Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wielopoziomowy czujnik pływakowy

Marian B 07 Gru 2015 01:22 15582 31
  • Wielopoziomowy czujnik pływakowy

    W moim samochodzie jest zamontowany "Wskażnik ilości płynu do spryskiwaczy szyb samochodowych" opisany tu:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2876525#2876525

    Wskażnik był zamontowany w 2004 roku z czujnikiem wielopoziomowym w postaci elektrod z węglowymi końcówkami zanurzonymi w płynie. Taki czujnik sprawował się dobrze, elektrody nie zużywały się przez te ponad 10 lat, ale trzeba było okresowo, mniej więcej co 2 lata czyścić elektrodę masy, bo odkładał się na niej biały osad, który jest izolatorem.
    Dlatego zmieniłem ten czujnik na wielopoziomowy czujnik pływakowy z wykorzystaniem kontaktronów.
    Po dokładnym "przemyśleniu" szczegółów konstrukcyjnych okazało się, że konstrukcja takiego czujnika jest bardzo prosta, a sama budowa banalna.
    Ponadto można go wykorzystać bezpośrednio do sterowania linijką diodową, bez dodatkowej elektroniki, potrzebne są jedynie rezystory ograniczające prąd diod LED. U mnie jednak pozostał stary układ, nie było sensu go przerabiać.

    Wszystko jest dokładnie widoczne na rysunku złożeniowym oraz na fotografiach.
    Taki wielopoziomowy czujnik zawsze musi być "robiony na miarę" do konkretnego zbiornika. Nie da się kupić gotowego rozwiązania.

    Zastosowane są gotowe pływaki z magnesem pierścieniowym, pochodzące z pojedynczych czujników typu CAT/020. Gdy pływak zamontowany na rurce swobodnie pływa, magnes pierścieniowy (7) gdy jest na górze, znajduje się dokładnie na poziomie wody (płynu). Gdy pływak zamontowany odwrotnie, magnes znajduje się 10 mm pod powierzchnią wody. Można to wykorzystać przy ustalaniu mierzonych poziomów.
    W opisywanym czujniku wszystkie magnesy są na górze.

    Gdy pierścieniowy magnes (7) pływaka znajduje się na środku bańki kontaktronu, styki są zwarte. Przesunięcie pierścienia magnesu o około 5 mm w górę lub w dół powoduje rozwarcie styków kontaktronu.

    Mosiężna, niklowana rurka (3) o zewnętrznej średnicy 8 mm i odpowiedniej długości pochodzi z teleskopowej anteny. Górny koniec rurki osadzony w gumowym korku (2). Jest to korek "winiarski" o wymiarach podanych na rysunku. Do nabycia w sklepach z artykułami gospodarstwa domowego.
    Dolny koniec rurki należy szczelnie zamknąć przez wlutowanie do środka krążka z blaszki.

    Na dolnym końcu rurki znajduje się stabilizator położenia (11). Jest to pierścień o szerokości około 15 mm ucięty z igielitowego wężyka o wewnętrznej średnicy 7,5 mm i grubości ścianki 1,5 mm. Stabilizator opiera się o dno zbiornika po wciśnięciu korka i rurki. Z tego samego wężyka są odcięte pierścienie ograniczników położenia pływaka, górny (5), dolny (8).
    Przed przesuwaniem się pierścienia stabilizatora (11) przy naciskaniu na korek i rurkę zabezpiecza kołek (12) wykonany z drutu miedzianego o średnicy 1,5 mm.

    Do wnętrza rurki jest włożony miedziany drut montażowy (4) o średnicy 1,5 mm. Górny koniec drutu przylutowany do zewnętrznej strony opaski zaciskowej (1), dolny koniec opiera się o dno rurki.
    Na odpowiednich dobranych/wyliczonych/wymierzonych wysokościach są umieszczone znaczniki poziomów (9). Są to kawałeczki ciasnej rurki izolacyjnej.
    Po ustaleniu znaczników na odpowiednich wysokościach należy do drutu przylutować jednym końcem kontaktrony w ten sposób, aby środek bańki kontaktronu znalazł się dokładnie naprzeciw znacznika. Do drugich końców kontaktronów przylutować przewody. Nie ma potrzeby skracania końcówek kontaktronów.

    Taki montaż kontaktronów pozwala po zluzowaniu opaski (1) wyjąć "wkład" z wnętrza rurki bez konieczności jej demontażu ze zbiornika. Aby przewody od kontaktronów się nie myliły, należy oznaczyć numerami poziomów odpowiednią ilością kropek farby lub lepiej - odpowiednią ilością małych kawałeczków rurki izolacyjnej.

    Kontaktrony już są zamontowane na odpowiednich wysokościach, teraz trzeba dokonać ustawienia pływaków względem kontaktronów.
    Można to zrobić "na stole" z wykorzystaniem omomierza, ale wygodniej jest skorzystać z żaróweczki i bateryjki lub diody LED z rezystorem i bateryjki.
    Ja skorzystałem z latarki na płaską baterię, podłączając się kolejnymi kontaktronami do wyłącznika latarki.

    Po zamontowaniu "wkładu" z kontaktonami do rurki należy zacisnąć opaskę i podłączyć się kontaktronem do wyłącznika latarki. Przesuwając pływak (zapala się żaróweczka), należy wyczuć, gdzie jest środek kontaktronu i w tym miejscu zablokować od góry pływak przesuwając górny ogranicznik (5). Po przesunięciu pływaka około 5 mm w dół żaróweczka powinna zgasnąć. Dolne położenie pływaka należy zablokować dolnym ogranicznikiem (8) w ten sposób, aby pływak dla pewności działania miał możliwość poruszania się w zakresie około 10 mm.
    Czynności te powtórzyć z każdym pływakiem i czujnik gotowy do użytku.

    Ozdobna nakładka (13) oprócz funkcji estetycznej zabezpiecza przed przypadkowym dostaniem się płynu do wnętrza rurki w czasie jego uzupełniania.

    Mam nadzieję, że to opracowanie przyda się też i do dużych zbiorników typu cysterna, szambo, itp., oczywiście po zastosowaniu bardziej "wytrzymałych" komponentów.
    .

    Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy Wielopoziomowy czujnik pływakowy

    Fajne! Ranking DIY
    Potrafisz napisać podobny artykuł? Wyślij do mnie a otrzymasz kartę SD 64GB.
    O autorze
    Marian B
    Poziom 35  
    Offline 
    Specjalizuje się w: naprawa rtv
    Marian B napisał 2736 postów o ocenie 648, pomógł 281 razy. Mieszka w mieście Szczecinek. Jest z nami od 2006 roku.
  • #2
    george2002

    Poziom 20  
    Gratuluję wytrwałości ;) przyznam że na jednym takim czujniku bym zrobił żeby wiedzieć już przy minimum że będzie brakować za chwilę płynu, może lepiej takim tematem się zainteresować - ultradźwiękowy pomiar :) ? na pewno dokładny pomiar z litrami jak np tutaj :)


    Pozdrawiam
    George2002
  • #3
    zgierzman
    Poziom 24  
    Gdyby zastosować jeden pływak przesuwający się po całej długości rurki, można byłoby napchać kontaktronów "do pełna". Rozdzielczość pomiarów by wzrosła, tyle, że linijka diodowa nie świeciłaby cała a tylko jedna jej dioda (ewentualnie dwie). Aby nie było sytuacji, że nie świeci nic, pola działania kontaktronów musiałyby się nakładać.

    Tym niemniej to chyba jest przerost formy nad treścią, i informacja, że płynu jest już niedużo (taka kontrolka rezerwy) jest według mnie wystarczająca.
  • #4
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #5
    Marian B
    Poziom 35  
    Wielopoziomowy wskażnik jest lepszy niż tylko kontrolka rezerwy, bo widać aktualny stan zbiornika. Nie trzeba przed "wyprawą" zaglądać pod maskę, aby dowiedzieć się czy trzeba dolewać. Kontrolka rezerwy tego nie pokaże. Sprawdzone doświadczalnie.

    Dodano po 9 [minuty]:

    Przede wszystkim te wszystkie zabiegi, to komplikacja układu. Robienie pomiaru napięciem przemiennym, to po pewnym czasie zanieczyszczenie wszystkich elektrod, a nie tylko elektrody masy. Elektrody węglowe nie podlegają elektrolizie, nie ubywa ich. Robienie pomiarów co jakiś czas, to tylko odsunięcie w czasie okresowego czyszczenia.
    Gdyby zbiornik był metalowy, lub elektroda masy miała dużą powierzchnię, prawdopodobnie nie byłoby problemu. Problem w tym, że do takiego butelkowatego zbiornika nie wiele można włożyć.
  • #6
    Użytkownik usunął konto
    Użytkownik usunął konto  
  • #8
    dudik56
    Poziom 14  
    Taki wskaźnik poziomu płynów jest w większości samochodów kempingowych do pomiaru poziomu czystej wody i szarej. Zrezygnowano z powodu kamienia na elektrodach z pomiaru ciągłego na rzecz przycisku, diodki bądź wskazówka jak i elektrody działają krótko i nie ma problemu z kamieniem. Ciągle świecące się diody przy desce rozdzielczej w nocy nie pomagają, a jest to tak błaha informacja i można nacisnąć przycisk by ją uzyskać. :sm9:

    Marian B ładnie to zrobiłeś
  • #9
    Mark II
    Poziom 21  
    Marian B napisał:
    Wielopoziomowy wskażnik jest lepszy niż tylko kontrolka rezerwy, bo widać aktualny stan zbiornika. Nie trzeba przed "wyprawą" zaglądać pod maskę, aby dowiedzieć się czy trzeba dolewać. Kontrolka rezerwy tego nie pokaże. Sprawdzone doświadczalnie.

    Dodano po 9 [minuty]:

    Przede wszystkim te wszystkie zabiegi, to komplikacja układu. Robienie pomiaru napięciem przemiennym, to po pewnym czasie zanieczyszczenie wszystkich elektrod, a nie tylko elektrody masy. Elektrody węglowe nie podlegają elektrolizie, nie ubywa ich. Robienie pomiarów co jakiś czas, to tylko odsunięcie w czasie okresowego czyszczenia.
    Gdyby zbiornik był metalowy, lub elektroda masy miała dużą powierzchnię, prawdopodobnie nie byłoby problemu. Problem w tym, że do takiego butelkowatego zbiornika nie wiele można włożyć.

    A ile objętości zbiornika należy odjąć po włożeniu tego czujnika? Tu już rzeczywiście lepszym rozwiązaniem byłby jeden pływak sterujący kilkoma kontaktronami.
    Czujniki konduktancyjne zasilane prądem przemiennym, tak naprawdę maję problemy jedynie w środowiskach, które sprzyjają zaklejaniu elektrod nieprzewodzącym osadem złożonym głównie z zanieczyszczeń oleistych.
    I uwaga z źarówką przy małych rurkach kontaktronowych, żarówka potrafi już doprowadzić do sklejenia styków.
  • #10
    M. S.
    Poziom 34  
    Hmm. Lepiej zastosować w korku albo nad nim czujnik ciśnienia podłączony do rurki, której drugi koniec znajduje się na dnie naczynia. Czujnik się nie zanieczyści, łatwo skalibrować, opróżnienie pojemnika nie zepsuje kalibracji, no i odczyt jest ciągły. Nawet przy wahaniach poziomu cieczy spowodowanych ruchem auta przy dnie zbiornika ciśnienie się uśrednia.
    Robiłem kiedyś taki czujnik i był w stanie wskazać poziom wody w szklance.
  • #11
    Marian B
    Poziom 35  
    Jeden pływak i kilka kontaktronów, to pomysł raczej nie do zrealizowania w prosty sposób. Zastanawiałem się nad tym, zanim zrobiłem ten czujnik.
    Przede wszystkim wskazania powinny być bez przerwowe. Przy przejściu od kontaktronu do kontaktronu będzie przerwa we wskazaniach (np. nic nie "świeci"), a więc nie działający wskażnik w okolicach przejścia z poziomu na poziom. Bardzo trudno byłoby zrealizować taki pływak (wysoki albo kilku magnesowy, lub bardzo wysoki magnes) i ustawić kontaktrony w ten sposob aby nie było martwego pola. W takim "układzie" przy przejściu poziomów powinny być zwierane jednocześnie dwa kontaktrony aby zapobiec przerwie we wskazaniach. No i aby wysterować ciągłą linijkę potrzebny bardziej skomplikowany układ elektroniczny. Co do objętości zabieranej przez czujnik, jest to moim zdaniem problem do pominięcia przy 5,6 litrowym pojemniku. Może było by to jedno pryśnięcie na reflektory, bo one zabierają najwięcej płynu.

    Właśnie, wspomniałem o spryskiwaczach reflektorów. Kto ma takie, to zrozumie problem zużycia i kontroli ilości płynu.
  • #12
    dudik56
    Poziom 14  
    Marian B napisał:
    Robienie pomiarów co jakiś czas, to tylko odsunięcie w czasie okresowego czyszczenia.


    Tak zgadza się u mnie przez 23 lata nie trzeba było czyścić i do tej pory są czyste jak nowe, elektrody są ze stali nierdzewnej. To raczej znaczące odsunięcie w czasie, chyba nie dożyję chwili czyszczenia elektrod :cry:

    Może ulegają samooczyszczeniu w chwilach bezczynności ?

    :sm9:
  • #13
    deus.ex.machina
    Poziom 32  
    Marian B napisał:


    Właśnie, wspomniałem o spryskiwaczach reflektorów. Kto ma takie, to zrozumie problem zużycia i kontroli ilości płynu.


    Wystarczy normalny samochód gdzie księgowy nie oszczędzał na wielkości zbiornika (czyli kilkanaście litrów płynu a nie 4 czy 5 jak to teraz jest).

    Co do samego pomysłu - trochę zbyt skomplikowane jak dla mnie - osobiście pomyślałbym o czujniku pojemnościowym - kilka sekcji - pasek laminatu - zabezpieczony przed korozja (kilka warstw dobrego lakieru izolacyjnego a dodatkowo pokryty powloką hydrofobową - polietylen np rurka termokurczliwa z klejem jeszcze lepiej taśma teflonowa).
  • #14
    pawel1029384756
    Poziom 21  
    Mam takie wrażenie jak by to było nadmierne skomplikowane. Ja bym został przy oryginalnym czujniku, tylko, że pomiar bym wykonywał z częstotliwością zależną od używania wycieraczek. Bo jak jest dobra pogoda, to użyjemy ich raz w ciągu dnia, czasem nawet rzadziej, a jak wali deszczem z masą syfu z powietrza, to są co chwile używane. Im rzadsze użycie elektrod czujnika, tym więcej one wytrzymają. Czyli można by przyjąć wykonywanie pomiaru przy każdym użyciu wycieraczek i pomiar będzie wykonywany bardzo rzadko i tylko w tedy kiedy faktycznie ubywa płynu.
    M. S. napisał:
    Hmm. Lepiej zastosować w korku albo nad nim czujnik ciśnienia podłączony do rurki, której drugi koniec znajduje się na dnie naczynia. Czujnik się nie zanieczyści, łatwo skalibrować, opróżnienie pojemnika nie zepsuje kalibracji, no i odczyt jest ciągły. Nawet przy wahaniach poziomu cieczy spowodowanych ruchem auta przy dnie zbiornika ciśnienie się uśrednia.
    Robiłem kiedyś taki czujnik i był w stanie wskazać poziom wody w szklance.

    Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie, bardzo precyzyjne, a czujnik nie będzie ulegał uszkodzeniu. Jedynie po najechaniu na dużą dziurę może nagle pojawić się spadek poziomu, na skutek podskakującego płynu, ale będzie występowało pewnie też przy pływakach, z tym, że odwrotnie. Poziom się zwiększy.
  • #15
    landy13
    Poziom 29  
    M. S. napisał:
    Lepiej zastosować w korku albo nad nim czujnik ciśnienia podłączony do rurki ....

    ...Robiłem kiedyś taki czujnik i był w stanie wskazać poziom wody w szklance.
    Możesz przybliżyć to rozwiązanie? Jaki czujnik reaguje na tak nikłe zmiany ciśnienia?
  • #16
    mychaj
    Poziom 31  
    Tego typu rozwiązania były stosowane od lat 80 w górnictwie przy pompach z tym że pływaki były dużo większe i z korka lakierowanego, kontaktrony dostarczał dział telekomunikacyjny bo w aparatach telefonicznych dołowych kontaktron był na widełkach słuchawki.
  • #17
    tatanka
    Poziom 20  
    Marian B napisał:
    Nie trzeba przed "wyprawą" zaglądać pod maskę, aby dowiedzieć się czy trzeba dolewać


    Poziom płynu w spryskiwaczu ważniejszy niż ilość oleju :?:
    Ja przed wyprawą sprawdzam wszystko.

    Auto ma już ponad 12 lat.
    Dzieli nas ok 600km. Ja z pokoju słyszę jak tego VW ruda zjada.
    Ile auto wytrzyma czyszczeń elektrod przed złomowaniem:?:
    Po mojemu nie więcej jak 2.

    Można zastosować presostat z pralki.
    Są takie co zmieniają częstotliwość w zależności od poziomu cieczy.
  • #18
    Marian B
    Poziom 35  
    Widać, że niektorych Kolegów zaskoczył pomysł, prostota i skuteczność rozwiązania. Wymyślają niektórzy fantastyczne pomysły, może i o niebo dokładniejsze, tylko po co akurat w tym zastosowaniu?
    Wszystkie te fantastyczne pomysły, to przede wszystkim zaawansowana elektronika, skomplikowane czujniki. Jeżeli ta rurka z pływakami, dająca się zrobić w pięć minut metodami całkowicie chałupniczymi jest dla niektórych skomplikowanym rozwiązaniem, to jakim rozwiązaniem będą te super pomysły z super czujnikamii dodaną do tego elektroniką najlepiej z jakimś procesorem?
    Za pomocą tego czujnika da się sterować bezpośrednio diodami, a po małej modernizacji (dodanie szeregowych rezystorow do kontaktronów) nawet za pomocą tylko jednego przewodu (i masy jako drugi przewód).

    Wszyscy nagle zachwalają czujniki, elektrody zanurzeniowe, a w linku który podałem na początku tematu wszyscy ganili to rozwiązanie i doszukiwali się wad właśnie w tych elektrodach. Coś w tym chyba jest, że istnieje potrzeba trochę się powymądrzać. Gdyby czujniki pływakowe były zawodne, nieporęczne i nie zdawały egzaminu w praktyce, nie były by produkowane na masową skalę i w dużej gamie kształtów i wymiarów.

    Nie twierdzę, że to jest super rozwiązanie, ale moim zdaniem jako wielopoziomowy czujnik będą lepsze miniaturowe pływaki i kontaktrony, niż zanurzone elektrody. Akurat przez ten problem "przechodziłem".

    Co do przydatności w samochodzie, jeżeli komu wystarczy tylko kontrolka rezerwy, to przecież nie musi montować. Niektórym użytkownikom nawet kontrolka rezerwy nie jest potrzebna.

    Temat jest o wielopoziomowym czujniku pływakowym, jest to jednak pewne rozwiązanie techniczne, a nikt jeszcze nie wypowiedział się co by tu w nim poprawić, bo z pewnością można coś tam zrobić lepiej lub inaczej.
  • #19
    tomus2k
    Poziom 24  
    Czujnik ciśnienia różnicowego taki MPX5010DP cena 55zł na alle...
    Jedno wyprowadzenie podłączone pod rurkę zanurzoną pionowo do dna zbiornika.
    Drugie nie podłączone, czyta ciśnienie atmosferyczne. I mamy pomiar na podstawie różnicy ciśnień, co do ml.
    Jak wcześniej zauważył "tatanka" , pralki w ten sposób mierzą ile wody dolać - a środowisko nieporównywalnie żrące w porównaniu z płynem do spryskiwaczy, no i woda tam w ciągłym ruchu, a czujnik działa.
    No i jak mówi "M. S." występuje zjawisko uśredniania.
  • #20
    maliniak80
    Poziom 16  
    W rotametrach można ustawić próg alarmowy, jak przepływ mały i pływak zejdzie poniżej poziomu to kontrakton sie przełącza i tak zostaje mimo ze pływak może zejść jeszcze niżej więc wniosek że "siedzą" tam jakieś specjalne kontraktony przełączne.
  • #21
    aftys6
    Poziom 19  
    Przerost formy nad treścią ;)
    Płyn do spryskiwaczy to nie płyn hamulcowy że jego brak staje się niebezpieczny dla życia i zdrowia kierowców i innych uczestników ruchu.
    Płyn nigdy nie kończy się z chwili na chwilę, zazwyczaj najpierw słabnie odczuwalnie strumień. A miejsce na 2 litrowy baniaczek ma każdy a uzupełnienie to kwestia 2 minut.To tak jakby ktoś zbudował wielki super komputer do pomiaru temperatury na zewnątrz budynku.
  • #22
    Marian B
    Poziom 35  
    Moim zdaniem Kolega "aftys6" poprostu swoją wypowiedzią nabija sobie punkty, bo ta wypowiedż nic nie wnosi do tematu. Temat jest o wielopoziomowym czujniku pływakowym kontrolującym stan zbiornika. To że niektórzy użytkownicy wogóle nie potrzebują takiej kontroli, niema nic do rzeczy.
    Jeżeli to jest przerost formy nad treścią, może Kolega przedstawi/zademonstruje swoją wersję rozwiązania tego problemu. Bardzo chętnie poczytam, ewentualnie zmienię to swoje rozwiązanie.
  • #23
    dudik56
    Poziom 14  
    Czujnik ma ustalone zakresy działania pływaków igielitowymi wężykami na metalowej rurce. Czy falująca ciecz nie powoduje przesuwania tych ograniczników od uderzeń pływaków? Bo z czasem te wężyki twarnieją i tracą elastyczność luzując się, może unieruchomić je klejem odpornym na długotrwałe działanie płynu? Albo jakoś inaczej.
    Jak długo już używasz tą wersję czujnika? :sm9:
  • #24
    Marian B
    Poziom 35  
    Z takiego samego wężyka (zakupinego w sklepie ogrodniczym do wody) mam wykonane wężyki do spryskiwaczy reflektorów. Te spryskiwacze były zamontowane w 2001 roku, a więc sporo już lat. Nic się znimi nie dzieje, nie twardnieją. Wężyk jest prawie przeżroczysty. Nie wiem jakie to tworzywo, napisalem igielit, bo nic innego nie wpadło do głowy. Napewno nie jest to silikon. Nawet na tak gładkiej powierzchni jak niklowana rurka bardzo ciężko ruszyć pierścień z miejsca. Jeżeli już się ruszy, można przesuwać dość łatwo. Prawdopodobnie "materiał" dostosowuje się, "przykleja" do nawet najmniejszych nierówności powierzchni. Niema obaw o przesunięcie.
    Czujnik zamontowany około 2 miesiące, jak będzie w przyszłości zobaczymy. Jeżeli będą kłopoty, dołożenie kolejnych opasek zaciskowych (nawet z drutu) nie jest problemem.
    Pływaki są małe, średnica i wysokość tylko 2 cm, i bardzo lekkie, ich bezwładność można pominąć.
  • #25
    aftys6
    Poziom 19  
    Marian B napisał:
    Moim zdaniem Kolega "aftys6" poprostu swoją wypowiedzią nabija sobie punkty, bo ta wypowiedż nic nie wnosi do tematu. Temat jest o wielopoziomowym czujniku pływakowym kontrolującym stan zbiornika. To że niektórzy użytkownicy wogóle nie potrzebują takiej kontroli, niema nic do rzeczy.
    Jeżeli to jest przerost formy nad treścią, może Kolega przedstawi/zademonstruje swoją wersję rozwiązania tego problemu. Bardzo chęnie poczytam, ewentualnie zmienię to swoje rozwiązanie.


    A więc kolega aftys zna zasadę kontroli w swoim aucie. Co tydzień sprawdza stan płynów: olej, płyn chłodniczy, wspomagania itd.
    Jeżeli jeździ więcej np w łikend zrobi 1000 km to robi to częściej.

    Wyraziłem swoją opinie że montowanie takiego ustrojstwa to przerost formy nad treścią bo tak jest. Każdy dodatkowy mechanizm w pojeździe, każda dodatkowa funkcja zwiększa jego awaryjność i podnosi koszty użytkowania.
    Kilka tyg temu był licznik obrotów silnika do motocykla pokazujący z dokładnością do jednego obrotu.
    Tu jest ta sama zasada. Fajnie że działa ale nie ma jakiegokolwiek wpływu na użytkowanie auta/pojazdu, czy bezpieczeństwo prowadzenia. Wręcz odwrotnie - kolejna mrugająca lampka, czy kontrolka rozpraszająca kierowcę.

    Jak najbardziej widział był taki układ w np systemie nawadniania szklarni, gdzie mamy np mausery po tysiąc litrów wody jako dozowniki do nawadniania czy nawożenia.
    Ew zdał by egzamin w USA czy na zachodzie europy gdzie co 3 kierowca to pusty ćmok.
  • #26
    Marian B
    Poziom 35  
    Znowu moim zdaniem nie na temat, bo temat jest o budowie wielopoziomowego czujnika, a nie o zasadach eksploatacji samochodu, i w tej budowie niema przerostu formy nad treścią.
    Jeżeli Koledze nie potrzebny, przyjąłem to do wiadomości, że Kolega sobie nie zbuduje.
    Co innego jest kontrola płynów ważnych ale nie "znikających" w ciągły sposób, a co innego kontrola "znikających", zużywanych podobnie jak paliwo. Moim zdaniem warto mieć rozeznanie nawet w tempie ubywania takiego płynu. Jak napisałem w którymś poście wyżej, spryskiwacze reflektorów napewno zmieniły by podejście Kolegi do kontroli tego płynu.

    Co do migających kontrolek, nic tam nie miga, miejsce zamontowania jest takie, że nie "rzuca się w oczy", i moim zdaniem w miarę dobrze wygląda:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=2878728#2878728
  • #27
    kris4cars
    Poziom 11  
    A dorzucę 3 grosze co mi deszcz :D
    Ja osobiście zaaplikował bym tutaj mikrokontroler. Dlaczego?

    - jeden pływak i 5 kontaktronów (np. 5)
    Mikrokontroler sprawdzał by stan kontaktronów w sposób ciągły i zapamiętywał które dwa ostatnio były załączone (problem z nachodzeniem na siebie kontaktronów wykluczony) a dodatkowo można by zrobić filtrację. Zapis danych do eeprom-u i można zrobić przerwę powietrzną z której jesteś tak dumny w każdym projekcie Marian B
    - odświeżanie można wskazania można wtedy zmniejszyć do jakiś minut
    - dodanie krótkiego alarmu przy przejściu na rezerwę

    suma sumarum to wtedy nawet można by zostawić wersję na elektrodach i sprawdzać stan co minutę. Ale jeżeli ludzie będą zapierać się nogami i rękami przed postępem i elektroniką to niech nadal siedzą w jaskiniach.



    Generalnie szacunek za wszystkie projekty i pomysły. Fajnie że jeszcze ktoś potrafi zaświecić żarówkę bez uC.
  • #28
    Marian B
    Poziom 35  
    No i wreszcie Ktoś, kto podchodzi do problemu w jakiś twórczy sposób. Rozwiązań problemu może być mnóstwo. Jedne będą proste, inne bardziej skomplikowane. Ja osobiście zawsze preferuję jak najprostsze rozwiązania. Proste rozwiązania to przede wszystkim proste narzędzia i prosta obsługa, łatwość naprawy, a także ogólnie dostępne elementy potrzebne do budowy. Nie zawsze jest to związane z potocznie rozumianym "postępem technicznym", że nie wypada zrobić nic bez mikrokontrolera.
    Co do zastosowania jednego pływaka/magnesu i wielu kontaktronów, to jednak byłbym ostrożny, bo to nie pewne rozwiązanie. Moim zdaniem komplikacja elektroniki w tym przypadku poprostu stwarza nie pewność działania. Nie da się w prosty sposób obejść martwego pola pomiędzy kontaktronami bez specjalnej konstrukcji pływaka (magnesu w nim zawartego).

    Warto też mieć na uwadze, że odstępy pomiędzy kontaktronami w przypadku płynu spryskiwaczy są rzędu kilku cm, ale jeżeli taki czujnik będzie w beczce z deszczówką w ogrodzie, to odstępy będą rzędu kilkunastu centymetów.
  • #29
    kris4cars
    Poziom 11  
    Marian B właśnie przy pomocy uC bez problemu obejdziesz martwe pole nawet zachowując przerwę powietrzną. Wystarczy żeby uC zapamiętywał ostatnią znaną pozycję pływaka. Zrobił bym coś takiego i pokazał jak działa ale mi w przypadku kadetta i zbiorniczka na 4l płynu totalnie nie pasuje. Zbyt mały zbiornik :D .
  • #30
    Marian B
    Poziom 35  
    Nie twierdzę że nie można tego zrobić. Tylko jak taki układ będzie zachowywał po dłuższym czasie, gdzie płynu ubywa i jest co jakiś czas dolewany nie od "zera". W końcu będzie potrzeba resetować co jakiś czas np. po dolaniu do pełna. A dolewki przecież mogą być nie do pełnego zbiornika, co wyklucza automatyczne ustawianie górnym kontaktronem.
    Moim zdaniem najłatwiejszym i najpewniejszym rozwiązaniem z jednym plywakiem to sprzężony z nim potencjometr. Tylko że nie wszędzie takie urządzenie można zamontować.