Witam, na wstępie jak w temacie - 206, 2.0hdi 90km RHY. Historia zaczyna się tak: Klient jechał samochodem, przejechał w okolicy 40km po czym zgasił samochód pod sklepem, poszedł na zakupy, wrócił, wsiadł odpalił silnik po czym po trzech do pięciu sekund silnik zgasł. Nie było możliwości już go odpalić, tj. kręcił a nie odpalał. Samochód trafił do mnie na warsztat i teraz historia właściwa:
- Błędów w ECU, BSI, ABS - BRAK!
- Ciśnienie paliwa po filtrze - 3,5bar
- Na powrocie jest ropa
- Sterownik ciśnienie na szynie widzi 290-320bar
- Podczas rozruchu regulator ciśnienia paliwa się rusza
- EGR odpinany więc nie cofa spalin i silnik się nie dusi
- Synchronizacja w parametrach - TAK
- Obroty widzi (synchronizacja jest)
- Pompa paliwa w zbiorniku pracuje na zapłonie i podczas kręcenia silnikiem
- Immo nie trzyma - jest zezwolenie na rozruch, błędów w komunikacji brak
Podczas palenia go na "plaku" chodzi tylko i wyłącznie na nim i utrzymuje przy prawidłowym dawkowaniu
800obrotów. Może tak chodzić dopóki nie skończy się specyfik a dymka z wydechu nie puści (spaliny ropy). Wtryski mierzone na zwarcie do masy i zwarcia brak, po odpięciu wtryskiwacza natychmiast pojawia się błąd obwodu wtrysku. Diagnozowane lexia. Panowie pomóżcie bo mi się już pomysły skończyły totalnie.
Pytanie - czy możliwe jest, aby wtryskiwacze zostały uszkodzone - wszystkie 4 na raz?
- Błędów w ECU, BSI, ABS - BRAK!
- Ciśnienie paliwa po filtrze - 3,5bar
- Na powrocie jest ropa
- Sterownik ciśnienie na szynie widzi 290-320bar
- Podczas rozruchu regulator ciśnienia paliwa się rusza
- EGR odpinany więc nie cofa spalin i silnik się nie dusi
- Synchronizacja w parametrach - TAK
- Obroty widzi (synchronizacja jest)
- Pompa paliwa w zbiorniku pracuje na zapłonie i podczas kręcenia silnikiem
- Immo nie trzyma - jest zezwolenie na rozruch, błędów w komunikacji brak
Podczas palenia go na "plaku" chodzi tylko i wyłącznie na nim i utrzymuje przy prawidłowym dawkowaniu
Pytanie - czy możliwe jest, aby wtryskiwacze zostały uszkodzone - wszystkie 4 na raz?