Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol
Proszę, dodaj wyjątek www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wzmacniacz Kenwood KA-3080R - trzeszczy w kanale po załączeniu

ziguś 23 Gru 2015 20:53 603 2
  • #1 23 Gru 2015 20:53
    ziguś
    Poziom 23  

    Witam,
    Kłopot w tym, że po załączeniu wzmacniacza trzeszczy w prawym kanale. Trzeszczenie jest tylko wtedy jak potencjometr głośności jest ustawiony przy załączaniu od 1 do 3 na skali. Jeżeli wtedy pogłośnię na 4 lub 5 przestaje trzeszczeć i potem mogę przyciszyć bez problemu i regulacja działa normalnie dźwięk jest normalny, nie trzeszczy więc nie jest to wina potencjometru, zresztą i tak jest wymieniony - raczej powiedział bym że coś innego. Miał ktoś tego typu problem ? nie wiem jak do tego podejść.

    0 2
  • Relpol
  • #2 23 Gru 2015 23:16
    igor1516
    Poziom 22  

    I nie trzeszczy potem wcale? To kondensatory sprawdź bo objaw wskazuje na to.

    0
  • Relpol
  • #3 24 Gru 2015 09:07
    ziguś
    Poziom 23  

    Winny okazał się element którego w ogóle nie podejrzewałem. Tak, też myślałem że to któryś kondensator. Po prostu jak przy starcie wzmacniacza potencjometr był "cicho" ustawiony to lewy kanał grał normalnie a prawy trzeszczał tak jakby nie dostawał "całego" sygnału. Pobrałem service manual z elektrody i zacząłem mierzyć napięcia - okazało się że wystarczy dotknąć miernikiem pewnych punktów i wzmacniacz zaczynał grać normalnie. Wystarczyło na przykład dotknąć pinu ślizgacza potencjometru lub gdziekolwiek tam gdzie idzie sygnał tak aby usłyszeć charakterystyczne burczenie w prawym kanale i już zaczynał grać normalnie. Na logikę coś się nie wzbudzało tak jak powinno i potrzebowało "kopa" na starcie. Napięcia mi się zgadzały ze schematem. Sprawdziłem wszystkie tranzystory w prawym kanale - OK, wszystkie kondensatory - OK, patrzyłem pod kątem zimnych lutów - też nic nie znalazłem. W końcu nie wiedząc co to może być ruszałem delikatnie pęsetą wszystkimi elementami ( zimne luty ) też nic, ale jak docisnąłem 2 duże kondensatory filtrujące od zasilacza do zaczynał grać normalnie - co się okazało - obok tych 2 dużych kondensatorów jest przekaźnik który dołącza z opóźnieniem zestawy głośnikowe i słuchawki po załączeniu wzmacniacza. Zdjąłem z niego obudowę i wystarczyło że po załączeniu dotknąłem styku przekaźnika i wzmacniacz zaczynał grać normalnie - po prostu styki nie przewodziły. Wzmacniacz bardzo długo stał nie używany bo miał uszkodzony potencjometr i widocznie styki zaśniedziały. Nasączyłem kawałek zwykłej białej kartki papieru sprayem do czyszczenia potencjometrów i załączyłem wzmacniacz - jak styki się zwarły wykonałem parę okrężnych ruchów kartką pomiędzy nimi w celu przeczyszczenia. Myślę że była to na tyle delikatna metoda że nie wytarłem napylonego na styki srebra. Teraz wzmacniacz startuje "od zera" i gra normalnie. Ale 2½ godziny czasu mi zeżarł.

    Problem mam jeszcze z potencjometrem do niego. Nie mogę nigdzie dokupić tego samego typu. Potencjometr ma 100kΩ , odczep pośrodku (czyli dzieli 50kΩ/50kΩ) i jest liniowy ( potencjometr ze silnikiem ). Dokupiłem bez odczepu ale nie ma regulacji fizjologicznej, dokupiłem na allegro ale jest logarytmiczny i ma odczep dzielący 20kΩ/80kΩ - ale wzmacniacz nie ma tej barwy dźwięku co ma orginalnie.
    Stary potencjometr ma pękniętą ośkę wewnątrz. Na razie skleiłem to poxipolem ale obawiam się że długo to nie wytrzyma. Czy ktoś wie gdzie taki potencjometr dostać ?

    0