Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Czy magnes neodymowy położony na liczniku prądu może uszkodzić licznik sąsiadów?

23 Paź 2015 19:56 3789 15
  • Poziom 2  
    Sprawa prezentuje się następująco:
    Zostaliśmy wrobieni w nielegalny pobór energii elektrycznej. Od 2 lat bijemy się w sądzie z zakładem energetycznym w tej sprawie. Próbujemy już naprawdę wszystkiego, by móc sobie jakoś z tym poradzić, także stąd moje prawdopodobnie niezbyt mądre pytanie.
    Mieszkamy w bloku, gdzie liczniki prądu znajdują się parami w szafeczkach na korytarzu. Nasi sąsiedzi to rodzina skrajnie patologiczna, także podejrzewamy, że mogli uszkodzić nasz licznik, wpływając magnesem na swój (znajdujący się kilkadziesiąt centymetrów wyżej). Czy taki scenariusz mógł mieć miejsce? Czy jest to sytuacja możliwa? Kompletnie nie znamy się na magnesach neodymowych, a w zasadzie to na żadnych magnesach, więc jego parametry nie mają znaczenia w moim pytaniu.

    Dziękuję z góry za każdą odpowiedź.
    Darmowe szkolenie: Ethernet w przemyśle dziś i jutro. Zarejestruj się za darmo.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Może po prostu wam ten magnes kilka razy przyłożyli do licznika?
  • Poziom 2  
    Być może i przyłożyli magnes parę razy do naszego licznika, ale wertowaliśmy ten temat już wiele razy i po prostu chcemy znać odpowiedź na kolejne domniemania (czyli pytanie z tematu).
    Co do miejsca zamontowania licznika, czyli na korytarzu- od 2 lat między innymi tym argumentem próbujemy się wybronić, ale jak widać sądy w Polsce mają za nic prawa konsumentów i są głuche na nasze słowa.
    W każdym razie, dziękuję za odpowiedzi. Mam nadzieję, że dostanę jeszcze odpowiedź na pytanie zawarte w temacie.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Rzecznik praw konsumenta. Odwiedź, dowiedz się, co możesz zrobić. Na pewno ma dyżury w którymś urzędzie.
  • Poziom 39  
    Osobiście bym się upierał w sądzie że licznik znajduje się w miejscu ogólnie dostępnym i nie jest w żaden sposób zabezpieczony, a zdaje się że licznik jest własnością dostawcy prądu i to on powinien zabezpieczyć licznik co innego gdy licznik jest w mieszkaniu to sprawa jest oczywista ale znamy życie i jest inaczej bo której firmie chciało by się to robić, zawsze znajdzie się jakiś f***er na którym można się wozić i wiele spraw które się toczą w sadach świadczą o tym.
  • Poziom 33  
    A co z licznikiem sąsiadów, też jest uszkodzony?
  • Poziom 24  
    Witam. Autora tematu trzeba by było zapytać jakiego typu to licznik? Bo tu rodzi się problem. Pozdrawiam.
  • Specjalista Sieci, Internet
    A tak z ciekawości zapytam - Wasz licznik poddany ekspertyzie - co ustalono?.

    AnonimowyObywatel napisał:
    sądy w Polsce mają za nic prawa konsumentów i są głuche na nasze słowa.

    Ale co do tego mają prawa konsumentów w cywilnym postepowaniem przeciwko Wam - Wasze interesy nie zostały naruszone.
    niewolno2 napisał:
    Osobiście bym się upierał w sądzie że licznik znajduje się w miejscu ogólnie dostępnym i nie jest w żaden sposób zabezpieczony

    A więc i każdy ma do niego dostęp - czyż nie? - autor wątku też....
    niewolno2 napisał:
    zdaje się że licznik jest własnością dostawcy prądu i to on powinien zabezpieczyć licznik

    Najpierw musiałbyś udowodnić, że skrzynka NIE była prawidłowo zabezpieczona, potem, że nastąpiło do niej włamanie - jeśli użytkownik końcowy ma klucz do tej szafki - to sam rozumiesz, że i autor jest w kręgu podejrzanych.

    Nie jestem przeciwko autorowi - tylko, że wiele spraw (może i nie słusznie) wskazuje (nie mam tutaj wiedzy, czy to stan faktyczny) na jego ingerencję - wiem, że to brzmi absurdalnie, ale takie jest prawo i nikt absolutnie nie kiwnie palcem w tej sprawie, nie będzie robił śledztwa, dochodzenia "za państwowe pieniądze" czy autor jest niewinny czy nie.

    Ktoś za ten prąd musi "beknąć" - a, że patologia nie zapłaci, to ktoś musi...
    Wszystko robicie za WASZĄ kasę - ekspertyzy z dwie niezależne musicie opłacić, sama energetyka też powinna poddać licznik sprawdzeniu i ekspertyzie - i Wam przedstawić wyniki - można żądać kolejnych ekspertyz, tylko, że za wszystkie już WY płacicie.

    Przykład
    Złodziej ukradł rower mojemu koledze, kolega złapał złodzieja, dostarczył policji i...., to ON! został oskarżony, bo (ponoć) podczas zatrzymania złodzieja pobił (tak zeznał złodziej) - złodziejowi nic nie zrobiono, a on ledwo się z tego wywinął - nikt nie robił dochodzenia, śledztwa, ślepo uwierzono złodziejowi, że poszkodowany go pobił - teraz Autorze rozumiesz, w jakim kraju żyjemy.
  • Poziom 17  
    KOCUREK1970 napisał:
    Najpierw musiałbyś udowodnić, że skrzynka NIE była prawidłowo zabezpieczona, potem, że nastąpiło do niej włamanie - jeśli użytkownik końcowy ma klucz do tej szafki - to sam rozumiesz, że i autor jest w kręgu podejrzanych.

    Podejrzewam, że jak w wielu budynkach z lat minionych, liczniki są zamykane na rodzaj klamki bez klamki. Poza tym często jest tak, że jedna szafka jest dla kilku liczników. Tu nie potrzeba żadnego włamania.
    Co do sądów, to w takich przypadkach stosują domniemanie winy konsumenta i żądają tak jak kolega udowodnienia własnej niewinności.
  • Poziom 14  
    Witam
    Bardzo rozległy temat dotyczący tego i podobnego typu problemu jest tutaj:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=15094182#15094182
    Myślę, że jest tam nieco pomocnych informacji.
    Co do konkretnego zapytania
    Autor wg prawa energetycznego zobowiązany jest do dbania i zabezpieczenia przed uszkodzeniem spornego układu, w tym jednak przypadku nie ma możliwości do zabezpieczenia układu w sposób uniemożliwiający ingerencję osób trzecich za których działanie nie może ponosić odpowiedzialności - tak w skrócie.
    Powodzenia
  • Poziom 27  
    Witam
    Jeszcze pozostaje sprawa kto jest administratorem budynku. To jego instalacja i on powinien to w odpowiedni sposób zabezpieczyć. Co do stwierdzenia ,że licznik jest własnością ZE i co z tego jak wisi w instalacji obcej tak jak wcześniej napisałem. Jakie przełożenie ma ZE do tego. Teraz trzeba żądać wyjaśnienia od administratora dlaczego nie zabezpieczył w dostateczny sposób układu pomiarowego w swojej instalacji. Oczywiście chodzi o licznik indukcyjny. Jak pole magnesu było dostatecznie silne liczniki blisko siebie to mogło objąć też licznik uczciwego klienta i wpłynąć na błąd licznika.
    Ale nadal mnie ciekawi wynik badania laboratoryjnego , które kolega powinien dostać.
    Pozdrawiam.
  • Poziom 14  
    Z doświadczenia wiem, że nic nie da szukanie/zrzucanie winy u/na innych osób/stron.
    W umowie jest napisane czarno na białym, że odbiorca jest odpowiedzialny za zabezpieczenie układu pomiarowego i tego nikt nie podważy.
    Warunek ten nie może zostać spełniony jeżeli układ znajduje się poza lokalem odbiorcy, gdyż do układu mogą mieć dostęp osoby trzecie za które odbiorca nie ponosi odpowiedzialności i nie ma tu żadnego znaczenia kto jest administratorem, czy i jak zabezpieczył, czy ktoś przykładał neodym do licznika obok.
    A co do wyjaśnienia "od administratora dlaczego nie zabezpieczył w dostateczny sposób układu pomiarowego w swojej instalacji" - odpowiem jako potencjalny administrator - zabezpieczyłem, ale ktoś uszkodził to zabezpieczenie.
  • Poziom 14  
    Normalnie to bym napisał żeby Kolega przestał strugać wariata i zapłacił za prąd który ukradł. Jeszcze jakiś rok temu. Ale dwa lub trzy miesiące temu miał miejsce na osiedlu pewien incydent. Okazało się że działanie magnesem wykazały wszystkie liczniki w bloku. Nie wiem czy uszkodzone czy zgłosiły taką manipulację, fakt że PGE nie udało się wszystkim wlepić kary. Podstawą obrony również było to że wszystkie liczniki były zainstalowane na klatce a nie w mieszkaniach.
  • Specjalista Sieci, Internet
    msgow napisał:
    Teraz trzeba żądać wyjaśnienia od administratora dlaczego nie zabezpieczył w dostateczny sposób układu pomiarowego w swojej instalacji.

    Proszę mi wskazać dokładny przepis, który określa ramy, sposób, zakres takiego zabezpieczenia licznika? - czyli jak, czym, w jaki sposób mam go (się) zabezpieczyć.
    Jacek1l napisał:
    W umowie jest napisane czarno na białym, że odbiorca jest odpowiedzialny za zabezpieczenie układu pomiarowego i tego nikt nie podważy.
    Warunek ten nie może zostać spełniony jeżeli układ znajduje się poza lokalem odbiorcy, gdyż do układu mogą mieć dostęp osoby trzecie za które odbiorca nie ponosi odpowiedzialności i nie ma tu żadnego znaczenia kto jest administratorem, czy i jak zabezpieczył, czy ktoś przykładał neodym do licznika obok.

    Skoro klient nie może z przyczyn technicznych odpowiednio zabezpieczyć licznika (umieszczenia licznika we wspólnej szafce) - czyli ktoś uniemożliwia mi zabezpieczenie licznika, ale w razie "W", to ja, jako klient jestem za to winny - to jakim prawem mam być za to odpowiedzialny? - HALO, Ziemia do Marsjan - czy w Polsce są rozumni ludzie?...

    To co zapisano w prawie energetycznym, i to co zawierają nasze umowy z dostarczycielami prądu to KPINA z klienta - klient nie jest niczym i nigdzie chroniony.

    Skoro i tak za wszystko winny jest klient, to po co w ogóle jakiekolwiek szafki - przykręcić licznik do ściany na 2 śrubki i tyle.

    Polska to naprawdę dziwny kraj - kraj w którym każdy w każdej chwili może być posądzony o cokolwiek i zostaje (już z góry) uznany za winnego, i nikt kompletnie nie jest zainteresowany, by niewinność danej osoby udowodnić - dlaczego - KASA za wszystko (adwokat, ekspertyzy, czas procesu - bulisz za wszystko).

    Na końcu się okaże, że "koszt" sądownych zabaw to 20 tyś zł, a za prąd musisz i tak zapłacić - i wcale bym się nie zdziwił, jakby za czas procesu od tego prądu energetyka naliczała karne odsetki - za prąd 3 tyś zł, odsetki 2 tyś zł - razem 5 tyś zł.

    Przykre jest to, że tak naprawdę może to spotkać każdego z nas...
  • Poziom 14  
    KOCUREK1970 napisał:
    Polska to naprawdę dziwny kraj - kraj w którym każdy w każdej chwili może być posądzony o cokolwiek i zostaje (już z góry) uznany za winnego,


    Złodziejskie państwo samo stawia za pewnik że zamieszkują w nim złodzieje. Ale to co Napisałeś to tylko połowa prawdy, skala oszustw na prądzie jest bardzo duża. W czasach PRL trzeba było kombinować (choć akurat nie na prądzie) i rządy to pamiętają. Nadal jest dużo kombinatorów.