Wklejam wiadomość otrzymaną od wieloletniego posiadacza E36 compact. Podesłał mi to kiedy zastanawiałem się nad jakimś tanim dupowozem (skończyło się Toyotą Celicą VII, za dwa razy większe pieniądze niż planowałem).
Cytat: Miałem kompakta 323ti - to taki pocieszny popierdalacz z M52B25, czyli 2.5 litra R6 na pojedynczym vanosie, 170KM i 245NM przy 4K RPM, 7.8s. do 100.
Wady:
1. zrobili tego 15128 egzemplarzy, z czego przeżyło do dziś pewnie 20%. Niełatwo kupić w dobrym stanie.
2. auto ma dużo części dedykowanych tylko do tego modelu, co w połączeniu z pkt.1 czyni rynek części używanych nieistniejącym.
- podwójny wydech z zaworkiem motylkowym na jednej rurce, który otwiera się przy 3000K - współpracuje z vanosem i odpowiada za lepszy moment przy niższych obrotach. Cena w ASO - 3K, eberspacher, czyli to samo bez logo BMW - 2K. Zamienniki bez motylka i dwukomorowego tłumika końcowego są niefajne. Jakkolwiek 323ti w sedanie miało zupełnie inny wydech, bez motylka i z pojedynczą końcówką.
- Albo dyfer - duża głowa jak w niektórych E30 i E34, ale inne flansze i inny dekiel. Oryginał 5K+, skompletowanie używanego graniczy z cudem. Regeneracja od 1K.
- Półośki - nie pasują od niczego. 1.2K po rabatach za sztukę, zamienników brak.
Szczerze - jeździło mi się tym świetnie, ale z powyższych względów 323ti już bym nie kupił - chyba, że przypadkiem zgarnę kiedyś potrójną kumulację w totku. Przywracanie tego do stanu fabrycznego kosztowało masę czasu i pieniędzy.
Jeżeli chcesz auto po prostu do jeżdżenia, to kompakt:
316 z nieśmiertelnym M43B16 - nie jedzie (103 -105KM) i pali jak 323ti - ale silnik jest niezniszczalny, tani i prosty w serwisowaniu i najgorsze, co może go spotkać to uszczelka pod głowicą pomiędzy 2 a 3 cylindrem bodajże. Ale że to 8V, do zrobienia relatywnie tanio. 85% typowych części w zamiennikach dostępnych w każdej biedronce, ceny oryginalnych nawet nie zabijają.
318ti, czyli M42B18 bądź później M44B18 - R4, silnik o charakterystyce raczej zbliżonej do japończyków, wysokoobrotowy. ~150KM, 180NM. Była wersja z M-pakiem, która miała fabryczną szperę na małej głowie z przełożeniem 4.44. Próbowałem go trafić, nie udało się w przyzwoitym stanie. Ciężko je trafić, bo to jedno z ulubionych aut na tor - silnik jest lżejszy, niż R6, a jedzie przyzwoicie.
Było jeszcze w ostatnich latach produkcji takie dziwa, jak 316i z silnikiem M43B19tu, niby silnik unowocześniony, moc ta sama, ale przy niższych obrotach, ale jakoś nie miał dobrej opinii i szybko zniknął. Jeździł jeszcze na początku w E46 jako 318ci bodajże. Bardzo rzadko go widuję.
Jeżeli chodzi o swap, jest tak samo, tylko trzeba brać pod uwagę tył - compact nie ma wielowahacza, tylko belkę, i nie ma wózka na dyfer, tylko dyfer jest podwieszony do belki na jednym uchu z łożyskiem gumowym - ucho jest częścią dekla dyfra, więc w razie swapa i wymiany dyfra musisz mieć taki, do którego pasuje dekiel od E30/E36 compact.
Typowe punkty korozji - błotniki, jak zwykle - zamienniki są, ale nie polecam, średnio pasują i wytrzymują 2 lata. Oryginały około 800zł, używek jest pełno - przód jest identyczny dla wszystkich E36 oprócz coupe. Tylna klapa na dole, drzwi na dole i progi. Ale jeżeli auto nie było jakoś mocno bite, to rdza nie jest problemem nawet w 20-letnich autach.
Taki śmieszny myk jest w przypadku aut z szyberdachem - szyberdach nie jest by design szczelny, pod klapą wewnatrz dachu są rynienki, z których woda odprowadzana jest czterema rurkami - dwie idą w słupach A, dwie w słupach C. Odprowadzenie wody z przednich rurek jest do progów (nie wiem, kto to wymyślił), a z progów woda ścieka takimi otworami, które zaślepione są dwoma wielkimi korkami, znanymi jako 'podpora podnośnika', bo na nie typowo zakłada się łapy podnośników. Jeżeli odpływy w tych korkach są zapchane błotem (a zapychają się często), to nie dość, że progi rdzewieją od środka, to jeszcze woda z nich potrafi wlewać się do kabiny pod nogi kierowcy i rdzewieje też podłoga. Więc w przypadku auta z szyberdachem trzeba dokładnie obejrzeć podłogę i progi.
W przypadku aut, które jeździły na sportowym zawieszeniu (a E36 tak mają, że często na takim jeżdżą) trzeba dokładnie obejrzeć mocowania amortyzatorów na kielichach, bo kielichy lubią odkształcać się i pękać. Dotyczy wszystkich E36, zwłaszcza z R6. Ja zakładałem podkładki od zawieszenia M3, bo kielichy miałem odkształcone tak, że auto opadło o 1cm i rozjechała się geometria.
Typowe usterki - w zasadzie brak.
Mocniejsze auta mają zazwyczaj wytłuczone dyfry i półosie. Tuleje przednich wahaczy - lecą nagminnie, bo nikt już nie robi przyzwoitych części. Lemfrodery wytrzymują max dwa lata. Kupiłem poliuretanowe.
Kompakt - tylna belka jest na dwóch wielkich tulejach. Tuleje są tanie (również założyłem poliuretany), tylko trzeba znaleźć kogoś, kto je umie wymienić bez demontażu belki. Da się i nie jest to trudne, jak się wie jak i ma narzędzia. Ze ściąganiem belki to masakryczna robota.
Hamulec ręczny - BMW ma system ATE, czyli tarczo-bębny z tyłu. Szczęki ręcznego wchodzą w część bębnową i zamontowane są na tarczach kotwicznych za piastą. Prawie zawsze są pordzewiałe tak, że mocowania szczęk wypadają i nie dość, że nie ma ręcznego, to jeszcze szczęki trą. Nowe tarcze 100zł w ASO, ale żeby je wymienić, trzeba ściągać piastę, co w 99% powoduje uszkodzenie łożyska koła. Dobre łożysko 250zł.
Auta nie są młode, więc często już padają czujniki wału korbowego i wałka rozrządu. Albo masz fuksa i tani zamiennik za 80zł będzie działał długo i dogada się z kompem, albo czeka Cię szukanie używki. Lub wizyta w ASO - cena czujnika 300-700zł w zależności od silnika.
Silniki R6, za wyjątkiem starszych B50B20 mają koła dwumasowe. Jak żyje, błogosławieństwo. Jak się kończy, to strach się bać, bo niby dwumasa LUK/TRW kosztuje 1200zł, ale nigdy nie wiadomo, czy rozsypie się po 7K czy po 70K. Zamienniki valeo bez dwumasy - znam jednego, któremu pękł wał dwa tygodnie po założeniu. Na pewno wszystkie poduszki, przegub wału, dyfer i półosie muszą być w dobrym stanie, każdy luz i każda niesprawna poduszka będą powodowały, że drgania i szarpnięcia będą waliły w wał korbowy.
Silniki M52 były jednymi z pierwszych z aluminiowym blokiem - po porsche bodajże. Większość z nich miała cylindry pokryte nicasilem - jeżeli silnik jeździł w kraju, gdzie były liberalne normy dotyczące zawartości siarki w benzynie, to są duże szanse, że silnik nie ma już właściwej kompresji z powodu korozji nikasilu wywołanej siarką. W stanach spowodowało to montowanie silników M52 z tulejami stalowymi zamiast nicasilu, ale takie silniki rzadko trafiają się w europie. Ale jako że większość R6 w E36 jest z reichu, to raczej nie miały takiego problemu. O ile dobrze kojarzę, w czasach, gdy w PL oferowane było E36, kompaktów 323ti sprzedano bodajże 8 sztuk ;]
Do taniego toczenia się szukałbym compacta 316 lub 318ti. Do weselszego jeżdżenia szukałbym czegoś z M52B25 albo M52B28 lub M50B25 (ale to auta 1995 i starsze lub swapy). Problem jest taki, że nadwozia coupe bym nie kupił, choć jest ładne - bo każdy chce coupe i jeżdżą tym małe wieśniaki. Sedan jest niezbyt piękny, a touring z tyłu wygląda jak golf 3.