Witam,
Mam olbrzymi problem z płytą ceramiczną Amica. W zasadzie działa dobrze, ale raz na jakiś czas powoduje "solidne" zwarcie w instalacji, które powoduje wyłączenie zabezpieczenia nadprądowego najczęściej aż w trzech miejscach - bezpiecznik płyty, bezpiecznik główny w szafce elektrycznej i bezpiecznik główny w szafce na zewnątrz domu. Dzieje się tak nawet, gdy żadne pole grzewcze nie jest włączone, stąd obecnie bezpiecznik płyty jest wyłączony gdy jej nie używamy.
Często po włączeniu bezpiecznika, pierwsze "wyskoczenie" bezpieczników ma miejsce tuż po chwili. Ponowne włączenie pozwala popracować jakiś czas - bardzo różnej długości.
Rozebrałem płytę i bardzo dokładnie przyjrzałem się przewodom elektrycznym, połączeniom i płytce drukowanej z przekaźnikami. Nie widać nigdzie żadnych śladów zwarcia, czy przypaleń - a przecież zwarcie, które potrafi zapalić łuk elektryczny w bezpieczniku (zaobserwowane naocznie), zostawiłoby wyraźny ślad.
Myślałem jeszcze, że może być jakiś problem z przewodem doprowadzającym zasilanie do płyty, ale odłączenie płyty powoduje, że problem nie występuje - więc to nie to.
Mam jeszcze taki pomysł, aby zamienić trójfazowy zespolony bezpiecznik płyty, na 3 niezależne pojedyncze. Pozwoli mi to zaobserwować, na której fazie problem występuje. Ale to jest dość kłopotliwa ingerencja w szafę elektryczną i zostawiam to jako ostateczność.
Być może ktoś z Was spotkał się już z takim problemem? Ja nie mam już pomysłu - od strony "wysokonapięciowej" konstrukcja tej płyty jest banalnie prosta - wszystko sterowane jest przekaźnikami.

Mam olbrzymi problem z płytą ceramiczną Amica. W zasadzie działa dobrze, ale raz na jakiś czas powoduje "solidne" zwarcie w instalacji, które powoduje wyłączenie zabezpieczenia nadprądowego najczęściej aż w trzech miejscach - bezpiecznik płyty, bezpiecznik główny w szafce elektrycznej i bezpiecznik główny w szafce na zewnątrz domu. Dzieje się tak nawet, gdy żadne pole grzewcze nie jest włączone, stąd obecnie bezpiecznik płyty jest wyłączony gdy jej nie używamy.
Często po włączeniu bezpiecznika, pierwsze "wyskoczenie" bezpieczników ma miejsce tuż po chwili. Ponowne włączenie pozwala popracować jakiś czas - bardzo różnej długości.
Rozebrałem płytę i bardzo dokładnie przyjrzałem się przewodom elektrycznym, połączeniom i płytce drukowanej z przekaźnikami. Nie widać nigdzie żadnych śladów zwarcia, czy przypaleń - a przecież zwarcie, które potrafi zapalić łuk elektryczny w bezpieczniku (zaobserwowane naocznie), zostawiłoby wyraźny ślad.
Myślałem jeszcze, że może być jakiś problem z przewodem doprowadzającym zasilanie do płyty, ale odłączenie płyty powoduje, że problem nie występuje - więc to nie to.
Mam jeszcze taki pomysł, aby zamienić trójfazowy zespolony bezpiecznik płyty, na 3 niezależne pojedyncze. Pozwoli mi to zaobserwować, na której fazie problem występuje. Ale to jest dość kłopotliwa ingerencja w szafę elektryczną i zostawiam to jako ostateczność.
Być może ktoś z Was spotkał się już z takim problemem? Ja nie mam już pomysłu - od strony "wysokonapięciowej" konstrukcja tej płyty jest banalnie prosta - wszystko sterowane jest przekaźnikami.
