Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Re: Dziwny schemat.. rezonatora/generatora(?)..Co o tym myślicie ?

andre2t 12 Sty 2016 19:29 4404 14
  • Pomocny post
    #2 12 Sty 2016 21:08
    atom1477
    Poziom 43  

    No niestety po tak uproszczonym "schemacie" niewiele można powiedzieć. Po prostu nie wiadomo o co chodzi.
    Bo to nie jest żaden schemat. Tylko zlepek rysunku układu optycznego i schematu układu elektronicznego.
    Są tu różne uproszczenia które pewnie wyjaśniał niezamieszczony tutaj opis.
    Bez tego opisu takie coś to jest nic nie warty bazgroł.

  • Pomocny post
    #3 13 Sty 2016 15:46
    atom1477
    Poziom 43  

    andre2t napisał:
    No własnie, tak sądziłem, że łatwo nie będzie...
    tyle się domyślam, że "L" oznacza laser, którego wiązka
    biegnie przez dwudzielne płytki, z których 50% odbija się
    od uk. luster, a nast. natrafia na kolejną płytkę dwudzielną, i ...

    No to jest oczywiste.

    Problemem jest pozostała część. Te wiązki wchodzące do baz tranzystorów. To jest kompletnie bez sensu.
    To zapewne miała być jakaś analogia do czegoś. Takie schematyczne wyjaśnienie zupełnie innego zjawiska. Ale tak jak mówię, takie coś wymaga opisu. Bez opisu jest bazgrołem bo samo w sobie jest nieprawne technicznie.

  • #5 14 Sty 2016 10:23
    atom1477
    Poziom 43  

    Też tak pomyślałem (tzn. że fototranzystory).
    Ale w takim układzie i tak nie mają sensu. Nie ma na tyle szybkich fototranzystorów żeby reagować na każdy okres fali niezależnie (zresztą to chyba niemożliwe z samej "zasady działania fali": tzn. fala jest falą również w momencie jak chwilowo przechodzi przez 0).
    Bez dodatkowych informacji dyskusja nie ma sensu.
    Podaj więc chociaż skąd masz ten rysunek.

  • #7 04 Kwi 2016 15:29
    atom1477
    Poziom 43  

    Jaśniej na pewno nie, bo ten "schemat" jest niezgodny ze "schematem" z pierwszego postu.
    Na pierwszym schemacie większe wysterowanie dawało zwieranie żarówki (słabsze świecenie żarówki).
    W tym przypadku większe wysterowanie da wytworzenie dodatkowej energii w ogniwie słonecznym (mocniejsze świecenie żarówki).
    Tak więc niczego to nie wyjaśnia, a zamiast tego wprowadza dodatkowy zamęt.
    Dopóki nie dowiemy się skąd pochodzi ten "schemat" i czego dotyczy, jakiekolwiek rozmowy nie mają sensu.

  • #8 04 Kwi 2016 17:40
    andre2t
    Poziom 3  

    Może w ten sposób - szczerze w końcu: Ja jestem autorem tego ideowego nieschematu. Pod koniec ubiegłego roku zastanawiałem się nad źródłami energii.. Baterie słoneczne(fotoogniwa) działają na światło, gdzie uzyskane napięcie jest zależne od częstotliwości(długości) nań padającego światła (w przypadku św. słonecznego sprawa nie jest prosta - mamy tu mozaikę fotonów o rożnych energiach, tj. częstotliwościach), a amperaż od natężenia, jasności, światłości - słowem od ilości fotonów. Pan się zna (ja jestem podstarzała młodzież z ogólnym. licealnym wykształceniem...) - czy do tej pory mam rację? Jeśli tak, to dalej: W interferometrze Macha-Zehndera interferencja konstruktywna (z zachowaniem całkowitych wielokrotności λ) odbywa w sposób trwały. W wyniku tejże rośnie (podwaja się) amplituda fali(elektromagnetycznej - światła laserowego), a od tej zależy jasności, i szereg innych parametrów opisowych światła (istotnych w kwestii rozumienia światła jako źródła energii). Sugeruję, że nie widzę przeciwwskazań do wzmacniania (w sposób trwały) wiązki światła już wzmocnionej, i tak dalej (..+∞). Sądzę, że można tą metodą uzyskać prąd o stałym napięciu (zależnym od niezmiennej energii fotonów, tzn.- ich częstotliwości(λ, stąd na tym nieschemacie wzór na e.fotonu), ale o sukcesywnie zwiększanym amperażu (zależnym od amplitudy/jasności/wzmocnienia...), kosztem wyłącznie "konstrukcyjnym" - fizycznym powtarzaniem układu luster i płytek półprzepuszczalnych (..+∞). W rezultacie, wydaje mi się (mam rację?), że jest możliwe produkowanie energii elektr. o natężeniu (amperażu) wystarczająco dużym by układ mógł się sam zasilać, i zasilać urządzenia dodatkowo do niego podłączone, kosztem "czysto konstrukcyjnym"(powtórzenia..)- do otrzymywania prądu o wybranych wartościach napięcia-natężenia służyłby prozaiczny transformator. Energia (nie tylko) elektryczna posiada dwie składowe - urządzenie zmontowane na podstawie tego nieschematu ma, w założeniu, zwiększać jedną z tych składowych, nie powodując zmniejszenia drugiej, i to kosztem, w gruncie rzeczy, zerowym. Teraz już widzę gdzie popełniłem błędy- (smarując tenże niejasny nieschemat w gimpie) mnie uczono(lata temu), że symbolem żarówki można niekiedy posługiwać się..., symbolicznie - tzn. jako dowolnego odbiornika energii elektr.; dodatkowo: nie umieściłem na rysunku w okolicy zestawu luster i płytek dwudzielnych, ani nawet informacji, że chodzi o zachowanie całkowitych wielokrotności λ, a myślę, że dopiero jakaś (jestem laik) elektronika(schemat) sterująca odległościami i kątami luster-pł.dwudzielnych, tak by zachowany był warunek interferencji konstruktywnej, byłaby tu (na tym fachowym forum - jesteście zbyt "zaawansowani" dla mnie) oczekiwana, taktownie rzetelna.
    (sprawa jest trudna, chodzi o wysoką precyzję, w związku z niewielkimi długościami - zjawisko fotoelektryczne zachodzi w sposób opłacalny przy niewielkich λ (UV to bodajże 400nm max); ale umożliwia to znaczną miniaturyzację urządzenia docelowego - baterii niewymagającej ładowania ,itp. - wiem, że brzmi o zbyt "spektakularnie", "życzeniowo") Z góry przepraszam, za snucie niejasności: Sądziłem, że jeśli od razu "wyjadę" z produkcją czystej, bezspalinowej, [i inne wspaniałe epitety], energii z niczego (co nie jest tak do końca prawdą - jednorazowy(ale jednak) koszt konstrukcyjny("powtórzenia.."), to nie zostanę potraktowany poważnie, gdzie ja nie mam pewności- (choć pcham ten schemat po internatach od grudnia ubiegłego r.- teraz już wiem, dlaczego feedback jest marny) zależy mi na merytorycznej krytyce.
    Pozdrawiam.
    (i jeszcze raz przepraszam..)

  • #9 04 Kwi 2016 18:26
    atom1477
    Poziom 43  

    andre2t napisał:
    (i jeszcze raz przepraszam..)

    Masz za co :D
    Wcześniej pisałeś że na to natrafiłeś. Że nie masz jak podać źródła. Itp.
    Skoro byłeś autorem to mogłeś wyjaśnić o co chodzi w tym schemacie.
    To byśmy (a raczej ja sam, bo jak widać tylko ja miałem cierpliwość) się nie domyślali na darmo o co tutaj chodzi.
    No ale dobra, nieważne.

    andre2t napisał:
    Baterie słoneczne(fotoogniwa) działają na światło,
    gdzie uzyskane napięcie jest zależne od częstotliwości(długości)
    nań padającego światła (w przypadku św. słonecznego
    sprawa nie jest prosta - mamy tu mozaikę fotonów o
    rożnych energiach, tj. częstotliwościach), a amperaż
    od natężenia, jasności, światłości - słowem od ilości fotonów.
    Pan się zna (ja jestem podstarzała młodzież z ogólnym. licealnym
    wykształceniem...) - czy do tej pory mam rację?

    No niestety nie bardzo. Zależy to jeszcze od ogniwa.
    Częstotliwość może być progowa, czyli że dopiero od pewnej częstotliwości ogniwo będzie działać.
    Ale później już moc ogniwa nie wzrasta z częstotliwością.
    Moc pojedynczego promienia (niesionego przez 1 foton) może i wzrasta z częstotliwością. Ale moc ogólnie to już nie będzie wzrastać (będzie po prostu spadała liczba fotonów, dla danej ogólnej mocy świetlnej).

    andre2t napisał:
    W interferometrze Macha-Zehndera interferencja
    konstruktywna (z zachowaniem całkowitych wielokrotności λ)
    odbywa w sposób trwały. W wyniku tejże rośnie (podwaja się)
    amplituda fali(elektromagnetycznej - światła laserowego),
    a od tej zależy jasności, i szereg innych parametrów opisowych światła
    (istotnych w kwestii rozumienia światła jako źródła energii).
    Sugeruję, że nie widzę przeciwwskazań do wzmacniania
    (w sposób trwały) wiązki światła już wzmocnionej, i tak dalej (..+∞).
    Sądzę, że można tą metodą uzyskać prąd o stałym napięciu
    (zależnym od niezmiennej energii fotonów, tzn.- ich częstotliwości(λ,
    stąd na tym nieschemacie wzór na e.fotonu), ale o sukcesywnie zwiększanym
    amperażu (zależnym od amplitudy/jasności/wzmocnienia...),
    kosztem wyłącznie "konstrukcyjnym" - fizycznym powtarzaniem
    układu luster i płytek półprzepuszczalnych (..+∞).
    W rezultacie, wydaje mi się (mam rację?), że jest możliwe
    produkowanie energii elektr. o natężeniu (amperażu) wystarczająco dużym
    by układ mógł się sam zasilać, i zasilać urządzenia dodatkowo do niego
    podłączone, kosztem "czysto konstrukcyjnym"(powtórzenia..)- do otrzymywania
    prądu o wybranych wartościach napięcia-natężenia służyłby prozaiczny
    transformator. Energia (nie tylko) elektryczna posiada dwie składowe -




    urządzenie zmontowane na podstawie tego nieschematu ma,
    w założeniu, zwiększać jedną z tych składowych,
    nie powodując zmniejszenia drugiej, i to kosztem,
    w gruncie rzeczy, zerowym.

    Odpiszę ogólnie.
    Interferencja konstruktywna nie zwiększa mocy ani nawet amplitudy fali. Tam po prostu się dwie fale sumują, więc zwiększanie się amplitudy jest niejako samoistne.
    Weź pod uwagę że wcześniej rozdzielasz jedną wiązkę za pomocą półprzepuszczalnego zwierciadła na dwie wiązki. Czyli amplituda spada (w ujęciu mikroskopowym można powiedzieć że nie spada amplituda lecz spada ilość wiązek promieni (ilość fotonów w wiązce), ale to nieważne). Interferencja po prostu złoży te dwie wiązki znowu w jedną. Żadnego wzrostu mocy ani amplitudy tu nie będzie (niezależnie czy spojrzymy na to makroskopowo czy mikroskopowo, tzn. niezależnie czy spojrzymy na to jak na zwiększanie się amplitudy, czy jak na zwiększanie się ilości wiązek przy stałej amplitudzie).

    andre2t napisał:
    Teraz już widzę gdzie popełniłem błędy-
    (smarując tenże niejasny nieschemat w gimpie)
    mnie uczono(lata temu), że symbolem żarówki
    można niekiedy posługiwać się..., symbolicznie - tzn.
    jako dowolnego odbiornika energii elektr.;
    dodatkowo: nie umieściłem na rysunku w okolicy
    zestawu luster i płytek dwudzielnych, ani nawet informacji,
    że chodzi o zachowanie całkowitych wielokrotności λ,
    a myślę, że dopiero jakaś (jestem laik) elektronika(schemat) sterująca
    odległościami i kątami luster-pł.dwudzielnych, tak by zachowany
    był warunek interferencji konstruktywnej, byłaby tu
    (na tym fachowym forum - jesteście zbyt "zaawansowani" dla mnie)
    oczekiwana, taktownie rzetelna.
    (sprawa jest trudna, chodzi o wysoką precyzję, w związku z
    niewielkimi długościami - zjawisko fotoelektryczne zachodzi
    w sposób opłacalny przy niewielkich λ (UV to bodajże 400nm max);
    ale umożliwia to znaczną miniaturyzację urządzenia docelowego -
    baterii niewymagającej ładowania ,itp. - wiem, że brzmi to
    zbyt "spektakularnie", "życzeniowo")

    Symbolu żarówki można użyć jako uniwersalnego odbiornika, ale energii elektrycznej. Ale Twój schemat sugerował że to ma odbierać energię świetlną. W dodatku na początku (po lewej na rysunku) nie było wiadomo o co chodzi. Było jakieś cudo podłączone zarówno do obwodu elektrycznego jak i optycznego. Stąd ten cały burdel i brak zrozumienia.
    A co do reszty to niestety aktualne jest to co napisałem wcześniej: Interferencja konstruktywna nie zwiększa mocy ani nawet amplitudy (jeżeli weźmie się amplitudę całości fal poddawanych tej interferencji).
    Więc tak czy inaczej nic z tego nie będzie.

  • #10 04 Kwi 2016 20:23
    andre2t
    Poziom 3  

    Cytat:
    Symbolu żarówki można użyć jako uniwersalnego odbiornika, ale energii elektrycznej.


    Cytat:
    można niekiedy posługiwać się..., symbolicznie - tzn.
    jako dowolnego odbiornika energii elektr.;



    Cytat:
    Odpiszę ogólnie.
    Interferencja konstruktywna nie zwiększa mocy ani nawet amplitudy fali. Tam po prostu się dwie fale sumują, więc zwiększanie się amplitudy jest niejako samoistne.
    Weź pod uwagę że wcześniej rozdzielasz jedną wiązkę za pomocą półprzepuszczalnego zwierciadła na dwie wiązki. Czyli amplituda spada (w ujęciu mikroskopowym można powiedzieć że nie spada amplituda lecz spada ilość wiązek promieni (ilość fotonów w wiązce), ale to nieważne). Interferencja po prostu złoży te dwie wiązki znowu w jedną. Żadnego wzrostu mocy ani amplitudy tu nie będzie (niezależnie czy spojrzymy na to makroskopowo czy mikroskopowo, tzn. niezależnie czy spojrzymy na to jak na zwiększanie się amplitudy, czy jak na zwiększanie się ilości wiązek przy stałej amplitudzie).


    ...i Interferometr Macha-Zehndera nie ma sensu...

    gdyby nie następował jakikolwiek zysk (amplituda, ilość fotonów)
    idea konstrukcji jakichkolwiek interferometrów nie miała by racji bytu.
    W USA mają jakiś stary teleskop,w którym zastosowano podobny pomysł,
    padającą wiązkę światła z nieboskłonu rozdziela się i następnie łączy
    (ale tu bez dbania o warunek interferencji konstrukt.- byłoby to co najmniej
    kłopotliwe) by otrzymywać zdjęcia o znacznie większej jasności, ostrości,
    jakości,... (ciężko jest mi wyklikać ten teleskop dla poparcia mojej pisaniny-
    w stanach jest tych tleskopów dość sporo, a nie pamiętam jak się nazwała miejscowość))



    dziwnym jest wynik interferencji dwojakiego typu:

    destruktywnej:
    łączymy dwie fale w przeciw fazie i mamy: Nic
    (a fizyka mówi: Akcja>Reakcja,
    prawo zach energii: energii nie można niszczyć, a tylko
    przetwarzać w inną (co najczęściej odbywa się z kolokwialnie pojmowaną
    stratą przez rozproszenie)

    konstruktywnej:
    łączymy dwie fale zgodnie w fazie i otrzymujemy: nieNic

    (sugeruję, że spraw jest "podejrzana")

    analogia z akustyką:
    jak grała by gitara bez pudła rezonansowego?
    w wyniku rezonansu (interferencja wydaje się być szczególnym przypadkiem rezonansu) mamy większą głośność (subiektywny parametr), czyli rośnie nam
    amplituda dzięki rozwiązaniu czysto konstrukcyjnemu, - ciśnienie akustyczne napierające na błonę bębenkowa stanowi kwadrat wzmocnionej za darmo (konstrukcyjnie) amplitudy.

    inna kwestia:
    Cytat:
    Częstotliwość może być progowa, czyli że dopiero od pewnej częstotliwości ogniwo będzie działać.
    Ale później już moc ogniwa nie wzrasta z częstotliwością


    - tak i o tą częstotliwość progową chodzi - zwykle to są wysokie częstotliwości
    (w przypadku baterii słonecznych, dlatego produkuje się takie wielowarstwowe - "mające wiele progów" tj. szersze spektrum reagowania na dane długości fali), ale nie w tym rzecz, chodzi tylko o to by fotoogniwo reagowało na jakąkolwiek częstotliwość - resztę załatwi się natężeniem.

    Dodano po 1 [godziny] 2 [minuty]:

    Cytat:
    Tam po prostu się dwie fale sumują, więc zwiększanie się amplitudy jest niejako samoistne.
    Weź pod uwagę że wcześniej rozdzielasz jedną wiązkę za pomocą półprzepuszczalnego zwierciadła na dwie wiązki. Czyli amplituda spada


    Dlaczego amplituda miałaby spadać?
    Co jest nieprawidłowego w takim rozumowaniu?
    :
    1. mam pojedynczą wiązkę światła koherentnego o jasności Jp
    2. rozdzielam tą wiązkę na dwie
    2.1. obie mają jasność 0,5*Jp
    2.2. spadła ilość fotonów w każdej wiązce, czy amplituda?
    (co uległo podziałowi?)
    3. na skutek "konstruktywnego" łączenia otrzymujemy wiązkę
    o jasności Jk>Jp , czy Nie?
    3.*na skutek "destruktywnego" łączenia otrzymujemy wiązkę
    o jasności Jk=0 , czy Nie?

    Jeśli Jk=Jp to po co budować interferometry?

    ja uważam tak:
    światło ma dualną naturę:
    przechodząc przez płytkę dwudzielną jasność dzieli się
    na zasadzie ilościowego podziału fotonów stanowiących wiązkę
    sprzed "rzutu" na płytkę dwudzielną; amplituda w każdej z dwu wiązek
    pozostaje taka sama jak przed podziałem-spadek jasności wiąże się tylko ze spadkiem ilości fotonów wiązkach). Dokonując łączenia z zachowaniem warunku
    interf. konstr., amplituda każdej (tu w wyniku łączenia mamy dalej 2 wiązki)
    podwaja się w stosunku do wiązki pojedynczej początkowej i wiązek sprzed łączenia co prowadzi do darmowego wzrostu jasności od której uzależnione jest natężenie elektr. na wyjściu z całego układu.

    Jeśli wraz z podziałem wiązki początkowej następowałby spadek i ilości fontów i amplitudy (ta koniunkcja = "i" jest tu b. ważna) wówczas wynik interferencji byłby zerowy - nie nastąpiła by żadna różnica stanu sprzed interferencji i po niej - ta interferencja nie zaszłaby wcale, a przeczy temu empiria i setki urządzeń opartych na tym zjawisku.

  • #11 23 Kwi 2016 00:49
    andre2t
    Poziom 3  

    Cytat:
    Odpiszę ogólnie.
    Interferencja konstruktywna nie zwiększa mocy ani nawet amplitudy fali. Tam po prostu się dwie fale sumują, więc zwiększanie się amplitudy jest niejako samoistne.
    Weź pod uwagę że wcześniej rozdzielasz jedną wiązkę za pomocą półprzepuszczalnego zwierciadła na dwie wiązki. Czyli amplituda spada (w ujęciu mikroskopowym można powiedzieć że nie spada amplituda lecz spada ilość wiązek promieni (ilość fotonów w wiązce), ale to nieważne). Interferencja po prostu złoży te dwie wiązki znowu w jedną. Żadnego wzrostu mocy ani amplitudy tu nie będzie (niezależnie czy spojrzymy na to makroskopowo czy mikroskopowo, tzn. niezależnie czy spojrzymy na to jak na zwiększanie się amplitudy, czy jak na zwiększanie się ilości wiązek przy stałej amplitudzie).

    Re: Dziwny schemat.. rezonatora/generatora(?)..Co o tym myślicie ?
    ... Po prostu dziwnym jest dla mnie, że interferencja destruktywna robi z czegoś nic... - zastanawiałem się nad zjawiskiem odwrotnym.. Inna ciekawa sytuacja.., jak odkrywano naturę falową cząstek elementarnych wystrzeliwano wiązkę elektronów w kierunku jakiejś szczeliny - od "celności", (kąta) zależał taki a nie inny, obraz na specyficznej kliszy, przy którymś z kolei strzale wynik bardzo zaskoczył badaczy - wystrzelone elektrony nie dały żadnego obrazu...i Tak oto, materia obróciła się w nicość - interferencja destruktywna.
    Teoria BB głosi, że na początku był punkt materialny o nieskończonej gęstości, i wymiarach geometrycznych zmierzających do 0 - z niczego wzięło się wszystko...
    I może na ostatek powtórzę się: jak cicho (słabo) grałaby gitara bez pudła rezonansowego,
    albo inaczej, by podgłośnić muzykę, trzeba tym potencjometrem pokręcić, wydając tym samym polecenie elektronice, by wzięła więcej prądu z sieci elektrycznej (słuchawki da się zasilać baterią paluszkową, ale głośniki wolno stojące, już nie...), ten z kolei zostaje, niemal natychmiast, zużyty na podniesienie amplitudy, której wzrost implikuję wzrost ciśnienia akustycznego.

    Pewnie, za kilka miesięcy sam to zmontuję - pochwalę się, empirią.. (nagraniem video) .
    Laickie podejście ma szereg wad (zdaje sobie z tego sprawę), ale pozwala podejść do danego problemu holistycznie - szerzej, w końcu przecież wszystko jest ze wszystkim powiązane...

  • #12 25 Kwi 2016 14:06
    atom1477
    Poziom 43  

    andre2t napisał:
    ... po prostu dziwnym jest dla mnie, że interferencja destruktywna robi z czegoś nic... - zastanawiałem się nad zjawiskiem odwrotnym..

    Też mnie to zawsze dziwiło.
    Ale zakładam że zawsze zachodzi ona wraz z interferencją konstruktywną.
    To co znika w interferencji destruktywnej, to się pojawia w interferencji konstruktywnej.
    Czyli interferencja konstruktywna (dająca więcej niż 2-krotność amplitud fal przychodzących) zawsze musi występować wraz z interferencją destruktywną.
    A więc łączny bilans energii i tak będzie zachowany.

  • #13 25 Kwi 2016 15:50
    andre2t
    Poziom 3  

    Cytat:
    (...) zawsze musi występować wraz z interferencją destruktywną.



    To mentalny nawyk u Pana (tak sądzę, i za przeproszeniem -
    mogę się mylić). To wynik, tego, że pierwszy kontakt (jeszcze,
    jako młodzi uczniowie (podstawówka, itp.)), ze zjawiskiem
    interferencji mieliśmy na doświadczeniach z układami dwu-lub więcej szczelin.
    W takim przypadku widmowym jest, że interferencje destruktywne-konstruktywne
    zachodzą naprzemiennie, więc bilans energetyczny jest zerowy.
    Ponad to, w niewielu interferometrach (nie tylko tych "edukacyjnych"),
    interferencja jednego typu zachodzi w sposób trwały. I jeszcze:
    wydaje mi się, że nikt (albo nieliczni nieznani amatorzy) nie podchodził
    do praw rządzących ruchem falowym z (nie bardzo wiem, jak się wyrazić)
    "intencją energetyczną" - na ogół, przecież,
    gdzie indziej szuka się źródeł energii...


    Wszystko wyjaśni model praktyczny.
    Dziękuję za zainteresowanie.

  • #14 25 Kwi 2016 15:56
    atom1477
    Poziom 43  

    No ja akurat w szkole nie miałem z tym kontaktu w ogóle.
    Może coś jako teoria było przedstawione. Ale doświadczeń żadnych nie było.
    Więc u mnie to na pewno nie nawyk :D

  • #15 26 Kwi 2016 13:44
    andre2t
    Poziom 3  

    interferencja konstruktywna-destruktywna

    To jest dobry przykład, do opisu "sztucznej" przemienności tych interferencji:
    obraz wypadkowy na ekranie raz jest wzmocniony, a raz zanika...
    Znamiennym jest efekt przy zasłonięciu 1 z 2 ramion interferometru -
    punkt ma mniejszą jasność, ale stabilną. To kwestia długości fali,
    w tym przypadku jest to ok. 400nm - przy tak niewielkich odległościach
    drgania stołu, powietrza-gazu(ośrodka)-pod wpływem dźwięku, fluktuacji temperatury, czy też po prostu naturalne (ruchy Browna)- i inne zakłócenia
    aberrujom wynik. Gdybyśmy promienie składowe obrazu interferencyjnego
    poprowadzili w stosownie schłodzonych tunelach próżniowych
    wypadkowy obraz na ekranie byłby stabilny, tzn. "wydajność" interferencji destruktywnej albo konstruktywnej, zależałyby już tylko od dających się
    sterować odległości(kątów) między zwierciadłami.
    (właśnie ze względu na "czułość" interferencji laserowej, interferometry to raczej
    urządzenia pomiarowe, a nie (jak sobie życzę) generatory energii).

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME