Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
IGE-XAO
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Oświetlenie LED na bazie klosza lampy jarzeniowej.

Sly8-) 06 Jan 2016 14:19 19308 91
  • #61
    pawel1148
    Level 22  
    Pyzaczek wrote:
    Te 3 v więcej na 108 lub 76 diodach to "pryszczyk" a nie poważny błąd.

    No niestety w tym układzie jest raczej mało wykonalne zwarcie 1 diody. Można podmienić kawałek paska. A co do nie świecenia to sie lekko pomyliłem, bo nie popatrzyłem na schemat tylko na to co pisał autor. Jak zepsuje się 1 dioda to efekt tego będzie obserwowany jako zmniejszenie się mocy. A to za sprawą tego ze do każdego modułu 12V jest podłączony równolegle drugi moduł 12V, który do przepalenia będzie świecił mocniej. Pytanie jak to przepalenie przy przekroczeniu 2 krotnie prądu znamionowego będzie wyglądać, bo reszta układu zadziała jako źródło prądowe jak sądzę.
  • IGE-XAO
  • #62
    Sly8-)
    Level 11  
    pawel1148 wrote:
    No niestety w tym układzie jest raczej mało wykonalne zwarcie 1 diody. Można podmienić kawałek paska. A co do nie świecenia to sie lekko pomyliłem, bo nie popatrzyłem na schemat tylko na to co pisał autor. Jak zepsuje się 1 dioda to efekt tego będzie obserwowany jako zmniejszenie się mocy. A to za sprawą tego ze do każdego modułu 12V jest podłączony równolegle drugi moduł 12V, który do przepalenia będzie świecił mocniej. Pytanie jak to przepalenie przy przekroczeniu 2 krotnie prądu znamionowego będzie wyglądać, bo reszta układu zadziała jako źródło prądowe jak sądzę.

    Dziękuję za zainteresowanie.
    Pragnę tylko nadmienić, że mój tekst jest zgodny ze schematem, tylko może niedoprecyzowany.

    Mianem wstępu: jak wiadomo, ogólnie diody w takich pojedynczych taśmowych modułach są połączone po 3 sztuki w szeregu + rezystorek ograniczjący prąd dla zasilania z 12V. Wszystkie moduły w taśmie (oryginalni) są natomiast połączone równolegle do jednej szyny zasilającej 12V, stąd cała taśma może pobierać 2A, przez co moduły na końcu taśmy świecą wyraźnie słabiej w stosunku tych z przodu. Widać to szczególnie gdy kładzie się całe taśmy pod sufitem w pokoju gdzie końcówka styka się z początkiem - trzeba wtedy je połączyć, żeby wyrównać jasność. W moim wykonaniu nie ma tego efektu i nie wiem jak długi by zrobić łańcuszek, wszystkie moduły będą świecić jednakowo.

    Wracając do poruszonego zagadnienia: efektem takiego połączenia modułów jak u mnie, rzeczywiście może być to, że jeśli jedna dioda w jednym module się przepali (na rozwarcie), to całość przestanie świecić. Ale tylko jeśli użyłbym pojedynczych modułów w każdym pasku w szeregowym łańcuszku.

    W moim wykonaniu natomiast mam po dwa moduły w każdym pasku, co daje nam całkiem nietypowy, jak na taśmy, układ szeregowo równoległy diod led w całej lampie.
    Przepalenie jednej diody w jednym module zgasi ten moduł w pasku, ale nie przerywa świecenia drugiego modułu jak i całości, bo drugi moduł w pasku może nadal przewodzić i całą lampa nadal świeci, chociaż słabiej, bo prąd przepływać będzie już przez "zwężone gardło" drugiego modułu. Plusem tego jest to, że od razu widać, który moduł się przepalił i można go naprawić/wymienić bez żmudnego poszukiwania usterki w ciemno.

    Pozdrawiam,
    Sly8-)
  • #63
    a_noob
    Level 23  
    Sly8-) wrote:
    P.S.
    Dopiero zauważyłem nad głównym postem, ile hejtu się wylało na moją biedną lampę w postaci negatywów, za to że tak wisi u sufitu i grozi (chyba nazwę ją: OSRAM). Dziękuję! Nie sądziłem, że Tutaj też jest to tak popularne. Niemal zero zainteresowania niecodziennym podłączeniem elektrycznym odcinków taśmy LED, a tylko wyglądem. Chyba tego nie przeżyje (lampa znaczy się) i zaraz po baaardzo długim weekenddzie przepali się z żalu...

    No niestety, "hejty" masz za ignorowanie bezpieczeństwa i co by nie było estetykę, przyjmij to z godnością. Wystawiając coś na widok publiczny, choćbyś nie wiem jak był z tego dumny, nie licz na same ochy i achy.

    Sly8-) wrote:
    (lekki offtopic) W tym wszystkim najważniejsze jest przecież zrobienie czegoś nowego/innego po swojemu, wbrew "powszechnej" opinii. Gdyby tak nie było, to do tej pory żylibyśmy na poziomie "kamienia łupanego", bo zawsze znajdował się ktoś, kto twierdził, że się nie uda, to nie możliwe, nie ma prawa działać, wbrew logice, nie warto się tym zajmować, fizyka nie pozwala, itp.. A potem wbrew temu następowały wielkie odkrycia w różnych dziedzinach i nauka musiała się przystosowywać do nowych prawideł...
    Najważniejsze, to się nie zrażać i robić swoje.(

    Nie odkryłeś niczego niezwykłego i nie wyrwałeś nas tym z ciemnogrodu. Gdybyś zainteresował się tematem po tym jak wpadłeś na ten pomysł, to byś pewnie dogrzebał się do masy opracowań o takim zasilaniu i jego wykorzystaniu przy LEDach. Nie musiał byś wtedy odkrywać ameryki od nowa (jak Jarkon2 z rozproszeniem światła), tylko ze zdobytą wiedzą mógłbyś dorzucić coś od siebie. Nie zliczę nawet ile razy doznawałem takiego olśnienia, zastanawiałem się czemu ludzie (debile jedne) nie robią tego co wymyśliłem, kiedy to takie proste! Paręnaście minut w internecie i euforia opada - robili, robią, badali, mierzyli - a jak mam niedosyt to sprawdzę jeszcze po swojemu, ale już na chłodno, bez padaczki. Dodam jeszcze że takie zasilanie jakie zastosowałeś jest nie efektywne gdy chcemy aby światło nie migotało, kondensator niestety ma rezystancję.
    Tak więc nie z(ob)rażaj się i rób swoje, najważniejsze że Ci się chce.
  • #64
    Jarkon2
    Level 25  
    michał_bak wrote:
    prawda jest zawarta we wzorach.

    To sobie licz wg swoich wzorów. Ja tam się cieszę swoim bardzo dobrym jakościowo oświetleniem, które mam u siebie w domu. Powstało ono na bazie licznych doświadczeń przeprowadzonych przez mnie z diodami LED mocy - opisałem to w swoim temacie.

    > Natężenie oświetlenia zmienia się odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości.
    Zauważ, że nigdzie nie podałem ile to jest lusków, czy lumenów, to mnie nie interesuje. Można zatem rzeczywiście stwierdzić, że to jest subiektywna ocena, ale przecież zwykłego użytkownika lamp nie interesuje ile ma lx, lm, tylko jak się czuje w pomieszczeniu oświetlonym w taki, czy inny sposób.
    Zachęcam każdego do osobistego wypróbowania oświetlenia rozproszonego w sposób przez mnie opisany w moim temacie.

    > wzrok potrafi dostosować się do oświetlenia ale tylko w pewnych granicach
    Nie czujesz jeszcze o co chodzi :)
    Ja nie piszę o słabym oświetleniu, lecz rozproszonym. Światło rozproszone wcale nie jest "słabsze". Jest go tyle samo, tylko, że nie pochodzi z jednego punktowego źródła światła, a jakby to powiedzieć z wielu małych źródełek ułożonych blisko siebie na dużej powierzchni. Każde takie małe źródełko może świecić znacznie słabiej, ale przez fakt, że tych źródełek jest mnóstwo, ilość światła w przestrzeni pomieszczenia pozostaje taka sama (pomijając oczywiście straty przez odbicie, które jednak są znacznie mniejsze niż straty od klosza matowego).

    > Świecisz do góry, tym samym żeby uzyskać takie same oświetlenie musisz użyć dużo silniejszych źródeł światła.
    Nie do końca się z tym zgodzę. Jak świecisz w dół, to masz co prawda dużo jaśniej na dole, ale popatrz w górę i na boki, co widzisz? Ciemność! Czy to jest wg Ciebie naturalne oświetlenie? Dobrze się czujesz przy takim oświetleniu? Jeśli tak, to nie mamy o czy dalej dyskutować, bo masz rację, że na podłodze będzie jaśniej.
    Jednak ja wolę mieć jasno w całej objętości przestrzeni pomieszczenia, a nie tylko na dole. Wtedy dopiero ma się wrażenie, że w pomieszczeniu jest na prawdę jasno, jak w dzień i wcale nie trzeba dużo silniejszych źródeł światła.
    Oczy nie "przeskakują" z obszarów ciemnych do jaśniejszych, nie męczą się. Człowiek się nie męczy w równomiernym oświetleniu.

    a_noob wrote:
    W kilku kwestiach ma rację, jednak jego poziom ignorancji uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję.

    To jest moja arogancja, że ja nie chcę wam przyznać racji, bo wy znacie wzory? Więc niech ta arogancja taką pozostanie.

    "Jeśli doświadczenie nie zgadza się ze wzorami, tym gorzej dla doświadczenia."
    To jest ignorancja :)


    Quote:
    Dodam jeszcze że takie zasilanie jakie zastosowałeś jest nie efektywne gdy chcemy aby światło nie migotało, kondensator niestety ma rezystancję.

    Tak, to wynika ze wzorów.
    Sly8-) a jak to wygląda w Twoim doświadczeniu?
    Ile się trzeba napisać, żeby kolegów teoretyków oświecać, że rzeczywistość, to nie tylko wzory :)
  • #65
    a_noob
    Level 23  
    No jednak się nie powstrzymam.
    Jarkon2 wrote:
    a_noob wrote:
    W kilku kwestiach ma rację, jednak jego poziom ignorancji uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję.

    To jest moja arogancja, że ja nie chcę wam przyznać racji, bo wy znacie wzory? Więc niech ta arogancja taką pozostanie.

    "Jeśli doświadczenie nie zgadza się ze wzorami, tym gorzej dla doświadczenia."
    To jest ignorancja :)

    Ignorancja i arogancja to nie są synonimy. W twoim przypadku ignorancją jest twierdzenie, że twoja droga jest jedyną słuszną i reszta jest śmiechu warta, że za tobą nie biegnie.

    Quote:
    Quote:
    Dodam jeszcze że takie zasilanie jakie zastosowałeś jest nie efektywne gdy chcemy aby światło nie migotało, kondensator niestety ma rezystancję.

    Tak, to wynika ze wzorów.
    Sly8-) a jak to wygląda w Twoim doświadczeniu?
    Ile się trzeba napisać, żeby kolegów teoretyków oświecać, że rzeczywistość, to nie tylko wzory :)

    To wynika z badań (tzn. doświadczeń), zbuduj w różnych wersjach, zmierz i wtedy się wypowiedz. Po raz kolejny to napiszę: nie znasz mnie i nie wiesz ile mojej wiedzy to teoria, a ile to praktyka. Bzdury możesz pisać do woli i nikt z kolegów "teoretyków" się z tobą nie zgodzi puki będą to bzdury.
  • #66
    Jarkon2
    Level 25  
    Quote:
    To wynika z badań (tzn. doświadczeń), zbuduj w różnych wersjach, zmierz i wtedy się wypowiedz.

    Już to zrobiłem, zbudowałem, mierzyłem, obserwowałem, wypowiadam się i ... jestem krytykowany przez kol. Freddy, a_noob... w kwestiach, których nawet nie poruszyłem.

    Quote:
    W twoim przypadku ignorancją jest twierdzenie, że twoja droga jest jedyną słuszną i reszta jest śmiechu warta, że za tobą nie biegnie.

    Nie, tego nigdzie nie napisałem. Nie ma jedynie słusznych dróg. Zatem tu się zgadzamy.

    Wbrew kolegom teoretykom twierdzę jedynie, że światło odbite od sufitu nie jest tłumione w tak dużym stopniu, jak światło przechodzące przez matowy klosz oraz odbicie daje lepsze rozproszenie światła w przestrzeni pomieszczenia niż klosz. Choć intuicyjnie wydawałoby się, że jest inaczej, ale nie jest.
    To wszystko, co kategorycznie stwierdzam na podstawie swoich doświadczeń i żaden teoretyk nie będzie mi wciskał, że jest inaczej.
    Wszelkie inne kwestie poruszane przez kolegów nie wyszły ode mnie.
  • #67
    Sly8-)
    Level 11  
    a_noob wrote:
    No niestety, "hejty" masz za ignorowanie bezpieczeństwa i co by nie było estetykę, przyjmij to z godnością. Wystawiając coś na widok publiczny, choćbyś nie wiem jak był z tego dumny, nie licz na same ochy i achy.

    Zgodziłbym się na "lanie" za bezpieczeństwo, nie przeczę, potrafię się przyznać do błędu i wiele razy już to wyrażałem w postaci ostrzeżeń o niebezpieczeństwie w poprzednich odpowiedziach. A poza tym na samym początku głownego posta wytłuszczoną i powiększoną czcianką było! Co do estetyki, jako rzecz gustu nie powinna być "aż" tak krytykowana, komuś z Was może się nie podobać a innemu to nie przeszkadza, tak jak mi. Przecież ktoś inny może to sobie zrobić ładniej, po swojemu. Jest Tutaj dużo różnego typu "szkaradełek" i jestem pewien, że autorzy się ich nie wstydzą. Zresztą to nie jest forum o modzie.
    Nie liczyłem też na żadne oklaski i zachwyty, a jedynie na rzeczową opinię nt. tego projektu jako takiego, zwłaszcza w kierunku, prostej co prawda, elektroniki oraz sposobu połączenia taśmy led.

    a_noob wrote:
    Nie odkryłeś niczego niezwykłego i nie wyrwałeś nas tym z ciemnogrodu. Gdybyś zainteresował się tematem po tym jak wpadłeś na ten pomysł, to byś pewnie dogrzebał się do masy opracowań o takim zasilaniu i jego wykorzystaniu przy LEDach. Nie musiał byś wtedy odkrywać ameryki od nowa

    Ja, wymyślając cokolwiek, nie staram się wzorować na wykopanych w sieci pomysłach, i jeżeli "wpadnę" na jakiś pomysł sam, to również sam staram się go zrealizować swoim sumptem, nawet jeżeli było by to wyważanie drzwi. A dlaczego? Bo przynajmniej potem wiem że doszedłem do tego sam, co daje mi satysfakcję. I nie potrzebuję do tego żadnych wcześniejszych opracowań dopóty, dopóki potrafię sam okiełznać temat (ten akurat był prosty).
    Nie wyrywałem Was z ciemnogrodu, bo nie było to moim zamiarem.
    a_noob wrote:
    Dodam jeszcze że takie zasilanie jakie zastosowałeś jest nie efektywne gdy chcemy aby światło nie migotało, kondensator niestety ma rezystancję.

    A ile tej efektywności stracimy na biednym kondensatorze? Strata na jego rezystancji, przepraszam, impedancji, jest pomijalnie mała nawet w stosunku do i tak małej mocy pobieranej przez diody LED. Jak zaznaczyłem w głównym poście, nadmiarowo doliczyłem kilka Watt mocy strat na całej elektronice do mocy pobieranej przez same paski LED. Kondensator jest najwyżej letni po dłuuugim czasie działania.
    Aha, a ile tracilibyśmy stosując pierwszy lepszy zasilacz 12V, nawet impulsowy, i podłączając "fabryczne" pół rolki paska? W samym zasilaczu, w przewodach, w szynie na taśmie, przy prądzie pobieranym przez taśmę = 1A. Ot zagadka.

    Na szczęście nie zrażam się, ani nie obrażam za negatywy, a Koledzy również mają szczęście, że charakter mam twardy i raczej spokojny i się nie załamuję... 8-) Nie wyszło teraz z jedną prostą prezentacją, to kiedyś trzeba spróbować z inną, bardziej złożoną (ale bezpieczną, mikrokontrolery, itp.), może wypali?

    Pozdrawiam, i lecę do pieczenia własnego chlebka! :spoko:
    Sly8-)
  • IGE-XAO
  • #68
    razdwawa
    Level 13  
    Sly8-) wrote:

    Zgodziłbym się na "lanie" za bezpieczeństwo, nie przeczę, potrafię się przyznać do błędu i wiele razy już to wyrażałem w postaci ostrzeżeń o niebezpieczeństwie w poprzednich odpowiedziach. A poza tym na samym początku głownego posta wytłuszczoną i powiększoną czcianką było!
    A ile tej efektywności stracimy na biednym kondensatorze?
    Aha, a ile tracilibyśmy stosując pierwszy lepszy zasilacz 12V, nawet impulsowy,
    Sly8-)

    Tak pocięte - co do idei zasilania - Jak taśma reaguje na skrajne wartości zasilania energetycznego od 200 do 250V i przepięcia - nie ma wpływu na jakość-ilość światła? Czy "zasilacz" nie powinien mieć na wyjściu warystora lub diody zabezpieczającej? Bez tego zabezpieczenia jest sporo większe ryzyko uszkodzenia diod przy skokach napięcia w górę. Ad bezpieczeństwa to faktycznie - od strony zera idąc w górę będziesz miał coraz większe szanse "zaświecenia" w funkcji "dobrego uziemienia pozostałych kończyn.

    Ja zrobiłem inaczej, oprawa hermetyczna 2x58W - wywaliłem to co było, nakleiłem pociętą całą taśmę 5m, zasilacz 12V pod blachę /tam gdzie były dławiki/. Klosz wbrew pozorom rozprasza światło i osłania paski co patrząc na lampę daje fajny efekt -trochę też niweluje oślepianie- i nie patrzymy na gołe paski i kable - szczególnie gdy lampa jest wyłączona. Paski się same odklejały oczywiście więc lampa poleżała "paskami do góry" tydzień, do tego w kilku miejscach po brzegach dałem po kropli distalu, aktualnie lampa wisi i świeci prawidłowo.
  • #69
    OldSkull
    Level 28  
    a_noob wrote:
    Po za tym tanie zasilacze z reguły mają kiepską sprawność.

    Większość tanich zasialczy ma klasę sprawności "V" co zwykle oznacza minimum około 80% sprawności:
    http://www.cui.com/efficiency-standards
    Dla takiego zastosowania zwykle wystarczy - to i tak lepsza sprawność niż ma analogowy (oparty o cewkę) układ zasilania świetlówki i porównywalny z cyfrowym. Aczkolwiek tutaj jest dodatkowa strata na rezystorach.
  • #70
    Sly8-)
    Level 11  
    razdwawa wrote:
    Jak taśma reaguje na skrajne wartości zasilania energetycznego od 200 do 250V i przepięcia - nie ma wpływu na jakość-ilość światła? Czy "zasilacz" nie powinien mieć na wyjściu warystora lub diody zabezpieczającej? Bez tego zabezpieczenia jest sporo większe ryzyko uszkodzenia diod przy skokach napięcia w górę.

    Dzięki za konkretne pytanie, postaram się odpowiedzieć w miarę prosto.
    Przy zmianach napięcia sieciowego od 200...250VAC, po wyprostowaniu otrzymamy c.a. 280...351VDC - jak widać rozpiętość napięcia stałego jest całkiem spora, niemniej jednak czas występowania takich obniżonych jak również podwyższonych wartości jest raczej bardzo krótki, i występuje niezmiernie rzadko. Mimo to takie wachania, nie stanowią zagrożenia dla pasków LED w mojej lampie.
    Przy napięciu obniżonym, paski będą po prostu nieco słabiej świecić, bo każdemu z nich przypadnie ok. 11,23VDC. Inna sprawa przy napięciu podwyższonym, gdzie można mieć uzasadnione obawy co do przetrwania diod w paskach. Ale i tu jednak nic im nie zagraża, bo dla każdego paska przypadnie napięcie ok. 14,06VDC, co jest wartością akceptowalną nawet przy dłuższym czasie działania. Oczywiście nie obędzie się bez zwiększonej produkcji ciepła, czyli zwiększenia mocy strat, głównie w opornikach występujących fabrycznie na taśmie, ale również w samych diodach. Mimo to paski przeżyją!

    Aha. Jeżeli wasze paski LED odklejają się w nie długim czasie po naklejaniu, lub od początku słabo się trzymają, to reklamujcie je u sprzedawcy, lub kupujcie w bardziej "renomowanym" sklepie, lub postarajcie się dobrze odtłuścić powierzchnię do której je przyklejacie, np. benzynką ekstrakcyjną lub denaturatem chociaż.

    No i znowu się rozpisałem... 8-) Ale chciałem wyczerpująco i w miarę rzetelnie podejść do tematu.

    Jeszcze jedno. Wymyśliłem (głównie dzięki uwagom Kolegów), że można tą moją lampę spróbować zabezpieczyć poprzez nałożenie na zewnątrz, na paskach led od dołu, (pół)przezroczystego materiału w postaci cienkiej elastycznej pleksi, lub czegoś podobnego. Powinno to zabezpieczyć chyba moją teściową przed niekontrolowanym tańcem z mopem nad głową, prawdaż? 8-)

    Pozdrawiam,
    Sly8-)8-)
  • #71
    Jarkon2
    Level 25  
    Sly8-) - Osobiście zgadzam się ze wszystkim co napisałeś powyżej. A pomysł z osłoną z plexi powinieneś jak najszybciej zrealizować, żeby pieczony przez Ciebie własny chlebek pod tą lampą nie był ostatnim chlebem w Twoim życiu :D
  • #72
    Jerzy Cieślański
    Level 21  
    CV.Ja, zimą preferuję żarówki (żarowe) za względu na dobre samopoczucie jakie wywołuje 90-95% energii elektrycznej zamienianej na promieniowanie podczerwone, czyli emisję ciepła mile odczuwanego przez oczy i skórę. Ze względu na nadczynność tarczycy, dla mnie komfortowa pokojowa temperatura otoczenia zimą to 15°-16° Celsjusza i taką też utrzymuję w mieszkaniu, więc ciepło z ("nieco lepiej chłodzonych żarówek") nie marnuje się. Latem szkoda tej energii i nie komfortowo podwyższa się temperatura w pomieszczeniu, więc przechodzę na świetlówki wieloluminoforowe (R≧80) z balastem elektronicznym w.cz. i zapłonem ciepłym (duża dopuszczalna ilość załączeń)- tam gdzie światła potrzeba dużo i tanio: 85÷105lumen/Watt. W miejscach i zastosowaniach gdzie światła jest potrzeba mniej, np. punktowo w dół, o "czytelniczym" natężeniu lub strefowo (spiżarnia, przedpokój- małe pomieszczenia) oraz oglądanie programów telewizyjnych w świetle przyćmionym, stosuję żarówki świetlówkowe z dużą dopuszczalną ilością włączeń i wyłączeń lub żarówki LED w wersji eko (obniżona cena przy podwyższonej światłość kosztem skróconej do 25 000h trwałości użytecznej ze względu na słabe parametry chłodzenia układu diod i elektroniki zasilania.

    Światło bezpośrednie od np. pojedynczego źródła światła, pomieszane z pośrednim odbitym od ścian i sufitu) "da" (pod źródłem światła, w określonym obszarze roboczym np. na stole) bezwzględne natężenie, zmierzone światłomierzem, większe niż tylko samo pośrednie z tego samego inaczej skierowanego (w górę i na boki) źródła światła.

    Ale światłomierz nie posiada układu źrenicy automatycznie dostosowującego się do zmian natężenia w polu "widzenia" miernika, tak aby osiągnąć największą rozpiętość tonalną obrazu np. na siatkówce ludzkiego oka lub na matrycy światłoczułej aparatu fotograficznego z odpowiednim układem równoważenia dynamiki obrazu. Dla tego,(przykład:1.) oko ludzkie w sytuacji równomiernego rozproszonego oświetlenia na określonym średnim poziomie natężenia i z optymalnym dla oka kontrastem, "zastosuje" otwarcie otworu źrenicy do takiego poziomu, który zapewni siatkówce i mózgowi dobrą analizę obrazu i odczucie prawidłowego oświetlenia sceny.

    Przykład:2. Jeśli w polu widzenia ludzkiego oka wystąpią znaczne różnice poziomu natężenia światła odwzorowane w dużych kontrastach jasności obiektów i płaszczyzn pomieszczenia to oko może domknąć źrenicę bardziej niż w przypadku równomiernie oświetlonego pola widzenia (jak w przykładzie 1.) aby zapobiec oślepieniu siatkówki jaskrawymi strefami pola widzenia. W wyniku większego przymknięcia otworu źrenicy do siatkówki oka dotrze mniej światła niż w przykładzie 1. Ponadto analiza obszarów o niskim natężeniu oświetlenia może być dla oka w tej sytuacji chwilowo w ogóle nie możliwa. nawet jeśli bezwzględna jasność tych ciemniejszych obszarów z przykładu 2. jest większa niż jasność któregokolwiek elementu pola widzenia z przykładu 1.

    Dla tego, w określonym przypadku, możemy być osobiście przekonani, że w równomiernie oświetlonym (przez światło rozproszone) pomieszczeniu na określonym obszarze roboczym (np. stół, blat kuchenny itp.) "odczuwamy" więcej światła niż w pomieszczeniu oświetlonym znacznie silniejszym źródłem światła ale powodującym nierównomiernie i nazbyt kontrastowe oświetlenie obszaru roboczego a zwłaszcza ogólnego widoku pomieszczenia. Nawet jeśli pomiary za pomocą miernika natężenia światła świadczą o czymś całkowicie przeciwnym. :D

    Jako technolog drewna staram się optymalizować zarówno proces projektowania oświetlenia w zabudowie mebli jak i proces osiągania pewnych rozwiązań projektowych wraz z gromadzeniem wiedzy a więc unikam dochodzenia do określonych rozwiązań przez "zaczynanie od zera". Rozwój cywilizacji opiera się na akumulowaniu rozwiązań wynalezionych przed nami i kompilowanie z nich układów jeszcze bardziej rozwiniętych i dopracowanych, nawet jeśli ostatecznie wiąże się to z ogólnym uproszczeniem złożoności danego projektu. Oczywiście względy praktycznego unikania problemów prawnych wykluczają tu stosowanie samodzielnie wykonanych układów zasilania zamiast produktów firmowych spełniających określone normy.

    W omawianym przykładzie tytułowym na pewno bardziej elegancko było by nakleić układ pasków z zasilającą pajęczynką drutów na wspomnianym dodatkowym elastycznym pasie pleksi czy poliwęglanu i osłonięcie go oryginalnym kloszem od użytkowanej oprawy a nie odwrotnie.

    Tu pochwała dla Kolegi założyciela tematu bo przypominanie, nawet dawniej, opracowanych układów ma cechy popularyzacji zarzuconych lub nie docenionych na danym etapie, rozwiązań technicznych z dużą dozą życzliwej oświaty z zakresu bezpieczeństwa przeciw-porażeniowego.
    PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański
  • #73
    Jarkon2
    Level 25  
    Jerzy Cieślański - świetnie to opisałeś i wyjaśniłeś. Pozwoliłem sobie zacytować fragment Twojej wypowiedzi w pierwszym poście swojego tematu o lampach LED:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=15305236#15305236

    A tak na marginesie, jeśli chodzi o "emisję ciepła mile odczuwanego przez oczy i skórę", to polecam zainteresować się grzejnikami na podczerwień, np. takim:
    http://ogrzej.com.pl/grzejnik-na-podczerwien-panel-grzewczy-radius-350w.html
    O zaletach takiego sposobu ogrzewania możesz sam doczytać :)
  • #74
    narasta
    Level 21  
    Brak izolacji - Jak w ogóle można coś takiego zbudować?! Faza na wierzchu? Nawet nie wiem jak to skomentować.

    Moim zdaniem pokazywanie jak zrobić taką "lampę" to wstyd dla zawodu elektronika i sztuki elektronicznej. Po drugie powodowanie ryzyka, ze ktoś będzie równie bezmyślny jak autor tworząc to coś...

    Nie wiem, czy jesteś elektronikiem, bo nawet nie che mi się czytać początkowego postu, ze względu na wartość projektu (a właściwie jej brak). Jeśli jesteś - przestań. Jeśli zamierzasz być - przestań.

    Quote:
    Myślę, że projekt pomimo prostoty, znajdzie zainteresowanie i naśladowców
    Chyba kpisz.

    Zdajesz sobie sprawę, z tego jakie ryzyko powoduje umieszczenie na wierzchu wysokiego napięcia DC i dlaczego jest bardziej niebezpieczne od AC?!
  • #75
    Sly8-)
    Level 11  
    Jerzy Cieślański, wielki szacun za tak świetnie rozwinięty temat samego oświetlenia, który również próbowałem z raz czy dwa podjąć w poprzednich postach, wspólnie z kolegą Jarkon2, a który to temat był chyba trudny do przyswojenia, czyli oko kontra miernik. :spoko:
    Jerzy Cieślański wrote:
    W omawianym przykładzie tytułowym na pewno bardziej elegancko było by nakleić układ pasków z zasilającą pajęczynką drutów na wspomnianym dodatkowym elastycznym pasie pleksi czy poliwęglanu i osłonięcie go oryginalnym kloszem od użytkowanej oprawy a nie odwrotnie.

    Twoje rozwiązanie zabudowania pasków w lampie może być również ciekawe, a nawet chyba lepsze od mojego pomysłu "obudowania" lampy. Wielkie dzięki, postaram się to zrobić w miarę możliwości (głównie czasu) jak najszybciej. Pozdrawiam.

    Jarkon2 wrote:
    Tak, to wynika ze wzorów.
    Sly8-) a jak to wygląda w Twoim doświadczeniu?
    Ile się trzeba napisać, żeby kolegów teoretyków oświecać, że rzeczywistość, to nie tylko wzory

    No dokładnie. Ile się trzeba napisać, "ten tylko się dowie, kto..." 8-)
    Jeszcze raz dzięki za szczegółowe wyjaśnienia dla kol. Jerzego.

    Jarkon2 wrote:
    A pomysł z osłoną z plexi powinieneś jak najszybciej zrealizować, żeby pieczony przez Ciebie własny chlebek pod tą lampą nie był ostatnim chlebem w Twoim życiu :D

    Mam taki zamiar i kol. Jerzy podsunął chyba idealne rozwiazanie. (p.s. chlebek I-sza klasa wyszedł)

    Polecam to rozwiązanie zabezpieczenia wszystkim czytającym i chcącym się wzorować na mojej biednej lampie LED!
    Jednocześnie znowu przestrzegam przed możliwym niebezpieczeństwem takiego montażu pasków LED na wierzchu lampy! Chyba że wiecie co robicie!?


    narasta wrote:
    Moim zdaniem pokazywanie jak zrobić taką "lampę" to wstyd dla zawodu elektronika i sztuki elektronicznej. Po drugie powodowanie ryzyka, ze ktoś będzie równie bezmyślny jak autor tworząc to coś...

    Czy masz do tej lampy zastrzeżenia "elektroniczne"? Czy widzisz w niej tylko "szkaradność" zewnętrzną? Czy wykonanie takiego schematu elektrycznego jest czymś bezmyślnym w/g Ciebie i nie jest godne naśladowania? Czy na tym forum występują tylko grzeczne i wygłaskane projekty/tematy? Czy wszystkie mają "bezpieczne" schematy? Czy wszystkie schematy są wyłącznie skomplikowane, tak, że tylko ich autorzy wiedzą o co w nich chodzi? Czy muszę być elektronikiem, żeby móc wystawić taki post jak mój? Czy jeżeli nim jestem, to mam się tym nie zajmować, bo Tobie się to nie podoba? Kpię sobie? Nie podoba Ci się temat, to masz do naśladowania tysiące innych. Ale przynajmniej przeczytaj główny post i wszystko pod nim, i to 2x, zanim będziesz się sugerował opiniami czytając posty tylko od końca.
    narasta wrote:
    Zdajesz sobie sprawę, z tego jakie ryzyko powoduje umieszczenie na wierzchu wysokiego napięcia DC i dlaczego jest bardziej niebezpieczne od AC?!

    Poza tym, chyba coś ci się pomyliło z tym większym niebezpieczeństwem od napięcia DC niż AC - jest zupełnie odwrotnie, niestety. Nie wiem czy wiesz, ale przyjmuje się, że wartości bezpieczne napięcia stałego są ponad 2-krotnie wyższe, niż dla napięcia przemiennego. Dla tego, m.in. do uśmiercania na krześle elektrycznym prąd stały na początku nie zdał egzaminu i przeszli na prąd przemienny, bo wystarczyło niższe napięcie przy podobnym prądzie przepływającym przez ciało. Nie kompromituj się... :not:

    Pozdrawiam,
    Sly8-)
  • #76
    pawel1148
    Level 22  
    Sly8-) wrote:

    Poza tym, chyba coś ci się pomyliło z tym większym niebezpieczeństwem od napięcia DC niż AC - jest zupełnie odwrotnie, niestety. Nie wiem czy wiesz, ale przyjmuje się, że wartości bezpieczne napięcia stałego są ponad 2-krotnie wyższe, niż dla napięcia przemiennego. Dla tego, m.in. do uśmiercania na krześle elektrycznym prąd stały na początku nie zdał egzaminu i przeszli na prąd przemienny, bo wystarczyło niższe napięcie przy podobnym prądzie przepływającym przez ciało. Nie kompromituj się... :not:

    No właśnie chciałem zadać pytanie bardziej obeznanym w temacie. Czy przy porażeniu przez tego typu układ z mostkiem i kondensatorem zabezpieczenie różnicowoprądowe zareaguje prawidłowo ?? Mowa o tych najtańszych i najbardziej rozpowszechnionych na napięcie AC.
  • #77
    narasta
    Level 21  
    Quote:
    Przyjmuje się, że wartości bezpieczne napięcia stałego są ponad 2-krotnie wyższe, niż dla napięcia przemiennego
    Jakie to ma w ogóle znaczenie? Przecież tu jest 300 VDC! Więc tak - jest bardziej niebezpieczne. Różnica pomiędzy AC a DC w kwestii bezpieczeństwa nie polega na jego poziomie, a na tym, że mięśnie zaciskają się na czas obecności napięcia (w przypapdku gdy np. osoba złapie za przewód). W przypadku AC mięsień kurczy się wraz z jego częstotliwością, więc łatwiej się od niego samodzielnie uwolnić.

    Quote:
    Moim zdaniem pokazywanie jak zrobić taką "lampę" to wstyd dla zawodu elektronika i sztuki elektronicznej.
    Oczywiście, że nie chodzi o estetykę. Mowa tylko o kwestii bezpieczeństwa.

    Gdybym zaproponował w pracy rozwiązanie z wystającym z urządzenia chociaż jednym elementem metalowym nieizolowanym podłączonym do "N" albo "L" to zapewniam cię - to byłby mój ostatni dzień w pracy.

    Wracamy zatem do odpowiedniej szkoły a dopiero potem decydujemy o tym, czy dana osoba kompromituje się bądź nie.

    Tematy proponujące i propagujące takie rozwiązania powinny być natychmiast usuwane ze względu na zagrożenie zdrowia i życia.
  • #78
    Sly8-)
    Level 11  
    narasta wrote:
    Oczywiście, że nie chodzi o estetykę. Mowa tylko o kwestii bezpieczeństwa.

    Kwestia niebezpieczeństwa umieszczenia przeze mnie pasków LED na zewnątrz lampy były już wielokrotnie przez Kolegów i moją skromną osobę poruszane i uwypuklane co rusz, w związku z czym uważam, że każdy zdroworozsądkowy naśladowca umieści rzeczone paski LED w bezpiecznym wnętrzu swojej lampy bądź w inny sposób je zabezpieczy.
    Co do bezpieczeństwa samego układu elektronicznego, będącego jakby nie patrzeć pod napięciem sieciowym, nie widzę tu również powodu do takiego radykalnego stanowiska zabraniającego budowy i prezentowania na forum. Jeżeli tak, to trzeba pousuwać z forum chyba większość innych projektów, w których występuje podobne zasilanie beztransformatorowe, zasilacze impulsowe, czy choćby regulatory oświetlenia na tyrystorach, czyli wszystkie w których wykorzystuje się prostowane napięcie sieciowe.
    narasta wrote:
    Przecież tu jest 300 VDC! Więc tak - jest bardziej niebezpieczne. Różnica pomiędzy AC a DC w kwestii bezpieczeństwa nie polega na jego poziomie, a na tym, że mięśnie zaciskają się na czas obecności napięcia (w przypapdku gdy np. osoba złapie za przewód). W przypadku AC mięsień kurczy się wraz z jego częstotliwością, więc łatwiej się od niego samodzielnie uwolnić.

    Rzeczywiście, czy będzie to napięcie 230VAC, czy 300VDC, są na tyle wysokie, że realne jest niebezpieczeństwo porażenia, jednakże właśnie to, że napięcie przemienne zmienia tak szybko kierunek jest bardziej niebezpieczne, głównie dla naszego serca, które dostaje "rozstroju" pracy i w konsekwencji jego zatrzymanie. Paradoksalnie nie puści się przewodu będącego pod napięciem sieci, bo mięśnie i tak nie są w stanie pracować z taką częstotliwością. Poza tym, chyba nikt o zdrowych zmysłach nie łapie za jakikolwiek przewód, nie upewniwszy się 3x, że nie ma na nim napięcia.
    Nadal uważam, że napięcie stałe jest bezpieczniejsze niż przemienne, ale oczywiście przy założonych wartościach dopuszczalnych (gdy dla napięcia przemiennego jest to już 50VAC, to dla stałego jest to dopiero 120VDC).
    I tak, nadal uważam, że stałe 300V jest "lepsze" niż przemienne 230V, chociaż oba są już wystarczająco niebezpieczne!
    Do tego trzeba by jeszcze opisać kilka innych czynników wpływających na bezpieczeństwo, związanych z organizmem człowieka, z otaczającym środowiskiem, otaczającymi przedmiotami, itp., itd.. Długo by pisać.
    Proponuję jakąkolwiek lekturę w temacie, zanim będzie się pisać o wyższości (nie)bezpieczeństwa jednego rodzaju napięcia od drugiego.
    narasta wrote:
    Gdybym zaproponował w pracy rozwiązanie z wystającym z urządzenia chociaż jednym elementem...

    Nie porównuj rozwiązań "domowych" do rozwiązań "przemysłowych". Zresztą co do samego układu elektronicznego nie widzę zastrzeżeń - podobne beztransformatorowce (nieco tylko ulepszone) występują w niemal każdym nowoczesnym źródle światła sieciowego, jakim są "żarówki" LED, itp..

    Mimo wszystko dziękuję za porusznie tego tematu, bo zawsze warto tych rzeczach pisać... 8-)

    Pozdrawiam,
    Sly8-)

    P.S.
    Pozdrawiam kol. Jarkon2, który w swoim temacie opisał ciekawe i bezpieczne rozwiązanie oświetlenia LED (diody mocy), z przedstawieniem różnic oświetlenia w zależności od "sposobu" montażu:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=15305236#15305236
  • #79
    Freddy
    Level 43  
    Sly8-) wrote:
    gdy dla napięcia przemiennego jest to już 50VAC, to dla stałego jest to dopiero 120VDC).
    Napięcie bezpieczne to 24VAC i 50VDC, a napięcia, które podajesz są tylko dla warunków suchych!
    Sly8-) wrote:
    Zresztą co do samego układu elektronicznego nie widzę zastrzeżeń - podobne beztransformatorowce (nieco tylko ulepszone) występują w niemal każdym nowoczesnym źródle światła sieciowego, jakim są "żarówki" LED, itp..
    No i tu sie mylisz, takie rozwiązania to są, ale w chińskich. W innych są miniaturowe przetwornice z trafkiem.
  • #80
    Sly8-)
    Level 11  
    Freddy wrote:
    Napięcie bezpieczne to 24VAC i 50VDC, a napięcia, które podajesz są tylko dla warunków suchych!

    Oczywiście, że powyżej podałem przykład wartości maksymalnych dla odpowiednich warunków. Co nie zmienia faktu, że co od zasady napięcie stałe jest bezpieczniejsze niż przemienne o zbliżonych wartościach. Naturalnym jest, tak czy siak, że każde napięcie wyższe od tych bezpiecznych (z "Twojego" zakresu bezpiecznego jak i "mojego" dopuszczalnego) są już wystarczająco niebezpieczne, że by grozić porażeniem, niezależnie od rodzaju napięcia.
    Freddy wrote:
    No i tu sie mylisz, takie rozwiązania to są, ale w chińskich. W innych są miniaturowe przetwornice z trafkiem.

    W chińskich, czyli w większości?
    Ośmielam się zauważyć, że teraz większość produkcji skupia się w Chinach, i nawet markowe "żarówki" z tamtąd pochodzą. A z tych samych linii produkcyjnych korzystają również "pomniejsi" producenci, niekoniecznie z nazwy kojarzeni z Chinami. Raczej większość z nich będzie stosowała najprostsze rozwiązania. No, ale od reguły mogą być wyjątki. Może są producenci (może europejscy), którzy do układu zasilania w żarówkach LED stosują rozbudowane zasilanie na przetwornicy impulsowej z trafkiem, tylko po to, żeby podnieść koszty produkcji i obniżyć sprawność przetwarzania energii w światło...? Chyba, że mówimy o różnego rodzaju latarkach bateryjnych, gdzie podobne układy przetwornic rzeczywiście pomagają najefektywniej wykorzystać na maxa energię z baterii.
    Jednak przyznaję się bez bicia, że wszechwiedzący nie jestem, biorę to tylko na logikę. Mogę się mylić... :spoko:

    Pozdrawiam,
    Sly8-)

    P.S.
    Oczywiście jeszcze raz przestrzegam, przed występującym w układzie wysokim napięciem sieciowym 230VAC i jego wyprostowaną formą 300VDC! Wykonując podobny układ z podobną lampą bądźcie bardzo ostrożni i zamontujcie go w bezpieczny sposób!
  • #81
    Pyzaczek
    Level 19  
    razdwawa wrote:
    Jak taśma reaguje na skrajne wartości zasilania energetycznego od 200 do 250V

    Zrobiłem pomiary dla moich LEDówek Link
  • #82
    razdwawa
    Level 13  
    A natężenie oświetlenia - pewnie o sporo także się zmienia - czyli podobnie jak żarówka np na dłuższej linii gdy sąsiad po drodze spawa w rytm będzie migotać żarówka jak i ledy
  • #83
    Tomasz_72
    Level 10  
    Chciałem wtrącić do dyskusji moje 3 grosze, bo mam kilkadziesiąt metrów taśm diodowych w mieszkaniu. Nie używam innego typu oświetlenia. W pokojach, mam droższe diody, z jak najwyższym stopniem oddawania barw (Ra?) Zawsze łącze w jeden zestaw diody białe zimne i ciepłe. O ile mogę, zimne kieruję na ściany i sufit, ciepłe na podłogę. W ten sposób kotlet i kartofelki mają ładne kolorki, a ściany są super białe. Jednak niedawno wpadłem na pomysł wywalenia zasilacza. Co z tego że mam zasilacz kategorii 5 (najniższe straty) jak i tak się grzeje. Wiec zacząłem robić dokładnie to samo co kolega - łączyć sekcje w szereg, aby je zasilać z 230V. Nie pierwszy raz, bo już dawno temu robiłem coś takiego - mocowałem żółte diody do siatki maskującej. Teraz składam na okrągłej plexi, z pasków led "stokrotki". I oczywiście zamykam szklanym kloszem. Za każdym razem jak słyszę o możliwości podpalenia mieszkania, lub zabicia członka rodziny, zastanawiam się nad zamontowaniem żarówek żarnikowych. Ale co będzie jak się ktoś takiej żarówki dotknie? Poparzenie gotowe. A znam takiego gościa któremu taka "bańka" pękła i na dłoni miał piękną odbitkę wolframowego żarnika. Teraz pytanie do praktyków. Co się stanie jak gołą ręką dotkniecie takiego paska diodowego zasilanego z 230V? (prąd pracy 15mA) Ja Wam powiem, połowa diod przygaśnie, a druga połowa będzie świecić jaśniej. ABSOLUTNIE nie próbujcie tego powtarzać. Ja to zrobiłem za Was, narażając się na śmierć. Jakoś nie jest mi pisana, bo parę razy tak zrobiłem a wciąż żyje. Od 2 lat nie odkleiła mi się ani jedna taśma led 12V. Może dlatego że naklejam na czystą powierzchnię? Ciekawe czy jakbym przykleił do sufitu taśmę zasilaną z 230V to się odklei? Też spróbuje i za rok napiszę. A na warsztacie zrobiłem sobie oświetlenie z tak samo połączonych modułów diodowych, hermetycznych. Gdyby kolega wątkotwórca tak zrobił, to nie byłoby 3 ekranów krytyki. A tak wogóle to ja przyszedłem się spytać o termistor. Dzięki za wskazówkę i nie przejmuj się krytyką, ale zadbaj o bezpieczeństwo. Jak dotkniesz dwóch nóżek kondensatora wygładzającego to potrafi nieźle kopnąć. Warto mu zapiąć jakiś duży rezystor równolegle
    Pozdrawiam
  • #84
    a_noob
    Level 23  
    Tomasz_72 wrote:
    Co się stanie jak gołą ręką dotkniecie takiego paska diodowego zasilanego z 230V? Ja to zrobiłem za Was, narażając się na śmierć.

    Heroizm głupotą napędzany. Marnie skończysz jak nie zmienisz podejścia :(
  • #85
    rb401
    Level 37  
    Tomasz_72 wrote:
    ABSOLUTNIE nie próbujcie tego powtarzać. Ja to zrobiłem za Was, narażając się na śmierć. Jakoś nie jest mi pisana, bo parę razy tak zrobiłem a wciąż żyje.


    Powiedz kolego w imię czego usilnie promujesz tu to niebezpieczne dziadostwo?
    Może jesteś skąpy i nakręca Cię groszowa oszczędność, kosztem bezpieczeństwa Twojego i twoich bliskich. Twoja sprawa. Możesz oszczędzić na czajniku elektrycznym zastępując go żyletkami. Ok, też oszczędność. Ale może zostaw to dla siebie. Nie chwal się, bo naprawdę nie ma czym.

    Tu przychodzą też ludzie, jakby to powiedzieć, oszczędzający własne myślenie, i zrobi taki Twoje oświetlenie w łazience bo tanio a zasilacz to wymysł sprzedawców.
    Chcesz mieć na sumieniu takiego delikwenta?
  • #86
    Tomasz_72
    Level 10  
    Weź przeczytaj to co napisałem. Nigdzie nie mam niezabezpieczonych diod podłączonych do 230V. Te które zrobiłem (i działają) są za "szybką". Jeśli ktoś ma wątpliwości to zrobię fotki. Jednak podczas budowania "żarówek" wielokrotnie doprowadziłem do sytuacji w której dotknąłem się odizolowanych przewodów. Końcówka amperomierza dotknęła punktu lutowniczego, a ja złapałem drugą. Efekt jak opisałem. Prawdopodobnie przepłynęło przez mój organizm 2, może 3 miliampery. Żyję i raczej prąd mnie nie zabije. Natomiast dotknięcie kondensatora - wyjątkowo nieprzyjemne. (a kogo prąd nie kopnął niech pierwszy rzuci kamieniem) Tylko że ta dyskusja donikąd nie prowadzi. Ludzie wsiadają po pijaku za kierownice, palą papierosy i jedzą tłuste żarcie - nikt ich nie piętnuje. Prąd też zabija, ale raczej nie w taki sposób. W sensie, można ulec porażeniu dotykając PRZYPADKIEM pralki która ma przebicie na obudowę, a nie włażąc na drabinę żeby umyć mokrą szmatką zaświecone diodki. Dajcie spokój, tylko nie mnie, a wątkotwórcy. Ja - słowo harcerza - to co konstruuje wkładam do zamkniętych kloszy, a reszta mieszkania zasilana jest z 12V. Co też ma swoje wady, ale to dyskusja nie na temat.
  • #87
    rb401
    Level 37  
    Tomasz_72 wrote:
    Jednak podczas budowania "żarówek" wielokrotnie doprowadziłem do sytuacji w której dotknąłem się odizolowanych przewodów. Końcówka amperomierza dotknęła punktu lutowniczego, a ja złapałem drugą. Efekt jak opisałem. Prawdopodobnie przepłynęło przez mój organizm 2, może 3 miliampery. Żyję i raczej prąd mnie nie zabije.


    Wybacz kolego ale osobiście zupełnie nie rozumiem celu tego co tu napisałeś. A przede wszystkim czego tak naprawdę oczekujesz po tej swojej wypowiedzi.
    Aplauzu, słów uznania, poklepania po plecach?

    Przepraszam, ale ja akurat nie jestem w stanie Ciebie zaspokoić w tym względzie, bo kiedyś na moich oczach umarł człowiek, który miał pecha dotknąć ledwie 220V. Jego opinii czy był wcześniej przekonany że "prąd go nie zabije" nie miałem okazji poznać wcześniej a później to już niestety zrobiło się niemożliwe.
  • #88
    Tomasz_72
    Level 10  
    "Wybacz kolego ale osobiście zupełnie nie rozumiem celu tego co tu napisałeś."
    "Hejtujecie" człowieka, który dzieli się z nami projektem. Projekt jak każdy inny związany z prądem niesie zagrożenia dla życia. Sam pomysł - genialny. Przyznajecie to pisząc o "niewielkich oszczędnościach". Czy którykolwiek z Was dokonał eksperymentalnych pomiarów, aby kolegę przekonać do tego aby odstąpił od "niebezpiecznych" projektów? Nie? czyli "hejt". Czy ktokolwiek zrobił analizę co się stanie jeśli dotkniesz pierwszej, 50siątej 100tnej diody w tym szeregu? Nie. Więc poco bicie piany? A najlepsze są takie kawałki: A co będzie jak Ci się to odklei? Czy naprawdę umiecie sobie wyobrazić kogoś kto korzysta z ubikacji, nagle odkleja mu się 5 metrów taśmy ledowej i mimo że diody świecą, gość wstaje z kibelka i łapie łańcuch tam, gdzie właśnie przytrzymują go kabelki zasilające przy suficie. Weźcie włączcie wyobraźnie. Nikt nie twierdzi że to jest bezpieczne. Ale jakie jest prawdopodobieństwo dotknięcia zaświeconych diod na suficie?!
    Po paru miesiącach przychodzę ja, z podobnym problemem. Po wiedzę i doświadczenie. Najpierw dostaje kopa - to jest niebezpieczne, poczytaj wątek (właśnie ten wątek). No fajnie, ale czy stopień niebezpieczeństwa układu rośnie proporcjonalnie z ilością postów potępiających konstruktora? Czytając to wszystko - dochodzę do wniosku że tak. Więc staje w obronie człowieka, bo w moim przekonaniu jest masa innych zagrożeń, przed którymi nie ostrzegacie. Jakby Wasze komentarze wyrwać z kontekstu, to mamy nową broń masowej zagłady. 230V plus taśma ledowa. Jak już pisałem mam dziesiątki metrów diod na 12V i chętnie pozbyłbym się zasilaczy. Więc próbuje takie układy zbudować i parę razy "mi się omskła ręka" a żyje. Nie dlatego że ten układ jest bezpieczny, nie, ale dlatego że on może zabić. Tak samo jak obcięty kabel zasilający podczas pracy szlifierką kątową, jak stara uszkodzona pralka, suszarka.... jak kable zwisające z sufitu przy wymianie żyrandola, albo ze ściany przy wymianie gniazdka. Jednak "hejt" ma dużą moc. Po paru miesiącach pojawił się Tomasz 72, co prawda wyraźnie piszący że jego diody są za szybką, ale nieważne, dowalmy mu.
    " A przede wszystkim czego tak naprawdę oczekujesz po tej swojej wypowiedzi. Aplauzu, słów uznania, poklepania po plecach? " Uzmysłowienia Wam że dotknięcie takiego niezabezpieczonego zestawu diod nie prowadzi do natychmiastowej śmierci. Może się tak stać, ale trudno mi jest oszacować jak małe jest to prawdopodobieństwo. Myślę że w zasadzie 100% nieszczęścia przypada na budowę tego układu i pierwsze uruchomienie. Czyli tak jak w każdym zasilaczu. I jeszcze raz powtarzam, moje układy z odizolowanym napięciem sieciowym są zamknięte w hermetycznych kloszach.

    ToMasz

    PS. może to nie zostało wyraźnie powiedziane. Obecne "żarówki" diodowe są tak konstruowane aby z najmniejszej ilości diod, osiągnąć jak największą światłość. Więc diody pracują powyżej 100% swojej znamionowej mocy. Takie "żarówki" szybko ulegają awarii. Pozostałe komponenty użyte do produkcji są niskiej jakości. Sam widziałem dwa kondensatory, które zostały rozerwane. Jeden spuchł, drugiemu odpadła nóżka. Jaka rada? Ano właśnie ten układ, gdzie "żarówka" zamiast 15 diod ma ich 60- 70. Niema kondensatora ograniczającego prąd, więc się nie spali. Diody pracują przy nieco niższym niż znamionowy prąd, co przekłada się na ich trwałość. Układ nie wymaga zasilacza. Wymaga myślenia i odpowiedzialności - jedynie w tej kwestii się z Wami zgadzam W załączniku moje lampy diodowe
    Oświetlenie LED na bazie klosza lampy jarzeniowej. Oświetlenie LED na bazie klosza lampy jarzeniowej. Oświetlenie LED na bazie klosza lampy jarzeniowej. Oświetlenie LED na bazie klosza lampy jarzeniowej.
  • #89
    Sly8-)
    Level 11  
    Tomasz_72 wrote:
    A tak wogóle to ja przyszedłem się spytać o termistor. Dzięki za wskazówkę i nie przejmuj się krytyką, ale zadbaj o bezpieczeństwo. Jak dotkniesz dwóch nóżek kondensatora wygładzającego to potrafi nieźle kopnąć. Warto mu zapiąć jakiś duży rezystor równolegle


    Witam. Co do termistora, to jego wartość nie jest raczej krytyczna. Ja zastosowałem 10Ω, bo akurat taki miałem pod ręką z typu PTC, ale myślę, że inne wartości z zakresu dziesiątków omów też się nadadzą. Chodzi o to, żeby w przypadku załączenia w "górce" napięcia sieci, pusty kondensator nie dostał za dużego udaru prądowego, a w kontakcie nie iskrzyło niepotrzebnie. Poza tym dzięki temu, że to typ ptc, to w razie awarii dalszej części układu, samoczynnie będzie dążył do ograniczenia prądu w obwodzie. Mimo to, można dodatkowo wstawić bezpiecznik zwłoczny w przewód fazy (szklaczek w gniazdku na kablu), o wartości zależnej od spodziewanego prądu w obwodzie, z przeszacowaniem co najmniej x2. Na przykład u mnie zmierzony prąd to 25mA, czyli bezpiecznik 50mA by wystarczył, ale ze względu na prąd udarowy ładowanego kondensatora lepiej dać sporo większy, 100-200mA.
    Na kondensatorze rzeczywiście odkłada się spory ładunek o napięciu (zmierzonym) 300VDC, który może przynajmniej "zdrowo" 8-) kopnąć, i jeśli przewidujemy częste macanie wnętrzności takiej lub innej lampy, to lepiej dołączyć równolegle do kondensatora np. dwa rezystory ćwiartki, szeregowo, o wartości minimum 100kΩ każdy - w sumie 200kΩ, lub jeden większy 0,5 - 1W od razu 200kΩ, przy czym pierwsza wersja z dwoma, może mieć większą odporność na przebicie. Na pewno zwiększy to bezpieczeństwo, ale pozbędziemy się ciekawego (moim zdaniem) efektu powolnego wygaszania światła po wyłączeniu zasilania - ok. 1,5s do zauważalnego spadku natężenia światła i jeszcze ze 3-4s do całkowitego zgaszenia - dzięki któremu nie zostajemy z mroczkami w oczach gdy idziemy spać... 8-)

    razdwawa wrote:
    A natężenie oświetlenia - pewnie o sporo także się zmienia - czyli podobnie jak żarówka np na dłuższej linii gdy sąsiad po drodze spawa w rytm będzie migotać żarówka jak i ledy


    Rzeczywiście, jeśli sąsiad za ścianą miałby spawarkę elektryczną, to każdy odbiornik elektryczny w najbliższej okolicy sąsiada zarejestruje jej użycie, ale nie każdy w ten sam sposób. Zwykła żarówka na pewno zacznie migotać w "rytm" spawania, mój układ pewnie też to zarejestruje jakoś, ale dzięki pojemności kondensatora wygładzającego "rytm" spawania, zmiany będą niezauważalne, płynne (czas reakcji ~1,5s). W każdym razie, na mój 2kW czajnik elektryczny reakcja jest tak nikła, że trzeba się dobrze w coś w około wpatrzeć, żeby dostrzec moment za/wyłączenia czajnika.

    Dziękuję wszystkim Kolegom za zainteresowanie, każda Wasza opinia jest cenna, i proszę, nie przekreślajcie z góry tego układu przez pryzmat niebezpiecznego wykonania "mechanicznego" - przecież wykonanie to rzecz względna i zależna tylko od wykonawcy - chodziło tylko o ciekawy (moim zdaniem, do którego też mam prawo) układ niecodziennego zasilania popularnych pasków LED.

    P.S.
    Oczywiście jeszcze raz przestrzegam, przed występującym w układzie wysokim napięciem sieciowym 230VAC i jego wyprostowaną formą 300VDC!
    Wykonując podobny układ z takim zasilaniem, bądźcie bardzo ostrożni i zamontujcie go w bezpieczny sposób!!
    A już na pewno nie róbcie tego sami, jeśli nie jesteście pełnoletni!!!


    P.S.2
    Kolego Tomasz_72, czy mógłbyś podzielić się budową Twojej lampy z pierwszego zdjęcia (tą na 230V). Wygląda wprost świetnie, ale jak tak świeci, to niewiele można dostrzec szczegółów budowy, zarówno mechanicznie jak i układu/połączenia led'ów. Mógłbyś zapodać jej opis i/lub zdjęcie zgaszonej?
    Ja zrobiłem coś podobnego używając 6cm odcinka rury pcv fi50, na której nakleiłem 5cm paski, przymocowanej do cokołu o podobnej średnicy po lampce "energooszczędnej", z gwintem E27, a w środku umieściłem "mój" układ zasilania. Od czoła rury dołożyłem na okrągłym, dopasowanym laminacie uniw. bez miedzi, kilka diod SuperFlux (takie akurat miałem), żeby świeciła również do przodu. Całość ma bardzo zwartą konstrukcję w kształcie wszechkierunkowoświecącego 8-) walca. Oczywiście całość zabezpieczona...
    Ale Twoja lampa jest chyba sporo zgrabniejsza... 8-(

    I jeszcze jedno: Wykorzystanie w jednej lampie pasków LED ciepłych i zimnych, to bardzo dobry pomysł, sam mam zamiar dołożyć do mojej lampy nieco ciepłych, ale można też popróbować same białe neutralne.
  • #90
    a_noob
    Level 23  
    Tomasz_72 wrote:
    Ale co będzie jak się ktoś takiej żarówki dotknie? Poparzenie gotowe.

    A czy to jest temat o żarówkach?
    Tomasz_72 wrote:
    A znam takiego gościa któremu taka "bańka" pękła i na dłoni miał piękną odbitkę wolframowego żarnika.

    J.w. A znajomy to debil, tylko tak to można wyjaśnić.
    Tomasz_72 wrote:
    Ludzie wsiadają po pijaku za kierownice, palą papierosy i jedzą tłuste żarcie - nikt ich nie piętnuje. (...) można ulec porażeniu dotykając PRZYPADKIEM pralki która ma przebicie na obudowę

    Tomasz_72 wrote:
    Tak samo jak obcięty kabel zasilający podczas pracy szlifierką kątową, jak stara uszkodzona pralka, suszarka.... jak kable zwisające z sufitu przy wymianie żyrandola, albo ze ściany przy wymianie gniazdka.

    Kolega "wątkotwórca" nie pisał że jeździ po pijaku więc nikt nie czepiał się tego. Ze schodów też można spaść, ale to w dalszym ciągu nie jest tematem.
    Tomasz_72 wrote:
    Prąd też zabija, ale raczej nie w taki sposób. (...) nie włażąc na drabinę żeby umyć mokrą szmatką zaświecone diodki.

    Bez komentarza.
    Tomasz_72 wrote:
    Czy ktokolwiek zrobił analizę co się stanie jeśli dotkniesz pierwszej, 50siątej 100tnej diody w tym szeregu? Nie.

    Analiza jest taka że grozi to porażeniem i choćbyś nie wiem jak się prężył, silił, dotykał i bił pianę to nie zmienisz tego.
    Tomasz_72 wrote:
    A najlepsze są takie kawałki: A co będzie jak Ci się to odklei?

    Najlepsze jest to że jak u Ciebie się trzyma to nikomu się nie odklei.
    Tomasz_72 wrote:
    Czy naprawdę umiecie sobie wyobrazić kogoś kto korzysta z ubikacji, nagle odkleja mu się 5 metrów taśmy ledowej i mimo że diody świecą, gość wstaje z kibelka i łapie łańcuch tam, gdzie właśnie przytrzymują go kabelki zasilające przy suficie.

    Tak, twojego znajomego.
    Tomasz_72 wrote:
    Po paru miesiącach przychodzę ja, z podobnym problemem. Po wiedzę i doświadczenie. Najpierw dostaje kopa - to jest niebezpieczne, poczytaj wątek (właśnie ten wątek). No fajnie, ale czy stopień niebezpieczeństwa układu rośnie proporcjonalnie z ilością postów potępiających konstruktora?

    Wpadłeś krzycząc że wiesz lepiej, broniąc (nie wiadomo przed czym) tez które zgadzają się z twoim tokiem rozumowania. A stopień niebezpieczeństwa rośnie proporcjonalnie do ilości postów takich jak twoje.
    Tomasz_72 wrote:
    Więc staje w obronie człowieka

    A co to, zagrożony gatunek? Kolega Sly8-) broni się sam jak na razie.
    Tomasz_72 wrote:
    bo w moim przekonaniu jest masa innych zagrożeń, przed którymi nie ostrzegacie.

    Uważaj na kolbę od lutownicy bo jest gorąca. Zadowolony?
    Tomasz_72 wrote:
    Jakby Wasze komentarze wyrwać z kontekstu, to mamy nową broń masowej zagłady. 230V plus taśma ledowa.

    Jakby twoje komentarze wyrwać z kontekstu to powinniśmy zamiast gier planszowych co wieczór całą rodziną dotykać 50, 100 i 150 diody.
    Tomasz_72 wrote:
    Uzmysłowienia Wam że dotknięcie takiego niezabezpieczonego zestawu diod nie prowadzi do natychmiastowej śmierci. Może się tak stać, ale trudno mi jest oszacować jak małe jest to prawdopodobieństwo.

    Czyli dociera do Ciebie że istnieje takie prawdopodobieństwo, ale jesteś zbyt ubogi umysłowo żeby nie wypisywać publicznie, że jest niegroźne i można sobie taką instalację macać i szorować mikrą szmatą?

    Fajnie że ruszasz głową i robisz coś sam, bo takich mamy co raz mniej. Ale ponad połowa z treści twoich postów to zbędne brednie, bardziej groźne niż wiszące kable przy zmianie żyrandola.

    Dodano po 14 [minuty]:

    Sly8-) wrote:
    nie przekreślajcie z góry tego układu przez pryzmat niebezpiecznego wykonania "mechanicznego" - przecież wykonanie to rzecz względna i zależna tylko od wykonawcy - chodziło tylko o ciekawy (moim zdaniem, do którego też mam prawo) układ niecodziennego zasilania popularnych pasków LED.

    Układu nikt nie przekreśla, jak już duuuużo wcześniej pisałem układ jest już od dawna znany łącznie z jego wadami i zaletami.