Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Deimic One - Szkolenia
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

subaru legacy 2012 - zdjęcia po wypadku a wnioski przed zakupem

fejhoa 06 Paź 2015 22:40 1896 27
  • #1 06 Paź 2015 22:40
    fejhoa
    Poziom 9  

    Witam, rozważam zakup samochodu postłuczkowego, auto zostało sprowadzone wkrótce po zajściu w 2012 roku i naprawione (podobno porządnie) w Polsce. Przed naprawą wyglądało tak:

    subaru legacy 2012 - zdjęcia po wypadku a wnioski przed zakupem subaru legacy 2012 - zdjęcia po wypadku a wnioski przed zakupem

    Z tego co mi wiadomo, wymieniono chłodnicę na nową, do tego również zmieniono klocki i akumulator. Do tego oczywiście doszły prace blacharskie i teraz samochód wygląda jak nowy, bezproblemowo przejechał 40 tys. km i wystawiony jest na sprzedaż przez znajomego znajomego...

    Pytania:

    1. Jak poważny był stan samochodu po wypadku z punktu widzenia dalszego użytkowania? Czy taki wypadek mocno wpływa na przyszłą awaryjność pojazdu?

    2. Samochód to benzyna 2.0, bezstopniowy automat CVT, przebieg 40 tys. km, wyposażenie raczej podstawowe dla modelu. Jaka jest jego obecna wartość - ile powinien kosztować?

    3. Czy to jest dobre auto dla użytkownika przejeżdżającego średnio 20 tys km rocznie, głównie w mieście? Perspektywa użytkowania to pewnie następne 5-7 lat.


    Jestem laikiem w sprawach motoryzacyjnych i będę bardzo wdzięczny za pomoc.

    Pozdrawiam!

    0 27
  • Deimic One - Szkolenia
  • #2 07 Paź 2015 21:08
    Ireneo
    Poziom 40  

    Można wręcz powiedzieć że stłuczka parkingowa.
    Poduszki strzeliły?

    0
  • #3 08 Paź 2015 09:43
    fejhoa
    Poziom 9  

    Nie wiem, czy to ważne?

    Dziękuję za odpowiedź :)

    0
  • #4 08 Paź 2015 12:41
    Błażej
    VIP Zasłużony dla elektroda

    Ważne, bo znacząco podnosi koszty naprawy - dochodzi kosz nowych poduch, zabawa ze sterownikiem, wymiana deski i innych elementów wnętrza, jeśli poduszki były ich częściami, a nie wkręcanymi elementami.

    0
  • #5 08 Paź 2015 13:45
    SQLmaster
    Poziom 24  

    Błażej napisał:
    Ważne, bo znacząco podnosi koszty naprawy - dochodzi kosz nowych poduch, zabawa ze sterownikiem, wymiana deski i innych elementów wnętrza, jeśli poduszki były ich częściami, a nie wkręcanymi elementami.


    Przecież auto jest dawno naprawione. Wnioskując po opisie zostało 'puknięte' zaraz po zakupie (obecny przebieg 40tys i za razem 40 tys od naprawy). Czyli naprawą na 99% zajęło się ASO i jak trzeba to poduszki zamienili na oryginalne. I tak samo można przypuszczać że oryginalami zastąpiono całą resztę uszkodzonych elementów.

    Tu najważniejsze jest kto naprawiał. Jesli ASO nie ma powodów do obaw. Jeśli Staszek ze Zdziskiem to mozna po jakimś czasie odkryć klejone mocowania, zbiorniczek spryskiwaczy lepiony silikonem, rdzę na na niebale położonej powłoce lakierniczej itp.

    fejhoa napisał:
    3. Czy to jest dobre auto dla użytkownika przejeżdżającego średnio 20 tys km rocznie, głównie w mieście? Perspektywa użytkowania to pewnie następne 5-7 lat.

    Jeśli spalanie 12-14L/100 w mieście jest akceptowalne, to tak, jest dobre.
    W trasie spalanie jest już znośne tzn dużo niższe.

    0
  • Deimic One - Szkolenia
  • #6 08 Paź 2015 16:00
    grala1
    Specjalista grupy V.A.G.
  • #7 08 Paź 2015 18:57
    fejhoa
    Poziom 9  

    Dzięki!

    A ile toto powinno kosztować tak +-?

    Pzdr

    0
  • #8 08 Paź 2015 19:04
    grala1
    Specjalista grupy V.A.G.

    Po co Ci koszy skoro już jest naprawione.
    Masz cały przód wymieniany a co poszło jeszcze pod maską tego nikt nikt nie wie, jaki jest stan elektryki też nikt nie wie.

    0
  • #9 08 Paź 2015 19:09
    ociz
    Moderator Samochody

    Stłuczka parkingowa? Coś za bardzo optymistycznie do tego podchodzicie. Po zdjęciach ciężko ocenić jak mocno ale obie podłużnice zgięte.

    0
  • #10 08 Paź 2015 20:40
    milejow
    Poziom 42  

    Ireneo napisał:
    Można wręcz powiedzieć że stłuczka parkingowa.

    No, cały parking przyrżnął w tego Subaru.
    Mój Accord wyglądał lepiej po dzwonie w tył Focusa przy ok. 50km/h.

    0
  • #11 08 Paź 2015 21:02
    Ireneo
    Poziom 40  

    Napisałem wręcz i zapytałem o jaśki,skoro były całe to wręcz :-)
    A wręcz to prawie czyli trochę aby mocniej,w każdym razie źle to nie wygląda,lampy prawie całe, dach ,drzwi ok.
    Widzieliście zapewne mocniej je....te jako bezwypadku.
    Nie wiem tutaj jak podłużnice skoro nie wiem jak poduchy.Raczej nawet nietknięte,mi to wygląda jak by wjechał w zderzak auta typu t5 paka,nurkując przy hamowaniu.

    0
  • #12 08 Paź 2015 21:26
    tzok
    Moderator Samochody

    grala1 napisał:
    Po co Ci koszy skoro już jest naprawione.
    ...zdaje się, że autorowi chodziło o to ile powinno kosztować takie auto, a nie naprawa.

    Druga rzecz to pytanie o poduszki było o tyle zasadne, że pozwalałoby na ocenę "powagi" tej stłuczki. W/g mnie auto na zdjęciach niestety jest podpicowane, tj. blachy są nieco naprostowane. Patrząc na odległość koła pasowego alternatora od pasa przedniego i wygląd błotników podłużnice na pewno były ruszone, a na jedynym zdjęciu z góry widać "lepszą" stronę". Strona kierowcy oberwała mocniej.

    Nie wiem skąd teoria o naprawie w ASO - z treści posta wynika, że auto było sprowadzone rozbite (zapewne z USA) i naprawione u nas. Na zdjęciu widać wystrzeloną poduszkę pasażera.

    0
  • #13 09 Paź 2015 08:42
    daras41
    Poziom 25  

    Jako były blacharz i lakiernik z 20 letnią praktyką mówię, że to nie była stłuczka parkingowa. Auto ewidentnie picowane do zdjęcia . Maska prostowana, błotniki ,szczególnie lewy mocno rozjechały się na boki. Przy takim gopngu potrzema masę dupereli, żeby doprowadzić auto do oryginału i zaczyna się druciarstwo, opaseczki, wkręty do płyt kartonowo gipsowych itp. :D No i jakoś przypadkowo nie widać wnętrza samochodu ;) Jeśli auto posiada klesyczne ranty na progach to trzeba się mocno przyjrzeć czy nie ma tam śladów po imadłach od ramy naprawczej.

    0
  • #14 09 Paź 2015 08:58
    SQLmaster
    Poziom 24  

    tzok napisał:
    Nie wiem skąd teoria o naprawie w ASO - z treści posta wynika, że auto było sprowadzone rozbite (zapewne z USA) i naprawione u nas. Na zdjęciu widać wystrzeloną poduszkę pasażera.


    Faktycznie coś takiego wynika. Czyli jednak Heniek ze Staszkiem to naprawiali po kosztach i jak pisałem w takiej opcji to można się pod maską spodziewać cudów w tym lepienia silikonem i rozmaitymi klejami na bazie żywicy. Byle taniej.

    I tak jak piszesz auto zapewne przyjechało z USA bo w Europie klient miałby ubezpieczenie AC i logiczne, że zrobił to sam z ubezpieczenia. Czyli oznaczałoby to że w USA orzekli że auto do kasacji?

    Jeśli auto jest z USA to wiele elementów ze silnikiem włącznie może być inne od europejskiej wersji. To potem może być problemem nawet jak auto dobrze naprawione.

    0
  • #15 09 Paź 2015 11:11
    tzok
    Moderator Samochody

    SQLmaster napisał:
    I tak jak piszesz auto zapewne przyjechało z USA bo w Europie klient miałby ubezpieczenie AC i logiczne, że zrobił to sam z ubezpieczenia.
    Wcale nie takie logiczne, gdy to była szkoda całkowita. U nas wtedy też sprzedaje się wrak i często jest naprawiany, po czym trafia do komisu. Na podstawie zdjęć to spokojnie była szkoda całkowita. Wrak zostaje właścicielowi (TU wycenia wrak, zresztą bardzo wysoko, i odlicza jego wartość od wypłaconej kwoty ubezpieczenia), więc auto jest od pierwszego właściciela...

    0
  • #16 09 Paź 2015 12:30
    daras41
    Poziom 25  

    Swego czasu jak był wielki szał na auta z USA , z racji kursu dolca ,dużo się tego robiło. Handlarz kupował dwa auta, jedno mocno walone przodem, drugie tyłem. Robiło się ztego jedną ,,cud lelę" od pierwszego właściciela i jeszcze zostawało sporo gratów do sprzedania. Ogólnie jak się kupuje samochód to trzeba brać ze sobą doświadczonego blacharza lakiernika, żeby nie było potem wtopy. Czasem doradzam moim klientom przy zakupie, nie potrzebuję miernika grubości lakieru, żeby ocenić czy byłomalowane czy nie . Wiem czego szukać, bo zawsze po naprawie zostanie jakiś ślad, błąd lakiernika , itp. Przy wspólczesnych autach jeszcze konieczny elektronik ;)

    0
  • #17 09 Paź 2015 14:01
    SQLmaster
    Poziom 24  

    Tak sobie myślę: a skąd gwarancja że zdjęcia przedstawiają sprzedawane auto a nie jakieś dowolne? Przecież to jest jakieś auto, niekoniecznie to sprzedawane. Skąd mamy pewność że to jest to samo auto? Co jeśli sprzedawane jest złożone z 2 a zdjęcia są dla uśpienia czujności kupującego i uspokojenia dlaczego tam jest coś robione? Trzeba rozważyć taką opcję.

    Po prostu na logikę: jak by było lekko puknięte to czemu ktoś nie naprawił z AC? Nowe auto przecież miałoby takie. To się nijak nie trzyma kupy. Z jakiego powody go nie naprawiano z ubezpieczenia?

    A jeśli była szkoda całkowita no to i strzał musiał być poważny....

    0
  • #18 09 Paź 2015 15:02
    daras41
    Poziom 25  

    SQLmaster napisał:

    Tak sobie myślę: a skąd gwarancja że zdjęcia przedstawiają sprzedawane auto a nie jakieś dowolne? Przecież to jest jakieś auto, niekoniecznie to sprzedawane. Skąd mamy pewność że to jest to samo auto? Co jeśli sprzedawane jest złożone z 2 a zdjęcia są dla uśpienia czujności kupującego i uspokojenia dlaczego tam jest coś robione? Trzeba rozważyć taką opcję.

    Sam kiedyś padłem ofiarą takiej praktyki. Wynalazłem sobie auto na allegro, ze zdjęć cud malina. Prościutki, równiutki, wszyskie szparki miodzio, środek jak nowy, ogólnie rewelka. Dzwonię do gościa, pytam czy faktycznie w oryginalnym lakierze i bezwypadkowy, on,że oczywiście tak. Mówię, że na pewno poznam, bo parę lat klepałem i malowałem i niema takiej opcji, żebym nie poznał. Gość mówi spokojnie może pan przyjeżdżać. No to jadę 300km . Wychodzę, patrzę a tam stoi jakiś śmieć cały malowany i to raczej w stodole. Zwrot na pięcie i do domu. Cały dzoinek zmarnowany. Gość oczywiście obrażony, że się czepiam :D

    0
  • #19 10 Paź 2015 16:32
    fejhoa
    Poziom 9  

    Auto zostało stuknięte w Europie Zachodniej, sprowadzone w stanie takim jak na zdjęciu i zrobione w Polsce, potem serwisowane w ASO. Człowiek, który to robił, to znajomy znajomego, który dba i lubi samochody i zmienia je bardzo często, jeżdżąc zwykle w jednym momencie kilkoma modelami. Trochę pasjonat z nadmiarem pieniędzy... Tym samochodem jeździła żona i podobno długo nie chciała go zmienić na nic innego, zgodziła się dopiero na Audi A8L...

    Zdjęcia zostały wycięte z pdf z dokumentu, gdzie były nawet pieczątki rzeczoznawcy. Raczej nie ma tu oszustwa.

    Mam też fotki z wnętrza pojazdu:


    subaru legacy 2012 - zdjęcia po wypadku a wnioski przed zakupem subaru legacy 2012 - zdjęcia po wypadku a wnioski przed zakupem

    Jeżeli te informacje coś wnoszą, będę wdzięczny za komentarz.

    Pozdrawiam!

    0
  • #20 10 Paź 2015 17:10
    psilos1
    Poziom 31  

    fejhoa napisał:
    Człowiek, który to robił, to znajomy znajomego, który dba i lubi samochody i zmienia je bardzo często, jeżdżąc zwykle w jednym momencie kilkoma modelami. Trochę pasjonat z nadmiarem pieniędzy...

    Naprawdę dziwię sie że są ludzie którzy wierzą w takie bzdury...

    0
  • #21 10 Paź 2015 17:22
    DJ ANNUS
    Poziom 31  

    psilos1 napisał:
    fejhoa napisał:


    Człowiek, który to robił, to znajomy znajomego, który dba i lubi samochody i zmienia je bardzo często, jeżdżąc zwykle w jednym momencie kilkoma modelami. Trochę pasjonat z nadmiarem pieniędzy...



    Naprawdę dziwię sie że są ludzie którzy wierzą w takie bzdury...


    Jak sobie zrobisz autko na cacy to nawet nie pozwolisz żeby ktoś oprócz Ciebie go prowadził a ni co dopiero sprzedać.
    Ale jaja.

    0
  • #22 10 Paź 2015 19:04
    mariank32
    Poziom 16  

    Pasjonat co ma sporo kasy nie bawi się w zakup i robotę tluczonego auta. Dla mnie dziwna historia, skoro ma sporo kasy to nie bawi się w rozbitki, aby zaoszczędzić parę złotych.
    Historia jak z bajki, może i autentyczna ale ja chyba byłbym ostrożny, czego to sprzedający nie wymyśla.
    Oczywiście bez urazy.

    0
  • #23 10 Paź 2015 21:19
    Ireneo
    Poziom 40  

    Czyli poszły poduchy,trzeba było też tą fotę wrzucić na dzień dobry.
    Ja już bym takiego auta nie kupił.

    0
  • #24 10 Paź 2015 22:27
    fejhoa
    Poziom 9  

    mariank32 napisał:
    Pasjonat co ma sporo kasy nie bawi się w zakup i robotę tluczonego auta. Dla mnie dziwna historia, skoro ma sporo kasy to nie bawi się w rozbitki, aby zaoszczędzić parę złotych.
    Historia jak z bajki, może i autentyczna ale ja chyba byłbym ostrożny, czego to sprzedający nie wymyśla.
    Oczywiście bez urazy.


    To jest klient mojego bardzo bliskiego znajomego (prawnika) ze środowiska, które lubi często zmieniać samochody. Autko było przez chwilę wystawione w internecie z propozycją wymiany na Land Rovera, więc zakładam, że jednak sprzedającemu zależy na eksplorowaniu coraz to nowych pojazdów. A samochód sprowadzany jako rozbitek, bo podobno w momencie pojawienia się chęci zakupu na naszym rynku nie było akceptowalnej używki tego modelu.

    Dzięki za wszystkie komentarze!

    Pzdr

    0
  • #25 10 Paź 2015 22:35
    psilos1
    Poziom 31  

    fejhoa napisał:
    A samochód sprowadzany jako rozbitek, bo podobno w momencie pojawienia się chęci zakupu na naszym rynku nie było akceptowalnej używki tego modelu.

    Jak mówi mój znajomy handlarz samochodami-"tacy fr...rzy rodzą sie co minutę"(bez urazy)

    0
  • #26 11 Paź 2015 08:50
    daras41
    Poziom 25  

    Jak ktoś ma dużo kasy to idzie do salonu i kupuje nowy. Rozbitka sprowada się, żeby zarobić ;)

    0
  • #27 11 Paź 2015 12:14
    SQLmaster
    Poziom 24  

    fejhoa napisał:
    Auto zostało stuknięte w Europie Zachodniej, sprowadzone w stanie takim jak na zdjęciu i zrobione w Polsce


    Czemu zachodni właściciel nie naprawił auta z AC? Przecież było nowiutkie...

    Nie opłacało mu się? Czemu? Zadaj sobie te pytania zanim kupisz.

    Dodano po 6 [minuty]:

    fejhoa napisał:
    znajomy znajomego, który dba i lubi samochody i zmienia je bardzo często, jeżdżąc zwykle w jednym momencie kilkoma modelami. Trochę pasjonat z nadmiarem pieniędzy... Tym samochodem jeździła żona i podobno długo nie chciała go zmienić na nic innego, zgodziła się dopiero na Audi A8L...

    Zdajesz sobie sprawę że ten tekst z żoną nie jest nic lepszy od 'niemiecki dziadek płakał jak sprzedawał'? Już widzę kobietę samowolnie kupującą krówsko wielkości A8L zamiast Citroena DS5. Chyba że to jakaś wyjątkowa kobieta co lubi parkowanie 5.5 metrowym kolosem.... wtedy przepraszam.

    Dla mnie jeśli on jeździ kilkoma autami na raz to musisz brać pod uwagę wersję, że to najzwyklejszy handlarz samochodów. Musi je mieć na chodzie aby nie rdzewiały jak te w komisie (co to ich tarcze hamulcowe są już tylko do wymiany) i sprzedaje bez pośpiechu bo woli wolniej ale z maksymalnym zyskiem. I może tu tkwi tajemnica czemu na raz kilku używa? Nadmiar kasy, to może ma, ale z ich odsprzedaży takim jak Ty? Zweryfikuj czy tak nie jest.

    Wpisz w google jego nr telefonu a być może się przerazisz ile aut już sprzedał. A jeśli tak będzie to ten prawnik może i jest Twoim bliskim znajomym.... ale jeżcze bliższym dla sprzedawcy i co wtedy?

    To wszystko co napisałem to szukanie dziury w całym i wcale nie musi tak być... Ale sprawdź, bo może za jednym zamachem dowiesz się ile tak naprawfę jest wart samochód i znajomy.

    0
  • #28 11 Paź 2015 12:33
    tzok
    Moderator Samochody

    ...poza tym każde auto musi trzymać 6m-cy, żeby uniknąć płacenia podatku.

    1