Tak jak pisałem, test "pod korek", to samo paliwo na tej samej stacji i proponuję dłuższą trasę. W tą samą stronę (nawet jeśli to autostrada, to jadąc w jedną stronę nachylenie może "pomagać", jadąc z powrotem "przeszkadzać"). Twoja różnica jest zbyt mała, żeby można było ją uznać za wiarygodną. Z kolei sam wynik spalania jest typowy dla tego silnika i nie wskazuje na żadną usterkę. Chyba, że podany wynik nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością i ogólnie np: pali ze 2l/100km więcej niż notuje albo jeszcze gorzej (tak się dzieje, np: jedno takie Audi przy walniętej sondzie przepalało 13l/100km przy normie ok 8l/100km, żadnej utraty mocy, żadnego zalewania silnika, żadnych innych objawów tylko to spalanie). No ale przy dużej różnicy między spalaniem rzeczywistym a deklarowanym chyba byś wyczuł.
Na spalanie ma wpływ wszystko - oczywiście w niewielkim zakresie ale po zsumowaniu potrafi robić spore różnice. Jak ktoś ma starszy samochód (jeszcze na mechanicznym gaźniku, bez elektroniki) albo motocykl (nie licząc najnowszych konstrukcji na wtryskach i z elektroniczną regulacją wolnych obrotów), bez automatyki biegu jałowego, to sam może zaobserwować jak po włączeniu świateł silnik zmniejsza obroty. W Twoim samochodzie nie przygaśnie, bo automat reguluje obroty, co najwyżej silnik lekko zmieni dźwięk. Każde zaświecenie świateł, stopu, kierunkowskazów, włączenie dmuchawy, ogrzewania tylnej szyby, stanie w korku, przemieszczenie się na teren który jest położony niżej/wyżej, temperatura otoczenia (czas osiągania przez silnik temperatury roboczej) ma wpływ na spalanie. Nieduży, ale zbieg okoliczności powoduje, że jeśli zaistnieje kilka czynników naraz, to efekt już burzy cały pomiar. Klimatyzacja obciąża silnik przynajmniej oporami kompresora oraz alternatora (pracuje wentylator chłodnicy który ciągnie troszkę A).