Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Tektronix
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Petycja do Ministra Środowiska - jak palić bez dymu

haneb 26 Maj 2017 10:31 42783 964
  • #241
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Racjonalizujmy używanie energii, np. w II-giej teryfie elektrycznej oraz wprowadzajmy nowe jak zapowiadana przez rząd tania taryfa od północy do 6-tej rano. Ale pod żadnym pozorem nie wolno zmuszać do likwidacji lokalnych źródeł ciepła na paliwa stałe, są one doskonałym źródłem szczytowym!

    Tylko najczęściej w naszych warunkach jedynym dopuszczalnym przez aktywistów i decydentów rozwiązaniem jest postawienie sprawy zero-jedynkowo - albo zezwalamy na węgiel albo nie. No cóż, nie ma się z drugiej strony co dziwić. Jak się zostawi jakąś furtkę do spalania paliw stałych to Polacy skrzętnie z niej skorzystają i to nie tylko ci co muszą, ale także ci co zwyczajnie chcą trochę przyoszczędzić mimo iż byłoby ich stać na inne rodzaje paliw.

    Swoją drogą system dotacyjny nieco wypacza rynek kotłów - gdyby nie to, że dotacje wykluczają z możliwości subsydiowania kotły zasypowe to mamy praktyczne wstrzymanie rozwoju tego typu konstrukcji. A kotły zasypowe V klasy byłyby świetnym rozwiązaniem - w końcu nawet istnieją nieliczni ich przedstawiciele choćby zasypowy kocioł dolnego spalania MPM DS II, który wymagania V klasy spełnia, a cena jest w granicach dobrego górniaka. I jak dla mnie zasypowe kotły dolnego spalania V klasy byłyby bardzo dobrym, kompromisowym rozwiązaniem kwestii modernizacji kotłowni. Z jednej strony jak widać konstrukcja kotłów zasypowych spełniających wyśrubowane normy jest możliwa, z drugiej strony ograniczyłoby to rynek tylko do kotłów dolnych - nieco droższych od górniaków, ale za to z wyższą sprawnością no i naturalnym zabezpieczeniem przed paleniem odpadami - w końcu dolniak nie "przełknie" każdego paliwa poza odpowiednim węglem i kawałkowanym drewnem.
    Natomiast forsowaniem wymiany pieców na kotły podajnikowe oprócz bezsensownego drenażu środków FOŚiGW i samorządów jest także perspektywa znacznego wzrostu cen ekogroszku, który już teraz osiąga pułap nawet 1000 PLN/t. A co będzie jak ludzie nie będą mieli wyboru?

    Inną kwestią jest fakt, że należałoby zmienić jakoś metody doboru kotła do zapotrzebowania domu. Obecnie jak wiadomo w przypadków zasypowców dobór mocy kotła jest wyłącznie widzimisię kupującego, a nawet instalatorzy często stosują archaiczne przeliczniki. A przecież wiadomo, że właściwy dobór mocy kotła w "zasypowcach" to podstawa oszczędności. Ja bym nawet poszedł dalej i dobierał kocioł np. o 80% zapotrzebowania budynku. W okresach cieplejszych paliłbym nim ze stosunkowo dużą mocą , natomiast jakby nastała Syberia to wtedy na te 3-4 dni mogę nałożyć sweter albo dogrzać pokój farelką lub promiennikiem gazowym. W sumie utrata komfortu cieplnego przez 1% dni w roku jest i tak mniejszą ceną niż wyższy koszt paliwa wypuszczanego w komin z przewymiarowanego kotła.

    Swoją drogą zastanawiam się, jak tam z naszym wynalazkiem "Błękitnego Węgla". Słyszałem, że testowali go w Krakowie, ale obecnie jakby sprawa przycichła. Mimo iż były zarzuty pewnych osób :), że przy jego cenie (1000 PLN/t) koszt ciepła wyniesie tyle samo co z oleju opałowego liczby mówią co innego: Kaloryczność "blue coal" to jakieś 29 MJ/kg (8 kWh/kg) natomiast cena to 1 PLN/kg. Teraz można przyjąć, że piec opalany błękitnym węglem powinien spokojnie wyciągnąć nawet 65% sprawności przy odpowiednich ustawieniach. Co daje nam ostateczny koszt 1 kWh na 12,3 gr.
    Natomiast olej opałowy ma cenę średnio 2,9 PLN/l, natomiast jeden 1 kg oleju to 1,1 l czyli cena 3,2 PLN/kg. Kaloryczność jego to 43,2 MJ/kg przy sprawności pieca 95% daje nam to koszt 25 groszy za kWh. Ale chcąc grzać olejem musimy wykonać bardzo kosztowną modernizację instalacji grzewczej, natomiast "blue coal" można spalić spokojnie w już istniejącym piecu.
    Ciekaw jestem, czy to paliwo ma szansę na upowszechnienie się w najbliższym czasie...
  • Tektronix
  • #242
    Sstalone
    Poziom 28  
    101pawel napisał:
    Nie czas w końcu pomyśleć i odpuścić?


    Kochani autorzy, nie odpuszczajcie. Kochany kontrdyskutancie, wytłumacz mi, czy lepiej jest palić z dużym dymem czy bezdymnie?
  • #243
    Xantix
    Poziom 40  
    101pawel napisał:
    Pompujesz ten wątek z Xantixem niemiłosiernie, w zasadzie od paru miesięcy piszecie tu wzajemnie do siebie.

    No czasem ty coś wtrącisz z jakimiś komunałami.

    101pawel napisał:
    Nie czas w końcu pomyśleć i odpuścić?

    Bynajmniej. A i tak zobaczysz, że prawda wyjdzie na jaw. Na przekór "zawodowcom".
  • #244
    Phaeton
    Poziom 15  
    Słowo instytut, certyfikaty, lata pracy - typowy argument z autorytetu, a jako taki nie jest on rozstrzygający. W konfrontacji z kuriozalnymi raportami o zagrożeniach dla palacza widać chęć grania na emocjach raczej niż rzeczowej dyskusji. Nikt nie twierdzi, że bezdymnie to absolutnie czysto, po prostu jest to względnie czyściej niż ze smołą spływającą kominem. To ma pomóc krótkoterminowo, coś co działa teraz, a nie pieśń przyszłości, błękitny węgiel czy inna zimna fuzja. A że prawnicy się nie pożywią, nie jest mi przykro.
  • #245
    Xantix
    Poziom 40  
    Sstalone napisał:
    Kochani autorzy, nie odpuszczajcie.

    Ja na pewno nie odpuszczę. :)

    Dodano po 12 [minuty]:

    101pawel napisał:
    Najwyższego lotu ignorancją jest twierdzenie, że coś czego nie widać nie truje

    Nikt nie twierdzi, że nie truje wcale. Ale na pewno truje mniej.

    101pawel napisał:
    Bez jakichkolwiek racjonalnych argumentów

    Podałem Ci już kilka linków do zagranicznych badań palenia współprądowego. Czytać nie potrafisz? Nie moja wina.

    101pawel napisał:
    podważacie kładące na łopatki badania "metody" palenia od góry, wykonane przez zawodowców w naukowym instytucie, posiadającym wszystkie możliwe certyfikaty.

    No i co z z tego? Po pierwsze ten instytut powinien udostępnić wyniki badań w w formie pełnego opracowania a nie tylko ogólnikowego skrótu. Dlaczego? Bo badania zostały przeprowadzone za publiczne pieniądze (konkretnie z NFOŚiGW) i jako informacja publiczna podlegają swobodnemu dostępowi. Czemu Instytut nie chce tego ujawnić? Dlaczego metodologia badań (rzecz najważniejsza) nie jest dokładnie wyjaśniona? Czemu nie zostały wyjaśnione kwestie dlaczego są takie rozbieżności itd?
    101pawel napisał:
    ale i realnych zagrożeniach dla palaczy tą metodą.

    Jakich konkretnie? Jedynym "zagrożeniem" o jakim piszą w podlinkowanym artykule to użytkowanie niezgodne z DTR. A może coś konkretnego? BTW. Wszystkie te zagrożenia są realne dla każdej metody użytkowania kotła. A przy rozpalaniu od dołu zagrożenie wybuchem gazów czy cofnięciem płomienia jest nawet większe. Ale "ja nie mam certyfikatów" więc nie wiem... :)
    101pawel napisał:
    od paru miesięcy piszecie tu wzajemnie do siebie.

    Miło jest korespondować z kimś mądrym, dlatego lubię czytać posty kolegi @gaz4 bo zamiast prawienia komunałów przedstawia rzeczowe analizy i merytoryczne argumenty. ;)
  • Tektronix
  • #246
    gaz4
    Poziom 31  
    101pawel napisał:
    Który raz mam napisać, że przy odrobinie chęci, każde paliwo, z przepracowanym olejem oraz butelkami PET włącznieda się spalić "czysto", tzn. wg Was bezdymowo i z czystym kominem. Najwyższego lotu ignorancją jest twierdzenie, że coś czego nie widać nie truje. Bez jakichkolwiek racjonalnych argumentów podważacie kładące na łopatki badania "metody" palenia od góry, wykonane przez zawodowców w naukowym instytucie, posiadającym wszystkie możliwe certyfikaty.


    Tak się składa, że jestem chemikiem który całkiem dobrze porusza sie zarówno w teorii jak i praktyce. I wiesz co? Nawet PET da się spalić czysto, bez cudzysłowu, wszystko zależy od warunków spalania. Na tym bazują najnowoczesniejsze spalarnie śmieci gdzie zanieczyszczenia uciekające przez komin są mniejsze niż z domowego kotła gazowego. To wszystko nie jest jakąś wiedzą tajemną lecz normalną równowagą między substratami i produktami jaka ustala się w trakcie reakcji. To czego i ile powstanie gdy są określone warunki (temp. ciśnienie oraz proporcje substratów) jest wałkowane na chemicznych kierunkach aż do obrzydzenia. Dlatego argumenty "at katedra", że paliw stałych nie da się spalać równie czysto jak promowanego w ich zastępstwie oleju opałowego odrzucam z marszu. Tym bardziej, że głównym emitentem zanieczyszczeń podczas spalania węgla są zawarte w nim weglowodory, pod względem chemicznym zbliżone do OO. Gdy się wypalą (jak kocioł eksploatujemy prawidłowo) lub uciekną przez komin (jak tego chcą ci co walczą z prawidłową eksploatacją) pozostały czysty wegiel (koks) spala się równie czysto jak gaz ziemny (czyli emituje tlenki azotu oraz trochę CO).

    Za PRL mieliśmy masę doskonałych naukowców i marnotrastwo jakiego świat nie widział. Niestety dzisiaj idziemy ta samą drogą czyli do marnotrastwa ktore przy okazji podniesie koszty życia co nie może się dobrze skończyć. Bo co Wy, "obrońcy środowiska" proponujecie?

    - Zlikwidujmy wszyskie piece i kotły na paliwa stałe i w to miejsce zacznijmy używać gazu. Tak sie składa, że w Polsce spala sie ok. 10 mln ton węgla (z małymi firmami itp. obiektami <2 MW ok. 15 mln) + drewno. To wartość opałowa ok. 15 mld m3 gazu, po uwzglednieniu wyższej sprawności należałoby dodatkowo importować ok. 10 mld m3. Ale to nie wszystko, coraz bardziej wyśrubowane normy dotykają także koncesjonowanych ciepłowni >2 MW i wiele nie ma innego wyjścia jak przejśc na gaz, w sumie do obecnie zużywanych ok. 16 mld m3 może dojśc drugie tyle, w sumie ponad 30 mld m3.

    Cofnijmy się do 2005/6r gdy były problemy z zaopatrzeniem w gaz. Zużywaliśmy wtedy ok. 13 mld m3 ale magazyny gazu mogły pomieścić nieco ponad 1 mld m3. By zapewnić odpowiednią elastyczność zaopatrzenia w sezonie zimowym muszą mieć pojemnośc odpowiadającą ok. 3 miesięcznemu zużyciu. Obecnie mamy ok. 3 mld m3 i są plany rozbudowy do ok. 6 mld co jest blisko granicy naszych możliwości geologicznych. Jak łatwo zauważyć 3 mld m3 obecnych magazynów przy zużyciu 30 mld m3 to proporcjonalnie tyle samo co w 2005/6r! Nawet gdyby udało się wykonać to co zakładamy posiadając 6 mld m3 magazynów nie zapewnimy pewnych dostaw gazu i w czasie mrozów niezbędne będą ograniczenia dla fabryk.

    Jest także aspekt ekonomiczny, nawet jak kupimy gaz po 200$/1000m3 (obecnie na zachodnich giełdach kosztuje wiecej, ok. 18 euro/MWh czyli ok. 220$/1000m3) to za 15 mld dodatkowo zapłacimy ok. 3 mld $ rocznie. To pogorszy nasz bilans handlowy który dopiero niedawno wyszedł na + o mniej więcej w/w kwotę. Konsekwencją deficytu w handlu jest osłabienie złotego czyli droższe zakupy benzyny, gazu i innych produktów z importu.

    - My "amatorzy" nie proponujemy nic więcej niż zwykłe siegnięcie do istniejących rezerw. Pierwszą jest prawidlowa eksploatacja kotłów która z marszu daje ok. 20% oszczędność opału i wyraźnie zmniejszenie smogu. Rząd zapowiedział stworzenie specjalnej taryfy do celów grzewczych gdzie między północa i 6-tą rano prąd ma kosztować ok. 20 gr. To kwota porównywalna z kosztem kWh z kotła węglowego więc jeżeli nie wprowadzą jakichś głupot (plomby na gniazdkach, przymus likwidacji kotła) można dodatkowo zmniejszyć emisję. O ile ją zmniejszymy zależy od sposobu w jaki wykorzystamy tę rezerwę: każdej nocy mamy ok. 5 GW nadwyżkę co po przemnożeniu przez 6h i 200 dni sezonu grzewczego daje ok. 6 TWh energii. Jeżeli wykorzystamy całość to można zaoszczędzić ok. 1 mln t węgla czyli w sumie mamy ok. 3 mln t mniejszego zużycia. Pełne wykorzystanie tej rezerwy wymagałaby utworzenia wielu instalacji po 1-2 kW mocy współdziałających z kotłami na paliwa stałe co przy okazji podniesie ich sprawność - nie trzeba będzie załadowywać ich na noc na max i zakręcać powietrze by "dłużej sie paliło" - kolejne oszczędności. Ponieważ nie przymuszamy do zwiększenia kosztów życia ludzie za zaoszczędzone pieniądze będa ocieplali swoje mieszkania uzyskując kolejne oszczędności. Już dziś latem opłaca się grzać CWU przy pomocy PV zamiast węgla więc oszczędzamy kolejny mln ton wegla. I tak przy pomocy drobnych kroczków możemy o połowę zmniejszyć zużycie węgla w gospodarstwach domowych przy okazji poprawiając ich kondycję finansową. Co ważne 50% mniej węgla przełoży sie na zmniejszenie emisji o znacznie wiecej, może nawet o 90%.Zależy to głównie od jakości kotłów i ich umiejętnej obsługi co Xantix bardzo dobrze opisał wyżej - nie ma co walczyć z kotłami zasypowymi skoro da się je zrobić tanio oraz dobrze. A ja od siebie dodam, że nie martwię się o spalanie w nich śmieci, jak Polacy beda mieli dosyć kasy na dobry węgiel to nikomu nie będzie się chciało bawić we wrzucanie do kotła PET czy co gorsza PVC lub gumy. Te dwa ostatnie dają bardzo agresywne chemicznie spaliny które szybko "zabiją" każdy kocioł. I ile tych PET-ów rocznie uzbieramy, 5-10 kg? Przy min. 1 t węgla jaką spala sie w sezonie "zysk" z ich "utylizacji" via kocioł jest znacznie mniejszy od ew. problemów jakie temu towarzyszą.

    Jak kogoś kole w oczy te 10 czy 20% jakie zostanie proponuję zająć się samochodami - sezon grzewczy się skończył a na mapach ciągle widzę smog nad Europą. Jak zaczniecie lobbować za zakazem używania samochodów spalinowych to ja przyłączę się do lobby zakazu używania paliw stałych ;)
  • #247
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    pod względem chemicznym zbliżone do OO

    Jeśli to nie problem - mógłby kolega opisać ten skrót "OO". Tak dla tych co chemię kończyli w technikum (choć przyznaję, że chemia była moim ulubionym przedmiotem i jest nim zresztą do dziś ;) )...

    gaz4 napisał:
    Rząd zapowiedział stworzenie specjalnej taryfy do celów grzewczych gdzie między północa i 6-tą rano prąd ma kosztować ok. 20 gr. To kwota porównywalna z kosztem kWh z kotła węglowego więc jeżeli nie wprowadzą jakichś głupot (plomby na gniazdkach, przymus likwidacji kotła) można dodatkowo zmniejszyć emisję

    Ciekawa perspektywa - tylko jakby to wyglądało od strony technicznej tzn. co w przypadku gdyby ktoś chciał ciągnąć ten tani prąd do celów innych niż grzewcze? Jak przed tym mogą się zabezpieczać ZE?

    gaz4 napisał:
    I tak przy pomocy drobnych kroczków możemy o połowę zmniejszyć zużycie węgla w gospodarstwach domowych przy okazji poprawiając ich kondycję finansową.

    Co do efektów - rozmawiał z takim jednym gościem - spec od zarządzania - i on powiedział, że w sumie edukacja prawidłowej obsługi kotłów może być najbardziej efektywną formą walki ze smogiem. Uzasadnił to czymś co się nazywa zasada Pareta (później znalazłem na wiki:https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_Pareta) - czyli że wprowadzając stosunkowo drobne acz istotne zmiany uzyskujemy większość efektów. Dalsze zmiany już nie są tak efektywne (w sensie stosunku nakładów do zysków).

    gaz4 napisał:
    A ja od siebie dodam, że nie martwię się o spalanie w nich śmieci, jak Polacy beda mieli dosyć kasy na dobry węgiel to nikomu nie będzie się chciało bawić we wrzucanie do kotła PET czy co gorsza PVC lub gumy.

    Tutaj pozwolę sobie wtrącić uwagę - z moich obserwacji wynika, że samo palenie śmieciami typu PCV czy PET to raczej przejaw bezmyślności niż oszczędności. Znam takich ludzi co nie mają problemów z ogrzewaniem domu bo ich stać na uczciwy węgiel, ale jak sami mówią "śmieci segreguję - na palne i niepalne". Tylko akurat z taką mentalnością ludzi wystarczy bezwzględnie walczyć - ale tutaj akurat porządną robotę robią ludzie z Alarmów Smogowych.

    gaz4 napisał:
    Jak kogoś kole w oczy te 10 czy 20% jakie zostanie proponuję zająć się samochodami - sezon grzewczy się skończył a na mapach ciągle widzę smog nad Europą.

    Jakoś czuję przez skórę, że nawet jeśli udałoby się zmniejszyć emisję z paliw stałych, tak że samochody wyszłyby na czołówkę generatorów smogu to pewnie zaraz pojawiłyby się "badania" dowodzące, że smog komunikacyjny jest znacznie "zdrowszy" od smogu "węglowego". Nie takie wałki w końcu widzieliśmy... ;)
  • #248
    gaz4
    Poziom 31  
    Zastosowałem rzadko uzywany skrót - OO to olej opałowy, skrót ON jest lepiej rozpoznawalny. Nawiasem mówiąc w Polsce zużywa się ok. 2 mln ton OO z czego połowa przypada na ciężki. W jednej cząsteczce związków składajacych się na ten olej może być do 60 atomów węgla, a to bardzo trudno spalić bez pozostałości jak sadza.

    O tej taryfie najwięcej można było sie dowiedzieć z różnych przecieków. I wynikało z nich, że rzeczywiście chcą kontrolowć by prąd w nocy był używany wyłącznie do ogrzewania. Ale warto zapytać do czego jeszcze może go użyć posiadacz domu? Co będzie robił między północą i 6-tą rano? Moim zdaniem nakłady poniesione na "walkę" z innym zastosowaniem dla tej taryfy będa nieproporcjonalne do korzyści więc lepiej machnąc ręką na promile ktore ew. można stracić na innych zastosowaniach. Bo poza lodówką która sama sie włącza nie widzę poważnych odbiorników ;)

    Nowa taryfa nie powinna różnić się od innych czyli zwykły licznik przełączający się po północy na II-gą taryfę. A jeżeli nie chcą by w tym czasie taniej chodziły lodówki itp to niech po prostu dadzą w liczniku przekaźnik który załączy się po północy i pobrany prąd będzie liczony oddzielnie. To wystarczy, resztę powinni zostawić klientom. Tak samo nie wolno uzależniać założenia tej taryfy od likwidacji kotła bo to z automatu ograniczy wykorzystanie nocnej energii - z wcześniej wyliczonych 6TWh zużyje się co najwyżej 1/3. To kwestia max mocy grzewczej którą po likwidacji kotła trzeba zabezpieczyć więc 5 GW nocnej nadwyżki w pełni wykorzysta sie tylko podczas 20 stopniowych mrozow. Przy 0 stopni na zewnatrz zużyje sie połowę czyli 2.5 GW, a przy +10 1/4 czyli 1.25 GW itd.
  • #249
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Tak samo nie wolno uzależniać założenia tej taryfy od likwidacji kotła

    Jak dla mnie nie miałoby to sensu, bo zazwyczaj domy ogrzewane prostymi kotłami zasypowymi to nieocieplone klocki. Taki dom nawet w przeciętny dzień zimy potrzebuje kilka kW ciepła. Żeby to grzać prądem trzeba byłoby moc przyłączeniową podnosić do kilkunastu kW a nieraz dociągać zasilanie trójfazowe. To już byłyby spore koszta dla odbiorców (zmiana warunków przyłączenia potrafi kosztować sporo) i ograniczyłoby popularność dogrzewania elektrycznego wśród grupy docelowej tego rozwiązania (czyli palących opałem stałym w śmieciuchach). Poza tym pozbawianie ludzi możliwości dywersyfikacji dostaw ciepła skazuje ich na potencjalnie niebezpieczne sytuacje - vide rok 2013 czy 2014 kiedy to obfite opady marznącego deszczu spowodowały masowe awarie sieci przesyłowych - w niektórych miejscach północno-zachodniej Polski prądu brakowało prawie 2 tygodnie.

    Dlatego osobiście uważam, że nie ma lepszego sposobu na niezależność od hałdy węgla w piwnicy i zasypowca pracującego w obiegu grawitacyjnym. W takim układzie ani kaprysy Brata ze Wschodu ani kłopoty rodzimej energetyki nie są mi straszne... ;)
  • #250
    gaz4
    Poziom 31  
    Ja wybrałem inną alternatywę by uniezależnić się od kaprysów pogody i wszelkiej maści dyktatorów - stos drewna i kominek z grawitacyjnym obiegiem powietrza. CWU uzyskuję przy pomocy wężownicy której niestety nie mogę używać grawitacyjnie więc należy do tego dodać PV, niewielkie aku oraz przetwornicę by w razie czego zasilać pompę. Nawiasem mówiąc gdy jeszcze miałem kolektor to pompę latem zasilałem z w/w zestawu gdyż byłem pewien nieprzerwanego dostępu do zasilania.
  • #251
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    stos drewna i kominek z grawitacyjnym obiegiem powietrza.

    Dobry patent - z tą jedyną wadą, że chyba kominek jako taki ma niską sprawność zwłaszcza na tak "lotnym" paliwie jak drewno. Chociaż swoją drogą - jak zabraknie innej alternatywy to człowiek będzie myślał tylko o tym jak tu się ogrzać a nie zastanawiał się nad 30% czy 50% sprawności piecyka...

    gaz4 napisał:
    CWU uzyskuję przy pomocy wężownicy której niestety nie mogę używać grawitacyjnie więc należy do tego dodać PV, niewielkie aku oraz przetwornicę by w razie czego zasilać pompę.

    A jak z takim układem w zimie? Da radę zapewnić zasilanie pompy CWU w razie kłopotów energetyki?

    gaz4 napisał:
    Nawiasem mówiąc gdy jeszcze miałem kolektor

    Kolega pozbył się solara? Zapewne na rzecz PV? Co zaważyło na tej decyzji (jeśli można wiedzieć)?
  • #252
    gaz4
    Poziom 31  
    Dobrze eksploatowany kominek zamknięty (z szybą) powinien mieć nawet 70% sprawność. Ale ja mam większą gdyż wykorzystałem nietypową budowę starego komina by zrobić piecokominek. Wstukałem to hasło w Google i okazało się, że nawet wiki całkiem ładnie go opisało:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Piecokominek

    Mam niemal identyczny jak na drugim rysunku z tym, że za masę akumulacyjną robi komin. Podczas rozpalania szyber kierujący spalinami jest otwarty i lecą do góry wprost do komina. Gdy ten dobrze sie rozgrzeje zamykam go kierując spaliny w dół oraz do wstawionej tam wężownicy. Do tego dochodzi masywna obudowa kominka z pełnej cegły i baaaardzo długo trzyma ciepło. A sprawność tak wykonanej konstrukcji z pewnością przekracza 70% co widzę choćby po zużyciu opału.

    Na szczęście jeszcze nie musiałem testować czy PV da radę zimą :) Z moich obliczen na podstawie energii jaką wtedy uzyskuję wynika, że z 1 kW PV miałbym jej "na styk" bo piecokominek nie musi pracować całą dobę by ogrzać dom. Nawet w największe mrozy chodził ok 6-8h czyli mogę palić wyłacznie w dzień bez konieczności akumulacji energii w akumulatorach. W tym roku planuję dodać do PV ok. 0.5 kW i może zamontuję małego (<100W) Savoniusa własnej roboty (tu gdzie mieszkam nieźle wieje). A kolektor zlikwidowałem głównie z powodu pracochłonności: jeden zestaw pompowy zimą obsługiwał wężownicę, a latem kolektor. Problem stanowił okres przejściowy gdy trzeba było pilnować by odpowiednie zawory były otwarte. Gdybym np. zapomniał otworzyć obieg dla kolektora gdy przygrzeje Słońce to poliwęglan jakim przykryłem kolektor szybko by się stopił. Już w lutym przy ok. -10 na zewnatrz w czasie stagnacji (pompa wyłączona) temp. zbliżała się do 100 stopni (robiłem takie testy by obliczyć parametry kolektora). Teraz PV i wężownica nie wchodzą sobie w paradę, a przy okazji dobrze się uzupełniają i jestem (niemal) niezależny od dostaw prądu, zawsze będę miał ciepły dom i ciepłą wodę :D
  • #253
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Dobrze eksploatowany kominek zamknięty (z szybą) powinien mieć nawet 70% sprawność. Ale ja mam większą gdyż wykorzystałem nietypową budowę starego komina by zrobić piecokominek.

    Przy czym kolega chyba ma ten kominek bez płaszcza wodnego? Bo czytałem kiedyś, że właśnie ten płaszcz wodny w kominkach znacznie ogranicza ich sprawność bo obniża temperaturę spalania i gazy z drewna się nie dopalają tylko smolą na ściankach.
    A może ściany są wyłożone jakąś ceramiką? Kiedyś widziałem taki kominek wyłożony właśnie cegłą szamotową. Właściciel twierdził, że odkąd wyłożył ceramiką to praktycznie znikł mu problem brudnej szyby. Czyli smoły musiał mieć mniej - a zatem spalanie czystsze. Dobrze myślę...?

    gaz4 napisał:
    Mam niemal identyczny jak na drugim rysunku z tym, że za masę akumulacyjną robi komin. Podczas rozpalania szyber kierujący spalinami jest otwarty i lecą do góry wprost do komina. Gdy ten dobrze sie rozgrzeje zamykam go kierując spaliny w dół oraz do wstawionej tam wężownicy. Do tego dochodzi masywna obudowa kominka z pełnej cegły i baaaardzo długo trzyma ciepło. A sprawność tak wykonanej konstrukcji z pewnością przekracza 70% co widzę choćby po zużyciu opału.

    Czyli jest to jakby piec zasypowy z buforem ciepła...? Hmm... zatem rzeczywiście sprawność musi być wysoka.

    gaz4 napisał:
    Na szczęście jeszcze nie musiałem testować czy PV da radę zimą :) Z moich obliczen na podstawie energii jaką wtedy uzyskuję wynika, że z 1 kW PV miałbym jej "na styk" bo piecokominek nie musi pracować całą dobę by ogrzać dom. Nawet w największe mrozy chodził ok 6-8h czyli mogę palić wyłacznie w dzień bez konieczności akumulacji energii w akumulatorach. W tym roku planuję dodać do PV ok. 0.5 kW i może zamontuję małego (<100W) Savoniusa własnej roboty (tu gdzie mieszkam nieźle wieje).

    Jak rozumiem, kominek w kwestii elektryczności potrzebuje tylko dla pompy cwu? Czy występują tam jeszcze jakieś odbiorniki? Jakaś dmuchawa czy coś?

    gaz4 napisał:
    A kolektor zlikwidowałem głównie z powodu pracochłonności: jeden zestaw pompowy zimą obsługiwał wężownicę, a latem kolektor. Problem stanowił okres przejściowy gdy trzeba było pilnować by odpowiednie zawory były otwarte. Gdybym np. zapomniał otworzyć obieg dla kolektora gdy przygrzeje Słońce to poliwęglan jakim przykryłem kolektor szybko by się stopił. Już w lutym przy ok. -10 na zewnatrz w czasie stagnacji (pompa wyłączona) temp. zbliżała się do 100 stopni (robiłem takie testy by obliczyć parametry kolektora).

    Nie próbował kolega zaprząc do tego automatyki? W sumie wystarczyłby zwykły komparator z czujnikami temperatury sterujący zaworami... Chodź z drugiej strony takie coś też potrzebuje gwarantowanego zasilania elektrycznego...

    gaz4 napisał:
    Teraz PV i wężownica nie wchodzą sobie w paradę, a przy okazji dobrze się uzupełniają i jestem (niemal) niezależny od dostaw prądu, zawsze będę miał ciepły dom i ciepłą wodę :D

    Z tego co pamiętam kolega dogrzewa się prądem prawda? Jak zatem rozkładają się procentowo koszty ogrzewania między elektrycznością a kominkiem? Które przeważa?
  • #254
    gaz4
    Poziom 31  
    Jestem przeciwnikiem kominków z płaszczem wodnym bo ilość wad jakie niosą przeważa nad zaletami. Dla mnie podstawową zaletą kominków żeliwnych jest ich długowieczność - jeżeli nie pęknie szyba lub jakiś drobny element (np. zawias) to są niemal niezniszczalne. Znajomy kilka lat temu kupił w markecie najtańszy wkład kominkowy i eksploatował go w swoim sklepie na 110% (aż do czerwoności). Niedawno widziałem, że go zdemontował ale nie wiem czy się zepsuł czy z innego powodu. Nawet jak go zajeździł to po bez mała 10 latach, a był to szajs tak lekki, że jedną ręką dało się podnieść :) Porządny żeliwny kominek musi mieć masę, to podstawowy wyznacznik jakości.Dobre konstrukcje mają takie rzeczy jak system dopalania spalin czyli perforowana płyta z tyłu kominka. Zasada działania jest prosta - zimne powietrze zasysane od dołu tej płyty jest ogrzewane i wychodzi przez otwory u góry jako gorące co ułatwia spalanie. Są też systemy "czysta szyba" czyli otwory z przodu by zrobić kurtynę powietrzną zabezpieczajacą przed jej zabrudzeniem. Ja już drugi sezon nie czyściłem szyby i ciągle widać płomienie, czarna jest jedynie po bokach. Jak żeliwny wkład jest masywny szamot nie jest konieczny, z tego co zauważyłem stosuje się go w kominkach/kozach wielopaliwowych przystosowanych także do spalania węgla brunatnego.

    Mam "kompaktowe" mieszkanie gdzie między kominkiem i innymi pomieszczeniami jest max 2 m więc grawitacyjny obieg gorącego powietrza daje radę. Pompa jest niezbędna tylko dla CWU, bez niej też da sie palić w kominku. Przed zdemontowaniem kolektora miałem już kilkaset W PV więc kombinowanie z dodatkowymi elementami nie miało sensu. Zresztą wcześniej zaplanowałem drugie życie jego elementów: meander z miedzianej rury został przerobiony na dodatkową wężownicę do kominka bo wcześniejsza nie dawała dość CWU gdy na zewnątrz było ciepło. Poliwęglan został użyty do budowy szklarni i już rosną w niej pomidory. Aluminiową blachę absorbera dam pod promiennik podczerwieni zamontowany na ścianie by ograniczyć straty ciepła... U mnie nic nie ma prawa sie zmarnować ;)

    Jeżeli chodzi o koszty miesznaego ogrzewania prąd:kominek to są bardzo atrakcyjne. Rocznie potrzebuję ok 4 tys kWh, a w taryfie G12r przez 12h płacę ok. 27 groszy za kWh. To bardzo tanio więc ok. 2 tys kWh pochodzi z prądu (w tym roku wiecej bo zima była dłuższa, 3 tygodnie temu padał śnieg który leżał całą dobę!) czyli ok. 600 zł na sezon. Za 2 wiązki twardego (preferuję grab, jak akurat nie mają biorę jesion ew. dąb) pociętego drewna płacę ok. 400 zł z dowozem. W sumie ogrzewanie kosztuje mnie ok. 1 tys zł za sezon i nie muszę sie martwić tym, że mi nocą w kominku wygaśnie i zmarznę. Jak już wielokrotnie pisałem taryfa nocna doskonale komponuje się z tym źródłem ciepła i nie jest ważne czy kominek jest podstawą, a prąd uzupełnieniem czy odwrotnie czyli kominek jest źródłem szczytowym gdy akumulacyjne się nie wyrabia. Gdy wybierze sie tanią taryfę jak G12r (tylko Energa, widziałem podobną w Tauronie bodajże G12n) gdzie prąd w II-giej taryfie jest tani to naprawdę warto z tego skorzystać.
  • #255
    101pawel
    Poziom 26  
    gaz4 napisał:
    A sprawność tak wykonanej konstrukcji z pewnością przekracza 70% co widzę choćby po zużyciu opału.
    Jak mierzysz ilość uzyskanego ciepła?
  • #256
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Jestem przeciwnikiem kominków z płaszczem wodnym bo ilość wad jakie niosą przeważa nad zaletami.

    No tak, ale co w sytuacji jak się ma podstawowe ogrzewanie na gaz z CO a kominek robi tylko za źródło szczytowe lub backup kotła gazowego? Wtedy raczej nic innego się nie opłaca bo kominek z nadmuchem powietrza musiałby mieć chyba osobną instalację grzewczą a to już raczej dodatkowe komplikacje i nie małe koszty. A tak podpinamy do istniejącej instalacji CO przez co instalacja łatwiejsza i tańsza, ale sprawność mniejsza.

    gaz4 napisał:
    Szamot nie jest konieczny, z tego co zauważyłem stosuje się go w kominkach/kozach wielopaliwowych przystosowanych także do spalania węgla brunatnego.

    Właśnie o ten szamot pytałem, bo w kotłach np. Kalvisa przeznaczonych pod drewno w okolicach paleniska jest wyłożone szamotem - dlatego wywnioskowałem, że musi to jakoś korzystnie wpływać na jakość spalania. Zwłaszcza, że drewno mimo stałej postaci to bardziej paliwo gazowe - aż 70% masy spalania się jako gaz.

    gaz4 napisał:
    Mam "kompaktowe" mieszkanie gdzie między kominkiem i innymi pomieszczeniami jest max 2 m więc grawitacyjny obieg goracego powietrza daje radę. Pompa jest niezbędna tylko dla CWU, bez niej też da sie palić w kominku.

    Czyli nawet gdyby PV zawiodło w zimie (czego oczywiście nie życzę) to jedyną konsekwencją będzie konieczność zimnej kąpieli...

    gaz4 napisał:
    Jeżeli chodzi o koszty miesznaego ogrzewania prąd:kominek to są bardzo atrakcyjne. Rocznie potrzebuje ok 4 tys kWh, a w taryfie G12r przez 12h płacę ok. 27 groszy za kWh. To bardzo tanio więc ok. 2 tys kWh pochodzi z prądu (w tym roku nieco wiecej bo zima była dłuższa) czyli ok. 600 zł. Za 2 wiązki twardego (preferuję grab, jak akurat nie mają biorę jesion ew. dąb) pociętego drewna płacą ok. 400 zł z dowozem. W sumie ogrzewanie kosztuje mnie ok. 1 tys zł za sezon i nie muszę sie martwić tym, że mi noc a w kominku wygaśnie i zmarznę. jak już wielokrotnie pisałem taryfa nocna doskonale komponuje się z tym źródłem ciepła i nie jest ważne czy kominek jest podstawą, a prad uzupełnieniem czy odwrotnie czyli kominek jest źródłem szczytowym gdy akumulacyjne się nie wyrabia. gdy wybierze sie tanią taryfę jak G12r (tylko Energa, widziałem podobną w Tauronie bodajże G12n) gdzie prąd w II-giej taryfie jest tani to naprawdę warto z tego skorzystać.

    Czyli można z grubsza przyjąć, że w ujęciu kilkuletnim koszty prąd-drewno rozkładają się mniej więcej 50:50?

    gaz4 napisał:
    Za 2 wiązki twardego (preferuję grab, jak akurat nie mają biorę jesion ew. dąb)

    Ja kiedyś miałem okazję palić akacją (robinią akacjową) i muszę przyznać, że to jest chyba najlepsze drewno opałowe jakie jest. Pali się niemalże jak węgiel...

    gaz4 napisał:
    U mnie nic nie ma prawa sie zmarnować ;)

    Czyli recykling pełną gębą... :)
  • #257
    gaz4
    Poziom 31  
    101pawel napisał:
    gaz4 napisał:
    A sprawność tak wykonanej konstrukcji z pewnością przekracza 70% co widzę choćby po zużyciu opału.
    Jak mierzysz ilość uzyskanego ciepła?


    Z grubsza, poprzez pomiar temperatury spalin. Im lepszy odbiór ciepła tym niższa temp. spalin i gdy mają 25 stopni sprawność wynosi 100% (o ile doszło do pełnego spalenia). Po rozpaleniu i przekierowaniu spalin do akumulatora ciepła oraz wężownicy spaliny uchodzące z komina są chłodne, na poziomie 50 stopni i mniej. Ale nawet bez tego można oszacować sprawnośc na bazie karty kominka - w/g niej ma 67% sprawność gdy spaliny ulatują wprost do komina z pominięciem w/w akumulatora i wężownicy. To nie wszystko bo ciepło wytworzone przez kominek w 100% zostaje w domu (nie ma strat właściwych dla kotłów czyli ogrzewanie kotłowni, pzresył itp), a u mnie w ponad 100%. Wynika to z niewielkiej modyfikacji obiegu powietrza niezbędnego do wentylacji, zamiast bezproduktywnie wyrzucać je na zewnątrz kieruję je do kominka. A świeże powietrze z zewnatrz idzie wprost za jego tylną ściankę co z punktu widzenia fizyki daje nam rekuperator: ciepłe powietrze oddaje energię zimnemu via ściany kominka ;)
  • #258
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Po rozpaleniu i przekierowaniu spalin do akumulatora ciepła oraz wężownicy spaliny uchodzące z komina są chłodne, na poziomie 50 stopni i mniej.

    50 stopni to bardzo mało. Nie ma problemów z kondensacją spalin?
  • #259
    gaz4
    Poziom 31  
    Kondensacja spalin to w dużej mierze kwestia obsługi. Jak napisałem przy rozpalaniu spaliny uchodzą wprost do komina by uzyskać odpowiedni cug. Własnie na tym etapie może powstać najwiecej pary wodnej bo nawet suche drewno zawiera sporo wodoru, a niskie temp. sprzyjaja kondensacji wody. Później problem zanika bo kolejne porcje drewna spalają się wolniej czyli ilość pary która ew. może się skondensować jest mniejsza, a gros czasu kominek po prostu dopala węgiel drzewny. Jakby co to po zamknięciu szybra para skropli się na najzimniejszym elemencie czyli wężownicy więc komin jest bezpieczny.

    Stosuję też pewną sztuczkę polegającą na dodaniu do porcji drewna opałowego kawałka osiki, wierzby lub podobnego szybko spalajacego się paliwa. Ten kawałek błyskawicznie podnosi temp. w palenisku co ogranicza czas wydzielania się pary wodnej z powodu doszuszania się drewna, a chwilowo wyższa temp. spalin utrudnia jej kondensację. Z tego powodu zainteresowała mnie robinia akacjowa, nigdy jej nie używałem, a może się sprawdzić. Kiedyś nawet zastanawiałem sie nad posadzeniem kilku sztuk na skraju działki w celach opałowych lecz trochę martwią mnie ciernie na gałęziach - czy mocno utrudniają jej ścinanie? Jako podstawowy opał wolę gęste drewno jak grab czy jesion bo zajmuja mniej miejsca w składziku ale coś co spala się szybko dając przy tym suche i niekopcące spaliny jest u mnie na wagę złota. No i lubię eksperymanty z biomasą i np. zauważyłem, że miskant olbrzymi jest doskonałą rozpałką. Nie dość, że nie trzeba go suszyć to na łodygach jest warstwa łatwo palącej się woskowatej substancji, wystarczy je połamać i rozpałka gotowa. 2 kępy miskantu (przy okazji to bardzo ładna trawa) wystarczają na cały sezon, wczesniej musiałem pracowicie szczapić siekierką świerk lub sosnę.
  • #260
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Z tego powodu zainteresowała mnie robinia akacjowa, nigdy jej nie używałem, a może się sprawdzić.

    gaz4 napisał:
    Jako podstawowy opał wolę gęste drewno jak grab czy jesion bo zajmuja mniej miejsca w składziku ale coś co spala się szybko dając przy tym suche i niekopcące spaliny jest u mnie na wagę złota.

    Hmm... Ale robinia zasadniczo zalicza się do drzew bardzo twardych - jest nawet twardsza od dębu. Dlatego napisałem, że pali się jak węgiel - bo rozpala się powoli i powoli się wypala. Ale to prawda, że sucha praktycznie dymu nie daje. Bardziej do takiej "przepałki" nadawałaby się topola - drzewo pospolite i bardzo mięciutkie a wyschnięte pali się jak papier.

    gaz4 napisał:
    lecz trochę martwią mnie ciernie na gałęziach - czy mocno utrudniają jej ścinanie?

    Niestety tak. Każde prace przy tym drzewie wiążą się z bólem. :( Ja do cięcia gałęzi zakładam takie długie i grube rękawice spawalnicze i idzie praktycznie bezboleśnie. Więc przy odrobinie samozaparcia i ostrożności dość dobrze to idzie. Natomiast trzeba mieć na uwadze, że drzewko to jest stosunkowo łamliwe. Często potrafi gubić nawet grubsze konary. No i jest mało łupliwe, a jak zaschnie to już chyba tylko łuparka da radę to porąbać (mam takiego zaschniętego odziomka to jeszcze się nie znalazł taki mocny co by go siekierą rozbił - i tak sobie leży pod płotem czekając na gorsze dla niego czasy... :) ). Niemniej to bardzo użyteczne drewno i w sumie rośnie dość szybko.

    gaz4 napisał:
    No i lubię eksperymanty z biomasą i np. zauważyłem, że miskant olbrzymi jest doskonałą rozpałką.

    Ja kiedyś w ogóle myślałem, żeby wykorzystywać trzcinę pospolitą (a więc gatunek z tej samej rodziny co miskant) jako surowiec energetyczny bo zaraz za domem ma sporo podmokłych łąk na których rośnie w dużych ilościach. W sumie tania i od razu sucha, ale zbiór ciężki by był, bo rośnie na podmokłych terenach i nie ma tam jak wjechać maszynami rolniczymi. No i druga sprawa jak użytkować takie coś... Trzeba by to albo prasować w brykiety albo dorabiać do pieca jakiś rodzaj podajnika - jedno i drugie podnosi mocno koszty a na dodatek wersja z przeróbką wymaga już głębszej myśli technicznej i umiejętności. Tak czy siak w końcu nie widzę możliwości wykorzystania tego... a szkoda bo setki kWh rosną na dziko pod domem a człowiek się musi siłować z wunglem ;) .

    gaz4 napisał:
    wczesniej musiałem pracowicie szczapić siekierką świerk lub sosnę.

    Ja stosowałem szyszki. Zebrane latem i dosuszone świetnie się sprawdzały. Wprawdzie musiałem dodawać trochę drewna, ale od szyszek łatwo zapalały się nawet grubsze kawałki liściastego drewna. Przynajmniej miałem mniej machania siekierką a przy okazji zbierania szyszek można było po zagajniku pochodzić... :)
  • #261
    gaz4
    Poziom 31  
    No tak, nie wiem dlaczego ciągle mi się wydawało, że to miękkie drewno. Może dlatego, że zalicza się do szybkorosnących czyli głównie miękkich. Poczytałem trochę o tych drzewach i pomimo wielu zalet jednak zostanę przy osice. Za domem rośnie mi osobnik męski który nie dość, że każdego roku daje sporo gałęzi do szybkiego rozpalania to także jest uwielbiany przez pszczoły. Kotki pojawiają się jako pierwszy pożytek, jeszcze przed leszczyną i gdy tylko zrobi się cieplej w koronie aż huczy. Dwupienność jest dużą zaletą tego gatunku bo męskie nie zachwaszczają okolicy.

    Miskant najlepiej ścianć pod koniec zimy gdy ziemia jest zamarznięta, przy odrobinie szczęścia to samo można robić z trzciną. Szczęście po to by zimą był mróz ;) Początkowo też mi sie wydawało, że miskant będzie bardzo pracochłonny ale jak się opracuje dobrą technologię zbioru idzie szybko - potrzbny dobry sekator i trochę czasu na usunięcie liści które jeszcze trzymają się na górze łodyg. Tak się składa, że w tych liściach znajduje sie gros składników pokarmowych jakie pobrał w czasie wegetacji więc jak się je zostawi na miejscu nawet nawozić nie trzeba. Co do trzciny to mam taki pomysł na coś a'la stara dobra snopowiązałka z tą różnicą, że miałaby dwa komplety kos. Cięłaby trzcinę na długość np. 50 cm czyli idealną do kominkowej podpałki, wiązała w snopki, następnie na przyczepę i do marketu po kilka złotych za snopek :)
  • #262
    Xantix
    Poziom 40  
    gaz4 napisał:
    Miskant najlepiej ścianć pod koniec zimy gdy ziemia jest zamarznięta, przy odrobinie szczęścia to samo można robić z trzciną. Szczęście po to by zimą był mróz

    Otóż to... I to musi być taki mróz trwający dłuższy czas, żeby grunt zamarzł porządnie a nie na grubość 2-3 cm. A o takie wypadki coraz ciężej... :(

    No, skoro tak "tłuczemy" ten wątek to są nowe wieści od władz centralnych:
    http://www.portalsamorzadowy.pl/ochrona-srodo...tysmogowy-bedzie-do-1-pazdziernika,94182.html

    Czyli w skrócie tak: Od nowego sezonu grzewczego zostajemy z kotłami retortowymi V klasy i 2 modelami zasypowców które wymagania V klasy spełniają. Jednak dotacji na V klasowe zasypowce nikt nie dostanie. Wobec czego rynek kotłów zasypowych znajdzie się w poważnym kryzysie a ludzie będą mieli problem - bo teraz kocioł będzie kosztował nie jedną a 5 średnich pensji... Na dodatek ze względu na metody jakimi się posługują producenci kotłów aby spełnić wymagania V klasy skazują nas na analogię do "Dieselgate" - wszystkie wyniki będą ładne, ale na papierze w laboratorium. A ludziska nadal będą kopcić "nielegalnymi" już śmieciuchami bo przecież ani nikt nie zmusi kogoś do kupna kotła przekraczającego możliwości finansowe, ani też nie będzie żadnej możliwości, żeby to prawo wśród ludzi wymusić. Bo kto i na jakiej podstawie miałby skontrolować kilkaset tysięcy kotłowni w kraju? I jak określić wiek kotła? Zmiany generalnie idą w dobrym kierunku, ale wykonanie niestety fatalne... Ciekawe czy edukacja też znajdzie się w planach ministerstwa... Energii bądź Rozwoju (bo w sumie nie wiem, które za co w tej walce smogowej odpowiada).
  • #264
    gaz4
    Poziom 31  
    IMHO tylko Łysenko zna odpowiedź na to pytanie. Jeżeli dzięki zmianie środowiska z kota można zrobić psa to wszystko jest możliwe, nawet zmiana kierunku reakcji chemicznych. A sporo naszej kadry było wychowane w duchu jego osiagnięć ;)

    http://aqicn.org/map/europe/pl/#@g/46.7551/15.9576/7z
    http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/current

    Pierwszy link podaje prywatne pomiary w czasie rzeczywistym, drugi oficjalne dla terenu Polski z danymi archiwalnymi. W chwili gdy piszę te słowa powietrze w północnych Włoszech jest bardzo zanieczyszczone...
  • #266
    101pawel
    Poziom 26  
    Xantix napisał:
    To znowu ja. Udało mi się zdobyć link do austriackiej kampanii promującej rozpalanie od góry:
    http://www.richtigheizen.at/ms/richtigheizen_at/richtigheizen1/richtigheizen_anheizen/

    Austriacy rozpalanie od góry promują a nasz "certyfikowany" IChPW robi "badania", które ponoć "kładą na łopatki" metodę rozpalania od góry. To jak to w końcu jest Panowie? ;) Kto ma rację?
    Jesteś lepszy od Radia Erewań odpowiadającego na pytania słuchaczy, szczególnie to o rozdawanych Mercedesach :crazyeyes:
    Przecież to strona promująca spalanie drewna i peletów w różnej maści piecykach i kominkach. Ani słowa o węglu i ani wzmianki o kociołkach z płaszczem wodnym.
    Bezsens.
  • #267
    gaz4
    Poziom 31  
    Moje skojarzenie z Łysenką który wbrew biologii chciał zamienić kota w psa było słuszne. Otóż nie ma różnicy czy stosujemy kominek, kozę czy kocioł i nie ma znaczenia czy uzywamy węgla, drewna czy peletu, ważne sa procesy jakie zachodzą podczas spalania. Te są doskonale znane zarówno od strony praktycznej jak i teoretycznej jednak zawsze trafi się Łysenko który chce dokonać rewolucji. Są dwie podstawowe technologie: spalanie współprądowe i przeciwprądowe, odpowiedni wpis w google i już pierwszy link daje nam sprzymierzeńca w argumentacji:

    https://www.ogrzewnictwo.pl/artykuly/co-to-je...palanie-wspolpradowe-dr-inz-jacek-zawistowski

    Dr inż. Jacek Zawistowski bardzo ładnie opisał kotły do spalania współpradowego i o zgrozo jest tam też palenie od góry! Można wręcz zrobić konkurs jakie różnice widzisz między przedostatnim i ostatnim rysunkiem czyli między paleniem od góry w kotłach górnego spalania i kotłem automatycznym?

    Jeszcze z tej samej strony:

    https://www.ogrzewnictwo.pl/artykuly/uwarunko...-spalanie-paliw-stalych-instalacje-malej-mocy

    "W technice górnego spalania w części złoża, Rys. 6c, spalanie współprądowe, paliwo stałe jest w sposób ciągły, zautomatyzawany do górnej warstwy rozżarzonego paliwa - strefy spalania, wskutek tego lotne produkty odgazowania przechodząc przez wysokotemperaturową strefę żaru ulegają prawie całkowitemu spaleniu dając bardzo małą emisję zanieczyszczeń szkodliwych dla zdrowia i środowiska, a zastosowana dystrybucja i kontrola ilości powietrza pierwotnego powodują iż sprawność energetyczna tych palenisk sięga 90%."

    Co prawda opisano kotły automatyczne ale znowu można wrócić do zabawy i porównać rysunek kotła zasypowego z poprzedniego linku (przedostatni) z rys. 6c - wskaż różnice ;)
  • #268
    Xantix
    Poziom 40  
    101pawel napisał:
    Jesteś lepszy od Radia Erewań odpowiadającego na pytania słuchaczy, szczególnie to o rozdawanych Mercedesach :crazyeyes:

    Ale bredzisz. Dziwne, że tego nie widzisz.

    101pawel napisał:
    Przecież to strona promująca spalanie drewna i peletów w różnej maści piecykach i kominkach.

    No i co z tego? Kominek i koza to ten sam typ urządzenia co kocioł zasypowy górnego spalania. Są niuanse techniczne, ale podstawowa zasada działania pozostaje ta sama.

    101pawel napisał:
    Ani słowa o węglu

    A czym się różni pod tym względem węgiel od drewna? Oba są paliwami stałymi i wymagają podobnych warunków spalania. Główną różnicą jest fakt, że drewno ma circa 2x więcej części lotnych, więc łatwiej "schrzanić" w nim proces spalania.

    101pawel napisał:
    i ani wzmianki o kociołkach z płaszczem wodnym.

    A co ma płaszcz wodny do metod palenia w piecu? Oprócz tego, że sam w sobie pogarsza warunki spalania wychładzając nadmiernie palenisko zwłaszcza przy paleniu drewnem?

    101pawel napisał:
    Bezsens.

    Bezsensem to jest próba dotarcia do Ciebie z merytorycznymi argumentami. Ale akurat do tego zdążyłem się już przyzwyczaić.
    Resztę wypunktował już @gaz4.



    gaz4 napisał:
    Moje skojarzenie z Łysenką który wbrew biologii chciał zamienić kota w psa było słuszne.

    Jak najbardziej - @101pawel jest właśnie przykładem, że Łysenkizm nie umarł wraz z jego twórcą. ;)

    gaz4 napisał:
    Dr inż. Jacek Zawistowski

    Warto wspomnieć, że dr. inż J. Zawistowski to były już wieloletni pracownik IChPW Zabrze. Tego samego Instytutu, który teraz zwalcza palenie współprądowe. A jeszcze kilka lat temu jego pracownik w artykule publikował wyniki świadczące coś zupełnie przeciwnego.

    Petycja do Ministra Środowiska - jak palić bez dymu
  • #269
    Sstalone
    Poziom 28  
    Województwo mazowieckie ma zamiar wprowadzić uchwałę antysmogową, ma dotyczyć również kominków i pieców, być może jej zapisy dotyczą również np. pieca chlebowego. :D

    http://www.cire.pl/item,147342,1,0,0,0,0,0,ma...a-rusza-konsultacje-uchwaly-antysmogowej.html

    Kto jest przeciwnikiem jej zapisów, może wyrazić swoje zdanie podczas konsultacji społecznych.
  • #270
    101pawel
    Poziom 26  
    Sstalone napisał:
    Województwo mazowieckie ma zamiar wprowadzić uchwałę antysmogową, ma dotyczyć również kominków i pieców, być może jej zapisy dotyczą również np. pieca chlebowego. :D
    Powiadasz, że dym z pieca chlebowego jest zdrowszy niż dym z innego paleniska? Na tej liście Link wyprzedza na pół setki państw. Myślę, że jednym z ważniejszych powodów jest nasze polskie mędrkowanie. Twój i gro postów w tym wątku są tego przykładem. Gdyby ta mądrość roztropka szła choć w parze z bogactwem, ale gdzie tam :cry:
    Pozdrawiam