Witam,
chciałbym przedstawić jak potraktował mnie ostatnio serwis LG, telefon był na gwarancji, zepsuł się przycisk on/off(cały czas zwiera przez co telefon wpada w bootloop). Oddałem telefon i czekam, dzwoni serwisant twierdząc, że telefon był zalany i nie może naprawić na gwarancji ale chętnie wymienią mi płytę główną za 570zł. Nie dziwię się że chętnie bo telefon dość leciwy LG L9 II i jego wartość jest dużo niższa. Oczywiście telefon nie miał bliższego kontaktu z wodą, co najwyżej wilgoć w powietrzu. Poprosiłem o zdjęcia i dokumentacje.
Odebrałem telefon, rozkręcam w domu i żyłka mi pękła, coś co zostało na zdjęciu uwiecznione jako osad z wody(w co i tak bardzo wątpiłem od początku):
Okazało się być defektem na soldermasce, zapewne zalali tym przelotki jeszcze w fabryce:
Po prostu ciężko mi uwierzyć że można aż tak okłamywać klienta i wciskać mu kit na potęgę. Niestety z tego co się orientuję sytuacja dotyczy prawie wszystkich producentów telefonów. Myślicie że warto się skarżyć do jakiegoś przełożonego?
chciałbym przedstawić jak potraktował mnie ostatnio serwis LG, telefon był na gwarancji, zepsuł się przycisk on/off(cały czas zwiera przez co telefon wpada w bootloop). Oddałem telefon i czekam, dzwoni serwisant twierdząc, że telefon był zalany i nie może naprawić na gwarancji ale chętnie wymienią mi płytę główną za 570zł. Nie dziwię się że chętnie bo telefon dość leciwy LG L9 II i jego wartość jest dużo niższa. Oczywiście telefon nie miał bliższego kontaktu z wodą, co najwyżej wilgoć w powietrzu. Poprosiłem o zdjęcia i dokumentacje.
Odebrałem telefon, rozkręcam w domu i żyłka mi pękła, coś co zostało na zdjęciu uwiecznione jako osad z wody(w co i tak bardzo wątpiłem od początku):
Okazało się być defektem na soldermasce, zapewne zalali tym przelotki jeszcze w fabryce:
Po prostu ciężko mi uwierzyć że można aż tak okłamywać klienta i wciskać mu kit na potęgę. Niestety z tego co się orientuję sytuacja dotyczy prawie wszystkich producentów telefonów. Myślicie że warto się skarżyć do jakiegoś przełożonego?