Witam, parę dni temu babcia zostawiła mi kluczę abym za 3 tygodnie pojechał do niej podlać kwiatki bo musiała jechać 200 km do szpitala odwiedzić dziadka bo miał operację i tam została w wynajętym mieszkaniu. Jak kazała 3 tygodnie pojechałem do bloku i otwarłem drzwi, a tutaj cała kuchnia pływa i smród taki, że w masce chodziłem.
Babcia gdy wyjeżdżała wyłączyła trójnik z kontaktu, ale nie pomyślała, że do tego jest podpięta lodówka też prócz mikrofali i czajnika.
Lodówka i zamrażarka się roztopiła i wszystko wypłynęło na podłogę wraz z zawartością. Smród wszedł w uszczelki. Pewnie po takim czasie był jad kiełbasiany i moje pytanie jest teraz takie :
Lodówka jest do wymiany i całkowitej utylizacji gdzieś w jakimś punkcie czy np. można wymienić uszczelki i dokładnie wymyć jakimiś płynami itp czy tylko zostaje kupić nową lodówkę ?
Babcia gdy wyjeżdżała wyłączyła trójnik z kontaktu, ale nie pomyślała, że do tego jest podpięta lodówka też prócz mikrofali i czajnika.
Lodówka i zamrażarka się roztopiła i wszystko wypłynęło na podłogę wraz z zawartością. Smród wszedł w uszczelki. Pewnie po takim czasie był jad kiełbasiany i moje pytanie jest teraz takie :
Lodówka jest do wymiany i całkowitej utylizacji gdzieś w jakimś punkcie czy np. można wymienić uszczelki i dokładnie wymyć jakimiś płynami itp czy tylko zostaje kupić nową lodówkę ?