Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Czym lepiej ogrzewać - węglem czy gazem? - wszystko za i przeciw.

08 Paź 2015 14:26 2898 18
  • Poziom 23  
    WITAM serdecznie i zakładam temat jak powyżej.

    Zapraszam do dyskusji, gdyż zbliża się okres zimowy, a w mojej rodzinie jest założona instalacja CO, którą można zasilać gorącą wodą z kotła opalanego węglem, a po odpowiednim ustawieniu zaworów, instalację tę można przestawić tylko na ogrzewanie gazowe.
  • Moderator Robotyka
    Wszystko zależy od kotła.
    Wartość opałowa kilograma węgla i m3 gazu jest podobna.

    Węgiel ma tę wadę, że jego magazynowanie zajmuje mnóstwo miejsca, a przy piecu o złej sprawności spalania dymi i wydziela sadzę, tracąc tym samym energię, którą można by się ogrzać. Za to cena nawet poniżej złotówki za kg.

    Gaz z kolei jest czysty, zajmuje mniej miejsca, ale koszt magazynowania jest wysoki z powodu konieczności posiadania cysterny ciśnieniowej. Chyba, że masz gazociąg. Droższa jest też instalacja i kocioł. Sam gaz też jest prawie 2-3 razy droższy od węgla.

    Jeżeli kupisz nowoczesny piec węglowy, ze spalaniem odgórnym lub kroczącym, to większość wad tego paliwa znika. Opala się niemal równie czysto jak gazem.
    Takie metody stosują np. nowoczesne piece podajnikowe, ale nie wszyscy producenci stosują w nich lepsze metody spalania - czyli od góry, lub kroczące. Większość producentów lubuje się w tradycyjnym spalaniu zasypowym, czyli tak jak w XIX wieku.

    Gaz z kolei stwarza pewne ryzyko. Masz przy domu wielką bombę, zdolną zrównać go z ziemią - to w przypadku cysterny, a i rurociąg nie jest bezpieczny do końca. Wystarczy, że coś się rozszczelni i gaz łupnie.

    Węgiel niestety ma dziś wielu przeciwników. UE chce zakazać jego spalania całkowicie, zamiast np. stosować sprawniejsze piece.
    Gaz natomiast musimy importować i tani to on bardziej nie będzie.
    Ale co będzie za 5-10 lat?
  • Poziom 42  
    Kwestia na co cię stać. Jeśli stać cię na gaz to jestem razy lepszy bo wygodny. Węgiel trzeba przywieźć, gdzieś przechować. Do tego ciągły syf w kotłowni i konieczność zachodzenia do niej nawet kilka razy dziennie. I zwaly popiołu. A ja mojego kilkunastoletniego junkersa już odpaliłem i teraz do wiosny będę tylko gałką na ścianie kręcił.
  • Moderator Robotyka
    To zależy od pieca. Są takie, że po jednym zasypie, drugi robisz następnego dnia.
    Jest wiele czynników, które za to odpowiadają.
    Przy klasycznym piecu, faktycznie to prawda. Te najnowsze niewiele się różnią od gazowych.
  • Poziom 23  
    @Madrik napisał:
    Cytat:
    Jeżeli kupisz nowoczesny piec węglowy, ze spalaniem odgórnym lub kroczącym, to większość wad tego paliwa znika. Opala się niemal równie czysto jak gazem.

    Bardzo trafne spostrzeżenie - co do spalania odgórnego! Rodzina stosuje je od dwóch lat. Przedtem węgiel był w tym piecu (kotle) podpalany od dołu, który jest tak skonstruowany, że na samej górze ma klapę o wym. ok. 40 cm x 30 cm do wsypu paliwa (tj. węgla, drewna opałowego, gałązek z obciętych drzew owocowych i tui itp.)
    Zatem spalanie odgórne niekoniecznie wymaga nowoczesnego pieca.
    Z tego co zaobserwowaliśmy - to w porównaniu do spalania oddolnego na spalaniu odgórnym zaoszczędza się około 30% paliwa, albowiem wydzielające się gazy oraz sadza z wstępnie ogrzanego węgla przechodzą tu przez strefę ognia i są w 100% spalone, a przez to uzyskuje się dodatkową energię cieplną, która przy spalaniu oddolnym nie jest wykorzystana. Zatem w spalaniu odgórnym komin nie jest tak bardzo zabrudzony sadzą, a co najważniejsze również środowisko nie jest tak zatruwane duszącym dymem, który przyczynia się do powstawania rakotwórczych chorób układu oddechowego.
  • Poziom 28  
    Tu nie ma zbytnio nad czym dyskutować. Im droższe paliwo tym mniej przy nim roboty i obsługi, ważne są też koszty inwestycyjne.
    Wg kolejności (oczywiście to nie wszystkie) :

    prąd
    gaz
    węgiel
    drewno
  • Poziom 26  
    Gaz drogi, węgiel w piecu spalisz wszystko.
  • Poziom 12  
    Najlepiej śmieci...
    No chyba że masz na myśli drewno, gazety, kartony itp.
  • Poziom 28  
    Śmieci nie wolno palić w piecach.
    Osobiście mam piec z podajnikiem na węgiel. Zasyp i czyszczenie popiołu raz na 5-6 dni. Tyle mogę się ubrudzić.
    Węgiel po niecałe 600zł za tonę - sezon ok. 2tys zł.
    Aczkolwiek jakbym nie miał co robić z pieniędzmi to pewnie miałym na olej - zbiornik zakopujesz w ziemi, sadzisz trawkę i spokój - kręcisz gałką na ścianie. :)
  • Poziom 23  
    @pietryna napisał:
    Cytat:
    Najlepiej śmieci...
    No chyba że masz na myśli drewno, gazety, kartony itp.

    Ten piec (który używa moja rodzina) dzięki możliwości jego załadunku przez górną klapę na jego obudowie - rzeczywiście, bardzo dobrze nadaje się do spalenia również śmieci. Zatem jest to piec "uniwersalny", ale nie znaczy to, aby dopuszczano się w nim spalania śmieci zatruwających powietrze (środowisko) toksynami, jakimi np. są wszelkiego rodzaju plastiki.
    Przy obecnie realizowanym w nim spalaniu odgórnym, załadowuje się go wpierw węglem, a na samą górę układa się trochę drewna, aby było możliwe jego zapalenie. W przypadku braku drewna można również posłużyć się palnikiem acetylenowym.

    Aha, w tym ww. piecu dokonano jeszcze jednej rzeczy godnej uwagi. Otóż, za pomocą cegieł szamotowych ograniczono (zmniejszono) powierzchnię jego rusztu, bo ponoć lepiej jest, jeżeli potrzebna do spalenia w przeciągu jednej doby, dana porcja węgla ulegnie spaleniu w jeszcze bardziej zwartym stosie. Przez taki zabieg cały węgiel spala się jeszcze dokładniej i dzięki temu nie znajduje się tak wiele jego resztek w popiele.
    Co o tym Koledzy sądzą ?
  • Poziom 24  
    55m^2 łącznie za rok do zapłaty 2650zł za gaz (piec dwu-obiegowy + kuchnia gazowa). Budynek nieocieplony z lat pięćdziesiątych, mieszkanie pod strychem, dwa pokoje, kuchnia, łazienka, dwa balkony.
  • Poziom 26  
    Wnioskuję, by zakończyć dyskusję w tym temacie. Wątki na innych forach, w tym zaczynającym się na "M" mają po kilkanaście tysięcy postów! i końca nie widać. Ogarniacie to: wątek ciągnący się od 2007 roku i mający tych postów ca 18 tyś! Do tego 100 wątków pokrewnych! Szkoda czasu pakować się w to samo.
  • Poziom 23  
    101pawel napisał:
    Cytat:
    Wnioskuję, by zakończyć dyskusję w tym temacie. Wątki na innych forach, w tym zaczynającym się na "M" mają po kilkanaście tysięcy postów! i końca nie widać. Ogarniacie to: wątek ciągnący się od 2007 roku i mający tych postów ca 18 tyś! Do tego 100 wątków pokrewnych! Szkoda czasu pakować się w to samo.

    Słuszna racja !!! - zatem zamykam ten temat, tym bardziej, że ku temu mam jeszcze inne powody.
  • Pomocny post
    Poziom 38  
    @Nicedog, jeszcze jedna uwaga co do Twoich dwóch postów na temat sposobu palenia.
    Jeśli to kocioł górnego spalania, to ważne jest podawanie powietrza wtórnego, czyli z góry przez klapę zasypową na palenisko. W większości prywaciarskich kotłów nie ma klapki powietrza wtórnego, albo nie ma możliwości stałego otwarcia tej klapki. Z drugiej strony jeśli kocioł jest wyposażony w dmuchawę to palenisko musi być szczelne, więc klapka powinna być zamknięta zgodnie z przepisami... Niestety start-stopowa praca dmuchawy i brak powietrza wtórnego powodują że kocioł produkuje sadzę, bo dochodzi do spalania przy braku tlenu. Doprowadzenie powietrza wtórnego redukuje powstawanie sadzy i niebezpiecznego CO, przy czym sadza w kotle nawet potrafi się wypalić (na ściankach pozostaje biały popiół).
    Odnośnie wielkości paleniska, problemem jest brak możliwości sterowania mocą... Jak przesadzisz z powietrzem pierwotnym (od dołu) to za duża warstwa węgla będzie się palić, a zamknięcie dopływu powietrza pierwotnego spowoduje wzrost produkcji CO. Zmniejszenie rozmiaru paleniska pomaga w zmniejszeniu mocy, szczególnie gdy moc kotła jest przewymiarowana do zapotrzebowania. W przeciętny zimowy dzień potrzeba 1/2 mocy znamionowej kotła.

    Wracając do tematu to za niedługo gmina będzie decydować czym będziesz mógł palić...
    Jeśli nie przeszkadzasz sąsiadom, to węglem. Jak mieszkasz w skupisku ludzkim, to gazem.
    Tylko żebyś nie miał zrobionej instalacji w ten sposób, że całkowicie odetniesz jeden z kotłów (zakręcony powrót i zasilanie), bo to jest niezgodne z normami, a skutkiem może być wybuch kotła!
  • Poziom 14  
    Ja korzystam z koksu od 35 lat i to na piecu który został właśnie zamontowany 35 lat temu. Dołożylem mu sterownik i wentylator, bo były możliwości. Trochę dymku na początku rozpalania.... Wiadomo, że trzeba wyczyścić piec do zera po 36 godzinach, ale ogólnie nie ma dramatu. Można się do wszystkiego przyzwyczaić. Pozdrawiam.
  • Poziom 23  
    @BANANvanDYK napisał:
    Cytat:
    Jeśli to kocioł górnego spalania, to ważne jest podawanie powietrza wtórnego, czyli z góry przez klapę zasypową na palenisko.

    U nas w rodzinie nie ma kotła górnego spalania, lecz typowy, "prywaciarski", uniwersalny kocioł z klapą wsypu paliwa na samej górze i z miarkownikiem ciągu sterującym klapką w drzwiczkach, które zarazem zamykają dostęp do "wodnych rusztów" i popielnika. W dwóch ściankach bocznych tego kotła są naprzeciwko siebie umieszczone dwa otwory, bez możliwości ich regulacji. Doprowadzanie powietrza wtórnego w zasadzie jest w tym kotle niepotrzebne. Aby je czasami doprowadzić - to minimalnie uchyla się klapę górną, gdyż nie ma na niej okienka do regulacji powietrza wtórnego (robi się to przez podłożenie pod nią jakiegoś małego patyczka "śmiecia"). Zatem w tym miejscu chciałbym Ciebie jako fachowca zapytać, czy takie postępowanie jest normalne i racjonalnie(ekonomicznie) uzasadnione ?

    @BANANvanDYK napisał:
    Cytat:
    Tylko żebyś nie miał zrobionej instalacji w ten sposób, że całkowicie odetniesz jeden z kotłów (zakręcony powrót i zasilanie), bo to jest niezgodne z normami, a skutkiem może być wybuch kotła!

    U nas w 99% procentach korzysta się z kotła opalanego węglem, a wtedy kocioł opalany gazem (Vaillant) ma całkowicie zamknięty dostęp do instalacji CO (czyli wtedy są zamknięte dwa zawory kulowe - dopływ i odpływ).
    Natomiast kocioł na węgiel nie ma zaworu kulowego na odpływie, lecz tylko taki zawór "gruszka" w którego obudowie mieści się pływak w kształcie kuli, gdzie woda może przepływać tylko w jednym kierunku tj. od pieca do instalacji CO, a odwrotnie już nie. Na dolocie tego ww. zaworu "gruszki", jak również jego wylocie - jest za pomocą nieco cieńszych rurek bocznikowo zamontowana pompa wody i na rurkach tych nie ma już zaworów. Zatem tylko na dopływie do kotła jest zawór kulowy (jest on podobny do tych dwóch zaworów, które odcinają Vaillanta od instalacji CO).
    Czy w tak skonstruowanej instalacji - rzeczywiście istnieje jakieś ryzyko wybuchu kotła ?

    Po tym moim, powyższym opisie tej całej "infrastruktury" instalacji CO, gdzie, jak wiadomo, możliwość korzystania z węgla i gazu - mam jeszcze takie zapytania do fachowców z Elektroda.pl:
    1) Czy możliwe jest jednoczesne tzn. w jednym czasie korzystanie z tych dwóch kotłów opalanych węglem i gazem ?
    To pytanie uzasadniam tym, że kiedy np. w nocy (nad ranem) kocioł węglowy bez ponownego załadunku zacznie powoli wygasać - to nie byłoby potrzeby wstawania z łóżka, aby ten załadunek uzupełnić, gdyż ciągle włączony piec gazowy utrzymywałby temperaturę w kaloryferach.
    2) Czy poza zamknięciem zaworu na dopływie kotła węglowego, da się jeszcze coś prostego i niedrogo zrobić, aby w przypadku zupełnego jego wygaśnięcia - nie stawał się on automatycznie dodatkowym kaloryferem dla kotła gazowego ?
    Jeżeli będzie się mocno spało, a w nocy piec węglowy wygaśnie - to zawór na jego dopływie nie zostanie zamknięty, a wtedy kocioł węglowy zamieni się w dodatkowy kaloryfer dla ciągle włączonego kotła gazowego i będzie marnował ciepło, które nie tylko niepotrzebnie będzie ogrzewało piwnicę, lecz przede wszystkim będzie uciekało przez komin.
    3) Jeżeli na dopływie kotła węglowego zawór kulowy będzie zamknięty (który jak wiadomo jest tylko jednym i jedynym zaworem dla tego pieca) - to czy ciepło wytwarzane przez kocioł gazowy będzie w tym czasie uciekało z instalacji CO np. przez obieg (system) pompy wody wygasłego już kotła węglowego, gdzie oprócz tej wyżej opisanej "gruszki" nie ma już żadnych innych zaworów ?
  • Poziom 38  
    Kanały powietrzne w narożnikach czy gdzieś na bocznych ściankach paleniska to trochę pic na wodę, jeden z argumentów przedstawiany przez producentów dlaczego ich kocioł jest lepszy...
    Po drugie to co masz nad kotłem stałopalnym to tzw. obejście pompowe, co by instalacja mogła pracować na grawitacji w przypadku braku zasilania pompki. Trochę to dziwne, ale pompa zwykle powinna mieć dwa zawory (do łatwiejszej wymiany) oraz filtr. Montaż obejścia pompowego implikuje zgodność z normami dla rury bezpieczeństwa lub rury wzbiorczo-bezpieczeństwa (zakaz stosowana zaworów i dławienia przepływu).
    Co do kotła gazowego, powinien on zostać włączony z obiegiem kotła stałopalnego poprzez wymiennik ciepła. Co do tej kwestii powinni się wypowiedzieć specjaliści, gdyż trzeba spełnić kilka warunków. Gazowy może pracować w układzie zamkniętym, stałopalny w otwartym i instalacja musi umożliwić pracę instalacji na grawitacji w przypadku braku prądu.
  • Poziom 23  
    BANANvanDYK napisał:
    Cytat:
    Co do kotła gazowego, powinien on zostać włączony z obiegiem kotła stałopalnego poprzez wymiennik ciepła. Co do tej kwestii powinni się wypowiedzieć specjaliści, gdyż trzeba spełnić kilka warunków.

    Zatem bardzo dziękuję za Twoje dość pomocne wskazówki. Rozumiem, że w dalszych kwestiach powinni wypowiedzieć się specjaliści - dlatego pozostaje mi założyć nowy temat.
    Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią zamykam już dalszą dyskusję na tym forum.