodawanym do kwasu siarkowego jest krzemionka. Zaletą akumulatorów żelowych jest dobra odporność na ubytek elektrolitu podczas pracy elektrycznej oraz małym samorozładowaniem (akumulatory żelowe nie wykazują ubytku ładunku w wyniku samorozładowania po czasie rzędu 6 miesięcy). Akumulatory tego typu zazwyczaj produkowane są jako akumulatory typu "VRLA" (tj. akumulatory kwasowo-ołowiowe z zaworami, z ang. valve regulated lead acid). A są i jeszcze inne rozwiązania : "Inna technologią stosowaną w akumulatorach VRLA, konkurencyjną do akumulatorów żelowych, jest "AGM" (z ang. absorptive glass mat) – technologia w której elektrolit jest zaabsorbowany w separatorze wykonanym z maty szklanej. Poprzez taki rodzaj wypełnienia przestrzeni międzyelektrodowej zlikwidowano możliwość wycieku elektrolitu z uszkodzonego mechanicznie akumulatora oraz polepszono moc maksymalną akumulatora ze względu na niską rezystancję wewnętrzną tego typu konstrukcji. Te ostatnie są coraz częściej stosowane. Więc jak z tym żelem jest czy go nie ma ?
  • Poziom 39  
    Nie ma :) , wlejesz do cementu wodę to daje zawiesinę a nie żel ;) z chemicznego punktu widzenia więc to dalej nie będzie żel, bo elektrolit jest uwięziony w krzemionce a nie rozpuszczony (jak żelatyna w wodzie).
    Oba typy, VRLA i AGM, są w wersji z katalizatorem i bez, bo cena jest dużo wyższa z katalizatorem a do użytku sporadycznego katalizator nie potrzebny do użytku np. w pracy buforowej jest bardzo wskazany.

    Dowód jest prosty : wsadź tę krzemionkę do wirówki i odwiruj ;) - dostaniesz płynny elektrolit. Żelu nie da się tak odwirować.
  • Poziom 14  
    No, panowie - Wasza dyskusja, to potężne wiaderko wiedzy :-) Proszę, oto zdjęcia bohatera tego watku - ma katalizator, czy nie? Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany

    Dodano po 1 [minuty]:

    Oj, zaraz - brak zdjęcia z przodu: Yamaha XV125 - akumulator żelowy odwrotnie naładowany
  • Pomocny post
    Poziom 39  
    Wygląda na ten tańszy z koreczkami gumowymi (bez katalizatora), na takich rozmiarów akumulator możesz spokojnie dolać po 5-7ml wody na celę. *destylowanej. Zakładając że ma kilka lat oczywiście. Po dolaniu podładować 1-2h, ładowanie powoduje migrację elektrolitu.
  • Poziom 14  
    Dzięki wielkie, panie Bestboy! Za czas jakiś dam znać, jak się sprawuje. Chyba, że wcześniej się zbuntuje... To też dam znać.