Gwiezdne Wojny to seria, która rozpalała wyobraźnię naszych rodziców, nas samych, a teraz, dzięki nowej, ósiódmej już odsłonie, ma aspirować do miana ulubionego filmu sci-fi naszych dzieciaków. Seria z lat 70-tych wprowadzała nowe standardy w zarówno w zakresie efektów specjalnych jak i wizji przyszłości. Kolejna trylogia dzięki rozwojowi grafiki komputerowej rozwijała pokazaną wcześniej wizję i wzbogaciła ją o setki futurystycznych droidów, robotów i statków. Chociaż wszystkie obie serię dzieliło pokolenie odbiorców, to obie miał podstawowe cechy wspólne: laser, miecze świetlne i roboty. Czym rewolucyjnym charakteryzuje się najnowsza część? W sumie to ciężko powiedzieć. Mało w niej nowości, których nie widzieliśmy już w innych filmach sci-fi. Mimo mieszanych recenzji, w nowych Star Warsach pojawił się nowy bohater: robot BB-8.
Może i sprytna konstrukcja robota nie szokuje jak R2D2 czy C3PO w latach osiemdziesiątych, ale ma w sobie jednak coś intrygującego. Przede wszystkim jest możliwa do zbudowania. Rynek zabawek został zalany niesamowicie drogimi mini BB-8tami od Sphero i Hasbro na długo przed premierą filmu rozpalając wyobraźnię dzieciaków. W dobie drukarek 3d i rozwiniętej uproszczonej elektroniki modułowej, wiele osób zapragnęło zbudować własne wersje robota.
Wiele osób próbuje odwzorować w różnej skali produkt Sphero. Dla nie wtajemniczonych w temat warto tylko wspomnieć, że Sphero ukryło dosyć skomplikowanego robota, ładowanego indukcyjnie w kuli, która jest napędzana kołami od wewnątrz. Głowa robota jest natomiast przymocowana do kuli za pomocą magnesów neodymowych, które odpowiedni poruszane, poruszają także głową względem kuli niezależnie od kierunku poruszania się robota.
Poniższa wersja robota zbudowanego jako pełnowymiarowy opiera się na zupełnie innej zasadzie. Autor ograniczył się do zamknięcia wszystkich mechanizmów w głowie BB-8, który położony na pustej kuli porusza nią czterema omnikołami. Pomysł dużo łatwiejszy w wykonaniu w stosunku do innych pełnowymiarowych robotów tego typu. Niestety jest on także obarczony sporym kompromisem. Autorowi nie udało się jednak zbliżyć do płynności i dynamiki ruchów robota pokazanego na filmie. Autor elementy droida wydrukował na drukarce 3d. Całość oparło o moduł Arduino Mini Pro oraz moduł LSM9DS0 9-osiowego czujnika przyspieszenia/żyroskopu/magnetometru od Sparkfun. Póki co poza chwaleniem się projektem nie podzielił się on plikami źródłowymi, więc pozostaje tylko podziwiać pomysłowość i zastanowić się, czy można wykonać robota lepiej niż autor.
Źródło http://makezine.com/2015/09/10/yet-another-cool-bb-8-droid-project/
Fajne? Ranking DIY
